• cichociemni@elitadywersji.org

Tag Archives: Cichociemni

Cichociemni – gra edukacyjna

Mamy wreszcie porządną grę edukacyjną, w której każdy chętny może się wcielić w Cichociemnego, postrzeganego raczej jak ktoś w rodzaju Jamesa Bonda. Ale oprócz licznych elementów pobudzających emocje oraz wyobraźnię młodych graczy, w grze obecnych jest mnóstwo ciekawych treści edukacyjnych, podanych niejako „przy okazji” zabawy. Ta gra jest prawdopodobnie najlepszym z dotychczas dostępnych „streszczeniem” historii Cichociemnych spadochroniarzy Armii Krajowej 🙂

Czy ta gra może sprawiać frajdę graczom? Na to pytanie powinni odpowiedzieć młodzi ludzie, dla których powstała. W tym artykule spróbuję zrecenzować tę grę, tzn. ocenić jej walory edukacyjne…

 

plansza-300x219 Cichociemni - gra edukacyjna14 lutego br. miała miejsce premiera nowej, planszowej gry edukacyjnej „Cichociemni. Spadochroniarze AK”. Autorami koncepcji gry są: dr Łukasz Płatek (opracowanie merytoryczne) i Piotr Żyłko (projekt graficzny). Grę wyprodukował Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Krakowie.

Podczas promocji tej gry, dr hab. Filip Musiał, dyrektor krakowskiego oddziału IPN, mówiąc o Cichociemnych trafnie podkreślił – „Wydawałoby się, że wśród prawie 400 tys. żołnierzy AK, które nasze podziemne wojsko liczyło w momencie największego rozwoju, te 316 osób to niewiele. Ale jeśli spojrzymy na to, gdzie cichociemni byli, w jakich akcjach brali udział, jakie funkcje zajmowali, okaże się, że te 316 osób to był kręgosłup, na którym opierały się najważniejsze działania Armii Krajowej”.

Otóż to – taka właśnie była istota idei cichociemnych, która bardzo często wciąż nie jest dostrzegana przez historyków i popularyzatorów. Niektórzy rolę Cichociemnych w Armii Krajowej sprowadzali niekiedy do rangi „ciekawostki”. Dzięki krakowskiemu IPN po raz pierwszy z całą mocą wybrzmiała w przestrzeni publicznej nowa definicja Cichociemnych – jako doskonale wyszkolonych na Zachodzie żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego. Dotąd w publicznej narracji przedstawiano Ich bezrozumnie jako „żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie”.

gra-2-300x183 Cichociemni - gra edukacyjnaCzynili tak zwłaszcza ci, którzy do dzisiaj nie rozumieją, iż z faktu że Armia Krajowa była częścią polskich sił zbrojnych wcale nie wynika iż była częścią Polskich Sił Zbrojnych. To nie gra słów, ale istotna informacja historyczna. Od razu wyjaśnię, iż termin pierwszy (pisany małą literą) oznacza całość sił zbrojnych II R.P. podczas II wojny św., a zatem: Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie, Armię Polską gen. Andersa oraz ZWZ/Armię Krajową w okupowanej Polsce. Termin drugi (pisany wielką literą) oznacza tylko Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie – początkowo pod dowództwem francuskim, później brytyjskim. Różnica zatem pomiędzy tymi określeniami ma charakter zasadniczy.

Rzecz jasna, konspiracyjna Armia Krajowa nigdy nie była częścią PSZ, nigdy też nie podlegała dowództwu francuskiemu czy brytyjskiemu. Oczywiście umyka to uwadze tych, którzy nie dostrzegają iż podczas II wojny właśnie jedyną w miarę samodzielną polską armią była wyłącznie konspiracyjna Armia Krajowa. To istotne z punktu widzenia historii Cichociemnych, ponieważ byli Oni elitą Armii Krajowej. Natomiast PSZ we Francji, potem w Wielkiej Brytanii były czymś w rodzaju „wojsk wydzierżawionych”, pod cudzą komendą. Nota bene, po wojnie za udzieloną pomoc wojskową Wielkiej Brytanii musieliśmy… jej zapłacić, m.in. polskim złotem.

 

Pomysł z fascynacji Cichociemnymi
fotpap-300x195 Cichociemni - gra edukacyjna

fot. PAP

Wróćmy do gry. Autor jej koncepcji, dr Łukasz Płatek ujawnił, że „Pomysł na grę zrodził się z fascynacji życiem, wyborami, wartościami, czynami tych niezwykłych żołnierzy.” Dodał także – „(…) my tej gry nie stworzyliśmy, my sięgnęliśmy tylko do przebogatej literatury, dokumentów, wspomnień i po prostu ubraliśmy w szaty różnych zagrań, kart, możliwych interakcji”. Wskazał, że w grze nie rzuca się kostką, a gracze na każdym etapie mają wybór, „żeby nie było losowości, ahistoryczności”.

Podczas promocji gry podkreślano, że „Misje realizowane przez graczy to prawdziwe akcje, które cichociemni przygotowywali, nadzorowali lub realizowali. Z setek brawurowych operacji AK wybraliśmy te, które obrazują szeroki zakres działań podziemnego Wojska Polskiego wobec okupantów niemieckiego i sowieckiego. Graficzne detale na pudełku, planszy i kartach do gry, przytoczone nazwy ośrodków szkoleniowych, opisy lotów, misji i umiejętności skoczków są uproszczonym odzwierciedleniem losów cichociemnych – spadochroniarzy AK.”

 

Nie sposób tym założeniom odmówić trafności. Problem w tym, że dotychczas historia Cichociemnych była dla sporej części historyków i popularyzatorów (niekiedy także dla IPN) czymś w rodzaju „pola minowego” na którym co chwila jakiś „znafca” wylatywał w powietrze. Lista opowiadających głupoty o Cichociemnych wydaje się być nawet dłuższa od listy rzetelnych autorów. Są też oczywiście rekordziści, jak niesławny Kacper Śledziński z wydaną przez nierzetelne wydawnictwo „Znak” książką (246 błędów i nieścisłości na 417 stronach), czy „specjalista IPN od cichociemnych” dr Krzysztof Tochman z broszurą (36 błędów i nieścisłości na 45 stronach) IPN Rzeszów. Obaj wpisani na niechlubną listę fałszerzy historii.

 

karty-1-300x149 Cichociemni - gra edukacyjnaSięgnijmy po grę. W kartonowym, dość sporym pudełku, o wymiarach 30 x 30 x 7,5 cm, znajdują się: instrukcja, broszurka edukacyjna, duża kolorowa plansza, cztery planszetki, 12 drewnianych pionków w kolorach graczy, 32 znaczniki w kolorach graczy, 80 kartonowych żetonów, znacznik czasu i 275 kart. Od razu zastrzegę, że nie jestem specjalistą od jakichkolwiek gier (w tym planszowych) więc moja recenzja w tym zakresie musi ograniczyć się do relacji przeciętnego użytkownika.

Natomiast po lekturze ponad tysiąca rozmaitych publikacji (w tym naukowych) oraz po ponad ośmiu latach własnych kwerend w archiwach, muzeach itp., badań, dociekań, analizie teczek personalnych wszystkich Cichociemnych (w tym mojego Dziadka), także po kilkuset własnych publikacjach, mogę powiedzieć że trochę poznałem historię Cichociemnych. Moja recenzja gry będzie więc w znacznej mierze oceną jej „walorów edukacyjnych”. Oczywiście jest to ocena subiektywna, ale dołożyłem starań, aby miała ona charakter jak najbardziej zobiektywizowany.

 

GRA-248x250 Cichociemni - gra edukacyjnaNa początek dwa ogólne zastrzeżenia. Po pierwsze, główny symbol gry (widoczny na pudełku), czyli facet z bronią krótką skierowaną lufą „w niebo” wywołuje wrażenie braku profesjonalizmu oraz zgrzytanie zębów każdego, kto miał kiedykolwiek do czynienia z bronią. Zwróciłem od razu na to uwagę, bo kiedyś służyłem w wojsku, miałem bardzo często do czynienia z podkomendnymi z ostrą bronią, których uczyłem właściwych reguł jej załadowania i przenoszenia. Broń krótka, zwłaszcza załadowana i odbezpieczona (jak zapewne w tym przypadku) powinna być skierowana lufą na potencjalny cel albo w dół (w ziemię). Z jednej strony chodzi o to, aby nie tracić cennych milisekund na celowanie i oddanie strzału do potencjalnego napastnika. Z drugiej – istotne jest bezpieczeństwo.

bond-234x250 Cichociemni - gra edukacyjna

James Bond

Zapewne autor projektu graficznego sugerował się nieprofesjonalnymi wizerunkami Jamesa Bonda, który tak właśnie trzyma własną broń. Zażartuję, że to kolejny dowód na to, iż brytyjskie wzorce nie są dobre do naśladowania. W widocznej na obrazku pozycji trzymania broni krótkiej ryzyko przypadkowego postrzału we własną głowę jest zbyt duże, a jak mawiają instruktorzy – „z drewnianą nogą można żyć, z drewnianą głową zdecydowanie nie”. Może zasady bezpiecznego obchodzenia się z bronią nie są specjalnie istotne dla 12-letnich uczestników gry, ale w kolejnej jej edycji broń umieściłbym w dłoni Cichociemnego jednak bardziej profesjonalnie.

cc-gra-1-2-300x182 Cichociemni - gra edukacyjnaPo drugie, dr Łukasz Płatek w spocie promującym grę wywiódł, że „niebezpieczeństwo nocnego skoku bojowego do okupowanej Polski było tak wielkie, że nie można było zmuszać ich [Cichociemnych] do tego rozkazem”. To oczywiście błędne wyjaśnienie – zasadę zgłaszania się ochotniczo Cichociemnych do służby w AK wprowadzono nie z powodu „niebezpieczeństwa (jednego) skoku”, ale z powodu niebezpieczeństwa służby w konspiracyjnej Armii Krajowej. Realia okupacji w Polsce były o wiele straszniejsze niż w jakimkolwiek innym okupowanym kraju, o czym wciąż zapominają zwłaszcza zachodni historycy.

Na marginesie trzeba też zauważyć, że ekscytacja skokiem ze spadochronem do okupowanej Polski była właściwa w czasach II wojny św., gdy spadochroniarstwo było jeszcze ogromną nowością – choć Polacy znacznie wyprzedzili zachodnich aliantów. Obecnie warto zwrócić jednak uwagę na to, że skok ze spadochronem był dla Cichociemnych mimo wszystko epizodem – ważnym, ale jednak epizodem – w Ich żołnierskiej służbie. Tak naprawdę istotne jest przecież to, co zrobili po skoku do okupowanej Polski. Nie skakali po to, aby tylko skoczyć…

 

Reguły gry

karty-2-300x149 Cichociemni - gra edukacyjnaNie będę tu oczywiście przepisywał instrukcji, można ją pobrać ze strony IPN. Przedstawię jednak w skrócie podstawowe założenia. Przygotowanie do gry obejmuje głównie odpowiednie potasowanie, podzielenie i ułożenie: 110 kart szkoleń, 39 kart zdarzeń, 16 rozkazów wylotu, 19 kart warunków lotu, 55 kart misji, 4 planszetek graczy, 12 pionków, 32 znaczników. Trochę zaskakuje, że kart zdarzeń jest tak mało (część się powtarza), albo że nie ma wśród nich np. tak typowych dla Cichociemnych zdarzeń jak organizacja oddziału partyzanckiego, siatki wywiadowczej czy zdobycie broni na wrogu.

Jak widać, kart szkoleń jest najwięcej, przy czym liczba kart poszczególnych szkoleń zależy od liczby Cichociemnych, którzy ukończyli dane szkolenie. Najwięcej jest zatem kart kursu spadochronowego, ponieważ prawie wszyscy Cichociemni go ukończyli.

 

karty-szkolenia-172x250 Cichociemni - gra edukacyjna

Niektóre karty szkoleń

Na kartach szkolenia mamy podane nie tylko nazwę i miejsce danego kursu, ale również zdobyte umiejętności, w tym m.in.: wyjątkowa sprawność fizyczna, strzelanie instynktowne, znajomość języków. Ogromnie się cieszę, że w narracji publicznej nt. Cichociemnych uwzględniono wreszcie strzelanie instynktowne i znajomość języków. To moje osobiste „odkrycia” i ustalenia, które dotąd nie były obecne w publikacjach nt. historii Cichociemnych.

W grze może uczestniczyć od 2 do 4 graczy, w wieku od 12 lat. Rozgrywka trwa 25 kolejek, umownie od jesieni 1941 do końca 1944, czyli w grze ok. 30-90 min. W zasadzie w grze mamy Cichociemnych ze specjalnościami w dywersji, łączności oraz wywiadzie, ale istnieje także możliwość realizacji misji sztabowych. Istotne jest dbanie o wysokie morale oraz zdobywanie tzw. „punktów zwycięstwa”, bo od tego – jak w prawdziwym życiu Cichociemnych – zależy sukces w tej grze z okupantami.

karty-zdarzenia-300x148 Cichociemni - gra edukacyjna

Niektóre karty zdarzeń

W każdej kolejce na Cichociemnego czekają określone zdarzenia. Są też karty specjalne, m.in.: ucieczka z więzienia czy zaopatrzenie okręgu. Cieszę się ogromnie, że po raz pierwszy w materiałach edukacyjnych pojawia się Centrala Zaopatrzenia Terenu. To także moje osobiste „odkrycie”, dotąd niestety pomijane w narracji publicznej nt. Cichociemnych.

 

karty-misje-183x250 Cichociemni - gra edukacyjna

Niektóre karty „misji”

Kluczowe znaczenie w grze ma odpowiednie przygotowanie i wykonanie misji. Broniłem się kiedyś mocno przed używaniem tego określenia wobec Cichociemnych, bowiem ich podstawowym zadaniem była ciężka, codzienna oraz niebezpieczna służba w Armii Krajowej – a nie wykonywanie jednorazowych, efektownych zadań. Ale na potrzeby takiej gry nie sposób znaleźć bardziej odpowiedniego słowa.

W analizowanej grze mamy możliwość wykonania wielu różnorodnych „misji”. W każdej z nich stąpamy po śladach Cichociemnych, mamy bowiem m.in. takie misje: wykonanie dokumentacji fotograficznej niewybuchu rakiety V2 z Sarnak (CC Stefan Ignaszak), rozpracowanie KL Auschwitz (CC Stefan Jasieński), w Powstaniu Warszawskim zdobycie budynku Szkoły Policji (CC Kazimierz Bilski), opracowanie podręcznika partyzantki dla szkoły Kedywu (CC Henryk Krajewski), cz też obrona Polaków przed UPA w Hucie Stepańskiej (CC Władysław Kochański). To oczywiście tylko niektóre z „misji” wprowadzonych do gry.

Wśród kilkudziesięciu kart „misji” w mojej ocenie zbędna jest ta o odbiorze zrzutu za pomocą brytyjskiego urządzenia „Eureka – Rebeka”. Dość intensywnie reklamowane w anglojęzycznej literaturze urządzenie w istocie było bublem, tzn. w praktyce nie można było za jego pomocą nawiązać łączności pomiędzy samolotem a zrzutowiskiem. W Polsce funkcjonował jeden egzemplarz tego urządzenia, do niczego się nie przydało, choć obsługa na nim przez wiele nocy zrzutowych pracowała.

 

20240221_145737-194x250 Cichociemni - gra edukacyjnaW naszej grze zwycięzcą jest ten gracz, który zgromadzi najwięcej „punktów zwycięstwa” lub zrealizował najwięcej „misji”. Istotne jest, aby mieć odpowiednio wysokie morale, bowiem także może to przesadzić o zwycięstwie. Czyli – jak w życiu…

Gra może się wydać na pierwszy rzut oka mocno skomplikowana, ale w mojej ocenie zachowano jednak rozsądny kompromis pomiędzy jej szczegółowością a rzeczywistymi realiami historycznymi. Nawet przy maksymalnym uproszczeniu historycznych realiów nie sposób jednak opowiedzieć historii Cichociemnych w trzech zdaniach. W mojej ocenie dr Łukasz Płatek uwzględnił jednak w grze wszelkie istotne czynniki, jakie miały wpływ na powodzenie w realizacji zadań przez Cichociemnych.

karty-3-300x149 Cichociemni - gra edukacyjnaOczywiście można mieć jakieś uwagi czy propozycje zmian co do koncepcji gry. Ale każdy Autor ma swoje „zbójeckie” prawo zaprezentowania takiej koncepcji, jaką uznaje za właściwą. Jeśli zatem ktoś ma zasadniczo odmienną koncepcję (oczywiście taka możliwość wciąż istnieje) może i ma pełne prawo zaproponować grę „Cichociemni” w zupełnie innym kształcie. Gdybym znalazł odpowiednio uzdolnionego informatyka, sam bym się zabrał za opracowanie podobnej, a może nawet nieco lepszej gry.

 

Broszura edukacyjna

broszura-edu-251x250 Cichociemni - gra edukacyjnaTo świetny pomysł, aby kontekst ówczesnych realiów historycznych przybliżyć uczestnikom gry za pomocą broszurki. Historii Cichociemnych nie da się przecież w całości „uprościć” i zredukować tylko do planszy, kart, znaczników czasu itp. Dlatego uważnie przeanalizowałem treści edukacyjne zawarte w broszurce. Trzeba przyznać, że została starannie opracowana, także pod względem edytorskim. Jest bogato ilustrowana, niektóre ze zdjęć opublikowano po raz pierwszy! Na 36 kolorowych stronach również niełatwo „streścić” historię Cichociemnych. Ale można wskazać najistotniejsze idee, fakty, okoliczności. Oczywiście każdy autor ma prawo do własnego ich wyboru, bo przecież prezentuje własną, autorską wizję tejże historii.

Wizja przedstawiona przez dr Łukasza Płatka jest wizją jak najbardziej poprawną historycznie, choć w mojej ocenie nie do końca dokładną, w części nieco stereotypową. Trochę niezrozumiały jest dla mnie opis jednego z pierwszych zdjęć, iż „W związku z brakiem czasu na wielomiesięczne szkolenia, każdy z kursów  (…) był ograniczony czasowo.” (str.2). Rzeczywiście, kursy były ograniczone czasowo, niektóre nawet w kolejnych edycjach skracano (np. kurs wywiadu). Ale szkolenia Cichociemnych były właśnie wielomiesięczne. Tak przy okazji – obecnie kurs spadochronowy AFF (ang. Accelerated Free-Fall, przyspieszony kurs swobodnego spadania) to tylko osiem godzin teorii oraz 5-10 skoków – spadochroniarzem można zostać w jeden weekend…

Historię Cichociemnych rozpoczyna bardzo czytelne i poprawne wyjaśnienie nazwy (s. 3). Potem mamy krótkie, ogólne wprowadzenie historyczne (s.5-7). Dalej dość stereotypowa jednak opowieść o raporcie kapitanów: Górskiego i Kalenkiewicza (s.8-9) ws. łączności z Krajem. Szkoda, że całkiem pominięto historycznie pierwszą propozycję w sprawie utworzenia polskich oddziałów desantowych (spadochronowych), złożoną trzy tygodnie wcześniej przez mjr dypl. Włodzimierza Mizgier-Chojnackiego. Autor wskazuje grupę szesnastu „chomików”, nie wspominając o dziewiętnastu zgłoszonych przez Mizgier-Chojnackiego. Szkoda także, że w broszurze nie ma słowa o przedwojennym Wojskowym Ośrodku Spadochronowym w Bydgoszczy oraz pionierskich doświadczeniach spadochroniarstwa polskiego – których wcale nie mieli zachodni alianci.

edu-trasy-246x250 Cichociemni - gra edukacyjnaTakże stereotypowo, w zgodzie z obecną „linią IPN”, autor broszury całkowicie przemilcza rolę mjr dypl. Jana Jaźwińskiego, oficera wywiadu z Oddziału VI (Specjalnego) Sztabu Naczelnego Wodza – bez którego nie byłoby żadnych skoków i zrzutów do Polski, ani też historii Cichociemnych. To kompletnie niezrozumiałe i dezinformujące, dlaczego wciąż jest pomijany. Stereotypowo także, choć na szczęście wstrzemięźliwie dr Łukasz Płatek wskazuje rolę SOE, choć przemilczając fakt, iż SOE skonstruowana została w oparciu o polskie wzorce oraz od początku uczyła się od Polaków. Na str. 10 mamy błędne utożsamienie STS (Special Training School) ze STA, czyli ośrodkiem SOE, który nie pełnił funkcji szkoleniowych. Podobnie na str. 15.

Proces rekrutacji kandydatów na Cichociemnych (s. 13-15) przedstawiono prawidłowo. Prawdziwy jest też wywód, iż jako ochotnicy „na każdym etapie rekrutacji, szkolenia czy nawet podczas lotu do Polski „zrzutkowie” mogli wycofać się bez podania przyczyn i bez żadnych konsekwencji.” Owszem, ale należało wskazać jeszcze istotniejszą informację – na każdym etapie szkolenia każdy z kandydatów na Cichociemnych poddawany był selekcji i mógł być „zdyskwalifikowany” w każdej chwili: z powodu kontuzji, niezaliczenia któregoś kursu specjalnego czy decyzją Oddziału VI (Specjalnego).

Nieściśle wskazano, że „do kraju przerzucono 316 Cichociemnych (w tym jedną kobietę, Elżbietę Zawacką, ps. Zo)” (s. 15). Otóż Zawacka nie była cichociemną, podczas pobytu w Londynie Oddział VI (Specjalny) Sztabu Naczelnego Wodza nie znał nawet jej danych osobowych, bo… odmówiła ich podania. Nie została wtedy zrekrutowana, przeszkolona na kursach specjalnych dla kandydatów na Cichociemnych. Co więcej, na jedynym kursie w którym uczestniczyła, kursie spadochronowym skakała w nieodpowiednim obuwiu i  po pierwszym skoku skręciła obie kostki. W normalnych warunkach wyeliminowałoby to ją z dalszego szkolenia. Prawda jest taka, że cichociemną Zawacka została uznana grzecznościowo dopiero po wojnie. Jak zauważa Józef Borzyszkowski, w 1943 – „skorzystała z jedynej możliwości powrotu do kraju – zrzutu lotniczego razem z „cichociemnymi” po wcześniejszym przeszkoleniu spadochronowym. Stąd jako jedyna kobieta zaistniała w naszej powojennej świadomości historycznej jako „cichociemny w spódnicy”, choć niezgodnie z rzeczywistością…” (Elżbieta Zawacka (1909-2009), Acta Cassubiana 2009, nr 11, s.486-487)

Duży plus dla autora broszury za stwierdzenia: „Nie było „szkoły” cichociemnych. Nie było też jednego kursu dla cichociemnych, tylko grupy kursów: zasadnicze, specjalnościowe, uzupełniające oraz praktyki.” To jakby sprostowanie kłamstwa w treści tzw. „wystawy elementarnej Cichociemni”, gdzie katowicki Oddział IPN kłamie m.in. nt. rzekomo istniejącego „kursu cichociemnego”.

Szkoda, że autor broszury pominął w niej istotną kwestię znajomości języków obcych przez Cichociemnych. Rozumiem, że nikt dotąd – poza mną – nie przeprowadził badań w tym zakresie, ale naprawdę przeprowadzona przeze mnie analiza teczek personalnych wszystkich 316 Cichociemnych i „wyłuskanie” z nich informacji o lingwistycznych ich umiejętnościach zasługuje na dostrzeżenie. Dobrze, że jest obecna w treści innych elementów gry. Znajomość języków obcych (zwłaszcza języków wroga) była przecież istotnym elementem w procesie rekrutacji kandydatów na szkolenia dla Cichociemnych – co nie było dotąd zauważane..

SZKOLENIA__20220602_115242_kolor_ozn_1000px-2-300x238 Cichociemni - gra edukacyjna

Uproszczony diagram rekrutacji i szkolenia Cichociemnych, sporządzony przez Oddział VI (Specjalny) Sztabu Naczelnego Wodza, Londyn 26 czerwca 1946, (CAW sygn. II.52.359.29).  Kolory dodane przez nas: zielone – kursy, czerwone – ośrodki szkoleniowe. Skróty oznaczają: k.w.k – kurs walki konspiracyjnej, k.o. – kurs odprawowy, STS – Special Training School (Specjalna Szkoła Treningowa) czyli ośrodek szkoleniowy SOE
UWAGA – diagram nie obejmuje wszystkich kursów, a także nie obejmuje wszystkich ośrodków

Dr Łukasz Płatek dość precyzyjnie przedstawia program szkoleń kandydatów na cichociemnych, choć chyba zwiedziony na manowce przez Clary Mulley (autorka reklamowanej książki o Zawackiej) opowiada o szkoleniach które rzekomo miały się odbywać w jakiś „prostych chatach” w Wielkiej Brytanii. Prześledziłem losy wszystkich możliwych ośrodków, w których działali lub szkolili się Polacy, a nawet wytropiłem nieznaną dotąd lokalizację kilku z nich. Żaden kurs nie odbywał się w „prostej chacie”. Brak też wskazania jakiejkolwiek „chaty” w dość fundamentalnej pracy doktorskiej Georgy Derwina pt. Built to Resist, w której skatalogowano wszystkie (nie tylko używane przez Polaków) obiekty infrastruktury SOE w Wielkiej Brytanii. „Prostą chatę” można zatem od razu włożyć między bajki.

Wielka szkoda, że oprócz opowieści o ośrodkach SOE oraz bajki o „prostej chacie”, autor broszury pominął kwestię polskich ośrodków szkoleniowych: polskiej szkoły wywiadu, zakamuflowanej jako „Oficerski Kurs Doskonalący Administracji Wojskowej” czy szkoły łącznościowców, funkcjonującej pod przydługą nazwą „Ośrodek Wyszkoleniowy Sekcji Dyspozycyjnej Oddziału Specjalnego Sztabu Naczelnego Wodza”. Są one obecne na „kartach szkolenia”, ale nie ma ich w broszurze. Już dawno zebrałem sporo informacji na ich temat, nawet zredagowałem odpowiednie hasła w Wikipedii. W mojej ocenie należało o nich wspomnieć, podobnie o tym, że instruktorzy szkolący Cichociemnych byli w większości Polakami.

W rozdziale „Operacje lotnicze do Polski” (s. 19) nie ma jakiejkolwiek informacji o mjr dypl. Janie Jaźwińskim, organizatorze lotniczego wsparcie Armii Krajowej. Jest za to nieścisła teza, że „od początku 1944 roku cichociemnych i zasobniki z bronią zrzucano przez cały rok”. Fakty temu przeczą. Nie jest też nadmiernie precyzyjne twierdzenie, iż „Liberatory zabierały do 15 zasobników i tyle samo paczek”. Otóż przez całą wojnę zabierały do 12 zasobników; miały miejsce tylko cztery zrzuty 15 zasobników – pod koniec listopada i grudnia 1944, gdy nie miało to już większego znaczenia.

W dość krótkim fragmencie tekstu nt. kurierów i emisariuszy (s. 23) zawarto wzajemnie sprzeczne ze sobą informacje. Z jednej strony prawidłowo wskazano, iż kurierzy i emisariusze polityczni „spełniali w czasie II wojny światowej rolę łączników między emigracyjnym rządem w Londynie, a Delegaturą Rządu Na Kraj w Warszawie.” Z drugiej zaś poplątano rolę kuriera, wywodząc iż „gdy Naczelny Wódz lub Szef Sztabu NW mieli do przekazania dowódcy AK szczególnie pilne i ważne informacje, powierzali jednemu ze skoczków misję emisariusza wojskowego (…).” Zapomniano wyjaśnić że rola wojskowego kuriera czy emisariusza była dodatkową rolą jednego z Cichociemnych i nie miała nic wspólnego z zadaniami kurierów politycznych.

Ogromny plus dla Autora za to, iż zechciał podkreślić (s. 27) ogromną dysproporcję pomiędzy wielkością zrzutów zaopatrzenia dla AK do okupowanej Polski oraz do innych krajów. Szkoda jedynie, iż nie dodał choćby jednego zdania wyjaśniającego powody tej nienormalnej sytuacji.

Na str 29-32 broszury zawarto informacje dotyczące służby Cichociemnych w okupowanej Polsce. Proporcje objętości są mocno zaskakujące – właściwy powód skoku Cichociemnych do Kraju został potraktowany dosyć marginalnie. Treść informacji o służbie Cichociemnych w Armii Krajowej także jest zdawkowa, jak można dostrzec, nieco większą wagę Autor przypisał wyposażeniu skoczka (str. 24-25) niż właściwej służbie w AK (str. 29-32). Choć wspomniał o pracy Cichociemnych łącznościowców, nie zauważył że to na nich opierała się cała łączność Armii Krajowej, także w Powstaniu Warszawskim (nieobecnym w tej historii). Choć wspomniał o pracy Cichociemnych w wywiadzie, nie zauważył Ich sukcesów, kilkoma słowami jedynie wspominając o rozpracowaniu rakiet V1 i V2. Nieoczekiwanie informacje o służbie w AK kończy krótki opis akcji na więzienie w Pińsku. Ogromny plus za informację, że w Powstaniu Warszawskim uczestniczyło 95 Cichociemnych. To pierwsza taka informacja w materiałach edukacyjnych IPN, dotąd podawano nieprawdziwie (za Tochmanem), że w Powstaniu uczestniczyło 91 CC.

W rozdziale „Koniec wojny” (s. 33-34) Autor dokonuje smutnego podsumowania wojennych realiów, w tym postawy zachodnich aliantów. Czekam, aż kiedyś w materiałach edukacyjnych IPN przeczytam kluczową informację, że Wielka Brytania Polaków wykorzystała, oszukała oraz zdradliwie porzuciła, czyniąc z nas największych przegranych II wojny światowej, którzy jak ostatni frajerzy jeszcze zapłacili Anglikom za to, że im wojskowo pomagali. Do dzisiaj zresztą anglofile są w polskiej narracji w większości – z niezrozumiałych dla mnie powodów.

 

Podsumowanie

edu-sts-247x250 Cichociemni - gra edukacyjnaNa koniec kilka słów jeszcze o projekcie graficznym. W mojej ocenie praca Pana Piotra Żyłko zasługuje na najwyższe uznanie. Grafika całej gry oraz poszczególnych jej elementów doskonale oddaje klimat tamtych czasów oraz atrakcyjnie i czytelnie uzupełnia edukacyjne funkcje gry. Poza tym pistoletem (na pudełku i broszurze) nieprofesjonalnie uniesionym w górę nie mam żadnych uwag.

Pomimo wskazanych drobnych mankamentów, w mojej ocenie gra spełnić może w bardzo dobry sposób swoją funkcję edukacyjną, rozbudzając ciekawość uczestników i zachęcając ich do pogłębienia swojej wiedzy o Cichociemnych. Trochę mnie martwi dość wysoka cena zakupu gry, co może ograniczyć liczbę potencjalnych graczy. Z drugiej strony, w pewnym sensie wysoka cena jest potwierdzeniem „elitarności” Cichociemnych…

Być może jednak z czasem doczekamy się tej gry w wersji bezpłatnej oraz powszechnie dostępnej, najlepiej w formie aplikacji internetowej, podobnie jak np. gra „Polskie Państwo Podziemne” (IPN Szczecin).

W mojej ocenie gra autorstwa dr Łukasza Płatka, w skali ocen od zera do sześciu, w pełni zasługuje na solidną „piątkę”. Maksymalną ocenę przyznałbym, gdyby poprawiono parę mankamentów, głównie treść „broszury edukacyjnej”. Oprócz uwzględnienia wcześniej wskazanych uwag warto było np. przedstawić pełną listę 316 Cichociemnych, także 95 Cichociemnych – uczestników Powstania Warszawskiego, wreszcie wskazać np. nazwiska Cichociemnych, których fragmenty biogramów posłużyły do przygotowania konkretnych kart misji.

W mojej ocenie autorzy gry: dr Łukasz Płatek (opracowanie merytoryczne) i Piotr Żyłko (projekt graficzny) zasługują na słowa uznania i szacunku za wykonaną pracę. Słowa uznania należą się także Instytutowi Pamięci Narodowej w Krakowie, który grę wyprodukował oraz wypromował. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do powstania tej gry. A każdego zachęcam – zagrajmy!

Szczerze mówiąc, chciałbym zobaczyć dwunastolatków grających w tę grę, sprawdzić czy dobrze się przy niej bawią i czy sprawia im frajdę. A po grze zapytać o ocenę gry oraz o to, co z niej zapamiętali. Tak naprawdę – to ich opinia powinna być rozstrzygająca…

„Cichociemni. Spadochroniarze AK”, autorzy: dr Łukasz Płatek (opracowanie merytoryczne) i Piotr Żyłko (projekt graficzny), IPN Oddział w Krakowie, EAN: 9788382298000. Grę można kupić w księgarni IPN.

 

 

Lans na kłamstwach i po trupach

 

Feministyczna pisarka Clare Mulley oraz Fundacja Generał Zawackiej mają konkretny cel – książka Mulley pod nieprawdziwym tytułem „Agent Zo” ma osiągnąć poczytność „jak Harry Potter”. Czyli potrzeba im jakieś pół miliarda Czytelników. W dążeniu do tego komercyjnego celu – jak można zauważyć – sięga się po kłamstwa oraz bezcześci groby bohaterów Powstania Warszawskiego oraz Armii Krajowej… 

 

Mulley-3-190x250 Lans na kłamstwach i po trupach

Clare Mulley

Od sierpnia 2023 trwa festiwal coraz głupszych postów, głównie w mediach społecznościowych, ale nie tylko, usilnie promujących rzekomo rewelacyjną książkę feministycznej aktywistki Clare Mulley, która zapewne z założenia uważa, że faceci mogą być tylko podnóżkiem kobiet, będących jak wiadomo mistrzami świata i okolic. Współczesna poprawność polityczna nakazuje propagowanie kłamliwej tezy, jakoby kobiety np. podczas II wojny światowej odegrały rolę jeśli nie przełomową, to przynajmniej wiodącą. To, że we wszystkich ówczesnych armiach kobiety odgrywały role pomocnicze jest jednak faktem – smutnym, ale prawdziwym. Oczywiście zdarzały się też kobiety, których rola była bardziej znacząca niż pozostałych. Warto jednak opisując ich losy trzymać się ściśle historycznych realiów.

Książki Clare Mulley nikt jeszcze nie czytał, na razie możemy sobie jedynie polizać okładkę, zawierającą nieprawdziwy tytuł. Pisałem o tym w artykule Elżbieta Zawacka – cichociemna czy agent?  Jak można mniemać, z wypowiedzi samej autorki oraz rozmaitych enuncjacji promocyjnych, żwawo nakręca ona zainteresowanie swym towarem, nie zważając zbędnie na coś takiego jak prawda historyczna. Np. świadomie kłamie w tytule książki, jakoby Elżbieta Zawacka była czyjąkolwiek „agentką”. Do tego kłamstwa autorka bez żenady przyznała się w rozmowie ze mną – patrz artykuł. Jak jest z treścią książki – nie wiadomo, ale z tego co wypisuje Mulley i jej bezmyślni akolici, może być równie „rzetelnie”. Pisałem o tym w artykule „Ogniska ignorancji”.

 
Sławni „po znajomości”

fundacja-zawackiej-300x112 Lans na kłamstwach i po trupachFundacja Generał Zawackiej istnieje od 2001, są w niej przedstawiciele lokalnej, toruńskiej elity. Rok w rok obraca setkami tysięcy złotych. Pieniądze pozyskuje z dotacji władz gminy Toruń, starostwa powiatowego, zarządu województwa kujawsko – pomorskiego oraz z innych źródeł. Z pewnością nie należy to tych organizacji pozarządowych, które mają problem z utrzymaniem się, ostatnio zatrudniała 3 osoby na umowę o pracę i 14 osób na umowę o dzieło / zlecenie. W sprawozdaniu czytamy, że sekretariat fundacji w 2022 (nowszego sprawozdania nie ma) odebrał średnio statystycznie ok. 9 maili dziennie. Dla porównania – odbieram prawie tyle samo maili, choć nikt mnie nie dotuje, a całą pracę związaną z upamiętnianiem 316 Cichociemnych wykonuję samotnie, za własne (bardzo skromne) prywatne pieniądze (obecnie już emeryta z maleńką emeryturką).

Nie zazdroszczę ani niczego nie wytykam Fundacji, tylko zwracam uwagę na bezsporny fakt, że od blisko ćwierć wieku buduje ona wielkość Elżbiety Zawackiej która z rzeczywistej roli kurierki KG AK awansowała do roli „jedynej Cichociemnej”, a być może nawet „najlepszej Cichociemnej”. Kiedyś sama Elżbieta Zawacka przyznała – „Cichociemną nie byłam, wykonałam tylko skok”, manifestując przez całe swe życie rzekomą wyższość kurierów nad Cichociemnymi – żołnierzami Armii Krajowej w służbie specjalnej. Dopiero gdy okazało się, że opinia publiczna wyżej ceni sobie Cichociemnych niż kurierów – Elżbieta Zawacka przyjęła zdecydowanie korzystniejszą dla siebie wersję co do „bycia cichociemną”.

ABW-455E_00004-266x350 Lans na kłamstwach i po trupach

Radiostacja AP-4 źródło: ABW

Podobną postawę wydaje się prezentować obecnie Fundacja imienia „jedynej Cichociemnej”, która raczej nie wykazuje minimum szacunku wobec Cichociemnych, ostatnio – w poście na Fb z 24 stycznia 2024 – kłamiąc w żywe oczy na temat radiostacji konstrukcji Tadeusza Heftmana oraz produkcji Polskich Wojskowych Warsztatów Radiotechnicznych w Stanmore pod Londynem. Za to rażące kłamstwo, przypisujące polskie zasługi Brytyjczykom, będę zmuszony wpisać fundację na listę fałszerzy historii.

To bardzo smutne, że najlepsza podczas II wojny światowej radiostacja do pracy konspiracyjnej – nazywana „polish spy radio” –  skonstruowana i wyprodukowana przez Polaków, używana przez Cichociemnych łącznościowców oraz służby specjalne: brytyjskie, amerykańskie, francuskie – od lat jest niezauważona przez IPN, a polskie zasługi przypisywane są kłamliwie Brytyjczykom…

 

cc-najlepszy-300x220 Lans na kłamstwach i po trupachW artykule Najlepszy Cichociemny pisałem, że „sława” niektórych bardzo znanych Cichociemnych czasem wynika bardziej ze splotu różnych okoliczności, nawet „układów” czy „znajomości” Ich krewnych niż – obiektywnie na to patrząc – z Ich rzeczywistych zasług. Nie chcę tu podawać nazwisk, aby nie wzniecać świętego oburzenia. Życie jest jednak rażąco niesprawiedliwe. Są Cichociemni, którzy mają „swoją” ulicę, albo „swoją” tablicę pamiątkową – bo krewni są lub byli znajomymi lokalnych władz albo byli z „właściwej” opcji politycznej. Nie twierdzę, że ta ulica czy tablica Im się nie należy. Ale przykro zauważyć, że obok Nich są też „zapomniani” Cichociemni – nawet tacy, którzy zapłacili własnym życiem za swoje bohaterstwo – a ulic, tablic, pomników nie mają, nawet są mało znani…

 

Lans na kłamstwach

FAKE_agent-zo-okladka-162x250 Lans na kłamstwach i po trupachŻycie jest rażąco niesprawiedliwe, ale każdy może lansować kogo zechce, a jeśli znajduje na to duże pieniądze, to należy mu się podziw za sprawne działanie. Jest jednak jeden fundamentalny warunek – nie wolno kłamać! W procesie natrętnego lansowania Elżbiety Zawackiej właśnie przekraczana jest ta ostatnia czerwona linia. Otóż wmawia się wszystkim,  że Elżbieta Zawacka pojechała w maju 1943 do Wielkiej Brytanii po to, aby „wstąpić do elitarnych oddziałów Cichociemnych”. To pierwsze kłamstwo.

Cichociemni nie byli oddziałem wojskowym i nie można było do nich „wstąpić”. Do elitarnego grona 316 Cichociemnych rekrutował, a później Ich w długim procesie szkolił Oddział VI (Specjalny) Sztabu Naczelnego Wodza, który potem ekspediował żołnierzy do służby specjalnej w Armii Krajowej. Podczas wojny nikt Elżbiety Zawackiej nie traktował jako „cichociemnej” – bowiem była kurierką – Oddział VI (Specjalny) jej nie zrekrutował, ani nie przeszkolił na kursach specjalnych dla kandydatów na Cichociemnych, ani nie przydzielił żadnych zadań. Została tylko przeszkolona na kursie spadochronowym oraz wykonała tylko skok razem z Cichociemnymi. Dopiero po wojnie uznano ją za Cichociemną – w uznaniu Jej zasług kurierskich – ponieważ po wojnie Cichociemni przyjęli Ją do swego grona.

Clare Mulley już w tytule swej książki bezczelnie kłamie, jakoby Elżbieta Zawacka była „agentką”. Kłamstwom tym nie zaprzecza Fundacja Generał Zawackiej. Katarzyna Minczykowska z tejże fundacji, autorka książki o Zawackiej, nawet wspiera to kłamstwo Mulley, dodając własne, jakoby Zawacka rzekomo w Audley End doskonaliła się właśnie w kwestiach wywiadowczych, nie dla Brytyjczyków (bo – jak  mawiała – za Anglików nie chciała umierać), ale na potrzeby KG AK”patrz artykuł. To drugie kłamstwo.

Elżbieta Zawacka nie była niczyją „agentką”, a takie twierdzenie nawet ubliża pamięci o Niej, gdyż sugeruje że zdradziła własną Ojczyznę. Fundacja Generał Zawackiej gładko przełyka to kłamstwo i produkuje własne, wspierające je, bo przecież najważniejsze, że powstaje opowieść o gen. Zawackiej, adresowana nie tylko do polskiego czytelnika. I tym się zachwycamy.” Otóż nie – w pierwszej kolejności najważniejsza jest prawda historyczna.  Opowieści o Zawackiej jako „agentce” – to echo brytyjskiego fałszowania historii, w myśl której „Enigmę” złamali Brytyjczycy, a cały europejski ruch oporu rzekomo był wynikiem działań brytyjskiego Special Operations Executive (SOE). Tego, że SOE uczyło się od Polaków i zostało zmajstrowane w oparciu o polskie wzorce – zadufani Brytyjczycy nigdy nie przyznają. Oczywiście naturalną konsekwencją tego rażącego łgarstwa Brytyjczyków jest kłamstwo, iż Cichociemni byli „agentami SOE” oraz rzekomo działali pod brytyjskie dyktando, będąc właśnie agentami obcych  (brytyjskich) służb specjalnych.

Bezrozumnie rozpowszechniający tę brednię zwolennicy Zawackiej nie potrafią jednak zrozumieć, iż bezczelnie kłamliwe twierdzenie jakoby Cichociemni – w tym Elżbieta Zawacka, która faktycznie nawet nie była Cichociemną (była kurierką) – byli rzekomo agentami, urąga obiektywnej prawdzie historycznej, także w przykry sposób urąga pamięci o 316 Cichociemnych Spadochroniarzach Armii Krajowej.

 

Lans po trupach…
Flaga-Powstanie-Warszawskie-250x253 Lans na kłamstwach i po trupach

Oryginalna flaga z Powstania…

Spoceni w pogoni za pół miliardem potencjalnych czytelników Clare Mulley oraz różni, dla Brytyjczyków „pożyteczni idioci” (jak choćby były pupil PiS, Arkady Rzegocki, ambasador R.P. w Irlandii), wspierający feministyczno – ideologiczne opowieści o Elżbiecie Zawackiej przekroczyli już także granice absurdu. Otóż lansuje się obecnie brednię, jakoby Elżbieta Zawacka… „odegrała wiodącą rolę w Powstaniu Warszawskim i wyzwoleniu Polski”. To trzecie i czwarte kłamstwo oraz haniebny lans „po trupach” na grobach poległych Bohaterów.

Przyszywana Cichociemna, agentka brytyjskiego SOE, zwyciężczyni Powstania Warszawskiego oraz wyzwolicielka Polski – to stek bzdur, którymi uwłacza się pamięci poległych i zmarłych Bohaterów Powstania Warszawskiego oraz Armii Krajowej.

Oprócz Powstańców Warszawskich i cywilnej ludności Warszawy NIKT nie odegrał „wiodącej roli w Powstaniu Warszawskim”. Każdy, kto usiłuje się lansować na tragedii Powstania Warszawskiego, na grobach zmarłych i poległych – ubliża pamięci rzeczywistym Bohaterom.

 

Minczykowska-Cichociemna-Zawacka-167x250 Lans na kłamstwach i po trupachRzekomo „wiodącą rolę” Elżbiety Zawackiej w Powstaniu Warszawskim – na podstawie jej własnych relacji – opisuje Katarzyna Minczykowska w wydanej przez wspomnianą wcześniej fundację książce pt. „CICHOCIEMNA. Generał Elżbieta Zawacka „Zo”„Powstanie wybuchło niespodziewanie, także dla „Zo”, do której nie dotarł wyczekiwany rozkaz o zameldowaniu się w umówionym wcześniej punkcie zbornym przy ul. Senatorskiej. Trwało 63 dni. W tym czasie Elżbieta Zawacka (…) oczekiwała na konkretne zadania.  W trakcie powstania kilkakrotnie też stawała do „raportu o przydział frontowy”. Niestety, bezskutecznie (…) Początkowo załatwiała „jakieś sprawy w siedzibie KG w gmachu PKO, później przyjmowała ludzi wychodzących z kanałów, dokonywała inspekcji kuchni powstańczych , punktów sanitarnych, szpitali. Aby być jak najbliżej walki, przenosiła też powstańcze granaty (…)

Mimo czynnego udziału w powstaniu warszawskim, swój udział w nim Elżbieta Zawacka nazwała incydentalnym, co najprawdopodobniej wynikało z tego, że „Zo”, mimo jednak przyjętego przydziału do Szefostwa WSK [Wojskowej Służby Kobiet], była jednak niezadowolona z otrzymanych zadań (…)”.

 

Absurd wywodu, jakoby Elżbieta Zawacka „odegrała wiodącą rolę w wyzwoleniu Polski” jest oczywisty dla każdego Polaka. Przecież II wojna światowa nie zakończyła się zwycięstwem Polski – co gorsza, nasza Ojczyzna nie została w 1945 roku „wyzwolona”. Taka jest jednak rażąco nieprawdziwa brytyjska narracja historyczna. Już 2 sierpnia 1944 brytyjski premier Winston Churchill bredził w brytyjskim parlamencie – „Armie rosyjskie stoją obecnie u wrót Warszawy. Przynoszą one za sobą oswobodzenie Polski. Ofiarują Polakom wolność, suwerenność, niepodległość.” W takich realiach historycznych, jeśli Elżbieta Zawacka miałaby odegrać jakąkolwiek (już nawet nie wiodącą) rolę w tego rodzaju „wyzwoleniu Polski” – musiałaby być agentem NKWD… 🙁

 

Pismo do wydawcy

carmelite-house-300x169 Lans na kłamstwach i po trupachSprawdziłem, kto zamierza wydać drukiem kłamliwe rewelacje Clare Mulley, ochoczo wspierane przez Fundację Generał Zawackiej. Napisałem do wydawcy maila oraz list polecony, właśnie otrzymałem potwierdzenie, że mój list dotarł i jest analizowany. Oto jego treść:

 

Szanowni Państwo,

Jestem wnukiem jednego z 316 Cichociemnych Spadochroniarzy Armii Krajowej, twórcą portalu elitadywersji.org, fanpage Cichociemni Spadochroniarze Armii Krajowej oraz jednym z redaktorów polskiej Wikipedii. Piszę do Państwa w związku z przygotowywaną na maj 2024 publikacją książki: Clare Mulley pt. „Agent ZO. The Untold Story of Fearles WW2 Resistance Fighter Elżbieta Zawacka”, wyd. Weidenfeld & Nicolson.

Rzecz w tym, że tytuł tej książki jest nieprawdziwy, sądząc po tym, co podaje Clare Mulley, także treść książki może być rażąco nierzetelna i niezgodna z prawdą historyczną.

Przede wszystkim Elżbieta Zawacka nie była agentem, nie była też Cichociemną. Sformułowanie „agent” odnosi się zapewne do rażąco błędnego przekonania, iż Cichociemni rzekomo byli agentami SOE. Otóż – jako jedyni – NIE BYLI, byli żołnierzami Armii Krajowej w służbie specjalnej, byli rekrutowani, szkoleni oraz ekspediowani do okupowanej Polski przez Oddział VI (Specjalny) Sztabu Naczelnego Wodza. Ani przez chwilę nie podlegali SOE.

Proponuję skontaktować się np. z dr Andrew Hann z English Heritage, który rok temu po mojej interwencji był uprzejmy sprostować nieprawdziwą informację dot. Audley End, jakoby Cichociemni byli „agentami SOE”.

Elżbieta Zawacka podczas wojny nie była jedną z Cichociemnych, była kurierką, którą dopiero po wojnie, w uznaniu jej zasług, Cichociemni grzecznościowo uznali ją, podobnie jak kuriera Jana Nowaka Jeziorańskiego, za „cichociemną”. Faktycznie nie została zrekrutowana, wyszkolona i przerzucona do Polski przez Oddział VI (Specjalny). Jedyny jej „związek” z Cichociemnymi polegał na tym, że uczestniczyła w jednym kursie spadochronowym oraz skoczyła ze spadochronem do Polski wraz z grupą Cichociemnych. Po skoku nadal pełniła służbę jako kurierka – nie była ani cichociemną, ani niczyim agentem.

Niestety, Clare Mulley, jak można sądzić, historii Cichociemnych oraz skojarzeń z wywiadem używa w celu wzbudzenia zainteresowania swą książką, choć jest to rażąco niezgodne z prawdą historyczną. Nie jest prawdą twierdzenie Mulley, jakoby Zawacka „w Wielkiej Brytanii dołączyła do elitarnych polskich sił specjalnych” (Cichociemnych). Nie „dołączyła”, w ogóle nikt nie mógł sam „dołączyć” – o tym decydował Oddział VI (Specjalny) Sztabu Naczelnego Wodza.

Oprócz tego podstawowego kłamstwa, zawartego w tytule, jakoby Elżbieta Zawacka była czyimś „agentem”, rozpowszechniane są jeszcze bardziej niedorzeczne tezy, m.in. jakoby Zawacka „odegrała wiodącą rolę w Powstaniu Warszawskim i wyzwoleniu Polski”. Jest to nieprawda. Po pierwsze, Polska nie została, jak się uważa na Zachodzie, „wyzwolona” w 1945 roku. Zostaliśmy uwolnieni od Niemców, ale zniewoleni przez Rosjan, którzy na długie lata narzucili nam rządy moskiewskich marionetek.

W tym kontekście niedorzeczne twierdzenie Mulley, jakoby Zawacka „odegrała wiodącą rolę w wyzwoleniu Polski” jest nie tylko nieprawdziwe, ale nawet absurdalne. Niestety, za sprawą zachodnich „sojuszników”, w tym polityki Wielkiej Brytanii, walka polskiej Armii Krajowej zakończyła się przegraną, a Polska została oddana przez Churchilla do sowieckiej strefy wpływów.

Niezgodne z prawdą jest też niedorzeczne twierdzenie Mulley, jakoby Elżbieta Zawacka „odegrała wiodącą rolę w Powstaniu Warszawskim”. W tym Powstaniu wiodącą rolę odegrali bohaterscy żołnierze Armii Krajowej oraz innych formacji wojskowych, w tym Narodowych Sił Zbrojnych. Podczas Powstania Elżbieta Zawacka była jedną z kilku referentek w sztabie Wojskowej Służby Kobiet. Była to pomocnicza formacja, głównie dla łączniczek i sanitariuszek. Ogółem kobiety stanowiły ok. 20 proc. walczących Powstańców. Odegrały znaczącą rolę w Powstaniu, ale kłamstwem jest twierdzenie, iż ich rola była bardziej „wiodąca” od żołnierzy walczących z bronią w ręku.

Rola Elżbiety Zawackiej w Powstaniu Warszawskim jest jeszcze bardziej skromna. Jak wynika z biografii napisanej przez dr Katarzynę Minczykowską – przebywała w mieszkaniu przy ul. Gęstej, później Szczygła, gdzie „oczekiwała na konkretne zadania”. Potem „przyjmowała ludzi wychodzących z kanałów, kontrolowała kuchnie i punkty sanitarne dla powstańców, przenosiła granaty”. Kluczowa jest opinia samej Zawackiej nt. swojego udziału w Powstaniu – „swój udział w nim Elżbieta Zawacka nazywała incydentalnym” (Cichociemna generał Elżbieta Zawacka Zo, OW Rytm 2014, s. 153-155) Obecnie Clare Mulley kłamie w żywe oczy, jakoby Elżbieta Zawacka „odegrała wiodącą rolę w Powstaniu Warszawskim”.

W 1990 roku powstała Fundacja Generał Zawackiej, kierowana przez jej krewną. Od tego czasu, dzięki ogromnym publicznym środkom finansowym fundacja ta dokumentuje i upamiętnia m.in. kobiety działające w polskiej konspiracji, w tym także dba o szczególne upamiętnienie gen. Zawackiej. Jak można przypuszczać, nie jest to dbałość szczególnie rzetelna historycznie, skoro obecnie fundacja ta popiera niedorzeczne kłamstwa Clare Mulley, a nawet przypisuje polskie zasługi w skonstruowaniu „polish spy radio” Brytyjczykom.

Szacunek dla walczących o wolność Polski żołnierzy Armii Krajowej, w tym Cichociemnych – elity AK – nakazuje, aby wszelkie publikacje odnoszące się do Ich historii, były zgodne z obiektywną prawdą.

Bardzo Państwa proszę o usunięcie słowa „agent” z tytułu książki Clare Mulley oraz o zweryfikowanie treści zawartych w tej książce, m.in. w porozumieniu np. z Instytutem Polskim i Muzeum im. Sikorskiego w Londynie. Chętnie także włączę się w takie działania weryfikujące. Zasługi Elżbiety Zawackiej są zbyt duże, aby jeszcze propagandowo dopisywać jej cudze dokonania. Proszę także o zapoznanie się z moją argumentacją, zawartą w artykule – Elżbieta Zawacka – cichociemna czy agent?

z wyrazami szacunku
Ryszard M. Zając

 

Czekamy na odpowiedź. W 2024 roku przypada 80 rocznica Powstania Warszawskiego. Uczestniczył w nim także mój Dziadek – Cichociemny. Nie tylko w tę rocznicę niepotrzebne jest publikowanie niedorzecznych kłamstw, jakoby zwycięzcą Powstania Warszawskiego była rzekoma agentka brytyjskiego Special Operations Executive, rzekoma wyzwolicielka Polski Elżbieta Zawacka…

Trzeba zatrzymać haniebne lansowanie Zawackiej na kłamstwach i po trupach rzeczywistych Bohaterów…

 

PS.

Wśród udających książki popularnonaukowe śmieci pseudohistorycznych mamy już – wpisaną na listę fałszerzy historii – wydaną przez nierzetelne, krakowskie wydawnictwo „ZNAK” książkę pseudohistoryka Kacpra Śledzińskiego pt. „Cichociemni. Elita polskiej dywersji” zawierającą co najmniej 246 błędów i nieścisłości na 417 stronach.

Więcej info:

Wydawnictwo „ZNAK” wciąż zarabia pieniądze na sprzedaży kłamstw Kacpra Śledzińskiego. Niektóre wydawnictwa z chciwości są gotowe do naprawdę wielkich poświęceń, w tym także do poświęcenia prawdy

 

 

 

Operacja Most 2

 

Operacja przerzutowa – Wildhorn II (Most 2)

 

JAN-JAZWINSKI-foto-D-Jazwinska-Piotr-Hodyra-1-260x350 Operacja Most 2

mjr / ppłk dypl.
Jan Jaźwiński

W nocy z poniedziałku na wtorek 29/30 maja 1944, w sezonie operacyjnym „Riposta”, w operacji lotniczej „Wildhorn II” („Most 2”) – w trakcie której lądowano na polowym lądowisku – do okupowanej Polski przerzucono dwóch Cichociemnych – żołnierzy Armii Krajowej w służbie specjalnej. Przeprowadzono jeszcze dwie takie operacje: „Wildhorn I” („Most 1”) oraz „Wildhorn III” („Most 3”).

 

Wśród operacji lotniczych SOE organizowanych przez mjr dypl. Jana Jaźwińskiego, oficera wywiadu z Oddziału VI (Specjalnego) Sztabu Naczelnego Wodza, w porozumieniu z tajną  brytyjską agendą rządową Special Operations Executive, szczególny charakter miały dwustronne – połączone z lądowaniem – loty łącznikowe do okupowanej Polski. W 1944 przeprowadzono trzy operacje pod kryptonimem „MOST” (planowano jeszcze dwie kolejne), Brytyjczycy nadali im kryptonim „Wildhorn” oraz kolejne rzymskie numery. Jedna miała miejsce na terenie Okręgu Lublin AK, dwie na terenie Okręgu Kraków AK. Więcej info – operacje „Most”.

ozn_Dziennik-czynnosci-mjr-Jazwinskiego_600px-300x161 Operacja Most 2Od początku, tj. od końca sierpnia 1940 do 30 sierpnia 1944 zrzuty organizował oficer wywiadu mjr / ppłk. dypl. Jan Jaźwiński, najpierw jako szef Samodzielnego Referatu „S”, od 4 maja 1942 do stycznia 1944 jako szef Wydziału Specjalnego (S) w Oddziale VI (Specjalnym) Sztabu Naczelnego Wodza w Londynie, od stycznia do 30 sierpnia 1944 jako komendant Głównej Bazy Przerzutowej „Jutrzenka” w Latiano nieopodal Brindisi (Włochy)

Operacje zrzutowe (także przerzutowe) planowano w ścisłej współpracy z Komendą Główną Armii Krajowej (która organizowała odbiór zrzutów w okupowanej Polsce) oraz brytyjską organizacją rządową Special Operations Executive (SOE, Kierownictwo Operacji Specjalnych) – która użyczała Polakom samolotów (głównie „polskich”, tj. brytyjskich przydzielonych Polakom oraz brytyjskich).

Oddział VI (Specjalny) zajmował się organizacją zrzutów, ich przyjmowanie odbywało się wg. ustalonego „Planu czuwania”. Zrzuty skoczków oraz zaopatrzenia przyjmowało ok. 642 placówek odbiorczych (część z nich to te same placówki o innych kryptonimach). Przed rozpoczęciem sezonu operacyjnego Wydział S (Specjalny) w Oddziale VI Sztabu Naczelnego Wodza przekazywał do zajmującej się zrzutami w Komendzie Głównej Armii Krajowej komórki „Syrena” dane o aktualnych zasięgach samolotów. W oparciu o te dane sporządzano dwutygodniowy „Plan czuwania” placówek odbiorczych (zrzutowisk) na terenie Kraju. W każdym rejonie czuwały kolejno po cztery serie placówek przez cztery dni. Wydział S informował „Syrenę” o planowanych operacjach lotniczych, liczbie skoczków oraz zaopatrzenia (zasobniki, paczki oraz niekiedy tzw. bagażniki, czyli zaopatrzenie zabierane bezpośrednio przez skoczków, w specjalnych doczepianych do nich workach).

Zrzuty organizowano w czterech tzw. sezonach operacyjnych: próbnym (od 15 lutego 1941 do 30 kwietnia 1942), „Intonacja” (od 1 sierpnia 1942 do 30 kwietnia 1943), „Riposta” (od 1 sierpnia 1943 do 31 lipca 1944) oraz „Odwet” (od 1 sierpnia do 31 grudnia 1944).

Zobacz najnowszą wersję bazy danych nt. zrzutów:
BAZA ZRZUTÓW DLA ARMII KRAJOWEJ

zobacz – WYKAZ SKOKÓW CICHOCIEMNYCH

 

81 operacji przerzutowych 316 Cichociemnych (alfabetycznie):
ADOLPHUS (2 CC) | ATTIC (2 CC) | BEAM (3 CC) | BELT (5 CC) | BOOT (5 CC) | BRACE (3 CC) | BRICK (4 CC) | CHICKENPOX (5 CC) | CHISEL (4 CC) | CELLAR (2 CC) | COLLAR (6 CC) | CRAVAT (6 CC) | DOOR (3 CC) | FILE (4 CC) | FLOOR (4 CC) | FRESTON (1 CC) | GAUGE (4 CC) | GIMLET (6 CC) | HAMMER (3 CC) | JACEK 1 (6 CC) | JACKET  (4 CC) | KAZIK 1 (6 CC) | KAZIK 2 (1 CC) | LATHE (3 CC) | LEGGING (5 CC) | MEASLES (6 CC) | MOST 1 (Wildhorn I) (2 CC) | MOST 2 (Wildhorn II) (2 CC) | MOST 3 (Wildhorn III) (4 CC) | NEON 1 (2 CC) | NEON 2 (3 CC) | NEON 3 (2 CC) | NEON 4 (3 CC) | NEON 5 (3 CC) | NEON 6 (3 CC) | NEON 7 (3 CC) | NEON 8 (3 CC) | NEON 9 (poległo 3 CC) NEON 10 (3 CC) | OXYGEN 8 (2 CC) | PLIERS (poległo 3 CC) | POLDEK 1 (6 CC, poległ 1) | PRZEMEK 1 (6 CC) | RASP (3 CC) | RHEUMATISM (4 CC) | RIVET (4 CC) | RUCTION (2 CC) | SAW (4 CC, poległ 1) | SCREWDRIVER (3 CC) | SHIRT (5 CC) | SMALLPOX (6 CC) | SPOKESHAVE (3 CC) | STASZEK 2 (6 CC) | STEP (3 CC) | STOCK (4 CC) | TILE (4 CC) | WACEK 1 (6 CC) | WALL (4 CC) | WELLER 1 (4 CC) | WELLER 2 (3 CC) | WELLER 3 (4 CC) | WELLER 4 (4 CC) | WELLER 5 (4 CC) | WELLER 6 (4 CC) | WELLER 7 (3 CC) | WELLER 10 (4 CC) | WELLER 11 (4 CC) | WELLER 12 (4 CC) | WELLER 14 (3 CC) | WELLER 15 (4 CC) | WELLER 16 (4 CC) | WELLER 17 (6 CC) | WELLER 18 (5 CC, poległ 1) | WELLER 21 (4 CC) | WELLER 23 (5 CC) | WELLER 26 (6 CC) | WELLER 27 (5 CC) | WELLER 29 (6 CC) | WELLER 30 (6 CC) | WILDHORN I (Most 1) (2 CC) | WILDHORN II (Most 2) (2 CC) | WILDHORN III (Most 3) (4 CC) | WINDOW (4 CC) | VICE (4 CC) |  (6 CC poległo w drodze do Polski, 3 CC podczas skoku, 1 CC skakał dwukrotnie)
Przeprowadzono także operacje zrzutowe materiałowe (z zaopatrzeniem dla AK) oraz operację zrzutu Retingera „Salamander”

1941 – 3 operacje8 CCluty – 1 (2 CC), listopad – 1 (2 CC), grudzień – 1 (4 CC)  |  1942 – 15 operacji / 72 CCstyczeń – 1 (5 CC), marzec – 4 (21 CC), kwiecień – 1 (6 CC), wrzesień – 4 (21 CC), październik – 5 (19 CC)  |  1943 – 31 operacji / 99 CCstyczeń – 3 (10 CC), luty – 8 (30 CC), marzec – 9 (29 CC), wrzesień – 10 (28 CC), październik – 1 (2 CC)  |  1944 33 operacje / 138 CC: kwiecień – 16 (55 CC), maj – 8 (41 CC), lipiec – 2 (10 CC), wrzesień – 1 (6 CC), październik – 2 (12 CC), listopad – 2 (7 CC), grudzień – 2 (7 CC) |  (uwaga: po odejściu mjr / ppłk dypl. Jana Jaźwińskiego przeprowadzono tylko 7 operacji)

 


sezon „Riposta”, operacja: „Wildhorn II”


 

Do okupowanej Polski przerzucono Cichociemnych – żołnierzy Armii Krajowej w służbie specjalnej:

Bielski-Romuald-KOL_023_0014-188x250 Operacja Most 2

ppłk Romuald Bielski

AK-opaska-300x201 Operacja Most 2ppłk cc Romuald Bielski ps. „Bej”, vel Jan Banasiak, Zwykły Znak Spadochronowy nr 0258, Bojowy Znak Spadochronowy  nr 1608, ur. 14 lipca 1899 w Starem koło Połtawy (obecnie Ukraina), zm. prawdopodobnie wiosną 1945 w KL Sachsenhausen – podpułkownik saper, uczestnik walk o niepodległość Polski (1919-1920), harcerz, oficer Wojska Polskiego, Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, Sztabu Naczelnego Wodza, Oddziału III Komendy Głównej Armii Krajowej, uczestnik Powstania Warszawskiego, prawdopodobnie więzień niemieckich obozów koncentracyjnych, m.in. KL Sachsenhausen (1944-1945), cichociemny

Znajomość języków: brak danych; szkolenia (kursy): m.in. spadochronowy, i in. W dniu wybuchu wojny miał 40 lat; w dacie skoku do Polski 44 lata

 

cc-Kossakowski-Tadeusz-194x250 Operacja Most 2

gen. dyw. Tadeusz Kossakowski

AK-opaska-300x201 Operacja Most 2gen. dyw. cc Tadeusz Kossakowski ps. „Krystynek”, „Kirgiz”, vel Tadeusz Kowalski, Zwykły Znak Spadochronowy nr 0160, Bojowy Znak Spadochronowy nr 1609, ur. 27 stycznia 1888 w Kiszyniowie (Besarabia, obecnie Mołdawia), zm. 24 listopada 1965 w Warszawie – generał dywizji, uczestnik walk o niepodległość Polski (1909-1920), oficer Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, Armii Krajowej, szef produkcji środków walki Komendy Podobwodu Śródmieście Południowe oraz Komendy Okręgu Warszawa AK, inżynier, inicjator polskiego przemysłu motoryzacyjnego, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej, obu wojen światowych, Powstania Warszawskiego, więzień niemieckich obozów jenieckich: Ożarów, Kruglanken, Langwaser, Colditz, Koenigstein, Laufen, Tittmonning, Altenmarkt im Pongau (1944-1945), najstarszy wiekiem cichociemny

Znajomość języków: brak danych; szkolenia (kursy): m.in. spadochronowy, i in. W dniu wybuchu wojny miał 51 lat; w dacie skoku do Polski 56 lat. Syn lekarza

 

Brindisi_1-300x199 Operacja Most 2

lotnisko w Brindisi (Włochy)

Samolot  Dakota KG-477 „V”  (1586 Eskadra PAF, załoga: pilot – F/L Michał Goszczyński, pilot – F/S Józef Bielicki / nawigator – F/O Władysław Krywda / radiotelegrafista – F/S Stanisław Karabanik / mechanik pokładowy – F/S Jerzy Neciuk / strzelec – W/O Zygmunt Skopiński, F/S Leon Basaj / despatcher – W/O Romuald Małachowski) wystartował o godz. 19.32 z lotniska Campo Cassale nieopodal Brindisi (Włochy). Dowódca operacji: F/O Władysław Krywda, ekipa Cichociemnych nr: LV.

Lot miał się odbyć najpierw 24, potem 27 maja, jednak w obu terminach go odwołano z powodu braku eskorty myśliwców, niezbędnej dla bezbronnej „Dakoty” przez ok. dwie godziny lotu, do zapadnięcia zmroku. 

Dakota_III_Douglas-C-47-300x233 Operacja Most 2

Douglas C-47 Skytrain Dakota

Samolot został wyposażony w cztery dodatkowe zbiorniki paliwa, dzięki czemu przedłużono możliwość lotu do 14 godzin. Do zapadnięcia zmroku nieuzbrojoną „Dakotę” eskortowały dwa Liberatory z polskimi załogami. W drodze do Polski samolot został ostrzelany przez artylerię przeciwlotniczą w rejonie Jugosławii, a następnie Budapesztu. Dotarł pomyślnie na placówkę odbiorczą, lądując o godz. 00.07 na polowym lądowisku „Motyl”, w okolicach wsi Wał – Ruda, 18 km od Tarnowa, nad rzeczką Kisieliną (łąka porośnięta trawą, położenie: N50°08′ E20°47′). Załoga lądowiska wyznaczyła „pas startowy” stojąc po obu stronach z pochodniami; początek wyznaczało światło zielone, ok. 820 dalej koniec pasa wyznaczały dwa światła czerwone. Cichociemni przerzucili 964 funty  (ok. 487 kg) zaopatrzenia dla Armii Krajowej.

Po trwającym 7 minut rozładunku samolotem odlecieli do Włoch: Cichociemny płk Roman Rudkowski ps. Rudy, mjr Zbigniew Sujkowski ps. Wyga, emisariusz Stronnictwa Ludowego Jan Domański ps. Bartnicki. Samolot szczęśliwie powrócił do bazy o godz. 04.08, po locie trwającym osiem godzin 33 minuty.

 

Jan-Jazwinski-251x350 Operacja Most 2W „Dzienniku czynności” mjr dypl. Jan Jaźwiński oficer wywiadu z Oddziału VI (Specjalnego) Sztabu Naczelnego Wodza, komendant Głównej Bazy Przerzutowej „Jutrzenka” w Latiano nieopodal Brindisi, organizator lotniczych przerzutów do Polski odnotował:

Sprawa lotu dwustronnego (Wildhorn). – L.dz. 2937/Sp. – SOE powiadamia, że Air Ministry [brytyjskie ministerstwo lotnictwa] zgodziło się na wykonanie operacji dwustronnej w październiku br. (10.IV.43) – L.dz. 3285/Sp. Kryptonimy dla operacji dwustronnej. – L.dz. 3734/Sp. pismo HBP/PD/4313 z dn. 5.VII.43 – wyznaczenie terminów operacji na bajor [lądowisko] MUCHA (3) i MRÓWKA (4). Depesza do kraju z dn. 26.VII.43 (w załączeniu oryginalne foto bajorów MUCHA i MRÓWKA). – L.dz. 4008/Sp. – Law.1228 z 23.VII. – Położenie bajorów WAŻKA i BIEDRONKA. – L.dz. 4164/Sp. – Law. 1375 z 13.VIII. Potwierdzić terminy operacji – jak L.3734/Sp. – L.dz. 4930/SP. – z 14 IX.43 – do O.SP. – HBP/PD/4706 – czy strona polska wyraża zgodę na przeprowadzenie operacji w październiku i czy potrzebne przygotowania są poczynione.

ozn_Dziennik-czynnosci-mjr-Jazwinskiego_600px-300x161 Operacja Most 2– z 16.IX. – do SOE – szczegółowa charakterystyka bajorów MUCHA, MRÓWKA, WAŻKA i BIEDRONKA – Nr. 3, 4, 5, 6. i system sygnalizacji na bajorach i dla uruchomienia bajorów – jak L.dz. 4974/Sp. – L.dz. 5231/Sp. – z dn. 28.IX. – HBP/PD/4762 – komentarz Air Min. [brytyjskiego ministerstwa lotnictwa] o przydatności bajorów Nr. 3, 4, 5, 6 – wszystkie nieprzydatne. Fantastyczne żądanie aby lądowisko prowizoryczne miało podejścia z 6-ciu kierunków i długość do lądowania ok. 1000 m. (…) L.dz. 5587/Sp. – z dn. 15.X. – do Law. odwołanie operacji na BIEDRONKA – jak L.5423 – na podstawie telefonicznego oświadczenia ppłk. Perkinsa [SOE]. – z dni. 18.X. (w pierwszy dzień operacji) – HBP/PD/4833/Sp. odwołanie operacji aż do wiosny 1944 r. Mętne i bez zobowiązania wywody. W ten sposób jeszcze jedno zobowiązanie brytyjskie zostało niedotrzymane. (…) Za dwa dni będzie decyzja co do Wildhorn. (…) .” (s. 254, 273)

Ladowisko-Motyl-250x212 Operacja Most 2

Lądowisko „Motyl”

W swoim „Pamiętniku” mjr dypl. Jaźwiński odnotował: „29/30 maja wykonany został lot dwustronny z lądowaniem na bajor Motyl, położony na płn. zach. od Tarnowa. Wymiana ekip i poczty trwała 15 min. Przybyło dwóch oficerów z AK i jeden kurier polityczny. Odesłani byli do Londynu staraniem SOE. 30 kwietnia byłem z ppłk. Trelfall w sztabie MAAF [Mediterranen Alied Air Force, Śródziemnomorskie Sojusznicze Siły Powietrzne] w Caserta, aby opracować wnioski dla marsz. Sleesora [minister lotnictwa] celem skrócenia przerwy letniej w lotach, w czerwcu i lipcu oraz nacisku na Air Ministry [Ministerstwo Lotnictwa] o załogi polskie”.

(Jan Jaźwiński – Dramat dowódcy. Pamiętnik oficera sztabu oddziału wywiadowczego i specjalnego (przygotowanie do druku: Piotr Hodyra i Kajetan Bieniecki), tom II, s, 65, Polski Instytut Naukowy w Kanadzie, Montreal 2012, ISBN 978-0-9868851-3-6)

Zobacz: Oddział VI (Specjalny) – Zawartość zasobników i paczek

 

Kajetan Bieniecki – Wildhorn
w: Zeszyty Historyczne nr 188, s. 81 – 100, Instytut Literacki, Paryż 1989

 

Stanisław Chojnowski – Operacje lotnicze – zrzuty cichociemnych
w Obwodzie „Mewa-Kamień” podczas drugiej wojny światowej
w: Rocznik Mińsko-Mazowiecki 2012, nr 20 s. 59-75

 

Trasy lotów ze zrzutami Cichociemnych oraz materiałowymi:
trasy-przelotow Operacja Most 2

 


 

Początkowo Cichociemnych przerzucano z brytyjskich lotnisk RAF: Foulsham (2), Linton-on-Ouse (2), Leakenheath (9), Newmarket (2), Stradishall (6). Kilku Cichociemnych prawdopodobnie przerzucono z lotniska RAF Grottaglie. Od 27 marca 1942 do 21 września 1943 samoloty startowały z lotniska RAF Tempsford – w 43 operacjach lotniczych SOE przerzuciły do okupowanej Polski 158 Cichociemnych oraz w kilkudziesięciu operacjach lotniczych zaopatrzenie dla Armii Krajowej (zrzuty materiałowe). Od 22 grudnia 1943 do końca 1944 samoloty startowały z lotniska Campo Casale k. Brindisi – w operacjach SOE przerzuciły do okupowanej Polski 133 Cichociemnych oraz w kilkudziesięciu operacjach lotniczych zaopatrzenie dla Armii Krajowej (zrzuty materiałowe).

Niestety, w tych operacjach byliśmy uzależnieni od brytyjskiego SOE, które użyczało nam samolotów oraz stale ograniczało loty ze zrzutami do Polski. Brytyjską politykę można zasadnie zdefiniować jako „kroplówka zrzutowa” dla Armii Krajowej… Należy zauważyć, że Brytyjczycy nie dotrzymywali własnych ustaleń z Oddziałem VI (Specjalnym) ws. lotów ze zrzutami do Polski. W sezonie operacyjnym 1941/42 zaplanowano 30 lotów do Polski, wykonano tylko 11. W sezonie 1942/43 zaplanowano 100, wykonano zaledwie 46. W sezonie 1943/44 zaplanowano 300, wykonano tylko 172. Ogółem na 430 zaplanowanych (uzgodnionych z SOE) lotów do Polski wykonano tylko 229, czyli trochę ponad połowę. Zasadne jest zatem założenie, że wielkość zrzutów do Polski mogłaby być dwukrotnie większa, gdyby Brytyjczycy dotrzymywali słowa…

Ponadto polskie załogi zdecydowaną większość lotów w operacjach specjalnych wykonywały do innych krajów. W 1944 roku na 1282 wykonane loty Polacy polecieli tylko w 339 lotach do Polski…

 

cc-bagaznik2_ozn-145x250 Operacja Most 2

„Bagażnik” skoczka

Według moich obliczeń cała pomoc zaopatrzeniowa SOE dla Armii Krajowej zmieściłaby się w jednym pociągu towarowym. Byliśmy zależni od użyczanych nam samolotów SOE. Brytyjczycy nie dotrzymywali swoich ustaleń z Oddziałem VI (Specjalnym), stale ograniczali loty do Polski, realizowali paskudną politykę „kroplówki zrzutowej” dla Armii Krajowej.

Do Polski zrzucono ledwo 670 ton zaopatrzenia (4802 zasobniki, 2971 paczek, 58 bagażników), z czego odebrano 443 tony. W tym samym czasie SOE zdecydowało o zrzuceniu do Jugosławii ponad sto dziesięć razy więcej, tj. 76117 ton zaopatrzenia, do Francji 10485 ton, a do Grecji 5796 ton…

Całe wsparcie finansowe Brytyjczyków dla Polski stanowiło zaledwie ok. 2/3 wydatków Wielkiej Brytanii na wojnę, poniesionych (statystycznie) JEDNEGO dnia. Po wojnie wystawili Polsce „fakturę”, m.in. zabierając część polskiego złota. Przerzucono do Polski 316 Cichociemnych, choć przeszkoliliśmy do zadań specjalnych 533 spadochroniarzy. Tak bardzo Brytyjczycy wspierali Polaków oraz pomagali Polsce…

 

Operacje przerzutowe do Kraju – sprawozdania (wszystkie sezony operacyjne)
w: Sprawozdanie z działalności Wydziału „S” Oddz. Specj. N.W. 1942-1944
Centralne Archiwum Wojskowe sygn. CAW II.52.353

 

 

Zobacz także:

Informacje nt. personelu Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii – Lista Krzystka

 

Źródła:
  • Informacje własne (archiwum portalu)
  • Kajetan Bieniecki – Lotnicze wsparcie Armii Krajowej, Arcana, Kraków 1994, ISBN 83-86225-10-6
  • Kajetan Bieniecki – Wildhorn, Instytut Literacki Paryż, Zeszyty Historyczne nr 188, s. 81-100, ISBN 2716801185
  • Jan Jaźwiński – Dziennik czynności, SPP sygn. SK 16.9, Centralne Archiwum Wojskowe sygn. CAW – 1769/89
  • Jan Jaźwiński –  Dramat dowódcy. Pamiętnik oficera sztabu oddziału wywiadowczego i specjalnego (przygotowanie do druku: Piotr Hodyra i Kajetan Bieniecki), tom I i II, Polski Instytut Naukowy w Kanadzie, Montreal 2012, ISBN 978-0-9868851-3-6
  • Zespół akt Oddziału VI Sztabu Głównego Naczelnego Wodza z lat 1940-1949 – Centralne Archiwum Wojskowe, sygn. II.52
  • Andrzej Paweł Przemyski – Z pomocą żołnierzom Podziemia, WKiŁ Warszawa 1991, ISBN 83-206-0833-3
  • Krzysztof Mroczkowski – Mosty, które rozwiesiła noc…, w: Biuletyn informacyjny AK nr 1 (309) styczeń 2016, s. 39-44
  • Piotr Hodyra – Most którego nie było, w: Gapa. Lotniczy magazyn Historyczny nr 8, listopad 2013

 

 

Operacja ADOLPHUS

 

Operacja zrzutowa – ADOLPHUS

 

JAN-JAZWINSKI-foto-D-Jazwinska-Piotr-Hodyra-1-260x350 Operacja ADOLPHUS

mjr / ppłk dypl.
Jan Jaźwiński

cc-pierwszy-zrzut-300x200 Operacja ADOLPHUSW nocy z soboty na niedzielę 15/16 lutego 1941, w próbnym okresie operacyjnym, w pierwszej operacji lotniczej „ADOLPHUS” do okupowanej Polski skoczyło dwóch Cichociemnych – żołnierzy Armii Krajowej w służbie specjalnej oraz kurier polityczny.

 

Od początku, tj. od końca sierpnia 1940 do 30 sierpnia 1944 zrzuty organizował oficer wywiadu mjr / ppłk. dypl. Jan Jaźwiński, najpierw jako szef Samodzielnego Referatu „S”, od 4 maja 1942 do stycznia 1944 jako szef Wydziału Specjalnego (S) w Oddziale VI (Specjalnym) Sztabu Naczelnego Wodza w Londynie, od stycznia do 30 sierpnia 1944 jako komendant Głównej Bazy Przerzutowej „Jutrzenka” w Latiano nieopodal Brindisi (Włochy)

Operacje zrzutowe planowano w ścisłej współpracy z Komendą Główną Armii Krajowej (która organizowała odbiór zrzutów w okupowanej Polsce) oraz brytyjską organizacją rządową Special Operations Executive (SOE, Kierownictwo Operacji Specjalnych) – która użyczała Polakom samolotów (głównie „polskich”, tj. brytyjskich przydzielonych Polakom oraz brytyjskich).

ozn_Dziennik-czynnosci-mjr-Jazwinskiego_600px-300x161 Operacja ADOLPHUS Oddział VI (Specjalny) zajmował się organizacją zrzutów, ich przyjmowanie odbywało się wg. ustalonego „Planu czuwania”. Zrzuty skoczków oraz zaopatrzenia przyjmowało ok. 642 placówek odbiorczych (część z nich to te same placówki o innych kryptonimach). Przed rozpoczęciem sezonu operacyjnego Wydział S (Specjalny) w Oddziale VI Sztabu Naczelnego Wodza przekazywał do zajmującej się zrzutami w Komendzie Głównej Armii Krajowej komórki „Syrena” dane o aktualnych zasięgach samolotów. W oparciu o te dane sporządzano dwutygodniowy „Plan czuwania” placówek odbiorczych (zrzutowisk) na terenie Kraju. W każdym rejonie czuwały kolejno po cztery serie placówek przez cztery dni. Wydział S informował „Syrenę” o planowanych operacjach lotniczych, liczbie skoczków oraz zaopatrzenia (zasobniki, paczki oraz niekiedy tzw. bagażniki, czyli zaopatrzenie zabierane bezpośrednio przez skoczków, w specjalnych doczepianych do nich workach).

Zrzuty organizowano w czterech tzw. sezonach operacyjnych: próbnym (od 15 lutego 1941 do 30 kwietnia 1942), „Intonacja” (od 1 sierpnia 1942 do 30 kwietnia 1943), „Riposta” (od 1 sierpnia 1943 do 31 lipca 1944) oraz „Odwet” (od 1 sierpnia do 31 grudnia 1944).

Zobacz najnowszą wersję bazy danych nt. zrzutów:
BAZA ZRZUTÓW DLA ARMII KRAJOWEJ

zobacz – WYKAZ SKOKÓW CICHOCIEMNYCH

 

81 operacji przerzutowych 316 Cichociemnych (alfabetycznie):
ADOLPHUS (2 CC) | ATTIC (2 CC) | BEAM (3 CC) | BELT (5 CC) | BOOT (5 CC) | BRACE (3 CC) | BRICK (4 CC) | CHICKENPOX (5 CC) | CHISEL (4 CC) | CELLAR (2 CC) | COLLAR (6 CC) | CRAVAT (6 CC) | DOOR (3 CC) | FILE (4 CC) | FLOOR (4 CC) | FRESTON (1 CC) | GAUGE (4 CC) | GIMLET (6 CC) | HAMMER (3 CC) | JACEK 1 (6 CC) | JACKET  (4 CC) | KAZIK 1 (6 CC) | KAZIK 2 (1 CC) | LATHE (3 CC) | LEGGING (5 CC) | MEASLES (6 CC) | MOST 1 (Wildhorn I) (2 CC) | MOST 2 (Wildhorn II) (2 CC) | MOST 3 (Wildhorn III) (4 CC) | NEON 1 (2 CC) | NEON 2 (3 CC) | NEON 3 (2 CC) | NEON 4 (3 CC) | NEON 5 (3 CC) | NEON 6 (3 CC) | NEON 7 (3 CC) | NEON 8 (3 CC) | NEON 9 (poległo 3 CC) NEON 10 (3 CC) | OXYGEN 8 (2 CC) | PLIERS (poległo 3 CC) | POLDEK 1 (6 CC, poległ 1) | PRZEMEK 1 (6 CC) | RASP (3 CC) | RHEUMATISM (4 CC) | RIVET (4 CC) | RUCTION (2 CC) | SAW (4 CC, poległ 1) | SCREWDRIVER (3 CC) | SHIRT (5 CC) | SMALLPOX (6 CC) | SPOKESHAVE (3 CC) | STASZEK 2 (6 CC) | STEP (3 CC) | STOCK (4 CC) | TILE (4 CC) | WACEK 1 (6 CC) | WALL (4 CC) | WELLER 1 (4 CC) | WELLER 2 (3 CC) | WELLER 3 (4 CC) | WELLER 4 (4 CC) | WELLER 5 (4 CC) | WELLER 6 (4 CC) | WELLER 7 (3 CC) | WELLER 10 (4 CC) | WELLER 11 (4 CC) | WELLER 12 (4 CC) | WELLER 14 (3 CC) | WELLER 15 (4 CC) | WELLER 16 (4 CC) | WELLER 17 (6 CC) | WELLER 18 (5 CC, poległ 1) | WELLER 21 (4 CC) | WELLER 23 (5 CC) | WELLER 26 (6 CC) | WELLER 27 (5 CC) | WELLER 29 (6 CC) | WELLER 30 (6 CC) | WILDHORN I (Most 1) (2 CC) | WILDHORN II (Most 2) (2 CC) | WILDHORN III (Most 3) (4 CC) | WINDOW (4 CC) | VICE (4 CC) |  (6 CC poległo w drodze do Polski, 3 CC podczas skoku, 1 CC skakał dwukrotnie)
Przeprowadzono także operacje zrzutowe materiałowe (z zaopatrzeniem dla AK) oraz operację zrzutu Retingera „Salamander”

1941 – 3 operacje8 CCluty – 1 (2 CC), listopad – 1 (2 CC), grudzień – 1 (4 CC)  |  1942 – 15 operacji / 72 CCstyczeń – 1 (5 CC), marzec – 4 (21 CC), kwiecień – 1 (6 CC), wrzesień – 4 (21 CC), październik – 5 (19 CC)  |  1943 – 31 operacji / 99 CCstyczeń – 3 (10 CC), luty – 8 (30 CC), marzec – 9 (29 CC), wrzesień – 10 (28 CC), październik – 1 (2 CC)  |  1944 33 operacje / 138 CC: kwiecień – 16 (55 CC), maj – 8 (41 CC), lipiec – 2 (10 CC), wrzesień – 1 (6 CC), październik – 2 (12 CC), listopad – 2 (7 CC), grudzień – 2 (7 CC) |  (uwaga: po odejściu mjr / ppłk dypl. Jana Jaźwińskiego przeprowadzono tylko 7 operacji)

 


sezon próbny, operacja: „ADOLPHUS”


 

Do okupowanej Polski skoczyli Cichociemni – żołnierze Armii Krajowej w służbie specjalnej:

37-1199-212x300 Operacja ADOLPHUS

rtm. Józef Zabielski

AK-opaska-300x201 Operacja ADOLPHUSrtm cc Józef Zabielski ps. Żbik”, Zwykły Znak Spadochronowy nr 0002, Bojowy Znak Spadochronowy nr 2043, ur. 21 października 1902 w majątku Powicie k. Mariampola (powiat Godlewo, Litwa), zm. 31 maja 1981 w Londynie (Wielka Brytania) – rotmistrz, uczestnik walk o niepodległość Polski (1920), harcerz, podkomisarz Policji Państwowej, oficer Wojska Polskiego, Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, Armii Krajowej, Sztabu Naczelnego Wodza, emisariusz Komendanta Głównego AK, instruktor bytowania STS 10 w Ostunii (Włochy), uczestnik wojny polsko-bolszewickiej, III Powstania Śląskiego, jeden z dwóch pierwszych cichociemnych zrzuconych do Polski

Znajomość języków: niemiecki; szkolenia (kursy): m.in. broni pancernej, spadochronowy (STS 51, Ringway), instruktor bytowania (Ośrodek Wyszkolenia nr 10, Ostuni), i in. W dniu wybuchu wojny miał 36 lat; w dacie skoku do Polski 38 lat

 

Krzymowski-Stanisław-Kostka-284x400 Operacja ADOLPHUS

Stanisław Krzymowski

AK-opaska-300x201 Operacja ADOLPHUSmjr cc Stanisław Kostka Krzymowski ps. „Kostka”, „Kwitek”, vel Stefan Zaporski, vel Karol Chudzicki, vel Przedpełski, Zwykły Znak Spadochronowy nr 0001, Bojowy Znak Spadochronowy nr 1962, ur. 13 listopada 1899 w Wąwolnicy (powiat puławski), zm. 7 sierpnia 1969 w Montrealu (Kanada) – major pilot, uczestnik walk o niepodległość Polski (1914-1920), żołnierz Legionów Polskich, oficer Wojska Polskiego, Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, Armii Krajowej, Komendy Głównej AK, dowódca Oddziału VII Lotniczego Komendy Okręgu ZWZ Kielce-Radom, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej, kampanii wrześniowej, więzień UB, torturowany (Łódź, 1945 oraz Kielce 1946), cichociemny

Znajomość języków: brak danych; szkolenia (kursy): m.in. wywiadu, spadochronowy (STS 51, Ringway), i in. W dniu wybuchu wojny miał 39 lat; w dacie skoku do Polski 41 lat. Syn pisarza gminnego i dzierżawcy majątku

 W tej operacji zrzutowej skoczył także kurier polityczny MSZ bomb. Czesław Raczkowski ps. Orkan.

 

Armstrong-Whitworth-Whitley-300x178 Operacja ADOLPHUS

Armstrong Whitworth Whitley

Samolot  Armstrong Whitworth Whitley Z-6473  (419 Special Duty Squadron RAF, załoga: pilot – F/L F. Keast, pilot – F/O Baker / nawigator – P/O McMurdie / radiotelegrafista – Sgt. Davies D.W. / strzelec – Sgt. Bernard D.H. / despatcher – Cpt. Cameron A.) wystartował o godz. 18.20 z lotniska 419 Eskadry do Zadań Specjalnych RAF w Stradishall pod Newmarket. Dowódca operacji: F/L F. Keast, ekipa skoczków nr: 0.

Zrzut o godz. 00.30 poza wyznaczoną placówką (planowano 7,5 km od Włoszczowy, 2,4 km na zachód od Kobylej Wsi). Na skutek błędu brytyjskiego nawigatora zrzut nastąpił ok. 130 km od planowanej placówki odbiorczej, w okolicach wsi Dębowiec, 10 km od Cieszyna, na terenach przyłączonych do Rzeszy. Samolot szczęśliwie powrócił do Wielkiej Brytanii po locie trwającym jedenaście godzin 45 minut, po wylądowaniu miał zaledwie 50 litrów paliwa, na ok. 10-15 minut lotu…

 

Pierwszy zrzut Cichociemnych był pierwszym zrzutem alianckich żołnierzy na teren Europy Środkowej okupowanej przez Niemców. Pomiędzy pierwszym a drugim zrzutem Cichociemnych brytyjska Special Operations Executive – jeszcze przed zawarciem umowy z sowieckim NKWD – wykonała co najmniej trzy zrzuty do Polski co najmniej dziewięciu sowieckich agentów NKWD, zobacz – Spadochroniarze Stalina. Tak bardzo Brytyjczycy pomagali Polsce...

 

Katarzyna Ziętara-Majewska – Operacja „Adolphus”
w: Kombatant – biuletyn UdSKiOR, luty 2014 r. nr 2 (278) s. 10 – 13

 

JAN-JAZWINSKI-foto-D-Jazwinska-Piotr-Hodyra-1-260x350 Operacja ADOLPHUS

mjr dypl. Jan Jaźwiński
Źródło: archiwum rodzinne Danuty Borowiec z d. Jaźwińskiej

Organizator zrzutów do Polski – mjr / ppłk dypl. Jan Jaźwiński tak opisuje początki lotniczej łączności z Krajem„począwszy od 1 lipca 1940 roku usiłuję nawiązać kontakt z władzami brytyjskimi, jakie mogą być zainteresowane istnieniem ZWZ (przyszłej AK). Idzie to bardzo trudno i opornie ze strony naszych władz. Nasz attache wojskowy przy ambasadzie polskiej w Londynie, któremu przedstawiłem swój projekt łączności lotniczej z Krajem odpowiedział: Panie kapitanie, pański projekt jest nierealny. Nie nadaje się nawet do dyskusji z władzami brytyjskimi. Musimy być poważni, inaczej ośmieszymy się!

Po parafowaniu umowy polsko – brytyjskiej, dotyczącej Polskich Sił Zbrojnych w W.Brytanii i sformowaniu Sztabu NW [Naczelnego Wodza] (31 lipca 1940 r.) rozpoczęła urzędowanie brytyjska 4-ta Misja Wojskowa, celem współpracy ze Sztabem N.W. W rozmowach z kilku oficerami tej Misji otrzymałem podobne informacje – taka sprawa nie jest wymieniona na liście zadań 4-tej Misji. (…)

skoczek-250x186 Operacja ADOLPHUSW rozmowie z płk Smoleńskim, byłym szefem O.II [Oddziału II – wywiad, kontrwywiad] Sztabu Głównego przedstawiłem możliwość uzyskania lotów łącznikowych do Kraju drogą zainteresowania wywiadu brytyjskiego. Płk Smoleński: Niech pan bada możliwości (…) Zobaczymy co z tego wyjdzie. (…)

Napisałem notatkę dla Anglików, podkreślając położenie strategiczne Polski i ogólne możliwości wywiadu polskiego. (…) 21 sierpnia zadzwonił do mnie kpt. Perkins z 4-tej Misji brytyjskiej (późniejszy szef sekcji polskiej Special Operations Executive, SOE). (…) Rozmowa z Perkinsem trwała przeszło trzy godziny. Miała charakter rozpoznawczy (…) Omawiając możliwość pomocy brytyjskiej w zakresie łączności lotniczej z ZWZ, Perkins powiedział: Zbadam te możliwości. Wątpię, aby dotąd ktokolwiek na taką ideę zwrócił uwagę (…)

25 sierpnia Perkins powiadomił mnie, że komendant 4-tej Misji wojskowej dał mu polecenie, aby podjąć doświadczenia związane z pionierskim lotem do Polski. Powiedziałem – musimy to zrobić tak dokładnie, aby lot był sukcesem. Perkins: tak, słyszałem już kilka opinii, że dla posiadanych obecnie samolotów lot taki jest nierealny. (…) W naszej pierwszej fazie pracy trzeba przekonać, że ZWZ istnieje w Polsce, że wsparcie ZWZ jest celowe z punktu widzenia planowania dalszej wojny oraz, że loty z W. Brytanii do Polski są realną operacją. Mamy przed sobą trudną, stopniową pracę. (…)

Zrzuty-sprawozdanie-Podoski__Strona_04__JAZ-300x165 Operacja ADOLPHUS

Fragment sprawozdania Wydziału „S” Oddziału VI (Specjalnego), Londyn 28 lutego 1946
WBH – CAW sygn. II-52.356

W październiku pierwszych dziesięciu kandydatów na skoczków do Kraju rozpoczęło kurs przygotowawczy do odlotu do Kraju. Dla nich opracowałem szczegółowy program kursu (…). 3 listopada rozmawiałem z Perkinsem. Perkins: Czytałem raporty oficerów łącznikowych 4-tej Misji Wojskowej przy Sztabie NW i M.S.Wojsk., podkreślają oni upadek ducha w wojsku polskim w Szkocji i małą aktywność Sztabu NW. Wyraźne jest rozbicie i zwalczanie się wzajemne w politycznym środowisku polskim w Londynie. Na naszym odcinku pracy widzę co innego. (…) Duch skoczków jest mocny i zdecydowany (…)

zasobniki-pakowalnia-02-250x191 Operacja ADOLPHUS

Przygotowywanie zasobników zrzutowych

Odpowiedziałem: (…) w Polsce konsoliduje się ocena i wola, aby Naród Polski był jednolity w walce z zaborcami. Znam osobiście dowódcę ZWZ sprzed wojny. Pracował przed wojną i pracuje teraz nad wytworzeniem jednolitej postawy Narodu (…) Trudności są tu w Londynie. Jak pan wie, źródłem tych trudności jest prof. Kot i Mikołajczyk oraz dywersja, jaką prowadzi w wojsku Modelski. Kot, Mikołajczyk i Modelski zgodnie argumentują, że mają zrozumienie i poparcie grupy polityków brytyjskich, który mają duże wpływy w Foreign Office. (…)” 
(Jan Jaźwiński – Dramat dowódcy. Pamiętnik oficera sztabu oddziału wywiadowczego i specjalnego, przygotowanie do druku: Piotr Hodyra i Kajetan Bieniecki, tom I i II, Polski Instytut Naukowy w Kanadzie, Montreal 2012, ISBN 978-0-9868851-3-6 s. 254-257)

 

Operacje przerzutowe do Kraju – sprawozdania (wszystkie sezony operacyjne)
w: Sprawozdanie z działalności Wydziału „S” Oddz. Specj. N.W. 1942-1944
Centralne Archiwum Wojskowe sygn. CAW II.52.353

 

 

Jan-Jazwinski-251x350 Operacja ADOLPHUSW „Dzienniku czynności” mjr Jan Jaźwiński, oficer wywiadu z Oddziału VI (Specjalnego) Sztabu Naczelnego Wodza, organizator lotniczych przerzutów do Polski odnotował:

„Start do 1-go lotu łącznikowego nastąpił dn. 15.II g. 18.20 (…) Trasa lotu: przez Harlem – Breslau – Częstochowę – punkt pod Włoszczową.

ozn_Dziennik-czynnosci-mjr-Jazwinskiego_600px-300x161 Operacja ADOLPHUSSamolot powrócił dnia 16.II godz. 6.05, lot trwał 11 godz 45 min. D-ca samolotu oświadczył, że skoczków wyrzucił dnia 16.II godz. 0.30 prawdopodobnie w rej. 15 mil. na płnc.-wsch. od Krakowa. Dopiero 27.II.41 r. nadeszła depesza „Kal.45c” donosząca, że kurierzy przybyli i że wyskoczyli z samolotu koło Cieszyna. Poczta dostarczona. Containery wpadły w ręce niemieckie. Samolot zbłądził więc b. poważnie – odchylił trasę lotu na południe i zamiast przez Breslau – Częstochowę, poleciał przez Morawską Ostrawę – Cieszyn. Naprawienie błędu było niemożliwe, gdyż brakło benzyny, samolot po wylądowaniu w Anglii miał benzyny zaledwie na ok. 15 minut lotu. Ponadto okazało się, że załoga brytyjska z trudem orientuje się na polskiej mapie i nie zna terenów polskich i w Rzeszy Wschodniej.” (s. 4)

Zobacz:  Oddział VI (Specjalny) – Zawartość zasobników i paczek

 

W mojej ocenie pierwszy zrzut Cichociemnych do okupowanej Polski można uznać za umiarkowany sukces. Niewątpliwym plusem było dokonanie skoku dwóch pierwszych Cichociemnych oraz kuriera. Zapoczątkowało to kilkadziesiąt dalszych operacji zrzutowych Cichociemnych (także kurierów) oraz operacji zrzutowych z zaopatrzeniem dla Armii Krajowej.

Niewątpliwym minusem był ogromny błąd w nawigacji brytyjskiego nawigatora P/O McMurdie, który doprowadził do zrzutu aż ok. 130 km od planowanej placówki odbiorczej. Brak orientacji brytyjskiej załogi w locie nad Polską, także ów kolosalny błąd nawigacyjny można było przewidzieć. W odróżnieniu od polskich załóg brytyjscy lotnicy nie byli przecież szkoleni w nawigacji wzrokowej, a także, co oczywiste, nie mieli orientacji w lotach nad Polską.

Koszmarnym skutkiem udanej operacji zrzutowej Cichociemnych były brytyjskie działania wspomagające zrzut do Polski agentów NKWD – spadochroniarzy Stalina – oczywiście w tajemnicy przed Polakami. Można to postrzegać wyłącznie w kategorii brytyjskiej zdrady. Skutkowało to także wielomiesięczną przerwą w operacjach zrzutowych Cichociemnych. Po pierwszym zrzucie 15/16 lutego 1941, drugi zrzut miał miejsce dopiero 7/8 listopada 1941, tj. prawie dziewięć miesięcy później…

 

Trasy lotów ze zrzutami Cichociemnych oraz materiałowymi:
trasy-przelotow Operacja ADOLPHUS

 


 

Początkowo Cichociemnych przerzucano z brytyjskich lotnisk RAF: Foulsham (2), Linton-on-Ouse (2), Leakenheath (9), Newmarket (2), Stradishall (6). Kilku Cichociemnych prawdopodobnie przerzucono z lotniska RAF Grottaglie. Od 27 marca 1942 do 21 września 1943 samoloty startowały z lotniska RAF Tempsford – w 43 operacjach lotniczych SOE przerzuciły do okupowanej Polski 158 Cichociemnych oraz w kilkudziesięciu operacjach lotniczych zaopatrzenie dla Armii Krajowej (zrzuty materiałowe). Od 22 grudnia 1943 do końca 1944 samoloty startowały z lotniska Campo Casale k. Brindisi – w operacjach SOE przerzuciły do okupowanej Polski 133 Cichociemnych oraz w kilkudziesięciu operacjach lotniczych zaopatrzenie dla Armii Krajowej (zrzuty materiałowe).

Niestety, w tych operacjach byliśmy uzależnieni od brytyjskiego SOE, które użyczało nam samolotów oraz stale ograniczało loty ze zrzutami do Polski. Brytyjską politykę można zasadnie zdefiniować jako „kroplówka zrzutowa” dla Armii Krajowej… Należy zauważyć, że Brytyjczycy nie dotrzymywali własnych ustaleń z Oddziałem VI (Specjalnym) ws. lotów ze zrzutami do Polski. W sezonie operacyjnym 1941/42 zaplanowano 30 lotów do Polski, wykonano tylko 11. W sezonie 1942/43 zaplanowano 100, wykonano zaledwie 46. W sezonie 1943/44 zaplanowano 300, wykonano tylko 172. Ogółem na 430 zaplanowanych (uzgodnionych z SOE) lotów do Polski wykonano tylko 229, czyli trochę ponad połowę. Zasadne jest zatem założenie, że wielkość zrzutów do Polski mogłaby być dwukrotnie większa, gdyby Brytyjczycy dotrzymywali słowa…

Ponadto polskie załogi zdecydowaną większość lotów w operacjach specjalnych wykonywały do innych krajów. W 1944 roku na 1282 wykonane loty Polacy polecieli tylko w 339 lotach do Polski…

 

cc-bagaznik2_ozn-145x250 Operacja ADOLPHUS

„Bagażnik” skoczka

Według moich obliczeń cała pomoc zaopatrzeniowa SOE dla Armii Krajowej zmieściłaby się w jednym pociągu towarowym. Byliśmy zależni od użyczanych nam samolotów SOE. Brytyjczycy nie dotrzymywali swoich ustaleń z Oddziałem VI (Specjalnym), stale ograniczali loty do Polski, realizowali paskudną politykę „kroplówki zrzutowej” dla Armii Krajowej.

Do Polski zrzucono ledwo 670 ton zaopatrzenia (4802 zasobniki, 2971 paczek, 58 bagażników), z czego odebrano 443 tony. W tym samym czasie SOE zdecydowało o zrzuceniu do Jugosławii ponad sto dziesięć razy więcej, tj. 76117 ton zaopatrzenia, do Francji 10485 ton, a do Grecji 5796 ton…

Całe wsparcie finansowe Brytyjczyków dla Polski stanowiło zaledwie ok. 2/3 wydatków Wielkiej Brytanii na wojnę, poniesionych (statystycznie) JEDNEGO dnia. Po wojnie wystawili Polsce „fakturę”, m.in. zabierając część polskiego złota. Przerzucono do Polski 316 Cichociemnych, choć przeszkoliliśmy do zadań specjalnych 533 spadochroniarzy. Tak bardzo Brytyjczycy wspierali Polaków oraz pomagali Polsce…

 

Operacje przerzutowe do Kraju – sprawozdania (wszystkie sezony operacyjne)
w: Sprawozdanie z działalności Wydziału „S” Oddz. Specj. N.W. 1942-1944
Centralne Archiwum Wojskowe sygn. CAW II.52.353

 

 

Zobacz także:

Informacje nt. personelu Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii – Lista Krzystka

 

Źródła:
  • Informacje własne (archiwum portalu)
  • Kajetan Bieniecki – Lotnicze wsparcie Armii Krajowej, Arcana, Kraków 1994, ISBN 83-86225-10-6
  • Jan Jaźwiński – Dziennik czynności, SPP sygn. SK 16.9, Centralne Archiwum Wojskowe sygn. CAW – 1769/89
  • Jan Jaźwiński –  Dramat dowódcy. Pamiętnik oficera sztabu oddziału wywiadowczego i specjalnego (przygotowanie do druku: Piotr Hodyra i Kajetan Bieniecki), tom I i II, Polski Instytut Naukowy w Kanadzie, Montreal 2012, ISBN 978-0-9868851-3-6
  • Zespół akt Oddziału VI Sztabu Głównego Naczelnego Wodza z lat 1940-1949 – Centralne Archiwum Wojskowe, sygn. II.52
  • Andrzej Paweł Przemyski – Z pomocą żołnierzom Podziemia, WKiŁ Warszawa 1991, ISBN 83-206-0833-3

 

 

Operacja Jacket

 

Operacja zrzutowa – Jacket

 

JAN-JAZWINSKI-foto-D-Jazwinska-Piotr-Hodyra-1-260x350 Operacja Jacket

mjr / ppłk dypl.
Jan Jaźwiński

W nocy z soboty na niedzielę 27/28 grudnia 1941, w próbnym okresie operacyjnym, w operacji lotniczej „Jacket” do okupowanej Polski skoczyło czterech Cichociemnych – żołnierzy Armii Krajowej w służbie specjalnej oraz dwóch kurierów politycznych.

 

ozn_Dziennik-czynnosci-mjr-Jazwinskiego_600px-300x161 Operacja JacketOd początku, tj. od końca sierpnia 1940 do 30 sierpnia 1944 zrzuty organizował oficer wywiadu mjr / ppłk. dypl. Jan Jaźwiński, najpierw jako szef Samodzielnego Referatu „S”, od 4 maja 1942 do stycznia 1944 jako szef Wydziału Specjalnego (S) w Oddziale VI (Specjalnym) Sztabu Naczelnego Wodza w Londynie, od stycznia do 30 sierpnia 1944 jako komendant Głównej Bazy Przerzutowej „Jutrzenka” w Latiano nieopodal Brindisi (Włochy)

Operacje zrzutowe planowano w ścisłej współpracy z Komendą Główną Armii Krajowej (która organizowała odbiór zrzutów w okupowanej Polsce) oraz brytyjską organizacją rządową Special Operations Executive (SOE, Kierownictwo Operacji Specjalnych) – która użyczała Polakom samolotów (głównie „polskich”, tj. brytyjskich przydzielonych Polakom oraz brytyjskich).

Oddział VI (Specjalny) zajmował się organizacją zrzutów, ich przyjmowanie odbywało się wg. ustalonego „Planu czuwania”. Zrzuty skoczków oraz zaopatrzenia przyjmowało ok. 642 placówek odbiorczych (część z nich to te same placówki o innych kryptonimach). Przed rozpoczęciem sezonu operacyjnego Wydział S (Specjalny) w Oddziale VI Sztabu Naczelnego Wodza przekazywał do zajmującej się zrzutami w Komendzie Głównej Armii Krajowej komórki „Syrena” dane o aktualnych zasięgach samolotów. W oparciu o te dane sporządzano dwutygodniowy „Plan czuwania” placówek odbiorczych (zrzutowisk) na terenie Kraju. W każdym rejonie czuwały kolejno po cztery serie placówek przez cztery dni. Wydział S informował „Syrenę” o planowanych operacjach lotniczych, liczbie skoczków oraz zaopatrzenia (zasobniki, paczki oraz niekiedy tzw. bagażniki, czyli zaopatrzenie zabierane bezpośrednio przez skoczków, w specjalnych doczepianych do nich workach).

Zrzuty organizowano w czterech tzw. sezonach operacyjnych: próbnym (od 15 lutego 1941 do 30 kwietnia 1942), „Intonacja” (od 1 sierpnia 1942 do 30 kwietnia 1943), „Riposta” (od 1 sierpnia 1943 do 31 lipca 1944) oraz „Odwet” (od 1 sierpnia do 31 grudnia 1944).

Zobacz najnowszą wersję bazy danych nt. zrzutów:
BAZA ZRZUTÓW DLA ARMII KRAJOWEJ

zobacz – WYKAZ SKOKÓW CICHOCIEMNYCH

 

81 operacji przerzutowych 316 Cichociemnych (alfabetycznie):
ADOLPHUS (2 CC) | ATTIC (2 CC) | BEAM (3 CC) | BELT (5 CC) | BOOT (5 CC) | BRACE (3 CC) | BRICK (4 CC) | CHICKENPOX (5 CC) | CHISEL (4 CC) | CELLAR (2 CC) | COLLAR (6 CC) | CRAVAT (6 CC) | DOOR (3 CC) | FILE (4 CC) | FLOOR (4 CC) | FRESTON (1 CC) | GAUGE (4 CC) | GIMLET (6 CC) | HAMMER (3 CC) | JACEK 1 (6 CC) | JACKET  (4 CC) | KAZIK 1 (6 CC) | KAZIK 2 (1 CC) | LATHE (3 CC) | LEGGING (5 CC) | MEASLES (6 CC) | MOST 1 (Wildhorn I) (2 CC) | MOST 2 (Wildhorn II) (2 CC) | MOST 3 (Wildhorn III) (4 CC) | NEON 1 (2 CC) | NEON 2 (3 CC) | NEON 3 (2 CC) | NEON 4 (3 CC) | NEON 5 (3 CC) | NEON 6 (3 CC) | NEON 7 (3 CC) | NEON 8 (3 CC) | NEON 9 (poległo 3 CC) NEON 10 (3 CC) | OXYGEN 8 (2 CC) | PLIERS (poległo 3 CC) | POLDEK 1 (6 CC, poległ 1) | PRZEMEK 1 (6 CC) | RASP (3 CC) | RHEUMATISM (4 CC) | RIVET (4 CC) | RUCTION (2 CC) | SAW (4 CC, poległ 1) | SCREWDRIVER (3 CC) | SHIRT (5 CC) | SMALLPOX (6 CC) | SPOKESHAVE (3 CC) | STASZEK 2 (6 CC) | STEP (3 CC) | STOCK (4 CC) | TILE (4 CC) | WACEK 1 (6 CC) | WALL (4 CC) | WELLER 1 (4 CC) | WELLER 2 (3 CC) | WELLER 3 (4 CC) | WELLER 4 (4 CC) | WELLER 5 (4 CC) | WELLER 6 (4 CC) | WELLER 7 (3 CC) | WELLER 10 (4 CC) | WELLER 11 (4 CC) | WELLER 12 (4 CC) | WELLER 14 (3 CC) | WELLER 15 (4 CC) | WELLER 16 (4 CC) | WELLER 17 (6 CC) | WELLER 18 (5 CC, poległ 1) | WELLER 21 (4 CC) | WELLER 23 (5 CC) | WELLER 26 (6 CC) | WELLER 27 (5 CC) | WELLER 29 (6 CC) | WELLER 30 (6 CC) | WILDHORN I (Most 1) (2 CC) | WILDHORN II (Most 2) (2 CC) | WILDHORN III (Most 3) (4 CC) | WINDOW (4 CC) | VICE (4 CC) |  (6 CC poległo w drodze do Polski, 3 CC podczas skoku, 1 CC skakał dwukrotnie)
Przeprowadzono także operacje zrzutowe materiałowe (z zaopatrzeniem dla AK) oraz operację zrzutu Retingera „Salamander”

1941 – 3 operacje8 CCluty – 1 (2 CC), listopad – 1 (2 CC), grudzień – 1 (4 CC)  |  1942 – 15 operacji / 72 CCstyczeń – 1 (5 CC), marzec – 4 (21 CC), kwiecień – 1 (6 CC), wrzesień – 4 (21 CC), październik – 5 (19 CC)  |  1943 – 31 operacji / 99 CCstyczeń – 3 (10 CC), luty – 8 (30 CC), marzec – 9 (29 CC), wrzesień – 10 (28 CC), październik – 1 (2 CC)  |  1944 33 operacje / 138 CC: kwiecień – 16 (55 CC), maj – 8 (41 CC), lipiec – 2 (10 CC), wrzesień – 1 (6 CC), październik – 2 (12 CC), listopad – 2 (7 CC), grudzień – 2 (7 CC) |  (uwaga: po odejściu mjr / ppłk dypl. Jana Jaźwińskiego przeprowadzono tylko 7 operacji)

 


sezon próbny, operacja: „Jacket”


 

Do okupowanej Polski skoczyli Cichociemni – żołnierze Armii Krajowej w służbie specjalnej:

Jurecki-Marian-KOL_023_0095-179x250 Operacja Jacket

rtm. Marian Jurecki

AK-opaska-300x201 Operacja Jacketrtm cc Marian Aleksander Józef Jurecki ps. „Orawa”, „Tymon”, vel Ryszard Rymanowski, Zwykły Znak Spadochronowy nr 0011, ur. 10 sierpnia 1911 w Stróżach Wyżnych (powiat nowosądecki), poległ 28 grudnia 1941 w Chmielniku (obecnie Paulinka) k. Brzozowa Starego (powiat sochaczewski) – rotmistrz, harcerz, oficer Wojska Polskiego, Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, Armii Krajowej, pierwszy cichociemny który poległ w Polsce (1941)

Znajomość języków: niemiecki, francuski; szkolenia (kursy): m.in. dywersyjno – strzelecki (STS 25, Inverlochy), prowadzenie pojazdów (samochód, motocykl), pilotowanie samolotu, spadochronowy, i in. W dniu wybuchu wojny miał 28 lat; w dacie skoku do Polski 30 lat. Syn maszynisty kolejowego

 

Kalenkiewicz-Maciej-206x300 Operacja Jacket

Maciej Kalenkiewicz

AK-opaska-300x201 Operacja Jacketmjr / ppłk dypl. cc Maciej Kalenkiewicz ps. „Bóbr”, „Kotwica”, „Kotwicz”, „Maciej”, „M.K.”, herbu Kotwicz, vel Jan Kaczmarek, vel Jan Kotwicz, vel Franciszek Tomaszewicz, vel Maciej Kotwicz, Zwykły Znak Spadochronowy nr 0006, ur. 1 lipca 1906 w Pacewiczach (pow. wołkowyski, Kresy, obecnie Białoruś), poległ w walce 21 sierpnia 1944 w Surkontach (obecnie Białoruś) – inżynier, harcerz, podpułkownik dyplomowany, wybitny oficer Wojska Polskiego, Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, Armii Krajowej, m.in. uczestnik kampanii wrześniowej, kierownik referatu operacyjnego Oddziału III Komendy Głównej ZWZ, hubalczyk, dowódca partyzancki w Okręgu Nowogródek., współautor drugiego planu powstania powszechnego W-154, cichociemny

Znajomość języków: francuski, niemiecki, rosyjski, białoruski; szkolenia (kursy): m.in. Wyższa Szkoła Wojenna, Oficerska Szkoła Inżynierii, instruktor Centrum Wyszkolenia Saperów, oficerski kurs informacyjny (Veraille), i in. W dniu wybuchu wojny miał 33 lata; w dacie skoku do Polski 35 lat. Pochodził z rodziny ziemianina, posła do Sejmu R.P.

Inicjator, wraz z Janem Górskim, utworzenia systemu łączności z Krajem, polegającego na zrzucaniu do Polski na spadochronach wszechstronnie przeszkolonych (głównie w dywersji, łączności i wywiadzie) spadochroniarzy, zwanych Cichociemnymi – żołnierzy Armii Krajowej w służbie specjalnej.

 

37-1178-281x400 Operacja Jacket

kpt. Andrzej Świątkowski

AK-opaska-300x201 Operacja Jacketkpt. cc Andrzej Leszek Świątkowski ps. „Amurat”, „Akmet”, „Effendi”, vel Andrzej Markiewicz, Zwykły Znak Spadochronowy nr 0008, ur. 14 stycznia 1906 w Warszawie, poległ 28 grudnia 1941 w Chmielniku (obecnie Paulinka) k. Brzozowa Starego (powiat sochaczewski) – kapitan artylerii, inżynier architekt, oficer Wojska Polskiego, Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej, Armii Krajowej, cichociemny

Znajomość języków: niemiecki, rosyjski, ukraiński, perski; szkolenia (kursy): m.in. oficerów zwiadowczych, łączności dla oficerów (Ośrodek Wyszkolenia Łączności, Dundee), dywersyjno – strzelecki (STS 25, Inverlochy), walki konspiracyjnej (STS 38, Briggens), sabotażu, wojny partyzanckiej (Inverailort Castle, Lochailort), spadochronowy (1 SBS, Largo House, STS 51, Ringway), i in. W dniu wybuchu wojny miał 31 lat; w dacie skoku do Polski 33 lata. Syn inżyniera

 

37-1087-286x400 Operacja Jacket

ppłk. Alfred Paczkowski

AK-opaska-300x201 Operacja Jacketkpt. / ppłk cc Alfred Paczkowski ps. „Wania”, „Walenty”, „Pani Zula”, vel Antoni Pańko, vel Alfred Walter, vel Włodzimierz Walentynowicz, Zwykły Znak Spadochronowy nr 0018, ur. 11 maja 1909 w Brukowcach (powiat prużański, woj, poleskie, obecnie Białorus) zm. 11 czerwca 1986 w Warszawie – podpułkownik, lekarz, oficer Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej, Armii Krajowej, dowódca III Odcinka „Wachlarza”, dowódca Kedywu Obszaru Białystok AK, instruktor szkoły dywersji Kedywu „Zagajnik”, uczestnik Powstania Warszawskiego, więziony i torturowany przez gestapo (więzienie w Pińsku), uwolniony przez AK (1942-1943), więzień NKWD, sowieckich łagrów: Diagilewo, Czerepowiec, Griazowiec (1944-1947), cichociemny

Znajomość języków: niemiecki, rosyjski, ukraiński, angielski, francuski; szkolenia (kursy): m.in. pilotażu (samolot RWD 8, 13), narciarski, łączności dla oficerów (Ośrodek Wyszkolenia Łączności, Dundee), prowadzenia pojazdów (samochód, motocykl), dywersyjno – strzelecki (STS 25, Inverlochy), walki konspiracyjnej (STS 38, Briggens), spadochronowy (1 SBS, Largo House, STS 51, Ringway), i in. W dniu wybuchu wojny miał 30 lat; w dacie skoku do Polski 32 lata. Pochodził z rodziny ziemiańskiej

W tej operacji zrzutowej skoczyli także kurierzy polityczni Delegatury Rządu na Kraj: ppor. Tadeusz Chciuk ps. Celt i kpr. Wiktor Strzelecki ps. Buka

 

RAF-Leakeheath-300x169 Operacja Jacket

RAF Lakenheath USAF (obecnie)

Samolot  Halifax L-9618 „W”  (załoga: pilot – Sgt. Julian Pieniążek, pilot – Sgt. Stanisław Kłosowski / nawigator – F/O Mariusz Wodzicki / radiotelegrafista – P/O Ignacy Bator / mechanik pokładowy – F/O Henryk Busen-Schmitz, Sgt. Czesław Kozłowski / strzelec – Sgt. Zdzisław Nowiński, F/O Michał Tajchman / despatcher – Sgt. Bronisław Karbowski) wystartował o godz.21.20 z lotniska RAF Lakenheath. Dowódca operacji: F/O Mariusz Wodzicki, ekipa skoczków nr:  II.

Zrzut o godz. 4.10 „na dziko”, wskutek błędu w nawigacji, poza planowaną placówkę odbiorczą, w okolicach miejscowości Brzozów Stary, na las Paulinka – Załusków, przy drodze Sochaczew – Gąbin (22 km od Łowicza), ok. 22 km. od granicy z Generalną Gubernią. Samolot szczęśliwie powrócił na lotnisko Stradishall o godz. 9.10, po locie trwającym 11 godzin 50 minut.

Halifax_II_S_W7773-250x156 Operacja JacketBłędy w tej operacji zrzutowej były po stronie głównie brytyjskiej, ale także polskiej. Dla brytyjskiej załogi był to pierwszy lot operacyjny, tuż po ukończeniu przeszkolenia; nie wykonano wcześniejszego lotu na „próbną” placówkę odbiorczą na terenie Wielkiej Brytanii. Szef Oddziału VI ppłk Tadeusz  Rudnicki wyraził zgodę na lot do Polski, pomimo iż placówka odbiorcza miała czuwać dopiero od 28 grudnia. Ekipa skoczków zgodziła się skakać „na dziko” (Jan Jaźwiński, Dramat dowódcy: pamiętnik oficera sztabu oddziału wywiadowczego i specjalnego. Tom I i II Polski Instytut Naukowy w Kanadzie, 2012, ISBN 978-09-868-8513-6, s. 329)

 

Por. Marian Jurecki ps. Orawa oraz kpt. Andrzej Świątkowski ps. Amurat pozostali na miejscu zrzutu, aby ukryć spadochrony skoczków z ekipy. Pozostali ruszyli w drogę, zostali zatrzymani w polu przez patrol Grenzschutzu i doprowadzeni na posterunek we Wszeliwach. Przy próbie rewizji otworzyli ogień, zabijając 4 Niemców. Ciężko ranny w lewe ramię. 

Po tej walce, wskutek zarządzonej przez Niemców obławy,  pozostali na miejscu zrzutu dwaj Cichociemni zostali okrążeni. Por. Marian Jurecki ps. Orawa poległ w rejonie Brzozowa Starego, pochowany na tamtejszym cmentarzu. Był pierwszym Cichociemnym który poległ w Polsce. Kpt. Andrzej Świątkowski ps. Amurat (wg. Krzysztofa Tochmana) poległ w rejonie Aleksandrowa k. Kiermozi, pochowany w rejonie miejscowości Polesie – Chmielnik.

Edward M. Tomczak – Zrzuty lotnicze i ich odbiór
na terenie powiatu (obwodu ZWZ-AK) łowickiego (1941-1944)
w: Mazowieckie Studia Humanistyczne 2001, nr 7/2 s. 63-122

 

„Działo się to w grudniu 1941 r. Wówczas nikt z mieszkańców wsi nie wiedział, kim byli dwaj nieznajomi, którzy zjawili się niespodziewanie w Brzozowie i zwrócili na siebie uwagę mężczyzn odwalających śnieg. Przybyli od strony Wszeliw. (…) Przeszli spokojnie całą wieś, minęli budynek plebanii, gdzie mieścił się posterunek straży granicznej (nie było na zewnątrz w danej chwilki wartownika). Doszli do budynku, gdzie strażnicy mieli swoją sypialnię i jadalnię. Wewnątrz kilku spało, a paru szykowało się do zmiany warty na granicy, która biegła wzdłuż szosy Wszeliwy – Sochaczew. I tu się zaczęło.

Od parku szedł jeden z celników. Był bez broni, bo szykował się na urlop. Już ich minął, lecz nagle odwrócił się i chyba zażądał dokumentów, bo jeden z zatrzymanych sięgnął do wewnętrznej kieszeni palta. W tym momencie padły strzały. Niemiec upadł. Na odgłos strzałów wszyscy strażnicy w sypialni poderwali się, chwycili za broń i z okrzykiem „Polnische banditen” wybiegli do parku. Z plebanii również wybiegli celnicy i ruszyli w pościg za uciekającymi w stronę czworaków Polakami. Gdy Ci ostatni dobiegli do kapliczki, natknęli się na dwóch strażników, którzy wypadli z pobliskiej chaty. Zaczęła się strzelanina. Nieznani przybysze skryli się za murem budynku i strzelali zza węgła. Niemcy byli w lepszej sytuacji, bo mieli karabiny i zasłaniał ich cementowy krąg studni.

Jeden z celników zaszedł Polaków z boku i oddał celny strzał. Ten wysoki (jeśli tak było – to Świątkowski) upadł. Ten drugi (a więc Jurecki) wiedząc że kolega nie żyje zaczął biec w kierunku dworskiej obory. Ostrzeliwali go strażnicy ukryci w parku. W tym momencie z dworskiej obory wyjechał wóz z mlekiem. Koń spłoszony strzałami zboczył w pole. Przerażony woźnica – Wł. Jelonek uciekł z wozu, na który wskoczył teraz Polak. Kule trafiły jednak w konia. Szansa ucieczki przepadła. Kula dosięgła również Jureckiego. Ranny spadł z wozu. Zrozumiał, że nie ma już dla niego żadnego ratunku i odebrał sobie życie. Strażnicy ostrożnie podeszli i dla pewności kilka razy strzelili do martwego. Obu poległych zawleczono do chlewa, rozebrano do naga, a nocą na rozkaz Niemców zbezczeszczone zwłoki zawlókł końmi do Wszeliw Kazimierz Chaber. Pochowano je w polu za wsią, w bezimiennym grobie zacierając wszelkie ślady.”
Rok Cichociemnych. Wydanie specjalne biuletynu informacyjnego „Iłów – Nasza Gmina”, 2016, s. 6-7

Rok Cichociemnych. Wydanie specjalne biuletynu informacyjnego „Iłów – Nasza mina”, 2016

 

Jan-Jazwinski-251x350 Operacja JacketW „Dzienniku czynności” mjr Jan Jaźwiński, oficer wywiadu z Oddziału VI (Specjalnego) Sztabu Naczelnego Wodza, organizator lotniczych przerzutów do Polski odnotował:

ozn_Dziennik-czynnosci-mjr-Jazwinskiego_600px-300x161 Operacja Jacket3.I.42 r. (…) O godz 12.05 odszyfrowana została depesza Kaliny [gen. Stefan Rowecki, wówczas Komendant Główny ZWZ – przyp. RMZ] – 474 (…) treści następującej: „(…) zrzut 27/28 nastąpił w Reichu na las, odbyto walkę z post. [posterunkiem] gran. [granicznym] zabijając 4 Niemców. Wania i ranny Kotwicz przybyli do nas. O reszcie ludzi, poczcie i pieniądzach brak na razie wiadomości. Część spadochronów wpadła. Rejon w dalekim promieniu Niemcy ściśle obstawili. Plac. [placówka odbiorcza] Łąka i Struga nieczynne, punkty kontaktowe zagrożone, dalsze zrzuty w tym rejonie niemożliwe (…). Kalina 474″. (s.32)

[Depesza] od Kaliny L.14 z 14.I.42 r. – „Orawy i Amurata szukamy, prawdopodobnie zginęłi, reszta przybyła. Podajcie jaką pocztę miał Orawa. Pieniądze wydobywamy. Plac. [Placówka] „Kocioł” spalona z powodu zakwaterowania 6/7.I. koło niej wojska niem. [niemieckiego]. Zrzut był o godz. 4.oo i za nisko, skoczkowie potłuczeni, zasobniki wpadły, pieniędzy szukamy, silna reakcja okupanta, rejon na dłuższy czas przepadł.” (s.33)

Zobacz:  Oddział VI (Specjalny) – Zawartość zasobników i paczek

 

Dowódca Armii Krajowej gen. Stefan Rowecki w swoim meldunku nr 133/42 z 1 lipca 1942 odnotował: „(…) Lot Orawy z 27/28 XII 41. Niezrozumiałe są dla nas względy techniczne, dla których zarządzono lot poza placówkę, dzień przed okresem czuwania. Załoga samolotu przypuszczalnie wzięła Łowicz za Skierniewice. Zrzut nastąpił na północ od Łowicza, 22 za granicą G.G. [Generalnej Guberni – przyp. RMZ] na las wysokopienny; skoczkowie zawiśli na drzewach. Odejście skoczków z miejsca zrzutu nastąpiło w dwóch grupach:

odezwa-grudzien-1941-300x208 Operacja Jacket1/ Kotwicz, Wania i politycy zostali zatrzymani przez straż graniczną, wynikła walka, w której padło 4 Niemców, a Kotwicz został ranny. Skoczkowie tej grupy, dzięki dzielnemu i roztropnemu działaniu, uszli pościgowi bez zgubienia pieniędzy.

2/ Komendant Orawa (z pocztą) i Amurat pozostali pewien czas na miejscu zrzutu dla ukrycia spadochronów. Natrafiła na nich obława zarządzona przez Niemców po walce z grupą Kotwicza – zostali zaskoczeni i zastrzeleni (…) Komendant ekipy skoczków, szczególnie gdy wiezie pocztę, nie powinien zostawać najdłużej na miejscu zrzutu. Orawa miał zapiski adresów konspiracyjnych, które wpadły i z tego powodu szereg osób aresztowano. Musieliśmy unieważnić wszystkie adresy w pełni sezonu, a na zorganizowanie nowych trzeba wiele czasu (…).”

 

Trasy lotów ze zrzutami Cichociemnych oraz materiałowymi:
trasy-przelotow Operacja Jacket

 


 

Początkowo Cichociemnych przerzucano z brytyjskich lotnisk RAF: Foulsham (2), Linton-on-Ouse (2), Leakenheath (9), Newmarket (2), Stradishall (6). Kilku Cichociemnych prawdopodobnie przerzucono z lotniska RAF Grottaglie. Od 27 marca 1942 do 21 września 1943 samoloty startowały z lotniska RAF Tempsford – w 43 operacjach lotniczych SOE przerzuciły do okupowanej Polski 158 Cichociemnych oraz w kilkudziesięciu operacjach lotniczych zaopatrzenie dla Armii Krajowej (zrzuty materiałowe). Od 22 grudnia 1943 do końca 1944 samoloty startowały z lotniska Campo Casale k. Brindisi – w operacjach SOE przerzuciły do okupowanej Polski 133 Cichociemnych oraz w kilkudziesięciu operacjach lotniczych zaopatrzenie dla Armii Krajowej (zrzuty materiałowe).

Niestety, w tych operacjach byliśmy uzależnieni od brytyjskiego SOE, które użyczało nam samolotów oraz stale ograniczało loty ze zrzutami do Polski. Brytyjską politykę można zasadnie zdefiniować jako „kroplówka zrzutowa” dla Armii Krajowej… Należy zauważyć, że Brytyjczycy nie dotrzymywali własnych ustaleń z Oddziałem VI (Specjalnym) ws. lotów ze zrzutami do Polski. W sezonie operacyjnym 1941/42 zaplanowano 30 lotów do Polski, wykonano tylko 11. W sezonie 1942/43 zaplanowano 100, wykonano zaledwie 46. W sezonie 1943/44 zaplanowano 300, wykonano tylko 172. Ogółem na 430 zaplanowanych (uzgodnionych z SOE) lotów do Polski wykonano tylko 229, czyli trochę ponad połowę. Zasadne jest zatem założenie, że wielkość zrzutów do Polski mogłaby być dwukrotnie większa, gdyby Brytyjczycy dotrzymywali słowa…

Ponadto polskie załogi zdecydowaną większość lotów w operacjach specjalnych wykonywały do innych krajów. W 1944 roku na 1282 wykonane loty Polacy polecieli tylko w 339 lotach do Polski…

 

cc-bagaznik2_ozn-145x250 Operacja Jacket

„Bagażnik” skoczka

Według moich obliczeń cała pomoc zaopatrzeniowa SOE dla Armii Krajowej zmieściłaby się w jednym pociągu towarowym. Byliśmy zależni od użyczanych nam samolotów SOE. Brytyjczycy nie dotrzymywali swoich ustaleń z Oddziałem VI (Specjalnym), stale ograniczali loty do Polski, realizowali paskudną politykę „kroplówki zrzutowej” dla Armii Krajowej.

Do Polski zrzucono ledwo 670 ton zaopatrzenia (4802 zasobniki, 2971 paczek, 58 bagażników), z czego odebrano 443 tony. W tym samym czasie SOE zdecydowało o zrzuceniu do Jugosławii ponad sto dziesięć razy więcej, tj. 76117 ton zaopatrzenia, do Francji 10485 ton, a do Grecji 5796 ton…

Całe wsparcie finansowe Brytyjczyków dla Polski stanowiło zaledwie ok. 2/3 wydatków Wielkiej Brytanii na wojnę, poniesionych (statystycznie) JEDNEGO dnia. Po wojnie wystawili Polsce „fakturę”, m.in. zabierając część polskiego złota. Przerzucono do Polski 316 Cichociemnych, choć przeszkoliliśmy do zadań specjalnych 533 spadochroniarzy. Tak bardzo Brytyjczycy wspierali Polaków oraz pomagali Polsce…

 

Operacje przerzutowe do Kraju – sprawozdania (wszystkie sezony operacyjne)
w: Sprawozdanie z działalności Wydziału „S” Oddz. Specj. N.W. 1942-1944
Centralne Archiwum Wojskowe sygn. CAW II.52.353

 

 

Zobacz także:

Informacje nt. personelu Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii – Lista Krzystka

 

Źródła:
  • Informacje własne (archiwum portalu)
  • Kajetan Bieniecki – Lotnicze wsparcie Armii Krajowej, Arcana, Kraków 1994, ISBN 83-86225-10-6
  • Jan Jaźwiński – Dziennik czynności, SPP sygn. SK 16.9, Centralne Archiwum Wojskowe sygn. CAW – 1769/89
  • Jan Jaźwiński –  Dramat dowódcy. Pamiętnik oficera sztabu oddziału wywiadowczego i specjalnego (przygotowanie do druku: Piotr Hodyra i Kajetan Bieniecki), tom I i II, Polski Instytut Naukowy w Kanadzie, Montreal 2012, ISBN 978-0-9868851-3-6
  • Zespół akt Oddziału VI Sztabu Głównego Naczelnego Wodza z lat 1940-1949 – Centralne Archiwum Wojskowe, sygn. II.52
  • Andrzej Paweł Przemyski – Z pomocą żołnierzom Podziemia, WKiŁ Warszawa 1991, ISBN 83-206-0833-3

 

 

Operacja Staszek 2

 

Operacja zrzutowa – Staszek 2

 

W nocy z wtorku na środę 26/27 grudnia 1944, w sezonie operacyjnym „Odwet”, w operacji lotniczej Staszek 2 do okupowanej Polski skoczyło sześciu Cichociemnych – żołnierzy Armii Krajowej w służbie specjalnej. Była to ostatnia operacja zrzutowa Cichociemnych.

Tej nocy, nieco wcześniej, przeprowadzono także operację zrzutową „Freston”, podczas której przerzucono brytyjską misję wojskową (o tym kryptonimie). W składzie tej misji do Polski skoczył jeden Cichociemny.

 

ozn_Dziennik-czynnosci-mjr-Jazwinskiego_600px-300x161 Operacja Staszek 2

JAN-JAZWINSKI-foto-D-Jazwinska-Piotr-Hodyra-1-260x350 Operacja Staszek 2

mjr dypl. Jan Jaźwiński

Od początku, tj. od końca sierpnia 1940 do sierpnia 1944 zrzuty organizował oficer wywiadu mjr / ppłk. dypl. Jan Jaźwiński, najpierw jako szef Samodzielnego Referatu „S”, od 4 maja 1942 do stycznia 1944 jako szef Wydziału Specjalnego (S) w Oddziale VI (Specjalnym) Sztabu Naczelnego Wodza w Londynie, od stycznia 1944 jako komendant Głównej Bazy Przerzutowej „Jutrzenka” w Latiano nieopodal Brindisi (Włochy). Po rezygnacji przezeń z funkcji komendanta, od 1 września do grudnia 1944 kilka operacji zrzutowych zorganizowali inni oficerowie Oddziału VI (Specjalnego).

Operacje zrzutowe planowano w ścisłej współpracy z Komendą Główną Armii Krajowej (która organizowała odbiór zrzutów w okupowanej Polsce) oraz brytyjską organizacją rządową Special Operations Executive (SOE, Kierownictwo Operacji Specjalnych) – która użyczała Polakom samolotów (głównie „polskich”, tj. brytyjskich przydzielonych Polakom oraz brytyjskich).

Oddział VI (Specjalny) zajmował się organizacją zrzutów, ich przyjmowanie odbywało się wg. ustalonego „Planu czuwania”. Zrzuty skoczków oraz zaopatrzenia przyjmowało ok. 642 placówek odbiorczych (część z nich to te same placówki o innych kryptonimach). Przed rozpoczęciem sezonu operacyjnego Wydział S (Specjalny) w Oddziale VI Sztabu Naczelnego Wodza przekazywał do zajmującej się zrzutami w Komendzie Głównej Armii Krajowej komórki „Syrena” dane o aktualnych zasięgach samolotów. W oparciu o te dane sporządzano dwutygodniowy „Plan czuwania” placówek odbiorczych (zrzutowisk) na terenie Kraju. W każdym rejonie czuwały kolejno po cztery serie placówek przez cztery dni. Wydział S informował „Syrenę” o planowanych operacjach lotniczych, liczbie skoczków oraz zaopatrzenia (zasobniki, paczki oraz niekiedy tzw. bagażniki, czyli zaopatrzenie zabierane bezpośrednio przez skoczków, w specjalnych doczepianych do nich workach).

Zrzuty organizowano w czterech tzw. sezonach operacyjnych: próbnym (od 15 lutego 1941 do 30 kwietnia 1942), „Intonacja” (od 1 sierpnia 1942 do 30 kwietnia 1943), „Riposta” (od 1 sierpnia 1943 do 31 lipca 1944) oraz „Odwet” (od 1 sierpnia do 31 grudnia 1944).

Zobacz najnowszą wersję bazy danych nt. zrzutów:
BAZA ZRZUTÓW DLA ARMII KRAJOWEJ

zobacz – WYKAZ SKOKÓW CICHOCIEMNYCH

 

81 operacji przerzutowych 316 Cichociemnych (alfabetycznie):
ADOLPHUS (2 CC) | ATTIC (2 CC) | BEAM (3 CC) | BELT (5 CC) | BOOT (5 CC) | BRACE (3 CC) | BRICK (4 CC) | CHICKENPOX (5 CC) | CHISEL (4 CC) | CELLAR (2 CC) | COLLAR (6 CC) | CRAVAT (6 CC) | DOOR (3 CC) | FILE (4 CC) | FLOOR (4 CC) | FRESTON (1 CC) | GAUGE (4 CC) | GIMLET (6 CC) | HAMMER (3 CC) | JACEK 1 (6 CC) | JACKET  (4 CC) | KAZIK 1 (6 CC) | KAZIK 2 (1 CC) | LATHE (3 CC) | LEGGING (5 CC) | MEASLES (6 CC) | MOST 1 (Wildhorn I) (2 CC) | MOST 2 (Wildhorn II) (2 CC) | MOST 3 (Wildhorn III) (4 CC) | NEON 1 (2 CC) | NEON 2 (3 CC) | NEON 3 (2 CC) | NEON 4 (3 CC) | NEON 5 (3 CC) | NEON 6 (3 CC) | NEON 7 (3 CC) | NEON 8 (3 CC) | NEON 9 (poległo 3 CC) NEON 10 (3 CC) | OXYGEN 8 (2 CC) | PLIERS (poległo 3 CC) | POLDEK 1 (6 CC, poległ 1) | PRZEMEK 1 (6 CC) | RASP (3 CC) | RHEUMATISM (4 CC) | RIVET (4 CC) | RUCTION (2 CC) | SAW (4 CC, poległ 1) | SCREWDRIVER (3 CC) | SHIRT (5 CC) | SMALLPOX (6 CC) | SPOKESHAVE (3 CC) | STASZEK 2 (6 CC) | STEP (3 CC) | STOCK (4 CC) | TILE (4 CC) | WACEK 1 (6 CC) | WALL (4 CC) | WELLER 1 (4 CC) | WELLER 2 (3 CC) | WELLER 3 (4 CC) | WELLER 4 (4 CC) | WELLER 5 (4 CC) | WELLER 6 (4 CC) | WELLER 7 (3 CC) | WELLER 10 (4 CC) | WELLER 11 (4 CC) | WELLER 12 (4 CC) | WELLER 14 (3 CC) | WELLER 15 (4 CC) | WELLER 16 (4 CC) | WELLER 17 (6 CC) | WELLER 18 (5 CC, poległ 1) | WELLER 21 (4 CC) | WELLER 23 (5 CC) | WELLER 26 (6 CC) | WELLER 27 (5 CC) | WELLER 29 (6 CC) | WELLER 30 (6 CC) | WILDHORN I (Most 1) (2 CC) | WILDHORN II (Most 2) (2 CC) | WILDHORN III (Most 3) (4 CC) | WINDOW (4 CC) | VICE (4 CC) |  (6 CC poległo w drodze do Polski, 3 CC podczas skoku, 1 CC skakał dwukrotnie)
Przeprowadzono także operacje zrzutowe materiałowe (z zaopatrzeniem dla AK) oraz operację zrzutu Retingera „Salamander”

1941 – 3 operacje8 CCluty – 1 (2 CC), listopad – 1 (2 CC), grudzień – 1 (4 CC)  |  1942 – 15 operacji / 72 CCstyczeń – 1 (5 CC), marzec – 4 (21 CC), kwiecień – 1 (6 CC), wrzesień – 4 (21 CC), październik – 5 (19 CC)  |  1943 – 31 operacji / 99 CCstyczeń – 3 (10 CC), luty – 8 (30 CC), marzec – 9 (29 CC), wrzesień – 10 (28 CC), październik – 1 (2 CC)  |  1944 33 operacje / 138 CC: kwiecień – 16 (55 CC), maj – 8 (41 CC), lipiec – 2 (10 CC), wrzesień – 1 (6 CC), październik – 2 (12 CC), listopad – 2 (7 CC), grudzień – 2 (7 CC) |  (uwaga: po odejściu mjr / ppłk dypl. Jana Jaźwińskiego przeprowadzono tylko 7 operacji)

 


sezon: „Odwet”, operacja: „Staszek 2”


 

Do okupowanej Polski skoczyli Cichociemni – żołnierze Armii Krajowej w służbie specjalnej:

07-Dmowski-Stanislaw-194x250 Operacja Staszek 2

kpt. Stanisław Dmowski

AK-opaska-300x201 Operacja Staszek 2kpt. cc Stanisław Dmowski ps. „Podlasiak”, „Kruszynka”, vel Feliks Lipiński, Zwykły Znak Spadochronowy nr 0176, ur. 20 listopada 1909 w Zimnejwodzie (powiat węgrowski), zm. 6 marca 2002 – kapitan dyplomowany piechoty, oficer dyplomowany Wojska Polskiego, Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, Armii Krajowej, 1 batalionu 1 Pułku Strzelców Podhalańskich AK, uczestnik kampanii wrześniowej, więzień UB (1946), cichociemny

Znajomość języków: niemiecki, angielski; szkolenia (kursy): m.in.  dywersyjno – strzelecki (STS 25, Inverlochy), podstaw wywiadu (STS 31, Bealieu), spadochronowy, i in. W dniu wybuchu wojny miał 29 lat; w dacie skoku do Polski 35 lat

 

Sroczynski-Zdzislaw-KOL_023_0268-184x250 Operacja Staszek 2

mjr Zdzisław Sroczyński

AK-opaska-300x201 Operacja Staszek 2mjr cc Zdzisław Sroczyński ps. „Kompresor”, Zwykły Znak Spadochronowy nr 0242, Bojowy Znak Spadochronowy nr 2023, ur. 22 września 1906 w Ozorkowie, zm. 23 stycznia 1996 w Birmingham (Wielka Brytania) – major saperów, oficer Wojska Polskiego, Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, Armii Krajowej, instruktor minerstwa 1 Pułku Strzelców Podhalańskich AK, uczestnik kampanii wrześniowej, żołnierz wyklęty, oficer NIE, Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj, działacz Delegatury Zagranicznej NIE, współpracownik SIS/ CIA, ponownie zrzucony do Polski w operacji CIA w 1946, cichociemny

Znajomość języków: angielski; szkolenia (kursy): m.in.  przeciwgazowy, saperski, dywersyjno – strzelecki (STS 25, Inverlochy), łączności lotnik – ziemia: Eureka-Rebeka,  S-Phone (STS 40, Howbury), spadochronowy, walki konspiracyjnej, odprawowy (STS 43, Audley End),  i in. W dniu wybuchu wojny miał 32 lata; w dacie skoku do Polski 38 lat

 

Uklanski-Witold-KOL_023_0298-181x250 Operacja Staszek 2

mjr Witold Uklański

AK-opaska-300x201 Operacja Staszek 2mjr cc Witold Edward Uklański ps. „Herold”, vel Witold Sawicki, Zwykły Znak Spadochronowy nr 0237, Bojowy Znak Spadochronowy nr 2004, ur. 13 marca 1893 w Gołonogu (obecnie dzielnica Dąbrowy Górniczej), zamordowany 3 maja 1954 we Wronkach – major kawalerii, uczestnik walk o niepodległość Polski (1917-1921), żołnierz Armii Rosyjskiej, oficer Wojska Polskiego, Armii Polskiej gen. Andersa, Armii Krajowej, Okręgu Kraków AK, Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj, WiN, więzień NKWD, sowieckich łagrów: Kozielsk, Griazowiec (1940-1941), więzień UB, skazany na śmierć, zamordowany (Kraków, Warszawa, Wronki, 1945-1954), cichociemny

Znajomość języków: rosyjski; szkolenia (kursy): m.in. dywersyjno – strzelecki (STS 25, Inverlochy), sabotażu przemysłowego i kolejowego (STS 17, Brickendonbury Manor), podstaw wywiadu (STS 33, Bealieu), łączności lotnik-ziemia: Eureca-Rebeca, S-Phone (STS 40, Howbury Hall), spadochronowy (STS 51, Ringway), walki konspiracyjnej, odprawowy (STS 43, Audley End), i in. W dniu wybuchu wojny miał 46 lat; w dacie skoku do Polski 51 lat. Syn naczelnika stacji PKP

 

34-Matysko-Jan-193x250 Operacja Staszek 2

por. Jan Matysko

AK-opaska-300x201 Operacja Staszek 2ppor. / por. cc  Jan Matysko ps. „Oskard”, „Łukasz”, „Hanys”, vel Jan Wysocki, Zwykły Znak Spadochronowy nr 3387, ur. 31 maja 1912 w Kupraczach (obecnie Ukraina), zm. 18 listopada 1953 w Bydgoszczy – porucznik łączności, podoficer Wojska Polskiego, oficer Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, Armii Krajowej, Okręgu Kraków AK, Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj, WiN, instruktor radiotelegrafii (Polmont), żołnierz wyklęty, więzień UB, torturowany, skazany (1945-1948), łącznościowiec, cichociemny

Znajomość języków: brak danych; szkolenia (kursy): m.in.  oficerów łączności broni pancernej (Bowington), specjalny oficerów łączności (Glasgow), instruktor łączności (Ośrodek Wyszkolenia Sekcji Dyspozycyjnej Oddziału Specjalnego Sztabu Naczelnego Wodza, Polmont), spadochronowy, odprawowy (STS 43, Audley End),  i in. W dniu wybuchu wojny miał 27  lat; w dacie skoku do Polski 32 lata. Pochodził z rodziny chłopskiej

 

37-933-213x300 Operacja Staszek 2

Bronisław Czepczak

AK-opaska-300x201 Operacja Staszek 2por. cc Bronisław Czepczak-Górecki ps. „Zwijak 2”, „Zebra 2”, „Bolek”, vel Bronisław Górecki, vel Bronisław Dzwoniarz, po wojnie Bronisław Czepczak – Górecki, Zwykły Znak Spadochronowy nr 3198, ur. 17 września 1922 w Stupkach (gmina Borki Wielkie, powiat tarnopolski, obecnie Ukraina), zm. 24 sierpnia 2001 w Warszawie – porucznik łączności, żołnierz Armii Polskiej gen. Andersa, oficer Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, Armii Krajowej, radiotelegrafista 1 Batalionu 1 Pułku Strzelców Podhalańskich AK, Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj, WiN, żołnierz wyklęty, więzień sowieckich łagrów: Mariewka, Dymitrowka (1940-1942), dwukrotnie więziony przez UB, skazany (1945-1947, 1950-1956), łącznościowiec, ojciec chrzestny sztandaru JW GROM, cichociemny

Znajomość języków: brak danych; szkolenia (kursy): m.in. dywersyjny, łączności (Ośrodek Wyszkoleniowy Sekcji Dyspozycyjnej Sztabu Naczelnego Wodza, Polmont, Auchtertool), spadochronowy, Baza nr 10 (Ostuni) i in.  W dniu wybuchu wojny miał 16 lat; w dacie skoku do Polski 22 lata. Syn kowala, technika kolejowego

 

37-1089-276x400 Operacja Staszek 2

plut. Jan Parczewski

AK-opaska-300x201 Operacja Staszek 2plut. cc Jan Parczewski ps.Kraska”, „Pincz”, vel Stefan Kospin, Zwykły Znak Spadochronowy nr 3209, ur. 13 czerwca 1923 w Szturmówce (powiat sarneński, obecnie Białoruś), zm. 25 marca 1967 w Krośnie – plutonowy łączności, żołnierz Armii Polskiej gen. Andersa, podoficer Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, Armii Krajowej, Okręgu Kraków AK, Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj, żołnierz wyklęty, więzień NKWD, sowieckich łagrów: Kazachstan (1940-1942), łącznościowiec, cichociemny

Znajomość języków: rosyjski; szkolenia (kursy): m.in. łączności (Ośrodek Wyszkoleniowy Sekcji Dyspozycyjnej Sztabu Naczelnego Wodza, Polmont), prowadzenia pojazdów (Centrum Wyszkolenia Pancernego i Technicznego), spadochronowy, odprawowy (STS 43, Audley End), i in. W dniu wybuchu wojny miał 16 lat; w dacie skoku do Polski 21 lat. Pochodził z rodziny ziemiańskiej

 

Brindisi_1-300x199 Operacja Staszek 2

lotnisko w Brindisi (Włochy)

Samolot  Liberator BZ-965 „V” (301 Dywizjon PAF, załoga: pilot – F/L Stanisław Reymer-Krzywicki, pilot – F/O Mikołaj Paraśkiewicz / nawigator – S/L Eugeniusz Arciuszkiewicz / radiotelegrafista – W/O Dionizy Budnicki / mechanik pokładowy – Sgt. J. Brzeziński / strzelec – P/O K. Grabowski / despatcher – F/S Stanisław Baran) wystartował o gosz. 16.20 z lotniska Reggia Aeronautica w Campo Casale nieopodal Brindisi we Włoszech, gdzie stacjonowała polska 1586 Eskadra Specjalnego Przeznaczenia. Dowódca operacji: S/L Eugeniusz Arciuszkiewicz, ekipa skoczków nr: LXIII.

Zrzut przyjęła placówka odbiorcza „Wilga-1” 311 (kryptonim polski, brytyjskie oznaczenie numerowe pinpoints), w okolicach miejscowości Szczawa, w rejonie Mogielicy (Beskid Wyspowy), 23 km od Nowego Targu, w rejonie góry Mogielnica.

Consolidated-B-24-Liberator-300x227 Operacja Staszek 2

Consolidated B-24 Liberator

 

Był to ostatni zrzut cichociemnych, po upadku Powstania Warszawskiego oraz trzeci lot tej ekipy, w poprzednich operacjach (22/23 listopada, 25/26 grudnia) nie można było wykonać zadania. Skoczkowie przerzucili 589 800 dolarów w banknotach oraz 6 tys. dolarów w złocie na potrzeby AK. Zrzucono także 15 zasobników i 5 paczek. Zasobniki i paczki zrzucono w pierwszym nalocie na placówkę o godz. 20.50, skoczkowie (po dwóch) wyskoczyli o godz. 21.09 dopiero w czwartym, piątym i szóstym nalocie samolotu na placówkę. Samolot szczęśliwie powrócił do bazy o godz. 01.15, po locie trwającym 8 godzin 55 minut.

 

Dawid Golik – Od „Sroki” do „Wilgi”. Zrzuty dla podhalańskiej Armii Krajowej
w: Biuletyn informacyjny AK nr 01 (309) styczeń 2016, s. 29 – 38

 

Przemysław Bukowiec – Zrzuty aliantów zachodnich na ziemi limanowskiej
w: Almanach Ziemi Limanowskiej, lato – jesień 2012, nr 45/46, ISSN 1640-5625

 

Dawid Golik – Alianccy lotnicy, cichociemni i „peżetki” z Krakowa
w: Biuletyn informacyjny AK nr 12 (320) grudzień 2016, s. 48 – 53

 

Trasy lotów ze zrzutami Cichociemnych oraz materiałowymi:
trasy-przelotow Operacja Staszek 2

 


 

Początkowo Cichociemnych przerzucano z brytyjskich lotnisk RAF: Foulsham (2), Linton-on-Ouse (2), Leakenheath (9), Newmarket (2), Stradishall (6). Kilku Cichociemnych prawdopodobnie przerzucono z lotniska RAF Grottaglie. Od 27 marca 1942 do 21 września 1943 samoloty startowały z lotniska RAF Tempsford – w 43 operacjach lotniczych SOE przerzuciły do okupowanej Polski 158 Cichociemnych oraz w kilkudziesięciu operacjach lotniczych zaopatrzenie dla Armii Krajowej (zrzuty materiałowe). Od 22 grudnia 1943 do końca 1944 samoloty startowały z lotniska Campo Casale k. Brindisi – w operacjach SOE przerzuciły do okupowanej Polski 133 Cichociemnych oraz w kilkudziesięciu operacjach lotniczych zaopatrzenie dla Armii Krajowej (zrzuty materiałowe).

Niestety, w tych operacjach byliśmy uzależnieni od brytyjskiego SOE, które użyczało nam samolotów oraz stale ograniczało loty ze zrzutami do Polski. Brytyjską politykę można zasadnie zdefiniować jako „kroplówka zrzutowa” dla Armii Krajowej… Należy zauważyć, że Brytyjczycy nie dotrzymywali własnych ustaleń z Oddziałem VI (Specjalnym) ws. lotów ze zrzutami do Polski. W sezonie operacyjnym 1941/42 zaplanowano 30 lotów do Polski, wykonano tylko 11. W sezonie 1942/43 zaplanowano 100, wykonano zaledwie 46. W sezonie 1943/44 zaplanowano 300, wykonano tylko 172. Ogółem na 430 zaplanowanych (uzgodnionych z SOE) lotów do Polski wykonano tylko 229, czyli trochę ponad połowę. Zasadne jest zatem założenie, że wielkość zrzutów do Polski mogłaby być dwukrotnie większa, gdyby Brytyjczycy dotrzymywali słowa…

Ponadto polskie załogi zdecydowaną większość lotów w operacjach specjalnych wykonywały do innych krajów. W 1944 roku na 1282 wykonane loty Polacy polecieli tylko w 339 lotach do Polski…

 

cc-bagaznik2_ozn-145x250 Operacja Staszek 2

„Bagażnik” skoczka

Według moich obliczeń cała pomoc zaopatrzeniowa SOE dla Armii Krajowej zmieściłaby się w jednym pociągu towarowym. Byliśmy zależni od użyczanych nam samolotów SOE. Brytyjczycy nie dotrzymywali swoich ustaleń z Oddziałem VI (Specjalnym), stale ograniczali loty do Polski, realizowali paskudną politykę „kroplówki zrzutowej” dla Armii Krajowej.

Do Polski zrzucono ledwo 670 ton zaopatrzenia (4802 zasobniki, 2971 paczek, 58 bagażników), z czego odebrano 443 tony. W tym samym czasie SOE zdecydowało o zrzuceniu do Jugosławii ponad sto dziesięć razy więcej, tj. 76117 ton zaopatrzenia, do Francji 10485 ton, a do Grecji 5796 ton…

Całe wsparcie finansowe Brytyjczyków dla Polski stanowiło zaledwie ok. 2/3 wydatków Wielkiej Brytanii na wojnę, poniesionych (statystycznie) JEDNEGO dnia. Po wojnie wystawili Polsce „fakturę”, m.in. zabierając część polskiego złota. Przerzucono do Polski 316 Cichociemnych, choć przeszkoliliśmy do zadań specjalnych 533 spadochroniarzy. Tak bardzo Brytyjczycy wspierali Polaków oraz pomagali Polsce…

 

Operacje przerzutowe do Kraju – sprawozdania (wszystkie sezony operacyjne)
w: Sprawozdanie z działalności Wydziału „S” Oddz. Specj. N.W. 1942-1944
Centralne Archiwum Wojskowe sygn. CAW II.52.353

 

 

Zobacz także:

Informacje nt. personelu Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii – Lista Krzystka

 

Źródła:
  • Informacje własne (archiwum portalu)
  • Kajetan Bieniecki – Lotnicze wsparcie Armii Krajowej, Arcana, Kraków 1994, ISBN 83-86225-10-6
  • Andrzej Paweł Przemyski – Z pomocą żołnierzom Podziemia, WKiŁ Warszawa 1991, ISBN 83-206-0833-3
  • Zespół akt Oddziału VI Sztabu Głównego Naczelnego Wodza z lat 1940-1949 – Centralne Archiwum Wojskowe, sygn. II.52