Aktualności

Skazany za uczciwość…

 

Kozuchowski-Henryk-KOL_023_0125-196x250 Skazany za uczciwość...

kpt. dypl. Henryk Kożuchowski

Na przełomie czerwca i lipca 1943 Wojskowy Sąd Specjalny Państwa Podziemnego Okręgu Łódź AK skazał na śmierć Cichociemnego kpt. dypl. cc Henryka Kożuchowskiego ps. Hora. Skazano Go zaocznie za zdradę Narodu Polskiego. Zastrzelono na początku lipca 1943 w rejonie wsi Michałów k. Czarnocina (powiat Tomaszów Mazowiecki)…

 

Teczkę personalną Cichociemnego kpt dypl. cc Henryka Kozuchowskiego otwiera ręczny zapisek długopisem:

„zastrzelony z wyroku Wojsk. Sądu Specj. w 1943 w Łodzi (L.dz. 4719 z 6.9.43). Aresztowany przez Gestapo na jesieni 1942 załamał się i sypał, czym spowodował falę dużych aresztowań.”
Obok dopisano ołówkiem:  „Nieprawda. Zrehabilitowany 19 stycznia 1980”.

 

Lodz_ak-205x250 Skazany za uczciwość...Wstyd i skandal, to nie powinno się nigdy wydarzyć – odebrano życie niewinnemu człowiekowi. Na podstawie dostępnych dokumentów oraz relacji zrekonstruowałem tragedię kpt. dypl. Henryka Kożuchowskiego oraz Jego Rodziny. 

 

Wszechstronnie wyszkolony oficer (m.in. kursy: dywersyjno-strzelecki, walki konspiracyjnej, spadochronowy i in.) skoczył do okupowanej Polski w nocy 8/9 kwietnia 1942 w próbnym sezonie operacyjnym, w operacji lotniczej „Cravat”, na placówkę odbiorczą „Łąka”, w okolicach miejscowości Guźnia, Drzewicz, 10 km od Łowicza. Po skoku aklimatyzował się do realiów okupacyjnych w Warszawie, potem przydzielony jako szef  Oddziału III (operacyjno – szkoleniowego) Komendy Okręgu Łódź AK.

Według powojennej relacji Michała Stempkowskiego ps. Grzegorz, Barbara, wówczas Komendanta Okręgu Łódź AK, łódzkie środowisko konspiracji „nie przyjęło do swego grona „nowego” kpt. Hora, który wiedząc o pracy w terenie i dętych sprawozdaniach do wyższych instancji próbował te rzeczy prostować”. Środowiskowy ostracyzm wobec Cichociemnego Henryka Kożuchowskiego  był więc jedną z przyczyn wydania nań wyroku śmierci. Kolegom i koleżankom z konspiracji łódzkiej nie podobało się, że uczciwie raportował o pracy, nie pozwalając na „dęte sprawozdania”…

 

Relacja współwięźnia

5 grudnia 1942 aresztowany w Łodzi przez gestapo. Tak relacjonuje (list z 6 czerwca 1970) okoliczności pobytu w tym więzieniu współosadzony Hieronim Świderski:

W grudniu 1942 Gestapo łódzkie rozpoczęło aresztowania członków Z.W.Z. (…) Aresztowania nastąpiły na podstawie donosów agenta Gestapo i jego szajki. Nosił on nr V-Ib Pesi (…) Wszystkich członków, którzy nie zdążyli się ulotnić, umieszczono w więzieniu Gestapo w Łodzi przy ul. t.z. Robert Kochstrasse. Mnie zamknięto w celi, w której siedział już ś.p. Kożuchowski oraz około 25 więźniów. Przedstawił się jako kpt. 25 p.al. [Pułku Artylerii Lekkiej – przyp. RMZ]. Zawarliśmy ze sobą bliższą znajomość, ponieważ i ja służyłem w 66 p.p., a pułki te przynależały do 25 Dyw.Piech.

Po kilku dniach zabrano w nocy wszystkich więźniów z celi przeznaczonych do transportu prawdopodobnie do obozu konc. w Oświęcimiu, za wyjątkiem mnie i ś.p. Kożuchowskiego. Zaraz pierwszego dnia po wywiezieniu zebranych więźniów przedstawiłem ś.p.K. powody mojego aresztowania i sposób prowadzenia ze mną śledztwa (codzienna chłosta i groźby) ś.p.K. radził mi nie przyznawać się do stawianych zarzutów i stale odpowiadać: do żadnej organizacji nie należałem, nikt mnie do wstąpienia nie namawiał (…) Następnie ś.p.K. podał swoje powody aresztowania. Jako skoczek pod pseudonimem „Hora” lądował zdaje mi się w okolicy Białegostoku (…). Następnie wysłał (prawdopodobnie z Warszawy) do Łodzi pewną kobietę (może kurierkę)  z powierzonym jej materiałem (…) Owa kobieta nie poszła jednak zaraz pod wskazany jerj adres, lecz wstąpiła po drodze do swoich znajomych wzgl. krewnych mieszkających przy ulicy, którą zabezpieczyła żandarmeria niemiecka i dokonywała rewizji mieszkań. Przy tej sposobności wpadła w ich ręce wspomniana kobieta z całym powierzonym jej materiałem. (…)

Lodz.-Anstadta-1949-wiezienie-gestapo-UB-140x250 Skazany za uczciwość...

Łódź, Andstata – więzienie gestapo i UB

Po ostatnim transporcie pozostało na górnym piętrze w celach po jednym, wzgl. trzech więźniów.  Policmajster, który po apelu wieczorem stwierdzał stany obecnych, rozkazał dyżurnemu strażnikowi umieścić nas razem wszystkich w jednej celi. Zebrało się nas około 13 więźniów starszych wiekiem (…)  Następnego dnia po pobudce i spożyciu chleba, wszedł do celi strażnik i spytał w języku niemieckim (…) kto z nas jest Schuster czyli szewc i kto jest Tischler czyli stolarz. Ja jego wypowiedź przetłumaczyłem i powiedziałem jemu, że szewcem jest plutonowy Otuszewski [lub Ostuszewski], a stolarzem ś.p.K. który spojrzał na mnie i ruchem głowy dał znać, że się zgadza (…). Zamknął cele i wszyscy ze strażnikiem udaliśmy się na parter, rzekomy szewc Otuszewski i rzekomy stolarz ś.p.K. poszli do celi rzemieślniczej, która była otwarta (…)

Dla utrzymania ciągłej łączności z ś.p.K. zgłosiłem się z jednym starszym więźniem do mycia podłóg na korytarzach. W jedną sobotę jesteśmy przy drzwiach celi rzemieślniczej (było tych rzekomych rzemieślników razem czterech). W tej chwili uchylił ś.p.K. drzwi i zwraca się do mnie przytłumionym głosem – Kolego Świderski żegnam się z wami po raz ostatni, grozi mi kara śmierci, jak mi na śledztwie oświadczono. Ja wszystko zaprzeczałem, a kobieta nie wytrzymała chłosty i wszystko zdradziła (…)

W następny dzień, a była to niedziela około południa, strażnicy biegając od celi do celi stwierdzają stany, przewracają ułożone w kostkę koce i płaszcze, nikt z nas nie może wysondować co się stało. W całym więzieniu poruszenie. Tajemnice wyjaśnili roznosiciele strawy (zupy obiadowej) – uciekł jeden więzień, w jaki sposób udała się ucieczka, nie wiadomo.

Po niedługim czasie przygotowano drugi transport do Oświęcimia. Załadowano nas do wagonów więźniarek z przedziałami zamkniętymi na trzy osoby. Ja siedziałem z (…) rzekomym szewcem plut. Otuszewskim (…) który naświetlił nam dopiero udaną ucieczkę ś.p. Kożuchowskiego. W ową niedzielę przyszedł do naszej celi strażnik i zabrał nas czterech rzekomych rzemieślników (nosiliśmy białe drelichowe bluzy na naszych marynarkach) i z rozkazu kwatermistrza zaprowadził nas na strych bloku frontowego, gdzie znajdowała się większa ilość nowych desek (stolarki i desek budowlanych na podłogi). Sortowaliśmy je na długość i wg przeznaczenia. Około południa kazał strażnik pracę przerwać i schodzimy do sieni wiodącej na podwórko. Ja, Otuszewski szedłem pierwszy, potem strażnik, a za nim pozostałych trzech. Okazało się jednak, że zeszło nas tylko trzech. Po chwili strażnik do nas mówi – wracamy na strych.

Nie zastaliśmy już ś.p. Kożuchowskiego. Ja tylko zauważyłem, że spod jednej luźnej deski podłogowej wystaje biały skrawek bluzy. W płaskim, z lekkim spadem pokrycia dachowego umieszczony był t.zw. świetlik z oszkloną ramą. Uciekinier ś.p. Kożuchowski zdjął najpierw ze siebie białą bluzę, umieścił ją pod podłogą, przystawił odpowiedniej długości deskę do świetlika, głową podniósł oszkloną ramę i przez otwór wydostał się na dach i na wolność (…)”  

 

Dokumenty i relacje

Dokumenty dot. rehabilitacji Cichociemnego Henryka Kożuchowskiego
(w zbiorach Studium Polski Podziemnej w Londynie, sygn. Kol.023.0125

 

Po udanej ucieczce z więzienia gestapo, Cichociemny ś.p. Henryk Kożuchowski zgodnie z obowiązującymi procedurami w czerwcu 1943 zgłosił się na konspiracyjny punkt kontaktowy w Łodzi. Złożył pisemny meldunek o swojej ucieczce, miał zostać przerzucony do Komendy Okręgu Łódź A.K., czyli do Warszawy, aby mógł osobiście zdać szczegółową relację ze swej zuchwałej ucieczki. Na początku lipca 1943, podczas domniemanego przerzutu do Warszawy, został zastrzelony przez likwidatorów, w rejonie wsi Michałów k. Czarnocina (powiat Tomaszów Mazowiecki), w pobliżu przejścia do Generalnej Guberni. 

 

06_Kozuchowski-Henryk-KOL_023_0125-9-176x250 Skazany za uczciwość...Przez długi czas w Jego życiorysie widniał hańbiący zapis: W związku z podejrzeniami o sfingowanie ucieczki oskarżony o zdradę przez Wojskowy Sąd Specjalny Państwa Podziemnego w Łodzi, skazany na karę śmierci.”

Dopiero wiele lat po wojnie prawda wychodzi na jaw. W latach 1968-1969 odnalezieni dwaj współwięźniowie kpt. dypl. „Hory” nie tylko potwierdzają fakt zuchwałej ucieczki, ale podają nowe jej szczegóły. Okazuje się też, że dwaj niemieccy strażnicy więzienni za niedopełnienie swoich obowiązków zostali przez gestapo pobici na więziennym dziedzińcu, a następnie wysłani na front wschodni.

Ponadto wychodzi na jaw, że Wojskowy Sąd Specjalny Okręgu Łódź A.K. nie działał w tej sprawie zgodnie z przepisami. W postępowaniu przed podziemnym sądem żołnierz konspiracji powinien m.in. mieć obrońcę z urzędu. Sąd powinien także zapoznać się m.in. z raportem wywiadu w tej sprawie. Tych obowiązków nie dopełniono…

 

Cichcociemny Bolesław Jabłoński ps. Kalia, który był w tym czasie szefem Oddziału II (wywiad) Okręgu Łódź A.K. w pisemnym oświadczeniu z 2 października 1979 stwierdza:

„(…) wiosną 1943 otrzymałem polecenie z K-dy Okręgu, aby naświetlić sposób i prawdopodobieństwo ucieczki z więzienia kpt. Hora – Henryka Kożuchowskiego. Ponieważ miałem możność to uczynić, wykazałem zgodnie z prawdą że ucieczka odbyła się w niedzielę przy robotach stolarskich na poddaszu i była całkowicie naturalna. Z całości opisu wynikało, że kpt. Hora wykazał ogromny hart fizyczny i inteligencję i że ucieczka była autentyczna.

Nie wiedziałem nic o tym, że w tym czasie toczył się proces przeciwko Horze i szukano dalszych argumentów przeciwko Niemu. W rozmowie z przewodniczącym Sądu po wojnie, gdy go indagowałem, dlaczego mnie nie wezwał na świadka i nie wziął pod uwagę mego opisu ucieczki, oświadczył mi że mego zaświadczenia wogóle sąd nie dostał, a o samym procesie bał się i wstydził się wogółe mówić. To był prawnik, ale alkoholik, por. żandarmerii Korwin – Piotrowski, już nie żyje. Zapytywany po wojnie w tej samej sprawie szef łączności Okręgu – Hanka, która znała sprawę dobrze – nie chciała mówić ale wynikało jasno, że to dawny antagonizm dwóch oficerów zawodowych – artylerzystów”.

 

Z tego oświadczenia jednoznacznie wynika, że bezpośrednią przyczyną niesłusznego skazania na śmierć Cichociemnego kpt. cc Henryka Kożuchowskiego – za rzekomą zdradę – były, łagodnie to ujmując, marne kwalifikacje moralne przewodniczącego Wojskowego Sądu Specjalnego Okręgu Łódź A.K., który wykorzystał wątpliwości co do autentyczności ucieczki z więzienia gestapo oraz panującą wówczas psychozę zdrady, a także środowiskowy ostracyzm wobec „nowego” Cichociemnego – w istocie do zabójstwa sądowego, morderstwa w majestacie konspiracyjnego prawa…

 

Do tych relacji należy dodać jeszcze jedno oświadczenie, z 4 października 1979, Cichociemnego mjr Adama Trybusa ps. Gaj, byłego szefa Kedywu oraz ostatniego inspektora okręgu Łódź A.K.:

„Po skoku w nocy w dn. 1/2 października 1942 r. i po okersie aklimatyzacji w Warszawie, otrzymałem wraz z Arturem Linowskim ps. Karp przydział do okręgu AK-ŁÓDŹ. Przed wyjazdem zostałem wezwany na punkt kontaktowy, gdzie otrzymałem rozkaz zorganizowania komórek sabotażowych i dywersyjnych na terenie rej. inspektoratu Piotrków-Tryb. Rozkaz ten przekazał mi kpt. Henryk Kożuchowski ps. Hora, szef III oddziału Sztabu Okr. Łódzkiego. Kpt. „Horę” spotkałem wtedy po raz pierwszy i – jak się okazało – ostatni.

Podał mi wówczas punkt kontaktowy w Piotrkowie Tryb., a mianowicie Państwowe Archiwum przy u;. Toruńska 3, którego Kierownikiem był wtedy dr Jan Warężak, działacz konspiracyjny. (…) Z lokalu konspiracyjnego z archiwum państwowego w Piotrkowie korzystałem nadal i coraz częściej w miarę postępów w montowaniu i prowadzeniu walki dywersyjnej i partyzanckiej przez oddziały i patrole Kedywu. Wynika z tego, że Kpt. „Hora” nie ujawnił w śledztwie punktu konspiracyjnego, jaki podał mi na odprawie w Warszawie. Dr Jan Warężak nie został aresztowany przez władze okupacyjne (…) co niewątpliwie nastąpiłoby, gdyby Kpt. „Hora” ujawnił w śledztwie tę tajemnicę organizacyjną.”

 

Postępowanie rehabilitacyjne

W październiku 1979 Michał Stempkowski, komendant okręgu Łódź AK wyraził zgodę na przeprowadzenie postępowania rehabilitacyjnego niesłusznie skazanego na śmierć Cichociemnego. W pisemnym oświadczeniu przyznał:

„(…) Zarówno sposób powołania Sadu, a głownie przeprowadzone dochodzenie zawierało wiele błędów, nieścisłości, nie uwzględniono informacji o sprawie własnego O.II. [wywiadu AK – przyp. RMZ] , co zostało stwierdzone dopiero po wojinie. Zarzut główny o zdradzie oskarżonego właściwie nigdy nie był udowodniony, a Sąd oparł się na poszlakach (…) .

Dokumenty sądowe zniknęły i nie ma po nich śladu. Ze względu na psychozę zdrady wśród szeregów AK w konspiracji w środowisku łódzkim zatwierdzenie wyroku stało się konieczne dla oczyszczenia atmosfery i możliwości spokojnej pracy dalej. (…)”

 

10_Kozuchowski-Henryk-KOL_023_0125-6-194x250 Skazany za uczciwość...Wkrótce Zespół Cichociemnych w Warszawie wystąpił do Zarządu Koła Cichociemnych w Londynie o rehabilitację śp. Henryka Kożuchowskiego ps. Hora – niesłusznie straconego za rzakomą zdradę Narodu Polskiego. W swym wniosku podkreślił:

„Główny argument do rehabilitacji daje właściwie sam Komendant Okręgu, który sąd powoływał i wyrok zatwierdził, stwierdzając jednoznacznie, że główny zarzut zdrady  nie miał w ogóle miejsca, a zarówno sąd jak i on sam uległ presji środowiska, które nie przyjęło do swego grona „nowego” kpt Hora, który wiedząc o pracy w terenie i dętych sprawozdaniach do wyższych instancji próbował te rzeczy prostować. Wkrótce potem został aresztowany, a po   a u t e n t y c z n e j   ucieczce z więzienia oskarżony, sądzony i stracony za rzekomą zdradę”
(Wniosek Zespołu Cichociemnych w Warszawie do Zarządu Koła Cichociemnych w Londynie, w zbiorach Studium Polski Podziemnej, sygn. KOL.023.0125.75)

 

19 stycznia 1980 Komisja Rehabilitacyjna w składzie: płk dypl. Kazimierz Iranek-Osmecki (przewodniczący), ppłk Jacek Bętkowski, kpt. Adolf Pilch, kpt. Franciszek Rybka oraz por. Fabiola Paulińska po analizie dokumentów i zeznań świadków jednogłośnie uwolniła od wszystkich zarzutów i zrehabilitowała śp. kpt. dypl. Henryka Kożuchowskiego. 1 lutego 1980  orzeczenie Komisji zatwierdził gen. bryg. Tadeusz Pełczyński, były szef sztabu Komendy Głównej Armii Krajowej.

 

 

Kpt. cc Henryk Stefan Jerzy Maciej Kożuchowski ps. „Hora”, „Ukrop”, vel Henryk Kosten, Zwykły Znak Spadochronowy nr 0063, ur. 14 stycznia 1911 w Warszawie, zm. w lipcu 1943 w rejonie Michałowa (powiat Tomaszów Mazowiecki), niesłusznie skazany na śmierć przez Wojskowy Sąd Specjalny Państwa Podziemnego Okręgu Łódź AK – kapitan dyplomowany, oficer Wojska Polskiego, Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, Armii Krajowej, szef Oddziału III Komendy Okręgu Łódź AK, uczestnik kampanii wrześniowej, francuskiej, cichociemny

Znajomość języków: angielski, francuski; szkolenia (kursy): m.in.  dywersyjno – strzelecki (SS 25, Inverlochy), prowadzenia pojazdów (samochód, motocykl),  oficerów sztabowych, spadochronowy (1 SBS), walki konspiracyjnej, odprawowy i in.

 

 

Źródła:

  • teczka personalna – Oddział Specjalny Sztabu Naczelnego Wodza (Studium Polski Podziemnej, Kol.023.0125)
  • Jędrzej Tucholski – Powracali nocą, Książka i Wiedza, Warszawa 1968, s. 124 – 127

 

Policja na tropie Cichociemnego…

 

Fijalka-odznaczenie-VM-300x241 Policja na tropie Cichociemnego...W połowie grudnia 2022 opublikowałem post na Facebooku w którym postawiłem pytanie:

KIM JEST NR 1?

 

Rzecz w tym, że istnieje wątpliwość, który z Cichociemnych jest na załączonej fotografii (patrz obok), oznaczony jako nr 1:

  • wg. Jędrzeja Tucholskiego (Cichociemni, wyd. 1988 fot. 94, w innych wydaniach pod innym numerem) – jest nim Cichociemny Jan Woźniak ps. Kwaśny
  • wg. Cezarego Chlebowskiego (Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie, wyd. 1993 fot. 12)  – jest nim Cichociemny Wincenty Ściegienny ps. Las

Fotografia przedstawia uroczystość odznaczenia Krzyżem Virtuti Militari przez Naczelnego Wodza gen. Władysława Sikorskiego Cichociemnego Michała Fijałki ps. Kawa, w dniu 20 sierpnia 1942 w ośrodku szkoleniowym Cichociemnych Audley End (STS 43).

 

Sciegienny-Wincenty-KOL_023_0285-175x250 Policja na tropie Cichociemnego...Fotografia pochodzi z depozytu CC Michała Fijałki, który zidentyfikował widocznych na zdjęciu Kolegów – Cichociemnych, wskazując jako nr 1 właśnie CC Wincentego Ściegiennego.

Potwierdza to ustalenie Syn Cichociemnego – Pan Grzegorz Fijałka (skonsultowałem się w tej sprawie kilkanaście dni temu). Pan Grzegorz także podjął działania weryfikacyjne (porównywał fotografie CC) i uważa, że jako nr 1 jest cc Wincenty Ściegienny.

W mojej ocenie to właśnie może być wersja obiektywnie prawdziwa, a Jędrzej Tucholski pomylił się w opisie fotografii, podanym w swojej książce. Ale są być może argumenty za przyjęciem, iż Tucholski jednak się nie pomylił, a błędny opis opublikował (zawsze bardzo rzetelny) Cezary Chlebowski.

 

Rodzina Cichociemnego Jana Woźniaka utrzymuje, że na tym zdjęciu oznaczony jako nr 1 jest właśnie Cichociemny Jan Woźniak ps. Kwaśny. Rodzina Cichociemnego Michała Fijałki (z którego depozytu pochodzi fotografia) utrzymuje, że jako nr 1 jest Cichociemny Wincenty Ściegienny ps. Las. Obie wersje nie mogą być równocześnie prawdziwe.

Sądząc po rysach twarzy, układzie brwi, nosie, profilu, czole oraz fryzurze może to być właśnie Cichociemny Wincenty Sciegienny. Ale pewności nie ma – czyli śledztwo trwa nadal…

 

Zawiodła identyfikacja wg. wzrostu

Wozniak-Jan-KOL_023_0318-173x250 Policja na tropie Cichociemnego...Próbowałem pójść tropem wzrostu trójki Cichociemnych, sięgając do danych zawartych w dokumentach, w Ich teczkach personalnych.

Cichociemny Bolesław Kontrym miał wzrost ok. 175,26 cm, ale obaj „sporni Cichociemni” mieli wzrost zbliżony:

Ten trop nie doprowadził więc do indentyfikacji „poszukiwanego Cichociemnego” stojącego obok CC Bolesława Kontryma.

 

 

Zawiodło Narodowe Archiwum Cyfrowe

Logo-NAC-PL-pion-261x250 Policja na tropie Cichociemnego...Niestety, nie mogło pomóc w identyfikacji „poszukiwanego Cichociemnego” Narodowe Archiwum Cyfrowe. Zwróciłem się z prośbą o taką pomoc do dyrektora NAC Pana Piotra Zawilskiego.

Fotografia z uroczystości odznaczenia Michała Fijałki orderem Virtuti Militari, znajduje się bowiem w zasobach NAC, oznaczona sygn. 37-552-3. Opis zdjęcia podaje, że jest to uroczystość odznaczenia ppor. Michła Fijałki w dniu 28 (powinno być: 20) sierpnia 1942, a jako nr 1 wskazany jest ppor. „Kwaśny” – Jan Woźniak.

Poprosiłem NAC o wskazanie źródła identyfikacji Cichociemnego oznaczonego jako nr 1. Niestety odpowiedź NAC także nie wyjaśniła sprawy. Pani Katarzyna Brąkowska poinformowała, że NAC nie dysponuje materiałami źródłowymi, na podstawie których można by było zdecydowanie potwierdzić tożsamość cichociemnego oznaczonego na zdjęciu nr 1 i zweryfikować datę.

Opis zdjęcia w zasobach NAC zredagowano bowiem korzystając z dostępnych publikacji. Czyli wciąż nie ma oczekiwanego rezultatu naszego śledztwa.

 

 

Prośba o pomoc Policji

UPP-policja-300x198 Policja na tropie Cichociemnego...CLKP-300x90 Policja na tropie Cichociemnego...W tej sytuacji zwróciłem się z prośbą o pomoc do Pana gen. insp. Jarosława Szymczyka, Komendanta Głównego Policji oraz do Pani insp. dr n. o zdr. Anety Pawlińskiej, dyrektora Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji. Mam nadzieję, że działając w interesie publicznym zechcą zlecić wykonanie ekspertyzy fotograficznej w tej sprawie.

Do prośby dołączyłem skany zdjęć z depozytu Cichociemnego Michała Fijałki oraz skany fotografii obu Cichociemnych (z Ich teczek personalnych). Mam nadzieję, że specjalistyczne badania kryminalistyczne pozwolą odkryć poszukiwanego i odpowiedzieć na pytanie – kim jest Cichociemny oznaczony jako nr 1?

O wszelkich ustaleniach w tym śledztwie oczywiście będę informował 🙂


 

AKTUALIZACJA:

 

Pan podinsp. Dariusz Zajdel, biegły badań antroskopijnych z Wydziału Badań Dokumentów i Informatyki Śledczej Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji nadesłał 10 stycznia 2023 odpowiedź:

W odpowiedzi na przesłane przez Pana drogą elektroniczną pismo z dnia 03.01.2023 roku, dotyczące możliwości przeprowadzenia antroposkopijnych badań porównawczo-identyfikacyjnych osób na podstawie zdjęć uprzejmie informuję, że Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji prowadzi badania i wydaje opinie wyłącznie na zlecenie organów procesowych, m.in. Policji, Sądów i Prokuratur, oraz (w szczególnych przypadkach) dla instytucji państwowych o profilu naukowym. Tym samym nie wykonujemy opinii dla podmiotów zewnętrznych, w tym osób prywatnych.

 

W mojej ocenie problem z identyfikacją Cichociemnego na historycznym zdjęciu z Naczelnym Wodzem gen. Władysławem Sikorskim jest „szczególnym przypadkiem” o którym pisze Pan Podinspektor, zaś „instytucją państwową o profilu naukowym” mógłby być Instytut Pamięci Narodowej.

Co prawda IPN sporo uczynił aby zafałszować historię Cichociemnych, ale może akurat w tej sprawie zechciałby pomóc? Pełen nadziei napisałem zatem:

 

LIST OTWARTY DO PREZESA IPN
w sprawie identyfikacji Cichociemnego z historycznego zdjęcia

 

Logo_IPN-266x250 Policja na tropie Cichociemnego...

Szanowny Pan
dr Karol Nawrocki
Prezes Instytutu Pamięci Narodowej

 

Szanowny Panie Prezesie,

Pozwalam sobie zwrócić się z usilną prośbą, aby Pan Prezes zechciał złożyć wniosek do Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji o przeprowadzenie na podstawie zdjęć (dostarczonych już przeze mnie do CLKP) antroposkopijnych badań porównawczo-identyfikacyjnych dwóch Cichociemnych:

w celu ustalenia który z Nich znajduje się – obok Cichociemnego mjr cc Bolesława Kontryma –  na historycznej fotografii przedstawiającej uroczystość odznaczenia Krzyżem Virtuti Militari przez Naczelnego Wodza gen. Władysława Sikorskiego Cichociemnego Michała Fijałki ps. Kawa, w dniu 20 sierpnia 1942 w ośrodku szkoleniowym Cichociemnych Audley End (STS 43).

Zwróciłem się z prośbą o pomoc w identyfikacji do dyrektora Narodowego Archiwum Cyfrowego Pana Piotra Zawilskiego, bowiem fotografia z tej uroczystości znajduje się w zasobach NAC (sygn. 37-552-3). Jednak Narodowe Archiwum Cyfrowe nie mogło okazać się pomocne, bowiem jak wynika z przesłanej mi odpowiedzi, opis tego zdjęcia – w tym identyfikację widocznych na nim Cichociemnych – zaczerpnięto z dostępnych publikacji. 

Fijalka-odznaczenie-VM-300x241 Policja na tropie Cichociemnego...Rzecz jednak w tym, że publikacje dotyczące tego fragmentu historii Cichociemnych, w zakresie dotyczącym identyfikacji Cichociemnego znajdującego się obok Cichociemnego mjr cc Bolesława Kontryma – zawierają wzajemnie wykluczające się informacje:

  • wg. Jędrzeja Tucholskiego (Cichociemni, wyd. 1988 fot. 94, w innych wydaniach pod innym numerem) – jest nim Cichociemny Jan Woźniak ps. Kwaśny
  • wg. Cezarego Chlebowskiego (Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie, wyd. 1993 fot. 12)  – jest nim Cichociemny Wincenty Ściegienny ps. Las

 

Fotografia z uroczystości pochodzi z depozytu CC Michała Fijałki, który zidentyfikował widocznych na zdjęciu Kolegów – Cichociemnych, wskazując jako „spornego Cichociemnego” właśnie CC Wincentego Ściegiennego. Potwierdza to ustalenie Syn Cichociemnego – Pan Grzegorz Fijałka (skonsultowałem się w tej sprawie kilkanaście dni temu). Pan Grzegorz także podjął działania weryfikacyjne (porównywał fotografie CC) i uważa, że jako nr 1 jest cc Wincenty Ściegienny. W mojej ocenie to właśnie może być wersja obiektywnie prawdziwa, a Jędrzej Tucholski pomylił się w opisie fotografii, podanym w swojej książce. Ale są być może argumenty za przyjęciem, iż Tucholski jednak się nie pomylił, a błędny opis opublikował (zawsze bardzo rzetelny) Cezary Chlebowski.

UPP-IPN-300x223 Policja na tropie Cichociemnego...Rodzina Cichociemnego Jana Woźniaka utrzymuje, że na tym zdjęciu oznaczony jako nr 1 jest właśnie Cichociemny Jan Woźniak ps. Kwaśny. Rodzina Cichociemnego Michała Fijałki (z którego depozytu pochodzi fotografia) utrzymuje, że jako nr 1 jest Cichociemny Wincenty Ściegienny ps. Las. W mojej ocenie jest to identyfikacja prawdziwa, sądząc po rysach twarzy, układzie brwi, nosie, profilu, czole oraz fryzurze. Ale nie ma obiektywnego rostrzygnięcia, wiadomo jedynie, że obie wersje nie mogą być równocześnie prawdziwe.

Nie natrafiłem w teczkach personalnych Cichociemnych ani w dostępnych publikacjach oraz dokumentach źródłowych na informację pozwalającą na jednoznaczne ustalenie co do tożsamości „spornego Cichociemnego” na zdjęciu z uroczystości odznaczenia przez Naczelnego Wodza Krzyżem Virtuti Militari – a więc faktu mającego dość istotne znaczenie historyczne. W tej sytuacji jedyną mozliwością rozstrzygnięcia wątpliwości w tym zakresie wydaje się przeprowadzenie antroposkopijnych badań porównawczo-identyfikacyjnych. Dlatego ośmielam się prosić Pana Prezesa o pomoc w tej sprawie.

z wyrazami szacunku
Ryszard M. Zając

 

Zobacz:

 

 

Spadochroniarze Stalina…

Pierwszy skok dwóch Cichociemnych (i kuriera) do Polski 15/16 lutego 1941 (operacja „Adolphus”) był pierwszym zrzutem alianckich żołnierzy na teren okupowany przez Niemców. Drugi zrzut (operacja „Ruction”) także dwóch Cichociemnych oraz kuriera miał miejsce dopiero 7/8 listopada 1941. Zawsze zastanawiało mnie, z jakiego powodu przerwa w zrzutach trwała aż kilka miesięcy.

Udało mi się ustalić smutną prawdę – pomiędzy pierwszym a drugim zrzutem Cichociemnych brytyjska Special Operations Executive – jeszcze przed zawarciem umowy z sowieckim NKWD – wykonała co najmniej trzy zrzuty do Polski co najmniej dziewięciu sowieckich agentów. Tak bardzo Brytyjczycy pomagali Polsce...

 

Polska na celowniku Moskwy

Poland1921-39-237x250 Spadochroniarze Stalina...Gdy 21 października 1918 Lenin i Trocki utworzyli sowiecki wywiad wojskowy, od samego początku jego głównym celem była Polska. Bolszewicy chcieli bowiem doprowadzić do likwidacji Polski, dlatego ich służby niezwykle intensywnie nas zwalczały, wszelkimi możliwymi metodami, z morderstwami włącznie. Działali w sposób nieznany dotąd innym służbom (dla wielu wciąż niemożliwy) – odrzucili wszelkie rygory prawne czy moralne – ich zasadą był brak zasad.

Przedwojenny polski wywiad II R.P. – legendarna „Dwójka” czyli Oddział II Sztabu Głównego WP oprócz realizacji zadań strategicznych musiał z konieczności zajmować się również wyłapywaniem sowieckich szpiegów w Polsce. Tylko w latach 1929-1935 zatrzymano w Polsce aż 2605 sowieckich szpiegów oraz udaremniono aż 1303 sowieckich operacji szpiegowskich…

Nieco mniej, ale także intensywnie sowieckie służby działały na terenie państw zachodnich. Terrorowi wewnątrz Rosji, bezwzględności metod wobec wszystkich, towarzyszyła w niespotykanej dotąd skali silna propaganda, prezentująca „komunistyczny raj” jako alternatywę dla dotychczasowego porzadku społecznego. Na niespotykaną dotąd w historii skalę sowieci wykorzystywali także prowokację, infiltrację oraz dezinformację. 

Skutkiem sowieckich działań była niebywała skala infiltracji zachodnich służb, przekształcenie zachodnich partii komunistycznych w ośrodki sowieckich „agentur wpływu”. Od początku sowieckie służby specjalne działały globalnie, wskutek zastosowania nowych metod stając się w pierwszej dekadzie swej działalności najlepszą służbą specjalną świata.

„Bolszewicy ze swoim kryminalno – konspiracyjnym doświadczeniem, przejmując archiwa i kadry carskich służb, byli jak gangsterzy dopuszczeni do tajnych materiałów szkoleniowych policji. Wiedzieli jak użyć nowej wiedzy, gdzie są jej słabe punkty i co zrobić, by je usunąć”

(Marek Świerczek – Fenomen sowieckich służb specjalnych, w: Wiedza Obronna 2020, vol. 271 Nr. 2, s. 72, ISSN: 2658-0829 0209-0031).

 

Zinfiltrowany Zachód

odznaka-NKWD-245x350 Spadochroniarze Stalina...Dopiero kilka lat po II wojnie św. i później odkryto, że skala sowieckiej infiltracji Zachodu była przerażająca – sowieckimi szpiegami w Stanach Zjednoczonych okazali się m.in.: wiceprezydent USA Henry A. Wallace (sic!), doradca prezydenta USA podczas konferencji jałtańskiej Alger Hiss (ps. Ales), twórca Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego Harry Dexter White (ps. Jurist, Kassir), niemiecki fizyk w brytyjskim programie budowy bomby atomowej „Tube Alloys” Klaus Fuchs, amerykański pisarz Whittaker Chambers. Z komunizmem mocno sympatyzowała… żona prezydenta Roosvelta, być może to pod jej wpływem w 1944 Roosevelt powiedział do amerykańskiego ambasadora w Moskwie – „Nie dbam o to, czy kraje sąsiadujące z Rosją zostaną skomunizowane”.

Sowieci od początku trafnie byli postrzegani przez brytyjskie służby specjalne za główne zagrożenie. Ale ani Brytyjczycy, ani Amerykanie nie mieli w ZSRR swoich agentów. Co gorsza, np. Brytyjczycy po ataku Niemiec na ZSRR grzecznie i bardzo naiwnie zrezygnowali nawet z obserwacji sowieckiej ambasady w Londynie. Sowieci w Wielkiej Brytanii robili więc co chcieli. Brytyjczycy naiwnie założyli, że ścisła współpraca ze Stalinem spowoduje, że stanie się on sojusznikiem Londynu. Wskutek tej infantylnej polityki, skala sowieckiej infiltracji kół rządzących oraz mających jakiekolwiek wpływy w Wielkiej Brytanii była ogromna.

Brytyjskie Foregin Office (ministerstwo spraw zagranicznych) – podkreśla Hanna Świderska w publikacji w paryskiej „Kulturze” – „nie miało ani jednego dyplomaty obznajmionego ze sprawami sowieckimi czy choć mówiącego po rosyjsku i informacje o Wielkim Aliancie czerpało ze sprawozdań sporządzanych przez Dział Badań FO (Research Department) obsadzony przez kryptokomunistów” sic!

(Hanna Świderska, Z powiązań Polska – SOE – NKWD, „Zeszyty Historyczne (zeszyt 12)”, tom 489, Biblioteka „Kultury”, Paryż: Instytut Literacki, 1995, s. 95–108).

 

Było jeszcze gorzej, niż można byłoby przypuszczać. Najsławniejszą i najbardziej szkodliwą sowiecką siatką szpiegowską w Wielkiej Brytani okazała się po wielu latach – działająca od początku II wojny do lat pięćdziesiątych tzw. piątka z Cambridge. Tylko w 1941 tych pięciu sowieckich szpiegów przekazało NKWD aż 7867 tajnych dokumentów, w tym dotyczących polskiego rządu na uchodźstwie oraz Sztabu Naczelnego Wodza.

Najsłynniejszą sowiecką siatkę szpiegowską tworzyli: 

  • Guy Burgess (ps. Tony, Yan), syn oficera Royal Navy, pijak, sybaryta, student prestiżowych: Eton College oraz Uniwersytetu w Cambridge, od 1935 w BBC, od 1939 w Secret Intelligence Service (MI6) oraz w Special Operations Executive. To on przekazał sowietom informacje, że nie są nic warte francuskie i brytyjskie deklaracje pomocy Polsce w przypadku agresji Niemiec. W 1951, ostrzeżony przez Kim’a Philby uciekł do Moskwy, przebywał tam do końca swego życia w 1963.
  • Kim_Philby-210x300 Spadochroniarze Stalina...Harold Adrian Russel Philby, znany jako Kim Philby (ps. Tom, Stanley), syn brytyjskiego dyplomaty, podróżnika, wicegubernatora Pendżabu (Indie),  absolwent Trinity College na Uniwersytecie Cambridge, korespondent „Timesa” podczas wojny domowej w Hiszpanii, przypadkowo ranny i odznaczony przez generała Franco Czerwonym Krzyżem Wojennej Zasługi, od 1940 w MI6, a także jako wykładowca podczas szkoleń Special Operations Executive. Od października 1944 kierownik Sekcji IX w brytyjskim kontrwywiadzie, mającej za zadanie… koordynację działań przeciwko ZSRR oraz wyłapywanie sowieckich szpiegów. W 1945 na wniosek szefa MI6 odznaczony Orderem Imperium Brytyjskiego, za rzekome zasługi na tym polu. Od 1949 jako oficer łącznikowy brytyjskiego wywiadu przy CIA, FBI oraz kontrwywiadzie kanadyjskim miał nieograniczony dostęp do danych amerykańskiego wywiadu. Po ucieczce Maclean’a i Burgess’a w maju 1951 do ZSRR, jako ich znajomy znalazł się w kręgu podejrzanych, ale nie potrafiono udowodnić mu szpiegostwa. Po naciskach Amerykanów zwolniony z brytyjskiego MI6, z wysoką odprawą, protegowany przez szefa brytyjskiej MI6 jako korespondent „The Observer” i „The Economist”. Dopiero w 1962, po zeznaniach majora KGB Anatolija Golicyna, który w 1961 poprosił o azyl w USA, brytyjski kontrwywiad MI5 nabrał pewności co do szpiegowskiej działalności Philby’ego. Zanim go jednak aresztowano, w 1963 Kim Philby w Bejrucie wsiadł na radziecki statek i uciekł do ZSRR, 3 lipca 1963 otrzymał sowieckie obywatelstwo, podjął – już oficjalnie – pracę dla KGB. To dzięki niemu Stalin wiedział, że Brytyjczycy i Amerykanie zamierzali przemilczeć zbrodnię katyńską. Philby był… instruktorem na kursach wywiadu dla Cichociemnych w Bealieu…
  • Anthony Blunt (ps. Stuart, Wise), syn duchownego, student matematyki i filozofii na Uniwersytecie Cambridge, jako przedstawiciel MI5 co tydzień uczestniczył w spotkaniach Połączonego Komitetu Wywiadu (Joint Intelligence Committee), raportując na bieżaco podjęte tam ustalenia sowieckiemu NKWD. Nadzorował także londyńskie placówki dyplomatyczne, otwierał dyplomatyczne bagaże i przesyłki oraz kopiował zawarte w nich informacje. Według niektórych źródeł szczególnie zasłużył się w szpiegowaniu polskich działań.
  • piatka-195x250 Spadochroniarze Stalina...Donald Maclean (ps. Homer), syn brytyjskiego polityka, ministra w trzecim rządzie Ramsaya MacDonalda, student Gresham’s School i Trinity Hall Uniwersytetu Cambridge, zwerbowany do współpracy z sowietami przez Guya Burgessa i Anthony Blunta. Od 1935 brytyjski dyplomata w Foregin Office, początkowo w Wydziale Ligi Narodów i Państw Zachodnich, od września 1938 trzeci sekretarz ambasady brytyjskiej w Paryżu. Od czerwca 1940 drugi sekretarz w Wydziale Ogólnym Foreign Office, współpracującym z ministerstwami żeglugi, dostaw i wojny gospodarczej. Wydział odpowiadał za stacjonujące w Wielkiej Brytanii wojska sojusznicze, w tym m.in. Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie, którymi szczególnie interesowało się NKWD. Tylko w 1942 przekazał do NKWD 45 tomów tajnych dokumentów. Od wiosny 1944 jako pierwszy sekretarz brytyjskiej ambasady w USA miał stały dostęp do tajnych informacji m.in. ze spotkań oraz korespondencji prezydenta USA i premiera Wielkiej Brytanii. W 1951, ostrzeżony przez Kim’a Philby uciekł do Moskwy, podjął oficjalną współpracę z sowieckim MSZ i Instytutem Gospodarki Światowej i Stosunków Międzynarodowych, odznaczony Orderem Czerwonego Sztandaru Pracy.
  • John Cairncross (ps. Moliere), student Trinity College na Uniwersytecie Cambridge, zwerbowany do działalności szpiegowskiej na rzecz sowietów przez Guya Burgessa. Od 1940 sekretarz lorda Maurice Hankey’a, brytyjskiego polityka, byłego przewodniczącego Komitetu Obrony Imperialnej, od września 1939 do maja 1940 ministra bez teki w Gabinecie Wojennym premiera Nevilla Chamberlaina, członka komitetu nadzorującego brytyjski wywiad. Od 1941 Cairncross pracował (faktycznie na rzecz Sowietów) w ośrodku dekryptażu w Bletchley Park, gdzie łamano niemiecką „Enigmę”, a także w MI6 oraz w ministerstwie skarbu. Po wojnie był podejrzewany o wrogą działalność szpiegowską, wyjechał z Wielkiej Brytanii. Dopiero w 1964 przyznał się do szpiegostwa na rzecz ZSRR, uniknął kary dzięki ujawnieniu danych na ten temat brytyjskiemu kontrwywiadowi.

 

Wszyscy sowieccy agenci z „piątki Cambridge” byli homoseksualistami, co było wówczas w Wielkiej Brytanii karalnym przestępstwem, to zaś wpływało na względną hermetyczność tego środowiska oraz łatwość werbunku i szantażu. „Piątkę z Cambridge” łączyła nie tylko fascynacja komunizmem jako „nowym wspaniałym światem” przyszłości oraz remedium na faszyzm, ale również wspólne homoseksualne orgie, a także wielogodzinne alkoholowe libacje.

 

Polskie szanse

soe-tablica-296x300 Spadochroniarze Stalina...Po napaści Niemiec na ZSRR 22 czerwca 1941, już 12 lipca Wielka Brytania zawarła porozumienie z sowietami. Wkrótce w Special Operations Executive utworzono sekcję sowiecką. W tajnym ośrodku SOE, Stacji XVII w Brickendonbury, dla oficerów nowo tworzonej sekcji zorganizowano kurs pogłębienia znajomości języka rosyjskiego. Pomysłodawcą kursu był… Guy Burgess, a jednym z wykładowców – Kim Philby – obaj sowieccy agenci…

We wrześniu 1941 roku SOE podpisało umowę o współpracy z… NKWD. Sowieckie NKWD miało zaprzestać działań w państwach Wspólnoty Brytyjskiej, Arabii Saudyjskiej, Egipcie, Iraku, Jemenie oraz Syrii. SOE miała pomóc w zrzucaniu rosyjskich agentów do państw okupowanej Europy – wszystkich nie należących do ZSRR albo Wspólnoty Brytyjskiej. Potem zasady współpracy skorygowano – sowieccy agenci mieli działać w okupowanych krajach Europy Zachodniej za zgodą ich emigracyjnych rządów. Zrzucono kilkudziesięciu sowieckich agentów (według moich niepełnych danych ok. 30). Operacje sowieckich zrzutów ukrywano pod kryptonimem „Pickaxes”, trwały aż do maja 1944. W kilku zrzutach uczestniczyły także polskie załogi samolotów oddanych do dyspozycji SOE. Na terenach Polski i innych krajów Europy Środkowo – Wschodniej Stalin miał wolną rękę. Przyzwyczajał się do tego, że te państwa są pod jego całkowitą kontrolą…

We wrześniu 1941 Wielka Brytania i ZSRR faktycznie nawiązały bardzo ścisłe relacje: do Moskwy dotarł przedstawiciel brytyjskiego SOE brygadier George Hill, w Londynie zadomowił się pułkownik NKWD Iwan Cziczajew, formalnie jako radca ambasady sowieckiej do spraw kontaktów z rządami państw alianckich (w tym z polskim). W rzeczywistości był oficerem łącznikowym sowieckiego NKWD przy brytyjskim SOE. Cziczajew mieszkał początkowo w sowieckiej ambasadzie, później przy Addison Road 3, następnie (do września 1944) przy Campden Hill Court 54 w Notting Hill Gate. Usłużna SOE dostarczyła mu radiostację nadawczo – odbiorczą, niewykluczone że była to najlepsza wówczas „radiostacja szpiegowska” polskiej konstrukcji inż Tadeusza Heftmana. W styczniu 1944, podaczas coctail party wydanego przez mjr. Seddona z SOE, płk. Cziczajew oświadczył:

„Rząd sowiecki ma swoje sposoby rozwiązania sprawy polsko-rosyjskiej. (…) Rosja wypatruje z zainteresowaniem, jakie kroki podejmie w tym sporze Wielka Brytania i Ameryka”

To „wypatrywanie z zainteresowaniem” było zapewne eufemizmem dla określenia głębokiej sowieckiej penetracji zwłaszcza londyńskich sfer władzy. W tej wojnie szpiegów Polacy – dysponujący poważnym atutem w postaci sprawnej sieci wywiadu – mogli zdecydowanie znacznie więcej ugrać niż ugrali. Ale szanse na uratowanie „sprawy polskiej” były takie same jak szanse na uratowanie ostatniej porcji słodyczy na dziecięcej imprezie…

 

Haniebna umowa SOE – NKWD…

spadochroniarze-stalina-218x250 Spadochroniarze Stalina...Wśród zagadnień z problematyki polskich spadochroniarzy do zadań specjalnych bardzo słabo zbadane są kwestie współpracy brytyjskiego SOE z sowieckim NKWD a także zrzutów na teren Polski spadochroniarzy w służbie Stalina. Podjąłem próbę rozpoznania tych „niewygodnych” zagadnień, w imię ustalenia obiektywnej prawdy historycznej. W brytyjskim The National Archives dostępnych jest kilkanaście tysięcy (w 67 teczkach) odtajnionych dokumentów dot. współpracy SOE z NKWD, ale historycy jakoś nadzwyczaj starannie omijają te archiwalia…

W myśl umowy pomiędzy SOE a NKWD, Brytyjczycy zobowiązali się zrzucać agentów NKWD do apństw europejskich – w tym do Polski. Do listopada 1941 NKWD wysłało do Wielkiej Brytanii 34 agentów (w tym 5 kobiet), następnie przedłożyło listę kolejnych 28 agentów, później jeszcze 100. Ogółem NKWD chciało zatem zrzucić do Europy co najmniej 162 agentów. Brytyjczycy stwierdzili, że dla takiej ilości nie mają wystarczającej liczby samolotów.

Agentów NKWD w SOE określano kryptonimem Pickaxe (kilof), taki kryptonim miały też pierwsze operacje zrzutowe; później kodowano je nazwami napojów i szczytów górskich. Sowieccy agenci mieli szkolenie spadochronowe w brytyjskim STS 51 Ringway pod Manchesaterem. Pierwszy zrzut miał miejsce 10/11 stycznia 1942 (Francja); kolejne 22/23-06-1942 (Holandia), 24/25-06-1942 (Belgia).

Polscy lotnicy latający w brytyjskim 138 Dywizjonie Specjalnym RAF wykonali kilka operacji zrzutowych sowieckich agentów NKWD:

  • Whiskey 2 5/26-03-1942,  20/21-04-1942 (Austria)
  • Sodawater 19/20-02-1943 (Austria),
  • Tonic  24/25-02-1943 (Niemcy).

W drugim locie operacji Whiskey, który po naciskach NKWD-SOE wystartował pomimo fatalnej pogody i zakazu lotów, poległ dowódca brytyjskiego dywizjonu 138 Special Duty Squadron wraz z polską załogą – samolot w drodze powrotnej rozbił się u podnóża Alp Bawarskich.

 

Walka „o polski flight”…

Pierwszy skok Cichociemnych (i kuriera) do okupowanej Polski był pierwszym zrzutem aliankich żołnierzy na teren okupowany przez Niemców. Już dziesięć dni później, 26 lutego 1941 mjr Jan Jaźwiński, oficer wywiadu z Oddziału VI (Specjalnego) Sztabu Naczelnego Wodza, organizator lotniczych przerzutów do Polski, w swoim „Dzienniku czynności” odnotował:

W realizacji dalszych lotów łącznikowych do Polski oraz transportu materiałów dywersyjnych i organizatorów dywersji z W.Brytanii do Polski, napotkałem na zasadnicze trudności, które zakomunikował Brig. Gubbins [szef SOE – przyp. RMZ] w dn. 26.II.br. a mianowicie:

1/ Loty łącznikowe do Polski muszą ulec zawieszeniu prawdopodobnie aż do października b.r., gdyż Air Ministry odmówiło udzielenia na ten cel samolotu nowoczesnego (dalekosiężnego i szybkiego) (…) Ze strony brytyjskiej, wg. wynurzeń Brig. Gubbinsa, istotne trudności spowodowane są nieustępliwym stanowiskiem Air Ministry, który nie dopuszcza uszczuplenia lotnictwa bombowego nawet o kilka samolotów (…)”
Napisał też proroczo – „(…) wydaje mi się, że realizacja stałych lotów do Polski, wyłącznie przy pomocy samolotów angielskich, będzie stale natrafiała na trudności. Uważam, że radykalne rozwiązanie tego tak ważnego dla nas zagadnienia da się uskutecznić tylko przez zakup, względnie uzyskanie w drodze rozmów z Rządem Stanów Zjednoczonych kilku samolotów specjalnych wraz ze sprzętem pomocniczym dla zorganizowania bazy.”(CAW – 1769/89, s.4)

Zaloga-Krol-Klosowski-250x112 Spadochroniarze Stalina...

„Królewska załoga” z personalem naziemnym przy Liberatorze d-cy 1568 Eskadry Specjalnego Przeznaczenia. W środku: po lewej Stanisław Kłosowski, po prawej Stanisław Król, zw zbiorów Piotra Hodyry

Rozpoczęta wówczas walka o polską eskadrę zakończyła się pozytywnie dopiero na przełomie 1943/1944 roku… Walka polskiego Sztabu Naczelnego Wodza o amerykańskie Liberatory dla łączności z Polską trwała długo i wcale nie była zwycięska. W kwietniu 1941 gen. Kazimierz Sosnkowski rozmawiał z najbliższym współpracownikiem Churchilla nt. przydzielenia dwóch samolotów do łączności z Polską. W czerwcu 1941 późniejszy Cichociemny W/C Roman Rudkowski zostaje odkomenderowany z dowództwa polskiego 301 Dywizjonu Bombowego – do dyspozycji gen. Sosnkowskiego, z zadaniem zorganizowania polskiej eskadry łącznikowej.

26 sierpnia 1941 gen. Władysław Sikorski napisał pismo do… szefa sztabu brytyjskiego lotnictwa (sic!) Portala z prośbą o przyznanie 5 Liberatorów i utworzenie polskiej eskadry łącznikowej. Portal odmówił, proponując przyznanie przestarzałych Whitleyów i sugerując lądowanie po zrzucie na sowieckich lotniskach (sic!!!) Po ponownym piśmie Sikorskiego do Portala 2 października 1941, tydzień później przyznano Polakom 3 Halifaxy.

Nie rozumiem, dlaczego Sikorski sam siebie redukował do roli pionka i rozmowy w takiej sprawie prowadził – zamiast z premierem Churchillem – z szefem sztabu jednego z rodzajów brytyjskich wojsk.

 

Jerzy Bednarek – Sowiecka grupa dywersyjno-wywiadowcza „Arsenał”
i jej działalność na ziemiach polskich (październik 1944-styczeń 1945″
w: Dzieje Najnowsze, 2016 nr 2, ISNN 04189-8824

 

Spadochroniarze Stalina

odznaka-NKWD-245x350 Spadochroniarze Stalina...W czasie gdy Polacy walczyli z brytyjską administracją wojenną o samoloty do łączności z Polską, SOE realizowało swoją haniebną umowę o współpracy z NKWD. Po pierwszym zrzucie Cichociemnych w lutym 1941, drugą (i kolejnymi) operacją lotniczą SOE w Polsce był zrzut… polskich komunistów w służbie sowieckiej, agentów NKWD.

Zanim wznowiono (w listopadzie 1941) loty z Cichociemnymi, SOE przerzuciło na teren Polski kolejnych agentów NKWD: m.in.:

  • prawdopodobnie 24/25 lipca 1941 zrzucono dwóch agentów NKWD: Stanisława Kujdę oraz NN (rejon miejscowości Mokra nieopodal Warszawy). Mieli nawiązać łączność z komunistyczną organizacją wywiadowczą Stanisława Dawidowicza, działającą od października 1939 na terenie Kielecczyzny. Od jesieni 1940 komunistyczna organizacja miała własną radiostację, z którą przez „zieloną granicę” dotarł radiotelegrafista w sowieckiej słuzbie kpr. Stanisław Pendyk.
  • w sierpniu 1941 zrzucono komunistycznego agenta, Antoniego Nizioła, członka KPP (rejon Wiązowny pod Warszawą), także Ignacego Borkowskiego, Józefa Strzelczyka (rejon Łodzi), Igora Mickiewicza, Tadeusza Kwapisza, Józefa Klufa (rejon Piotrkowa trybunalskiego)
  • 16/17 sierpnia 1941 zrzucono Mikołaja Arciszewskiego (rejon wsi Zofiówka, pow. piotrkowski), późniejszego dowódcę grupy wywiadowczej;

Uwaga dot. Arciszewskiego – wg. dotychczas rozpowszechnianych w Polsce relacji, miał być zrzucony przez Sowietów, z sowieckiego samolotu Li-2. Nie jestem w stanie obecnie zweryfikować, czy tak było rzeczywiście, czy to tylko sowiecka / prl-owska propaganda. Będę poszukiwał odpowiedzi także na to pytanie… Tak czy inaczej, z całą pewnością był agentem NKWD, a bohaterem – tylko dla komunistów. W istocie był zdrajcą, współpracującym z NKWD; w sprawozdaniu W. Charkiewicza o obozach na Litwie (w zbiorach Instytutu Polskiego i Muzeum Sikorskiego) opisano go jako sowieckiego szpicla i prowokatora…

 

Realizacja umowy NKWD z SOE doprowadziła do zrzucenia na teren okupowanej Polski kilkudziesięciu innych komunistów. Zrzucano ich m.in. w rejonie Warszawy, Piotrkowa, Radomia, Lublina, Białegostoku. Udało mi się ustalić nazwiska tylko niektórych spadochroniarzy w sowieckiej służbie:

  • na początku 1942 Edward Bujbol, Aleksander Biełusz, Jan Boguszewicz, Anatol Łankiewicz, Stanisław Matuszewicz, Wacław Przywieczerski, Jan Zieliński, Wacław Zienkiewicz (wszyscy rejon Lubczy nad Niemnem)
  • kwiecień 1942 Leonid Czetyrko, Józef Sęk-Małecki,
  • 24/25 kwietnia 1942 Adolf Matysiewicz (skakał dwukrotnie), Janusz Lewicki (radiotelegrafista)
  • 17/18 lutego 1943 Leon Burnat
  • 14/15 marca 1943 Maria Żmyrko, Janina Matysiewicz (radiotelegrafistki), Stanisław Kiryluk,
  • marzec 1943 Adolf Matysiewicz, Janina Kiriejew-Zakrzewska (rejon Szaniawy na Podlasiu)
  • 18/19 marca 1943 Franciszek Karawacki, Stanisław Rutkowski, NN (rejon Wyszkowa)
  • 11/12 wrzesień 1943 Mieczysław Lesz, Karol Więckowski, Alfons Kosiński, Franciszka Pawlińska
  • październik 1943 Jan Ornacik
  • jesienią 1943 Henryk Zasuń
  • 1943 Władysław Sobczyński,
  • marzec 1944: Kazimierz Jaworski
  • lipiec 1944: Helena Tomaszewska, Wanda Biel-Janiszewska (radiotelegrafistka), Kazimierz Waluk, Włodzimierz Juszczuk
  • 18/19 września 1944 Jan Miętki, Anatol Jegliński, Mieczysław Piotrowski (rejon Lipinek, Bory Tucholskie)

 

Pod koniec 1943 oraz w 1944 na teren Polski zrzucano także grupy sowieckich spadochroniarzy, w skład których wchodzili pojedyńczy skomunizowani Polacy. Zrzuty organizowały różne sowieckie struktury. Według ustaleń badaczy z IPN, od grudnia 1943 do listopada 1944 na okupowane terytorium Polski tylko NKGB USRS zrzuciło 11 specgrup dywersyjno – wywiadowczych.

Po utworzeniu podporządkowanej Sowietom dywizji im. Tadeusza Kościuszki, 18 października 1943 utworzono „Samodzielny Batalion Szturmowy”, przekształcony wkrótce w „Polski Samodzielny Batalion Specjalny”, stacjonujący we wsi Biełomuty pod Moskwą. Przeszkolono w nim 569 komunistycznych spadochroniarzy, spośród nich 221 zrzucono w celach wywiadowczo – dywersyjnych. Na wniosek Centralnego Biura Komunistów Polskich w ZSRR 3 kwietnia 1944 Sowieci utworzyli „Polski Sztab Partyzancki” który miał wspierać komunistycznych partyzantów Armii Ludowej na terenie Polski, Ukrainy, Białorusi.

„PSP” miał siedzibę od 3 maja 1944 w Szpanowie k/ Równego, po przejściu Armii Czerwonej przez Lubelszczyznę w Felinie k/ Lublina. Dysponował 5 samolotami, później kluczem samolotów wydzielonych z 8 pułku lotnictwa transportowego; przy ich użyciu przerzucił w celu wsparcia komunistycznej partyzantki w Polsce m.in. ok 120 ton materiałow wybuchowych, amunicji, kilkanaście tysięcy karabinów i pistoletów maszynowych. Od wiosny 1944 przerzucał na teren Polski początkowo kilkuosobowe, później kilkudziesięcioosobowe (nawet ok. 70 osób) grupy komunistycznych spadochroniarzy…

Wywiad ZWZ/AK raportował do Sztabu Naczelnego Wodza, że w lipcu 1941 w okolicach Mszczonowa Niemcy odnaleźli sowieckie spadochrony. Do sztabu NW dotarł także raport wywiadu ZWZ/AK  o zrzucie sowieckich spadochroniarzy w rejonie wsi Biadaszek oraz ich walce z żandarmerią i policją z Jędrzejowa i Kielc. Z czteroosobowej grupy sowieckich spadochroniarzy zabito jednego, prawdopodobnie Polaka, który posługiwał się dokumentem z danymi Stafana Chałki. Pomimo tych jednoznacznych raportów nic nie wiadomo o jakiejkolwiek reakcji Naczelnego Wodza na realizację umowy NKWD – SOE i zrzucaniu w istocie sowieckich spadochroniarzy (niekiedy narodowości polskiej) na teren II R.P. – czyli państwa oficjalnie uznawanego przez Wielką Brytanię, której rząd utrzymywał stosunki dyplomatyczne z emigracyjnymi władzami Polski…

Poruszone zagadnienie wymaga jeszcze przeprowadzenia wielu kwerend w archiwach, aby ustalić rzeczywistą skalę współpracy SOE z NKWD w zrzucaniu sowieckich spadochroniarzy (w tym narodowości polskiej) na teren okupowanej przez Niemców Polski. Istotnym, także niezbadanym aspektem jest domniemana reakcja polskich emigracyjnych władz, w tym Sztabu Naczelnego Wodza na brytyjsko – sowieckie operacje, wspomagające późniejszą wasalizację Polski wobec ZSRR. Na rzetelne ustalenia historyków przyjdzie nam zapewne jeszcze długo poczekać…

 

Źródła:
  • informacje własne (archiwum portalu)
  • Yuri Modlin – Moja piątka z Cambridge, W.A.B., Warszawa 2015, ISBN 9788328015975
  • Kajetan Bieniecki – Współpraca SOE z NKWD i Polacy, w: Zeszyty Historyczne” nr 121, Instytut Literacki Paryż, 1997
  • Piotr Kołakowski – Metody i cele działania sowieckich grup wywiadowczo-dywersyjnych na terenie Polski w latach 1941-1945, w: Zeszyt Naukowy Muzeum Wojska 2000 nr. 13 s. 98-112
  • Jerzy Bednarek – Sowiecka grupa dywersyjno-wywiadowcza „Arsenał” i jej działalność na ziemiach polskich (październik 1944-styczeń 1945″, w: Dzieje Najnowsze, 2016 nr 2, ISNN 04189-8824
  • Ryszard Nazarewicz – Polacy – spadochroniarze-wywiadowcy na zapleczu frontu wschodniego, Interpress, Warszawa 1974
  • Sprawozdanie z działalności Polskiego Samodzielnego Batalionu Specjalnego, w: Wojskowy Przegląd Historyczny 1964, nr 2 s. 143-360