• cichociemni@elitadywersji.org

Tag Archives: Kim Philby

Walka zamiast kolaboracji

Koniec II wojny światowej oraz sowietyzacja Polski przyniosły ze sobą konieczność rozstrzygnięcia paskudnego dylematu: kolaboracja czy walka? Wybór pomiędzy współpracą z PKWN albo zbrojną konspiracją przeciwko sowieckiej władzy nie był łatwy ani oczywisty. Wielu “stuliło uszy”, ale też niemało wybrało walkę o wolną Polskę.

 

niezlomni-172x250 Walka zamiast kolaboracjiW miarę syntetyczną, quasi monograficzną, historyczną opowieść o Ich losach napisali właśnie: prof. dr hab. Rafał Wnuk (KUL, obecnie dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku) oraz dr Sławomir Poleszak (Instytut Studiów Politycznych PAN,  Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN” w Lublinie). Obaj są uznanymi naukowcami, m.in. współredaktorami Atlasu polskiego podziemia niepodległościowego 1944-1956. Publikacja została zatytułowana – “Niezłomni czy realiści? Polskie podziemie antykomunistyczne bez patosu. Historia ludzi, którym przyszło wybierać w sytuacji, gdy każdy wybór był zły.” (Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024, ISBN: 978-83-08-08422-9, ISBN e-book: 978-83-08-07950-8, 872 str.)

W opisie wydawniczym czytamy m.in. – “Niezłomni czy realiści? to przykład tego, jak powinno się pisać dziś historię Polski – rzetelnie i w nowoczesnym ujęciu. (…) Książka historyków Wnuka i Poleszaka pokazuje, że jakkolwiek wyobrażamy sobie antykomunistyczne podziemie po wojnie, prawda wygląda jeszcze inaczej. Autorzy nie stronią od bezpośrednich polemik, piszą o swoich bohaterach z pasją, ale klarownie i precyzyjnie. Demontują mit o „podziemnej wspólnocie”, pokazując rywalizujące lub zwalczające się nurty podziemia. Wyjaśniają też, dlaczego nie zgadzają się na używanie terminu „Żołnierze Wyklęci”.”

 

Okulicki-Leopold-elitadywersji-org-191x250 Walka zamiast kolaboracji

gen. bryg. cc Leopold Okulicki

© CC BY elitadywersji.org

Wszystko można powiedzieć o tej publikacji, tylko nie to, że jest suchą, naukową monografią. Niewątpliwie ma walor umiejętnego, syntetycznego spojrzenia na powojenne losy Polski, ale też spojrzenie to przybrało postać relacji z życiorysów konkretnych osób, zaangażowanych w powojenną walkę z komunistami. W książce obecni są zatem m.in. Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, Józef Kuraś ,,Ogień”, Cichociemny Leopold Okulicki „Niedźwiadek”, Emilia Marcelina Malessa „Marcysia” oraz inni “leśni”, których nazwiska nie są powszechnie znane. Książkę czyta się z zainteresowaniem, niemalże jak utwór literacki, a nie historyczny. To oczywiście spory plus!

Choć publikacja jest całkiem zgrabną syntezą, jednak nie można jej uznać za kompletną monografię. Nie wyczerpuje bowiem zagadnienia. Historyk dr Tomasz Krok (IPN Warszawa), autor m.in. znakomitych publikacji dot. Cichociemnego mjr Andrzeja Czaykowskiego i jego siatki teozofów, w komentarzu do mojego posta na Facebooku trafnie zauważył, że autorzy całkowicie pominęli np. osoby prowadzące działalność wywiadowczą w Polsce po 1945. Dodał słusznie, że jeden rtm. Witold Pilecki nie wyczerpuje tematu, bowiem do 1956 za szpiegostwo skazano ponad 1,8 tys.  osób, w tym aż 150 na śmierć. Oczywiście nie sposób więc uznać, że była to jakaś marginalna kategoria oporu wobec “nowej władzy” w powojennej Polsce. Niewątpliwie zatem to pominięcie jest mankamentem, nie jest też jedynym.

 

Autorzy mieli bez wątpienia trudne zadanie. Jak czytamy na okładce – “W 1945 roku z antykomunistyczną konspiracją związanych było ponad 100 tysięcy kobiet i mężczyzn, a w oddziałach biło się 15-17 tysięcy zbrojnych. Dlaczego po wkroczeniu sowietów do Polski nie złożyli broni? Jak wyglądało ich życie codzienne? Jak zakończyła się walka? Autorzy odpowiadają na te pytania w oparciu o historie konkretnych ludzi.”  Umiejętne poprowadzenie narracji pozwala nam samodzielnie wysnuć kluczowe wnioski. Książka ma więc charakter intelektualnie inspirujący. Podzielono ją na szesnaście rozdziałów, przy czym ostatni jest jak gdyby odautorskim podsumowaniem.

Co do “zarzutu” mało monograficznego charakteru książki, warto podkreślić, iż historycy wciąż nie opublikowali nawet cząstkowych monografii choćby tylko najważniejszych organizacji powojennej konspiracji antykomunistycznej; brak także monografii wielu innych istotnych struktur, choć mających charakter lokalny. Skoro więc “cząstkowe” monografie są wciąż w sferze naszych oczekiwań, nie sposób jednak wymagać – zwłaszcza wobec złożoności i rozległości zagadnienia – aby wcześniej pojawiła się kompletna monografia całości.

 

Boryczka-Adam-193x250 Walka zamiast kolaboracji

płk. cc Adam Boryczka

© CC BY elitadywersji.org

Zanim przejdziemy do odautorskich enuncjacji, jeszcze o mankamentach książki. Rzecz jasna, najbardziej interesowało mnie rzetelne przedstawienie losów Cichociemnych, którzy walczyli po wojnie w antykomunistycznych strukturach. Według moich danych, było Ich co najmniej 63. Książka przedstawia losy (w części bardzo wyrywkowo) kilkunastu (16) Cichociemnych (alfabetycznie): płk cc Adama Boryczki, mjr cc Hieronima Dekutowskiego, płk cc Mariana Gołębiewskiego, ppłk dypl. cc Macieja Kalenkiewicza, ppłk dypl. cc Jana Kamieńskiego, kpt. cc Mieczysława Kwarcińskiego, por. cc Jana Matysko, płk cc Przemysława Nakoniecznikoff-Klukowskiego, kpt. cc Jana Nowaka-Jeziorańskiego, gen. bryg. cc Leopolda Okulickiego, mjr cc Adolfa Pilcha, płk pil. dypl. cc Romana Rudkowskiego, ppłk dypl. cc Stanisława Sędziaka, mjr cc Adama Trybusa, gen. bryg. cc Elżbiety Zawackiej, ppłk cc Leonarda Zub-Zdanowicza. Nota bene, kolejnym niewątpliwym mankamentem książki jest brak indeksu nazwisk. W wersji elektronicznej książki brak również… paginacji stron (sic!).

 

Rozumiem, że opisanie losów tylko 63 Cichociemnych, zaangażowanych w powojenną konspirację antykomunistyczną, wymagałoby napisania odrębnej książki. Ale niezrozumiałe jest dla mnie, dlaczego Autorzy pominęli całkowicie Cichociemnych: kpt. cc Mieczysława Szczepańskiego oraz ppor. cc Czesława Rossińskiego, którzy planowali zamach na przewodniczącego KRN Bolesława Bieruta oraz przewodniczącego PKWN Edwarda Osóbkę-Morawskiego. Choć go zaniechali, obaj zostali zamordowani 12 kwietnia 1945 po północy, na schodach podziemi Zamku w Lublinie.Byłoby niezwykle interesujące poznać szczegółowe okoliczności tych Ich działań, w tym także przyczyny decyzji o zaniechaniu organizacji zamachu.

Nadolczak-Bruno-179x250 Walka zamiast kolaboracji

płk cc Bruno Nadolczak

© CC BY elitadywersji.org

Podobnie nie rozumiem całkowitego pominięcia Cichociemnego ppłk. cc Bruno Nadolczaka – był przecież m.in. autorem raportu Zrzeszenia WiN o sowieckim ludobójstwie i zsyłkach Polaków. To on zdemaskował renegatów z grupy Tatara (Tatar, Utnik Nowicki), jako tych, którzy londyńskim przedstawicielom władz “Polski ludowej” cynicznie “sypali własne podziemie w kraju”. To wciąż bardzo słabo zbadane oraz mało znane istotne fragmenty polskiej historii, ale właśnie rtm. Witold Pilecki kpt. Jerzy Żuralski – kurier do Jana Rzepeckiego, także Cichociemni: kpt. Adam Boryczka – kurier WiN, mjr Bolesław Kontrym, rtm Andrzej Czaykowski, również kurier Jan Błaszczyk ps. Kret – jak podkreśla historyk Zbigniew S. Siemaszko  – „padli ofiarą brytyjskich czy też polskich donosów”. Siemaszko wskazuje jako donosicieli sowieckiego agenta w brytyjskich służbach specjalnych Kima Philby’ego oraz prosowieckiego gen. Stanisława Tatara, niegdyś nadzorującego Oddział VI (Specjalny) Sztabu Naczelnego Wodza.

 

Książka zupełnie nietrafnie bardzo powierzchownie opisuje (w zaledwie kilku zdaniach) rolę gen. Stanisława Tatara. Autorzy piszą – “Polski Londyn potęgował zamęt. (…) Przemożny wpływ na decyzje dotyczące AK wywierał zastępca szefa Sztabu NW do Spraw Krajowych gen. Stanisław Tatar. Ten bliski Stanisławowi Mikołajczykowi oficer był niechętny gen. Leopoldowi Okulickiemu  “Niedźwiadkowi” i jego koncepcjom. 7 października 1944 Kopański wysłał do kraju rozkaz, w myśl którego Tatar miał dowodzić okręgami [Armii Krajowej – przyp. RMZ] na odległość, z Londynu”  (s. 153) I tyle.

stanislaw-tatar-zdrajca-204x250 Walka zamiast kolaboracjiTo oczywiście prawda, ale szkodliwą rolę prosowieckiego gen. Tatara nie sposób sprowadzić tylko do jego ambicji dowodzenia Armią Krajową z Londynu. Jego działania miały przecież kluczowy wpływ na szybkie zdławienie przez komunistów powojennej konspiracji przeciwnej sowietyzacji Polski. To Tatar przecież zdewastował operacje zrzutowe dla AK, podżegał do Powstania Warszawskiego, zaplanował samobójczą “akcję Burza” dekonspirującą struktury oporu, założył fałszywą “centralę konspiracyjną Hel”, zdefraudował miliony dolarów przeznaczone dla konspiracyjnych struktur antykomunistycznych, “sypał podziemie w Kraju” oraz przekazał władzom “Polski ludowej” ok. 3 tys. teczek dokumentów Oddziału VI (Specjalnego) wskutek czego bezpieka zidentyfikowała aż 12.516 osób niechętnych “nowej władzy”. Pominięcie niechlubnej roli Tatara w tej książce jest w mojej ocenie kluczowym jej mankamentem.

 

Są też mankamenty nieco mniejszej rangi. W opisie losów Cichociemnego gen. bryg. cc Leopolda Okulickiego czytamy np. “(…) oficer ten do samolotu wsiadł jako pułkownik, w momencie postawienia nogi na polskiej ziemi automatycznie otrzymał awans na generała brygady”. To oczywiście powielana od lat bzdura nt. rzekomych “automatycznych awansów” Cichociemnych – których nie było. Nie było żadnego “automatyzmu”, jedni CC otrzymywali awans przed skokiem, inni po przerzucie do Polski, niektórzy wcale nie otrzymali awansu. Zwykle decydował o tym szef Oddziału VI (Specjalnego), a nie żaden automat. Doprawdy, w publikacji tak znakomitych Autorów tego rodzaju błąd nie powinien się pojawić.

W opisie losów ppłk dypl. cc Jana Kamieńskiego czytamy, że “został skierowany do pracy w okupowanym kraju i oddelegowany na szkolenie cichociemnych”. Rzecz jasna, nie było żadnego “skierowania” ani “oddelegowania”. Wszyscy kandydaci na Cichociemnych byli ochotnikami, sami podejmowali decyzję o zgłoszeniu się do służby w konspiracyjnej Armii Krajowej.

 

Warto podkreślić, że pomimo tych mankamentów książka jest niezwykle ożywcza oraz inspirująca intelektualnie. Narracja jest logiczna, spójna i toczy się niezwykle wartko. Można czytać niemal z wypiekami na twarzy. Dziejowe dylematy i wybory ukazane przez pryzmat osobistych decyzji kluczowych postaci antykomunistycznego podziemia pozwalają zrozumieć ich samych oraz przyczyny takich a nie innych rozstrzygnięć. To doskonały “patent” na zrozumiałą dla każdego wielką historię, którą autorzy nie umieszczają ani na cokole, ani choćby na koturnach. Za tego rodzaju sposób prezentacji skomplikowanych powojennych losów Polaków należą się obu Autorom wyrazy najwyższego uznania.

W książce nie opisano losów przedstawicieli wszystkich antykomunistycznych organizacji konspiracyjnych, funkcjonujących po 1945 roku. Nie sposób czynić z tego Autorom zarzutu, choćby z tego powodu, że wówczas objętość książki musiałaby zapewne zwiększyć się dwu- a może i trzykrotnie. Ale mamy czytelne i przejmujące “spojrzenie od środka” na organizację “NIE”, Delegaturę Sił Zbrojnych na Kraj, Zrzeszenie “Wolność i Niezawisłość” oraz inne antykomunistyczne organizacje. W rozdziale zatytułowanym “Jaszczurowcy” (nawiązanie do istniejącego do 1942 Związku Jaszczurczego) czytamy o zrzutach “29 przeszkolonych przez niemieckich instruktorów “cichociemnych” (z Brygady Świętokrzyskiej).

Choć Autorzy ujęli słowo w cudzysłów, to porównanie jest nadzwyczaj niewłaściwe oraz wysoce nietrafne oraz wynika z prostackiej wizji świata, w myśl której każdy spadochroniarz, który nie skakał wraz ze swoją jednostką, ale „pojedynczo” – to właśnie „cichociemny”. To oburzające, że Autorzy pozwolili sobie na tego rodzaju bluźniercze utożsamienie czy porównanie. Może wg. nich zrzucani do Polski agenci NKWD – spadochroniarze Stalina – także byli “cichociemnymi”? Trudno o bardziej obraźliwą insynuację. Użyte przez Autorów sformułowanie świadczy o ich bardzo kiepskiej znajomości realiów dotyczących prawdziwych Cichociemnych… Autorzy rygorystycznie przestrzegający standardów naukowych powinni zrozumieć, iż taką analogią sami się dyskwalifikują, bowiem nie respektuje ona ani standardów naukowych, ani nawet standardów zwykłej logiki. Nota bene, o spadochroniarzach Stalina, infiltrujących struktury AK oraz antykomunistów walczących o wolną Polskę, nie znalazłem w książce ani jednego słowa – to kolejny, istotny jej mankament.

 

Zub-Zdanowicz-Leonard-elitadywersji-org-174x250 Walka zamiast kolaboracji

ppłk. cc Leonard Zub – Zdanowicz

© CC BY elitadywersji.org

W odniesieniu do Cichociemnego ppłk cc Leonarda Zub-Zdanowicza. Autorzy wywodzą (przypis 53), że “w kilka miesięcy po skoku do kraju zerwał kontakt z AK i wstąpił do NSZ, co AK potraktowała jako dezercję”. Twierdzenie to jest sprzeczne z najnowszymi ustaleniami badaczy, zwłaszcza dr Ewy Rzeczkowskiej (Sprawa Leonarda Zub-Zdanowicza w dokumentacji 14 Sądu Polowego Dowództwa 2 Korpusu Polskiego i 12 Sądu Polowego Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia w latach 1945-1947, w: Przegląd Historyczno-Wojskowy 2019 nr 1, wyd. Wojskowe Centrum Edukacji Obywatelskiej, Warszawa 2019, s. 157-191, publikacja dostępna m.in. na stronie z biogramem). Podobne ustalenia przyjął znacznie wcześniej znakomity dr Bartłomiej Szyprowski (Ze wszech miar żołnierz. Przypadek przejścia do NSZ cc Leonarda Zub-Zdanowicza „Dora”, „Zęba”, w: „Inne Oblicza Historii, Wiedza i życie” 2014, nr 3, s. 20-29 – publikacja także dostępna m.in.  na stronie z biogramem). Wymieni badacze już dawno jasno udowodnili, że nie było żadnej “dezercji”, a w marcu 1944 (po podpisaniu umowy scalającej AK i NSZ) Cichociemny Leonard Zub-Zdanowicz wraz z oddziałem podporządkował się dowódcy Okręgu Lublin AK.

 

W ostatnim rozdziale książki, zatytułowanym “Interpretacje, definicje, kontrowersje” Autorzy m.in. przedstawiają swój pogląd na dwa kluczowe pojęcia, używane w publicznej narracji w kontekście powojennej aktywności konspiracji niepodległościowej. Trafnie zauważają, że “model interpretacyjny przyjmowany przez historyka wpływa decydująco na to, jak traktuje on aktywność powojennego podziemia”. Podkreślają, że “Polska powojenna w niczym nie przypominała II RP. Wszystko było nowe: terytorium, skład narodowościowy, stosunki społeczne, ustrój polityczny, oficjalny kanon wartości, ład gospodarczy, usytuowanie i status państwa w systemie międzynarodowym. Choć inicjatorem i motorem zmian byli Sowieci, choć nie towarzyszyła im masowa mobilizacja społeczna, to tempo, zakres i głębokość przemian miały charakter rewolucyjny”.

 

Autorzy książki polemizują z twierdzeniem – podnoszonym przez wielu badaczy IPN oraz warszawskie Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL – iż w powojennej Polsce miało miejsce “powstanie antykomunistyczne”. Podnoszą całkiem trafnie, iż “W polskim przypadku nie ma ani dowództwa “powstania”, ani stojącej za nim reprezentacji politycznej, nie wiadomo również kiedy miało się ono zacząć i kiedy skończyć. Rzetelne porównanie powstań paryskiego i praskiego do polskiego podziemia powojennego prowadzi do wniosku, że powstania antykomunistycznego nie było. (…) Ani jeden partyzant lub działacz podziemia w pisanych na bieżąco dziennikach, notatkach, późniejszych wspomnieniach czy wywiadach nie określał siebie mianem powstańca, wydarzeń zaś, w których uczestniczył, nie nazwał powstaniem. Termin “powstanie antykomunistyczne” stoi w sprzeczności z autodefinicją powojennych konspiratorów.”

 

Przywołując ówczesne stanowiska rządu polskiego na uchodźstwie, prezydenta, Naczelnego Wodza oraz kluczowych środowisk emigracyjnych (które wzywały do porzucenia zbrojnego oporu w Polsce), Autorzy podkreślają trafnie i dobitnie – “wszyscy potencjalni przywódcy “powstania antykomunistycznego” zdecydowanie sprzeciwiali się wszelkim insurekcyjnym pomysłom, a żaden konspirator nie uważał się za uczestnika antysowieckiej insurekcji. Teza mówiąca o “antykomunistycznym powstaniu” mogła powstać dzięki odrzuceniu przez badacza obowiązku budowania twierdzeń na podstawie źródeł. Tak “wyzwolonego” historyka ograniczają jedynie jego własne przekonania i wyobraźnia”.

 

ipn-propaganda-300x126 Walka zamiast kolaboracjiDodam od siebie, że upolityczniona tendencja do mitologizacji polskiej historii – w części oderwana od źródeł historycznych – jest obecnie silnie obecna w grupie badaczy IPN skupionych wokół jego prezesa dr Karola Nawrockiego. Od dawna lansują oni pozbawioną sensu teorię o rzekomej “niezwyciężoności”  Polaków oraz budują publiczną narrację historyczną w istotnej części wokół fałszywych tez. Ich działalność sprowadza się, w skrócie, do propagandowego lukrowania wszystkiego co się da oraz wciągania na cokoły rozmaitych faktów i postaci, bez oglądania się na źródła historyczne. Taka niedorzeczna “polityka historyczna” wyraża się m.in. właśnie lansowaniem tezy o “powstaniu antykomunistycznym”, prezentowaniem Powstania Warszawskiego jako pasma nieustających sukcesów (może nie militarnych ale na pewno politycznych), bzdurnym gloryfikowaniu oczywiście błędnej, dekonspirującej AK “akcji Burza”, czy niedorzecznym przekonywaniem że zbrodnie Niemców były rzekomo “ceną oporu” jaką musieliśmy zapłacić za konspiracyjną walkę. O nadzwyczaj silnej autopromocji samego IPN (jako najwspanialej funkcjonującego) nawet szkoda wspominać. Wolałbym zdecydowanie bardziej rzetelną politykę historyczną, przede wszystkim opartą o historyczne źródła, nie zaś o fantazję czy wyobraźnię np. prezesa IPN. 

 

Autorzy książki demitologizują także drugie kluczowe pojęcie w narracji dotyczącej powojennej konspiracji – pojęcie “żołnierzy wyklętych”. Podnoszą, iż pojęcie to “dezinformuje na kilku poziomach. Formuła wyklętych/niezłomnych sprawia, że AK, WiN, NZW, NSZ i mniejsze organizacje lokalne tracą indywidualne oblicza ideowe i zostają zredukowane do ujednoliconej wspólnoty bojowników – straceńców. (…) Formuła wyklętej wspólnoty zaciera fundamentalne niekiedy różnice dzielące poszczególne nurty podziemia, czyniąc jednością zjawisko, którego istota była różnorodność.”

Autorzy przywołują opinie innych historyków, m.in. dr hab. Mariusza Mazura, który całkiem zasadnie podnosi, iż poprzez używanie tego pojęcia “(…) dochodzi do postrzegania żołnierzy i partyzantów powojennego podziemia niepodległościowego z perspektywy narzuconej im przez komunistów. Patrzenie na nich z takiego punktu widzenia, nadanie im nazwy (!) konotującej propagandowy pryzmat autorstwa ich wrogów jest deprecjonujące i wydawałoby się naganne moralnie”. Prof dr hab. Grzegorz Motyka równie trafnie zauważa, że używanie tego pojęcia jest wyrazem skłonności do bezkrytycznego spojrzenia na powojenna partyzantkę – “W tego rodzaju heroicznej wizji “wyklęci” byli rycerzami bez skazy, którzy nie splamili się złymi czynami. (…) Każda próba zakłócenia tego sielankowego obrazu jest dla jego wyznawców bez mała obrazoburstwem, zasługującym na potępienie. Dla naukowców takie heroiczne przedstawienie “żołnierzy wyklętych” w sposób oczywisty oderwane jest od historycznych faktów.” 

W takim właśnie kontekście Autorzy trafnie podsumowują swoją pracę włożoną w napisanie omawianej książki – “Dziejów powojennego podziemia antykomunistycznego nie da się zamknąć w formułach typu “żołnierze wyklęci” czy “żołnierze upadli”. Dla nas historia tej konspiracji to nade wszystko historia ludzi, którym przyszło wybierać w sytuacji, gdy każdy wybór był zły”.

Trudno odmówić racji tej konstatacji. Zachęcam do inspirującej intelektualnie lektury!

 

Rafał Wnuk, Sławomir Poleszak – Niezłomni czy realiści? Polskie podziemie antykomunistyczne bez patosu, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024, ISBN 978-83-08-08422-9, ISBN (e-book) 978-83-08-07950-8

 

 

Spadochroniarze Stalina…

Pierwszy skok dwóch Cichociemnych (i kuriera) do Polski 15/16 lutego 1941 (operacja “Adolphus”) był pierwszym zrzutem alianckich żołnierzy na teren Europy Środkowej okupowanej przez Niemców. Drugi zrzut (operacja “Ruction”) także dwóch Cichociemnych oraz kuriera miał miejsce dopiero 7/8 listopada 1941. Zawsze zastanawiało mnie, z jakiego powodu przerwa w zrzutach trwała aż kilka miesięcy.

Udało mi się ustalić smutną prawdę – pomiędzy pierwszym a drugim zrzutem Cichociemnych brytyjska Special Operations Executive – jeszcze przed zawarciem umowy z sowieckim NKWD – wykonała co najmniej trzy zrzuty do Polski co najmniej dziewięciu sowieckich agentów. Tak bardzo Brytyjczycy pomagali Polsce...

 

Polska na celowniku Moskwy

Poland1921-39-237x250 Spadochroniarze Stalina...Gdy 21 października 1918 Lenin i Trocki utworzyli sowiecki wywiad wojskowy, od samego początku jego głównym celem była Polska. Bolszewicy chcieli bowiem doprowadzić do likwidacji Polski, dlatego ich służby niezwykle intensywnie nas zwalczały, wszelkimi możliwymi metodami, z morderstwami włącznie. Działali w sposób nieznany dotąd innym służbom (dla wielu wciąż niemożliwy) – odrzucili wszelkie rygory prawne czy moralne – ich zasadą był brak zasad.

Przedwojenny polski wywiad II R.P. – legendarna “Dwójka” czyli Oddział II Sztabu Głównego WP oprócz realizacji zadań strategicznych musiał z konieczności zajmować się również wyłapywaniem sowieckich szpiegów w Polsce. Tylko w latach 1929-1935 zatrzymano w Polsce aż 2605 sowieckich szpiegów oraz udaremniono aż 1303 sowieckich operacji szpiegowskich…

Nieco mniej, ale także intensywnie sowieckie służby działały na terenie państw zachodnich. Terrorowi wewnątrz Rosji, bezwzględności metod wobec wszystkich, towarzyszyła w niespotykanej dotąd skali silna propaganda, prezentująca “komunistyczny raj” jako alternatywę dla dotychczasowego porzadku społecznego. Na niespotykaną dotąd w historii skalę sowieci wykorzystywali także prowokację, infiltrację oraz dezinformację. 

Skutkiem sowieckich działań była niebywała skala infiltracji zachodnich służb, przekształcenie zachodnich partii komunistycznych w ośrodki sowieckich “agentur wpływu”. Od początku sowieckie służby specjalne działały globalnie, wskutek zastosowania nowych metod stając się w pierwszej dekadzie swej działalności najlepszą służbą specjalną świata.

“Bolszewicy ze swoim kryminalno – konspiracyjnym doświadczeniem, przejmując archiwa i kadry carskich służb, byli jak gangsterzy dopuszczeni do tajnych materiałów szkoleniowych policji. Wiedzieli jak użyć nowej wiedzy, gdzie są jej słabe punkty i co zrobić, by je usunąć”

(Marek Świerczek – Fenomen sowieckich służb specjalnych, w: Wiedza Obronna 2020, vol. 271 Nr. 2, s. 72, ISSN: 2658-0829 0209-0031).

 

Zinfiltrowany Zachód

odznaka-NKWD-245x350 Spadochroniarze Stalina...Dopiero kilka lat po II wojnie św. i później odkryto, że skala sowieckiej infiltracji Zachodu była przerażająca – sowieckimi szpiegami w Stanach Zjednoczonych okazali się m.in.: wiceprezydent USA Henry A. Wallace (sic!), doradca prezydenta USA podczas konferencji jałtańskiej Alger Hiss (ps. Ales), twórca Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego Harry Dexter White (ps. Jurist, Kassir), niemiecki fizyk w brytyjskim programie budowy bomby atomowej “Tube Alloys” Klaus Fuchs, amerykański pisarz Whittaker Chambers. Z komunizmem mocno sympatyzowała… żona prezydenta Roosvelta, być może to pod jej wpływem w 1944 Roosevelt powiedział do amerykańskiego ambasadora w Moskwie – “Nie dbam o to, czy kraje sąsiadujące z Rosją zostaną skomunizowane”.

Sowieci od początku trafnie byli postrzegani przez brytyjskie służby specjalne za główne zagrożenie. Ale ani Brytyjczycy, ani Amerykanie nie mieli w ZSRR swoich agentów. Co gorsza, np. Brytyjczycy po ataku Niemiec na ZSRR grzecznie i bardzo naiwnie zrezygnowali nawet z obserwacji sowieckiej ambasady w Londynie. Sowieci w Wielkiej Brytanii robili więc co chcieli. Brytyjczycy naiwnie założyli, że ścisła współpraca ze Stalinem spowoduje, że stanie się on sojusznikiem Londynu. Wskutek tej infantylnej polityki, skala sowieckiej infiltracji kół rządzących oraz mających jakiekolwiek wpływy w Wielkiej Brytanii była ogromna.

Brytyjskie Foregin Office (ministerstwo spraw zagranicznych) – podkreśla Hanna Świderska w publikacji w paryskiej “Kulturze” – “nie miało ani jednego dyplomaty obznajmionego ze sprawami sowieckimi czy choć mówiącego po rosyjsku i informacje o Wielkim Aliancie czerpało ze sprawozdań sporządzanych przez Dział Badań FO (Research Department) obsadzony przez kryptokomunistów” sic!

(Hanna Świderska, Z powiązań Polska – SOE – NKWD, Zeszyty Historyczne (zeszyt 12), tom 489, Biblioteka “Kultury”, Paryż: Instytut Literacki, 1995, s. 95-108).

 

Było jeszcze gorzej, niż można byłoby przypuszczać. Najsławniejszą i najbardziej szkodliwą sowiecką siatką szpiegowską w Wielkiej Brytami okazała się po wielu latach – działająca od początku II wojny do lat pięćdziesiątych tzw. piątka z Cambridge. Tylko w 1941 tych pięciu sowieckich szpiegów przekazało NKWD aż 7867 tajnych dokumentów, w tym dotyczących polskiego rządu na uchodźstwie oraz Sztabu Naczelnego Wodza.

Najsłynniejszą sowiecką siatkę szpiegowską tworzyli: 

  • Guy Burgess (ps. Tony, Yan), syn oficera Royal Navy, pijak, sybaryta, student prestiżowych: Eton College oraz Uniwersytetu w Cambridge, od 1935 w BBC, od 1939 w Secret Intelligence Service (MI6) oraz w Special Operations Executive. To on przekazał sowietom informacje, że nie są nic warte francuskie i brytyjskie deklaracje pomocy Polsce w przypadku agresji Niemiec. W 1951, ostrzeżony przez Kim’a Philby uciekł do Moskwy, przebywał tam do końca swego życia w 1963.
  • Kim_Philby-210x300 Spadochroniarze Stalina...Harold Adrian Russel Philby, znany jako Kim Philby (ps. Tom, Stanley), syn brytyjskiego dyplomaty, podróżnika, wicegubernatora Pendżabu (Indie),  absolwent Trinity College na Uniwersytecie Cambridge, korespondent “Timesa” podczas wojny domowej w Hiszpanii, przypadkowo ranny i odznaczony przez generała Franco Czerwonym Krzyżem Wojennej Zasługi, od 1940 w MI6, a także jako wykładowca podczas szkoleń Special Operations Executive. Od października 1944 kierownik Sekcji IX w brytyjskim kontrwywiadzie, mającej za zadanie… koordynację działań przeciwko ZSRR oraz wyłapywanie sowieckich szpiegów. W 1945 na wniosek szefa MI6 odznaczony Orderem Imperium Brytyjskiego, za rzekome zasługi na tym polu. Od 1949 jako oficer łącznikowy brytyjskiego wywiadu przy CIA, FBI oraz kontrwywiadzie kanadyjskim miał nieograniczony dostęp do danych amerykańskiego wywiadu. Po ucieczce Maclean’a i Burgess’a w maju 1951 do ZSRR, jako ich znajomy znalazł się w kręgu podejrzanych, ale nie potrafiono udowodnić mu szpiegostwa. Po naciskach Amerykanów zwolniony z brytyjskiego MI6, z wysoką odprawą, protegowany przez szefa brytyjskiej MI6 znalazł pracę jako korespondent “The Observer” i “The Economist”. Dopiero w 1962, po zeznaniach majora KGB Anatolija Golicyna, który w 1961 poprosił o azyl w USA, brytyjski kontrwywiad MI5 nabrał pewności co do szpiegowskiej działalności Philby’ego. Zanim go jednak aresztowano, w 1963 Kim Philby w Bejrucie wsiadł na radziecki statek i uciekł do ZSRR, 3 lipca 1963 otrzymał sowieckie obywatelstwo, podjął – już oficjalnie – pracę dla KGB. To dzięki niemu Stalin wiedział, że Brytyjczycy i Amerykanie zamierzali przemilczeć zbrodnię katyńską. Philby był… instruktorem na kursach wywiadu dla Cichociemnych w Bealieu…
  • Anthony Blunt (ps. Stuart, Wise), syn duchownego, student matematyki i filozofii na Uniwersytecie Cambridge, jako przedstawiciel MI5 co tydzień uczestniczył w spotkaniach Połączonego Komitetu Wywiadu (Joint Intelligence Committee), raportując na bieżaco podjęte tam ustalenia sowieckiemu NKWD. Nadzorował także londyńskie placówki dyplomatyczne, otwierał dyplomatyczne bagaże i przesyłki oraz kopiował zawarte w nich informacje. Według niektórych źródeł szczególnie zasłużył się w szpiegowaniu polskich działań.
  • piatka-195x250 Spadochroniarze Stalina...Donald Maclean (ps. Homer), syn brytyjskiego polityka, ministra w trzecim rządzie Ramsaya MacDonalda, student Gresham’s School i Trinity Hall Uniwersytetu Cambridge, zwerbowany do współpracy z sowietami przez Guya Burgessa i Anthony Blunta. Od 1935 brytyjski dyplomata w Foregin Office, początkowo w Wydziale Ligi Narodów i Państw Zachodnich, od września 1938 trzeci sekretarz ambasady brytyjskiej w Paryżu. Od czerwca 1940 drugi sekretarz w Wydziale Ogólnym Foreign Office, współpracującym z ministerstwami żeglugi, dostaw i wojny gospodarczej. Wydział odpowiadał za stacjonujące w Wielkiej Brytanii wojska sojusznicze, w tym m.in. Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie, którymi szczególnie interesowało się NKWD. Tylko w 1942 przekazał do NKWD 45 tomów tajnych dokumentów. Od wiosny 1944 jako pierwszy sekretarz brytyjskiej ambasady w USA miał stały dostęp do tajnych informacji m.in. ze spotkań oraz korespondencji prezydenta USA i premiera Wielkiej Brytanii. W 1951, ostrzeżony przez Kim’a Philby uciekł do Moskwy, podjął oficjalną współpracę z sowieckim MSZ i Instytutem Gospodarki Światowej i Stosunków Międzynarodowych, odznaczony Orderem Czerwonego Sztandaru Pracy.
  • John Cairncross (ps. Moliere), student Trinity College na Uniwersytecie Cambridge, zwerbowany do działalności szpiegowskiej na rzecz sowietów przez Guya Burgessa. Od 1940 sekretarz lorda Maurice Hankey’a, brytyjskiego polityka, byłego przewodniczącego Komitetu Obrony Imperialnej, od września 1939 do maja 1940 ministra bez teki w Gabinecie Wojennym premiera Nevilla Chamberlaina, członka komitetu nadzorującego brytyjski wywiad. Od 1941 Cairncross pracował (faktycznie na rzecz Sowietów) w ośrodku dekryptażu w Bletchley Park, gdzie łamano niemiecką “Enigmę”, a także w MI6 oraz w ministerstwie skarbu. Po wojnie był podejrzewany o wrogą działalność szpiegowską, wyjechał z Wielkiej Brytanii. Dopiero w 1964 przyznał się do szpiegostwa na rzecz ZSRR, uniknął kary dzięki ujawnieniu danych na ten temat brytyjskiemu kontrwywiadowi.

 

Wszyscy sowieccy agenci z “piątki Cambridge” byli homoseksualistami, co było wówczas w Wielkiej Brytanii karalnym przestępstwem, to zaś wpływało na względną hermetyczność tego środowiska oraz łatwość werbunku i szantażu. “Piątkę z Cambridge” łączyła nie tylko fascynacja komunizmem jako “nowym wspaniałym światem” przyszłości oraz remedium na faszyzm, ale również wspólne homoseksualne orgie, a także wielogodzinne alkoholowe libacje.

 

Polskie szanse

soe-tablica-296x300 Spadochroniarze Stalina...Po napaści Niemiec na ZSRR 22 czerwca 1941, już 12 lipca Wielka Brytania zawarła porozumienie z sowietami. Wkrótce w Special Operations Executive utworzono sekcję sowiecką. W tajnym ośrodku SOE, Stacji XVII w Brickendonbury, dla oficerów nowo tworzonej sekcji zorganizowano kurs pogłębienia znajomości języka rosyjskiego. Pomysłodawcą kursu był… Guy Burgess, a jednym z wykładowców – Kim Philby – obaj sowieccy agenci…

We wrześniu 1941 roku SOE podpisało umowę o współpracy z… NKWD. Sowieckie NKWD miało zaprzestać działań w państwach Wspólnoty Brytyjskiej, Arabii Saudyjskiej, Egipcie, Iraku, Jemenie oraz Syrii. SOE miała pomóc w zrzucaniu rosyjskich agentów do państw okupowanej Europy – wszystkich nie należących do ZSRR albo Wspólnoty Brytyjskiej. Potem zasady współpracy skorygowano – sowieccy agenci mieli działać w okupowanych krajach Europy Zachodniej za zgodą ich emigracyjnych rządów. Zrzucono kilkudziesięciu sowieckich agentów (według moich niepełnych danych ok. 30). Operacje sowieckich zrzutów ukrywano pod kryptonimem “Pickaxes”, trwały aż do maja 1944. W kilku zrzutach uczestniczyły także polskie załogi samolotów oddanych do dyspozycji SOE. Na terenach Polski i innych krajów Europy Środkowo – Wschodniej Stalin miał wolną rękę. Przyzwyczajał się do tego, że te państwa są pod jego całkowitą kontrolą…

We wrześniu 1941 Wielka Brytania i ZSRR faktycznie nawiązały bardzo ścisłe relacje: do Moskwy dotarł przedstawiciel brytyjskiego SOE brygadier George Hill, w Londynie zadomowił się pułkownik NKWD Iwan Cziczajew, formalnie jako radca ambasady sowieckiej do spraw kontaktów z rządami państw alianckich (w tym z polskim). W rzeczywistości był oficerem łącznikowym sowieckiego NKWD przy brytyjskim SOE. Cziczajew mieszkał początkowo w sowieckiej ambasadzie, później przy Addison Road 3, następnie (do września 1944) przy Campden Hill Court 54 w Notting Hill Gate. Usłużna SOE dostarczyła mu radiostację nadawczo – odbiorczą, niewykluczone że była to najlepsza wówczas “radiostacja szpiegowska” polskiej konstrukcji inż Tadeusza Heftmana. W styczniu 1944, podaczas coctail party wydanego przez mjr. Seddona z SOE, płk. Cziczajew oświadczył:

“Rząd sowiecki ma swoje sposoby rozwiązania sprawy polsko-rosyjskiej. (…) Rosja wypatruje z zainteresowaniem, jakie kroki podejmie w tym sporze Wielka Brytania i Ameryka…”

To “wypatrywanie z zainteresowaniem” było zapewne eufemizmem dla określenia głębokiej sowieckiej penetracji zwłaszcza londyńskich sfer władzy. W tej wojnie szpiegów Polacy – dysponujący poważnym atutem w postaci sprawnej sieci wywiadu – mogli zdecydowanie znacznie więcej ugrać niż ugrali. Ale szanse na uratowanie “sprawy polskiej” były takie same jak szanse na uratowanie ostatniej porcji słodyczy na dziecięcej imprezie…

 

Haniebna umowa SOE – NKWD…

spadochroniarze-stalina-218x250 Spadochroniarze Stalina...Wśród zagadnień z problematyki polskich spadochroniarzy do zadań specjalnych bardzo słabo zbadane są kwestie współpracy brytyjskiego SOE z sowieckim NKWD a także zrzutów na teren Polski spadochroniarzy w służbie Stalina. Podjąłem próbę rozpoznania tych “niewygodnych” zagadnień, w imię ustalenia obiektywnej prawdy historycznej. W brytyjskim The National Archives dostępnych jest kilkanaście tysięcy (w 67 teczkach) odtajnionych dokumentów dot. współpracy SOE z NKWD, ale historycy jakoś nadzwyczaj starannie omijają te archiwalia…

W myśl umowy pomiędzy SOE a NKWD, Brytyjczycy zobowiązali się zrzucać agentów NKWD do apństw europejskich – w tym do Polski. Do listopada 1941 NKWD wysłało do Wielkiej Brytanii 34 agentów (w tym 5 kobiet), następnie przedłożyło listę kolejnych 28 agentów, później jeszcze 100. Ogółem NKWD chciało zatem zrzucić do Europy co najmniej 162 agentów. Brytyjczycy stwierdzili, że dla takiej ilości nie mają wystarczającej liczby samolotów.

Agentów NKWD w SOE określano kryptonimem Pickaxe (kilof), taki kryptonim miały też pierwsze operacje zrzutowe; później kodowano je nazwami napojów i szczytów górskich. Sowieccy agenci mieli szkolenie spadochronowe w brytyjskim STS 51 Ringway pod Manchesaterem. Pierwszy zrzut miał miejsce 10/11 stycznia 1942 (Francja); kolejne 22/23-06-1942 (Holandia), 24/25-06-1942 (Belgia).

Polscy lotnicy latający w brytyjskim 138 Dywizjonie Specjalnym RAF wykonali kilka operacji zrzutowych sowieckich agentów NKWD:

  • Whiskey 2 5/26-03-1942,  20/21-04-1942 (Austria)
  • Sodawater 19/20-02-1943 (Austria),
  • Tonic  24/25-02-1943 (Niemcy).

W drugim locie operacji Whiskey, który po naciskach NKWD-SOE wystartował pomimo fatalnej pogody i zakazu lotów, poległ dowódca brytyjskiego dywizjonu 138 Special Duty Squadron wraz z polską załogą – samolot w drodze powrotnej rozbił się u podnóża Alp Bawarskich.

 

Walka “o polski flight”…

Pierwszy skok Cichociemnych (i kuriera) do okupowanej Polski był pierwszym zrzutem aliankich żołnierzy na teren okupowany przez Niemców. Już dziesięć dni później, 26 lutego 1941 mjr Jan Jaźwiński, oficer wywiadu z Oddziału VI (Specjalnego) Sztabu Naczelnego Wodza, organizator lotniczych przerzutów do Polski, w swoim “Dzienniku czynności” odnotował:

W realizacji dalszych lotów łącznikowych do Polski oraz transportu materiałów dywersyjnych i organizatorów dywersji z W.Brytanii do Polski, napotkałem na zasadnicze trudności, które zakomunikował Brig. Gubbins [szef SOE – przyp. RMZ] w dn. 26.II.br. a mianowicie:

1/ Loty łącznikowe do Polski muszą ulec zawieszeniu prawdopodobnie aż do października b.r., gdyż Air Ministry odmówiło udzielenia na ten cel samolotu nowoczesnego (dalekosiężnego i szybkiego) (…) Ze strony brytyjskiej, wg. wynurzeń Brig. Gubbinsa, istotne trudności spowodowane są nieustępliwym stanowiskiem Air Ministry, który nie dopuszcza uszczuplenia lotnictwa bombowego nawet o kilka samolotów (…)”
Napisał też proroczo – “(…) wydaje mi się, że realizacja stałych lotów do Polski, wyłącznie przy pomocy samolotów angielskich, będzie stale natrafiała na trudności. Uważam, że radykalne rozwiązanie tego tak ważnego dla nas zagadnienia da się uskutecznić tylko przez zakup, względnie uzyskanie w drodze rozmów z Rządem Stanów Zjednoczonych kilku samolotów specjalnych wraz ze sprzętem pomocniczym dla zorganizowania bazy.”(CAW – 1769/89, s.4)

Zaloga-Krol-Klosowski-250x112 Spadochroniarze Stalina...

“Królewska załoga” z personalem naziemnym przy Liberatorze d-cy 1568 Eskadry Specjalnego Przeznaczenia. W środku: po lewej Stanisław Kłosowski, po prawej Stanisław Król, zw zbiorów Piotra Hodyry

Rozpoczęta wówczas walka o polską eskadrę zakończyła się pozytywnie dopiero na przełomie 1943/1944 roku… Walka polskiego Sztabu Naczelnego Wodza o amerykańskie Liberatory dla łączności z Polską trwała długo i wcale nie była zwycięska. W kwietniu 1941 gen. Kazimierz Sosnkowski rozmawiał z najbliższym współpracownikiem Churchilla nt. przydzielenia dwóch samolotów do łączności z Polską. W czerwcu 1941 późniejszy Cichociemny W/C Roman Rudkowski zostaje odkomenderowany z dowództwa polskiego 301 Dywizjonu Bombowego – do dyspozycji gen. Sosnkowskiego, z zadaniem zorganizowania polskiej eskadry łącznikowej.

26 sierpnia 1941 gen. Władysław Sikorski napisał pismo do… szefa sztabu brytyjskiego lotnictwa (sic!) Portala z prośbą o przyznanie 5 Liberatorów i utworzenie polskiej eskadry łącznikowej. Portal odmówił, proponując przyznanie przestarzałych Whitleyów i sugerując lądowanie po zrzucie na sowieckich lotniskach (sic!!!) Po ponownym piśmie Sikorskiego do Portala 2 października 1941, tydzień później przyznano Polakom 3 Halifaxy.

Nie rozumiem, dlaczego Sikorski sam siebie redukował do roli pionka i rozmowy w takiej sprawie prowadził – zamiast z premierem Churchillem – z szefem sztabu jednego z rodzajów brytyjskich wojsk.

 

Jerzy Bednarek – Sowiecka grupa dywersyjno-wywiadowcza “Arsenał”
i jej działalność na ziemiach polskich (październik 1944-styczeń 1945″
w: Dzieje Najnowsze, 2016 nr 2, ISNN 04189-8824

 

Spadochroniarze Stalina

odznaka-NKWD-245x350 Spadochroniarze Stalina...W czasie gdy Polacy walczyli z brytyjską administracją wojenną o samoloty do łączności z Polską, SOE realizowało swoją haniebną umowę o współpracy z NKWD. Po pierwszym zrzucie Cichociemnych w lutym 1941, drugą (i kolejnymi) operacją lotniczą SOE w Polsce był zrzut… polskich komunistów w służbie sowieckiej, agentów NKWD.

Zanim wznowiono (w listopadzie 1941) loty z Cichociemnymi, SOE przerzuciło na teren Polski kolejnych agentów NKWD: m.in.:

  • prawdopodobnie 24/25 lipca 1941 zrzucono dwóch agentów NKWD: Stanisława Kujdę oraz NN (rejon miejscowości Mokra nieopodal Warszawy). Mieli nawiązać łączność z komunistyczną organizacją wywiadowczą Stanisława Dawidowicza, działającą od października 1939 na terenie Kielecczyzny. Od jesieni 1940 komunistyczna organizacja miała własną radiostację, z którą przez “zieloną granicę” dotarł radiotelegrafista w sowieckiej słuzbie kpr. Stanisław Pendyk.
  • w sierpniu 1941 zrzucono komunistycznego agenta, Antoniego Nizioła, członka KPP (rejon Wiązowny pod Warszawą), także Ignacego Borkowskiego, Józefa Strzelczyka (rejon Łodzi), Igora Mickiewicza, Tadeusza Kwapisza, Józefa Klufa (rejon Piotrkowa trybunalskiego)
  • 16/17 sierpnia 1941 zrzucono Mikołaja Arciszewskiego (rejon wsi Zofiówka, pow. piotrkowski), późniejszego dowódcę grupy wywiadowczej;

Uwaga dot. Arciszewskiego – wg. dotychczas rozpowszechnianych w Polsce relacji, miał być zrzucony przez Sowietów, z sowieckiego samolotu Li-2. Nie jestem w stanie obecnie zweryfikować, czy tak było rzeczywiście, czy to tylko sowiecka / prl-owska propaganda. Będę poszukiwał odpowiedzi także na to pytanie… Tak czy inaczej, z całą pewnością był agentem NKWD, a bohaterem – tylko dla komunistów. W istocie był zdrajcą, współpracującym z NKWD; w sprawozdaniu W. Charkiewicza o obozach na Litwie (w zbiorach Instytutu Polskiego i Muzeum Sikorskiego) opisano go jako sowieckiego szpicla i prowokatora…

 

Realizacja umowy NKWD z SOE doprowadziła do zrzucenia na teren okupowanej Polski kilkudziesięciu innych komunistów. Zrzucano ich m.in. w rejonie Warszawy, Piotrkowa, Radomia, Lublina, Białegostoku. Udało mi się ustalić nazwiska tylko niektórych spadochroniarzy w sowieckiej służbie:

  • na początku 1942 Edward Bujbol, Aleksander Biełusz, Jan Boguszewicz, Anatol Łankiewicz, Stanisław Matuszewicz, Wacław Przywieczerski, Jan Zieliński, Wacław Zienkiewicz (wszyscy rejon Lubczy nad Niemnem)
  • kwiecień 1942 Leonid Czetyrko, Józef Sęk-Małecki,
  • 24/25 kwietnia 1942 Adolf Matysiewicz (skakał dwukrotnie), Janusz Lewicki (radiotelegrafista)
  • 17/18 lutego 1943 Leon Burnat
  • 14/15 marca 1943 Maria Żmyrko, Janina Matysiewicz (radiotelegrafistki), Stanisław Kiryluk,
  • marzec 1943 Adolf Matysiewicz, Janina Kiriejew-Zakrzewska (rejon Szaniawy na Podlasiu)
  • 18/19 marca 1943 Franciszek Karawacki, Stanisław Rutkowski, NN (rejon Wyszkowa)
  • 11/12 wrzesień 1943 Mieczysław Lesz, Karol Więckowski, Alfons Kosiński, Franciszka Pawlińska
  • październik 1943 Jan Ornacik
  • jesienią 1943 Henryk Zasuń
  • 1943 Władysław Sobczyński,
  • marzec 1944: Kazimierz Jaworski
  • lipiec 1944: Helena Tomaszewska, Wanda Biel-Janiszewska (radiotelegrafistka), Kazimierz Waluk, Włodzimierz Juszczuk
  • 18/19 września 1944 Jan Miętki, Anatol Jegliński, Mieczysław Piotrowski (rejon Lipinek, Bory Tucholskie)

 

Pod koniec 1943 oraz w 1944 na teren Polski zrzucano także grupy sowieckich spadochroniarzy, w skład których wchodzili pojedyńczy skomunizowani Polacy. Zrzuty organizowały różne sowieckie struktury. Według ustaleń badaczy z IPN, od grudnia 1943 do listopada 1944 na okupowane terytorium Polski tylko NKGB USRS zrzuciło 11 specgrup dywersyjno – wywiadowczych.

Po utworzeniu podporządkowanej Sowietom dywizji im. Tadeusza Kościuszki, 18 października 1943 utworzono “Samodzielny Batalion Szturmowy”, przekształcony wkrótce w “Polski Samodzielny Batalion Specjalny”, stacjonujący we wsi Biełomuty pod Moskwą. Przeszkolono w nim 569 komunistycznych spadochroniarzy, spośród nich 221 zrzucono w celach wywiadowczo – dywersyjnych. Na wniosek Centralnego Biura Komunistów Polskich w ZSRR 3 kwietnia 1944 Sowieci utworzyli “Polski Sztab Partyzancki” który miał wspierać komunistycznych partyzantów Armii Ludowej na terenie Polski, Ukrainy, Białorusi.

“PSP” miał siedzibę od 3 maja 1944 w Szpanowie k/ Równego, po przejściu Armii Czerwonej przez Lubelszczyznę w Felinie k/ Lublina. Dysponował 5 samolotami, później kluczem samolotów wydzielonych z 8 pułku lotnictwa transportowego; przy ich użyciu przerzucił w celu wsparcia komunistycznej partyzantki w Polsce m.in. ok 120 ton materiałów wybuchowych, amunicji, kilkanaście tysięcy karabinów i pistoletów maszynowych. Od wiosny 1944 przerzucał na teren Polski początkowo kilkuosobowe, później kilkudziesięcioosobowe (nawet ok. 70 osób) grupy komunistycznych spadochroniarzy…

Wywiad ZWZ/AK raportował do Sztabu Naczelnego Wodza, że w lipcu 1941 w okolicach Mszczonowa Niemcy odnaleźli sowieckie spadochrony. Do sztabu NW dotarł także raport wywiadu ZWZ/AK  o zrzucie sowieckich spadochroniarzy w rejonie wsi Biadaszek oraz ich walce z żandarmerią i policją z Jędrzejowa i Kielc. Z czteroosobowej grupy sowieckich spadochroniarzy zabito jednego, prawdopodobnie Polaka, który posługiwał się dokumentem z danymi Stafana Chałki. Pomimo tych jednoznacznych raportów nic nie wiadomo o jakiejkolwiek reakcji Naczelnego Wodza na realizację umowy NKWD – SOE i zrzucaniu w istocie sowieckich spadochroniarzy (niekiedy narodowości polskiej) na teren II R.P. – czyli państwa oficjalnie uznawanego przez Wielką Brytanię, której rząd utrzymywał stosunki dyplomatyczne z emigracyjnymi władzami Polski…

Poruszone zagadnienie wymaga jeszcze przeprowadzenia wielu kwerend w archiwach, aby ustalić rzeczywistą skalę współpracy SOE z NKWD w zrzucaniu sowieckich spadochroniarzy (w tym narodowości polskiej) na teren okupowanej przez Niemców Polski. Istotnym, także niezbadanym aspektem jest domniemana reakcja polskich emigracyjnych władz, w tym Sztabu Naczelnego Wodza na brytyjsko – sowieckie operacje, wspomagające późniejszą wasalizację Polski wobec ZSRR. Na rzetelne ustalenia historyków przyjdzie nam zapewne jeszcze długo poczekać…

 

Źródła:
  • informacje własne (archiwum portalu)
  • Yuri Modlin – Moja piątka z Cambridge, W.A.B., Warszawa 2015, ISBN 9788328015975
  • Kajetan Bieniecki – Współpraca SOE z NKWD i Polacy, w: Zeszyty Historyczne” nr 121, Instytut Literacki Paryż, 1997
  • Piotr Kołakowski – Metody i cele działania sowieckich grup wywiadowczo-dywersyjnych na terenie Polski w latach 1941-1945, w: Zeszyt Naukowy Muzeum Wojska 2000 nr. 13 s. 98-112
  • Jerzy Bednarek – Sowiecka grupa dywersyjno – wywiadowcza “Arsenał” i jej działalność na ziemiach polskich (październik 1944-styczeń 1945″, w: Dzieje Najnowsze, 2016 nr 2, ISNN 04189-8824
  • Ryszard Nazarewicz – Polacy – spadochroniarze-wywiadowcy na zapleczu frontu wschodniego, Interpress, Warszawa 1974
  • Sprawozdanie z działalności Polskiego Samodzielnego Batalionu Specjalnego, w: Wojskowy Przegląd Historyczny 1964, nr 2 s. 143-360

 

 

 

Stanisław Tatar – generał zdrajca

ps. “Erazm”, “Tabor”, “Turski”, “Warta”

 

Tatar-1-168x300 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Stanisław Tatar

ur. 3 października 1896 w Biórkowie Wielkim, zm. 16 grudnia 1980 w Warszawie – oficer armii carskiej, Wojska Polskiego, Armii Krajowej, Sztabu Naczelnego Wodza, fałszywy działacz antykomunistyczny w “centrali konspiracyjnej “Hel”, generał brygady Ludowego Wojska Polskiego, prawdopodobnie inspirowany przez Józefa Retingera.
Od 1947 do 1949 tajny (prawdopodobnie nieformalny) współpracownik komunistycznego wywiadu wojskowego (gen. Wacław Komar, Oddział II SG WP) “Polski Ludowej”…

Uwaga – informacja o współpracy Tatara z komunistycznym wywiadem wojskowym została usunięta z Wikipedii, choć pochodzi z publikacji historyka IPN Dawid Koreś,  U źródeł afery TUN: generał Stanisław Tatar, rozpad Komitetu Trzech i przekazanie komunistycznemu wywiadowi wojskowemu funduszu “Drawa” 1947-1949, w: Przegląd Historyczno – Wojskowy, Warszawa, 2021, nr 1/2021 s. 69-71…

 

Defraudant funduszy emigracyjnego rządu R.P. oraz zdrajca polskiej racji stanu…

Odpowiedzialny za:

  • memoriał do KG AK ws, “kompromisu” z ZSRR oraz rezygnacji z połowy obszaru II RP
  • zdewastowanie operacji zrzutowych lotniczego wsparcia dla Armii Krajowej
  • cenzurowanie łączności Naczelnego Wodza z KG AK w okupowanej Polsce
  • samobójczą “akcję Burza”, po której NKWD represjonowało ok. 50 tys. żołnierzy AK
  • manipulacje decyzjami Naczelnego Wodza oraz KG AK dot. Powstania Warszawskiego
  • inspirowanie nieracjonalnej decyzji KG AK o wybuchu Powstania Warszawskiego
  • defraudację i zmarnowanie państwowych pieniędzy tzw. funduszu “Drawa”
  • defraudację i zmarnowanie części Funduszu Obrony Narodowej (ok. 350 kg złota)
  • pozorowanie wsparcia dla formacji antykomunistycznych w “Polsce Ludowej”
  • pomoc bezpiece “Polski Ludowej” w infiltracji i rozbiciu konspiracyjnych struktur antykomunistycznych
  • uniemożliwienie zjednoczenia polskiej emigracji politycznej w konsekwencji tzw. “afery Bergu”
  • uwikłanie ppłk Mariana Dorotycza-Malewicza w nielegalne działania oraz samobójstwo
  • przekazanie władzom “Polski Ludowej” tzw. funduszu Drawa (ok. 2,5 mln USD) oraz kilku nieruchomości
  • podarowanie władzom “Polski Ludowej” części przedwojennego “złotego FON” (ok. 350 kg złota)
  • przekazanie władzom “Polski Ludowej” ok. 3 tys. teczek dokumentów Oddziału VI (Specjalnego), wskutek czego bezpieka zidentyfikowała aż 12.516 osób…
  • fałszywe i haniebne oskarżanie w procesach stalinowskich kilkudziesięciu oficerów Wojska Polskiego II R.P.

 


Spis treści:Dzialalnosc-Tatara_500px-244x350 Stanisław Tatar - generał zdrajca


 

stanislaw-tatar-zdrajca-204x250 Stanisław Tatar - generał zdrajcaUrodził się 3 października 1896 w Biórkowie Wielkim (powiat miechowski) jako syn Wojciecha Tatara, nauczyciela szkoły powszechnej oraz Marii z Grzybowskich. W 1915  ukończył z wyróżnieniem obecne VIII Liceum Ogólnokształcące w Warszawie im. Władysława IV. Podjął studia na Wydziale Matematycznym Uniwersytetu Warszawskiego, ewakuowany wraz z uczelnią latem 1915 do Rostowa nad Donem.

 

Armia Imperium Rosyjskiego

sztandar-carski-250x236 Stanisław Tatar - generał zdrajcaJesienią 1915 powołany do carskiej armii.  Od grudnia 1915 w Oficerskiej Szkole Artylerii w Odessie, po jej ukończeniu w połowie 1916  awansowany na stopień chorążego rezerwy (praporszczik zapasa), później na stopień podporucznika. Jako delegat baterii w czerwcu 1917 uczestniczył w Zjeździe Wojskowych Polaków z armii rosyjskiej w Piotrogrodzie.

 

Wojsko Polskie
Odznaka_I_korpus_w_Rosji Stanisław Tatar - generał zdrajca

Odznaka I Korpusu Polskiego

Od jesieni 1917 dowódca baterii artylerii ciężkiej w rejonie Bobrujska, w składzie I Korpusu Polskiego gen. Józefa Dowbora – Muśnickiego. Po rozwiązaniu Korpusu od maja 1918 w centralnej Polsce, awansowany na stopień porucznika. Po 11 listopada organizator 8 Pułku Artylerii Polowej w Płocku. Wraz z pułkiem jako dowódca plutonu, później baterii uczestnik wojny polsko – bolszewickiej (1918-1919). 1 czerwca 1919 awansowany na stopień kapitana. Po wojnie dowódca grupy manewrowej artylerii w Centrum Wyszkolenia Piechoty w Rembertowie. w 1923 uczestnik kursu dowódców dywizjonów w Toruniu, po ukończeniu, od października 1923 dowódca szkolnej 2 baterii podchorążych w Oficerskiej Szkole Artylerii w Toruniu. w sierpniu 1924 awansowany na stopień majora. Od marca 1927 dowódca 1 dywizjonu 17 Pułku Artylerii Ciężkiej w Gnieźnie.

wyzsza-szkola-wojenna-250x250 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Wyższa Szkoła Wojenna, Warszawa

Od 20 grudnia 1929 uczestnik X kursu Wyższej Szkoły Wojennej w Warszawie, po roku skierowany do Ecole Superieure de Guerre w Paryżu (Francja). 1 stycznia 1932 awansowany na stopień podpułkownika. Po powrocie do kraju, od października 1932 przydzielony do Wydziału Operacyjnego Sztabu Generalnego. Od września 1933 wykładowca, następnie kierownik katedry taktyki artylerii w Wyższej Szkole Wojennej.

odznaka-wyzszej-szkoly-wojennej-250x298 Stanisław Tatar - generał zdrajcaTam poznał późniejszych swych współpracowników: Mariana Utnika oraz Stanisława Nowickiego (potem preferował otaczać się artylerzystami). Od stycznia 1938 dowódca 3 Pułku Artylerii Lekkiej Legionów w Zamościu (w składzie 3 Dywizji Piechoty Legionów), 19 marca 1939 awansowany na stopień pułkownika. Po agresji sowieckiej na Polskę 17 września 1939 rozwiązał resztki dywizji, wraz z dwójką oficerów schwytany na granicy po denuncjacji przewodnika, trafili do szpitala. Po dotarciu w lubelskie za zgodą hr. Jana Zamoyskiego (później utrzymywał, że był jego przyjacielem, hr. Zamoyski temu zaprzeczył), w nadleśnictwie lasów ordynacji zamojskiej w Lipie, od zimy 1939/40 w leśniczówce Flisy.

 

Związek Walki Zbrojnej / Armia Krajowa

Orzel_AK-244x300 Stanisław Tatar - generał zdrajcaW styczniu 1940 odszukany przez łączniczkę dowódcy Związku Walki Zbrojnej płk. Stefana Roweckiego, po rozmowie z nim organizator Oddziału Operacyjnego KG ZWZ, m.in. opracowywał plany powstania powszechnego. Od 1941 kierował Oddziałem IIIa KG ZWZ; w Oddziale pracowali m.in. ppłk. dypl. Jerzy Kirchmayer  oraz współtwórca Cichociemnych, mjr dypl. Maciej Kalenkiewicz. 1 października 1943 awansowany na stopień generała brygady. W drugiej połowie 1943 opracowywał plany operacyjne, zakładające ujawnienie się Armii Krajowej wobec Sowietów – tzw. akcja Burza. Zarządzał farmą, która była zakonspirowanym ośrodkiem wypoczynkowym Komendy Głównej AK, miał z tego powodu znakomite relacje z oficerami KG AK. 

katyn-ekshumacja-250x165 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Ekshumacja zamordowanych w Katyniu

Po ujawnieniu zbrodni katyńskiej 25/26 kwietnia 1943 Sowieci zerwali stosunki dyplomatyczne z rządem RP. Ale Tatar w listopadzie 1943, wygłosił na tej farmie wobec kilku wyższych oficerów, byłych wykładowców WSW, m. in. Cichociemnego płk dypl. Kazimierza Iranka – Osmeckiego tekst swojego kapitulanckiego memorandum do dowódcy Armii Krajowej gen. Tadeusza Bór – Komorowskiego. Głosiło ono, iż zwycięzcą wojny będzie Rosja, okupacja Polski jest nieunikniona, należy zawrzeć z Sowietami “kompromis”, zrezygnować z ok. połowy terytorium Polski, w tym z Kresów. Memoriał był oczywistą zdradą polskiej racji stanu, która nakazywała – zwłaszcza armii – stać na straży suwerenności i nienaruszalności państwa. Warto dodać, że ZSRR przywłaszczył sobie 42,1 proc. terytorium przedwojennej Polski oraz pozbawił wolności 13,7 mln Polaków…

W reakcji na to defetystyczne memorandum – zamiast oddać Tatara pod sąd wojenny – gen. Tadeusz Bór – Komorowski oraz gen. Tadeusz Pełczyński ograniczyli się jedynie do udzielenia mu ostrej reprymendy słownej. Obowiązujący kodeks karny przewidywał za kolaborację z wrogiem karę śmierci. Według późniejszej relacji Cichociemnego, szefa wywiadu ofensywnego AK, płk Kazimierza Iranka – Osmeckiegogen. Stefan Rowecki oddałby Tatara pod sąd lub kazałby go “rozwalić”. Wskazuje, że gdy szef sztabu Roweckiego, płk dypl. Janusz Albrecht, aresztowany przez Niemców, podjął się pośredniczenia w pertraktacji z Niemcami – gen. Stefan Rowecki zasugerował mu samobójstwo, co ten uczynił.

Tatar miał niebywałe szczęście – przełożeni zignorowali go, nie zaproponowali honorowego rozwiązania. Został zlekceważony, zdążył także uciec przed prawdopodobnym wyrokiem konspiracyjnego podziemia. Kilka miesięcy później, latem 1944 dokonano w Polsce kilku politycznych morderstw “żydokomuny”, tj. osób podejrzewanych o ugodową postawę wobec ZSRR. Akcje likwidacyjne miał organizować referat 996, także kierowana przez Witolda Bieńkowskiego ps. Kalski (z Delegatury Rządu), grupa Aleksandra Kelusa, współpracująca z komórką 999 (tzw. “Korwetą”).  13 czerwca 1944 zlikwidowano mjr Jerzego Makowieckiego i jego żonę, zastrzelono Ludwika Widerszala. 25 czerwca zabito wolnomularza Jana Czarnomskiego, podjęto próbę likwidacji Kazimierza Moczarskiego. Na początku lipca 1944, po donosie do gestapo zostali aresztowani: Marceli HandelsmanHalina Krahelska

retinger_en-249x350 Stanisław Tatar - generał zdrajcaDoradca Naczelnego Wodza gen. Władysława Sikorskiego, prosowiecki Józef Retinger nazywany “kuzynkiem diabła”, miał sposobność spotkać się z Tatarem w okupowanej Polsce. Miał przylecieć z Wielkiej Brytanii do Polski w  lutym 1944 lotem specjalnym SOE, w operacji Wildhorn I (Most 1), w której Tatar odleciał do Londynu, ale wskutek jej opóźnienia (doszła do skutku 15/16 kwietnia 1944), przyleciał nieco wcześniej w operacji “Salamander” 3/4 kwietnia 1944. Po jego przybyciu do Warszawy, oddział likwidacyjny KG AK (tzw. “Wapiennik”) kryptonim 993/W, otrzymał depeszę płk Franciszka Demela z poleceniem likwidacji Retingera jako niebezpiecznego agenta obcego wywiadu, agitującego za ugodą z ZSRR (Rosją). Adresat depeszy, płk. Kazimierz Iranek-Osmecki ponoć nie wykonał zadania, miał oczekiwać wyraźnego rozkazu od przełożonego. Gen. Tadeusz Bór-Komorowski był zdecydowanie przeciw. Pomimo tego podjęto co najmniej dwie próby przeprowadzenia zamachu na Retingera.

Por. Izabela Horodecka ps. Teresa z oddziału 993/W uczestniczyła w ok. 20 akcjach likwidacyjnych. W kwietniu 1944 jej szef mjr Stefan Ryś ps. Fischer wraz z szefem II Oddziału (wywiad) KG AK płk Kazimierzem Irankiem-Osmeckim zaproponował jej asystowanie Retingerowi w oczekiwaniu na odlot samolotem oraz przed odlotem zasypanie białym proszkiem (wąglikiem?) rzeczy w walizce Retingera. Proszek miał spowodować po kilku tygodniach śmierć. Zapewniono ją, że to rozkaz Naczelnego Wodza gen. Kazimierza Sosnkowskiego.

Podjęto także próbę otrucia. Wg. historyka Normana Davies’aNiedoszła zabójczyni dostała się do apartamentu Retingera, zaprawiła trucizną butelkę z lekarstwem, którą tam znalazła, po czym się wycofała, żeby z daleka obserwować efekty. Retinger wrócił, zażył lekarstwo i dostał gwałtownych torsji. Ale ponieważ po chwili przyszedł do siebie, nie podejrzewał niczego poza kłopotami żołądkowymi. Historyk Władysław Bułhak przeanalizował w Wojskowym Biurze Badań Historycznych “Receptę na trucie” opracowaną w przez Wydział Legalizacji i Techniki Oddziału II KG AK dla kontrwywiadu AK. W jego ocenie Retingerowi podano, pozbawioną smaku i zapachu, truciznę “sacharyna Q”. Wywołuje ostry atak polyneuritis, powoduje postępujący paraliż, po kilku dniach śmierć, jest bardzo trudna do wykrycia podczas sekcji zwłok. Kontrwywiad AK dysponował 20 fiolkami tej trucizny. W późniejszej rozmowie w Londynie z Naczelnym  Wodzem Tatar nazwał zamach na Retingera “gestapowskimi metodami”…

Wg. relacji płk. Tadeusza Boguszewskiego, wyrok na Retingera wydała także Grupa Szańca oraz władze Narodowych Sił Zbrojnych, do akcji likwidacyjnej jednak nie doszło. Po przeprowadzonych później śledztwach ustalono, że likwidację Makowieckiego, Widerszala i  Czarnomskiego prawdopodobnie przeprowadziła grupa Andrzeja Popławskiego (Odolińskiego), “Andrzeja Sudeczki”, przekonana że likwiduje agentów gestapo. Według niektórych historyków te likwidacje organizowali członkowie NSZ.

 

Dakota_III_Douglas-C-47-300x233 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Douglas C-47 Skytrain Dakota

Tatar zgłosił się na wyjazd do Londynu, zapewniając iż nie ujawni tam swoich silnie prosowieckich poglądów. Szef wywiadu ofensywnego AK, Cichociemny płk Kazimierz Iranek – Osmecki dwukrotnie interweniował aby Tatara nie wysyłać – bezskutecznie. Generałowie: Pełczyński i Komorowski uznali, że wobec wkroczenia armii sowieckiej na teren Polski, ze swą kapitulancką postawą Tatar nie może pozostać w składzie Komendy Głównej AK. Zdecydowali naiwnie, że w Londynie będzie “pilnować potrzeb AK”. Nie poinformowali Naczelnego Wodza o wyrażonej w “memorandum” ochotniczej gotowości Tatara do zdrady Polski.

W nocy 15/16 kwietnia 1944, w sezonie operacyjnym “Riposta”, w tajnej operacji brytyjskiego Specjal Operatons Executive (SOE), w operacji lotniczej “Wildhorn I” (Most 1), po starcie z lotniska Campo Casale nieopodal Brindisi, w okupowanej Polsce o godz. 00.40 na polowym lądowisku “Bąk” (N51°11′ E22°22′), w okolicach miejscowości Matczyn, 35 km od Lublina wylądował samolot Dakota FD-919 “I” z brytyjską załogą 267 Dywizjonu RAF, współpilotowany przez Bolesława Koprowskiego ze 1586 Eskadry PAF.  Nikt nie wiedział, że właśnie nastąpiła symboliczna “wymiana” – do Polski przyleciał m.in. Cichociemny rtm. Narcyz Łopianowski ps. Sarna, który nie dał się zwerbować Sowietom nawet w “willi szczęścia” w Małachówce. Natomiast z okupowanej Polski do Londynu o godz. 00.55 odleciał Stanisław Tatar, który Sowietom gotów był chętnie nieba uchylić…  

 

Przylot do Wielkiej Brytanii
Brindisi_1-300x199 Stanisław Tatar - generał zdrajca

lotnisko w Brindisi (Włochy)

Żadna relacja o Polsce skrzywdzonej w II wojnie światowej, o zrzutach do Polski Cichociemnych i zaopatrzenia dla Armii Krajowej nie może pominąć destrukcyjnej, szkodliwej, zdradzieckiej roli gen. Stanisława Tatara. Odpowiedzialny za organizację zrzutów do Kraju oficer wywiadu z Oddziału VI (Specjalnego) Sztabu Naczelnego Wodza – mjr / ppłk dypl. Jan Jaźwiński w swych relacjach (“Dziennik czynności” oraz “Pamiętnik”) wielokrotnie przytacza przykłady poczynań Tatara, których skutkiem było blokowanie ilości zrzutów oraz zwiększania ilości polskich załóg samolotów wykonujących loty specjalne SOE. To były jednak “tylko” szkody o charakterze raczej “taktycznym” – znacznie większe znaczenie miały poczynione przez Tatara szkody “strategiczne”.

 

Pierwszy kontakt z Tatarem, po wylądowaniu w Brindisi 18 kwietnia 1944, odpowiedzialny za zrzuty Cichociemnych oraz zaopatrzenia dla Armii Krajowej oficer wywiadu mjr. dypl Jan Jaźwiński tak opisuje:

“Na sygnał lądowania dany przez pilota wyszliśmy do Dakoty. Pilot zameldował wykonanie zadania. Z Kraju przybyło trzech oficerów AK: gen. Tatar, ppłk Hańcza [Marian Dorotycz-Malewicz – RMZ] i por. [Dowmuntt – K.B.] [Andrzej Pomian vel Bohdan Sałaciński – RMZ]  oraz dwóch cywilnych: delegat Rady Jedności Narodowej w kraju [Stanisław Ołtarzewski – RMZ] oraz reprezentant delegata Rządu na Kraj [Zygmunt Berezowski – RMZ]. Po śniadaniu skierowałem obie ekipy cywilną i wojskową na stację wyczekiwania, aż do odlotu do Londynu, jaki przygotuje ppłk Threlfall samolotem brytyjskim z Bari do Londynu. Z uwagi na zapowiedzianą następną operację przerzutową do Kraju i konferencję z MAAF [alianckie Dowództwo Sił Powietrznych Obszaru Morza Śródziemnego – RMZ] pojechałem na rozmowę z gen. Tatarem i politykami 18 kwietnia.

34_Pamietnik_Jan-Jazwinski-215x300 Stanisław Tatar - generał zdrajcaRozpocząłem rozmowę z gen. Tatarem, którą zagaiłem: Prawdopodobnie jutro po południu cała ekipa z Kraju odleci samolotem brytyjskim do Londynu, gdzie będzie przyjęta przez oficera O.Sp. Sztabu NW. Gen. Tatar oznajmił, że przybywa w charakterze pełnomocnika dowódcy AK wraz z dwoma oficerami, którzy pracować będą w O.Sp. jako eksperci znający możliwości przyjęcia zrzutów lotniczych w Kraju.

Zaproponowałem: Chciałbym zapoznać pana generała z możliwościami Bazy Jutrzenka [Główna Baza Przerzutowa w Latiano], która obecnie i w najbliższych miesiącach jest jedynym źródłem przerzutu do AK. Gen. Tatar odpowiedział: Nie jestem zainteresowany ani Bazą Jutrzenka, ani też możliwościami przerzutu lotniczego w ogóle. Przybywam z misją. [Podkreślenie RMZ] W wykonaniu mojej misji zrobię wszystko co uważam za celowe dla Polski.

Dodał: zadam panu kilka pytań, na które da mi pan odpowiedź. W ciągu następnej półtorej godz. Tatar wygłosił tyradę zarzutów w stosunku do polityki rządu RP przed wojną oraz rządu RP na emigracji. (…) Nie przerywałem tej tyrady, gdyż Tatar operował ogólnikami bez podania konkretnych faktów. Cała ta tyrada ujawniła dwa istotne punkty. Jest zupełnie ciemny politycznie oraz jest zdecydowanie pod wpływem agentur prosowieckich [Podkreślenie RMZ]. Jego formułowanie zarzutów przypominają często dosłownie oświadczenia Majskiego, Litwinowa, Mołotowa oraz Bogomołowa jakie dawali i dają prasie brytyjskiej i amerykańskiej w stosunku do Polski. Zarzuca Anglikom ich dwuznaczną grę, nie zarzuca nic Amerykanom. (…) Wyszedłem zmęczony tą sowiecką propagandą wyrażoną przez pełnomocnika dowódcy AK. Postanowiłem wyjaśnić tę “misję Tatara” nim sformułuję konkretne wnioski. Pojechałem do stacji wyczekiwania polityków przybyłych z Kraju.

ozn_Dziennik-czynnosci-mjr-Jazwinskiego_600px-300x161 Stanisław Tatar - generał zdrajcaTrafiłem dobrze, gdyż na stacji zastałem tylko reprezentanta delegata Rządu w Kraju [Zygmunt Berezowski – RMZ].  Drugi polityk był na dłuższym spacerze. Będę mógł rozmawiać z nimi kolejno. (…) Zapytałem: Jako dowódca Bazy Jutrzenka, czy mogę pana zapytać, w jakim charakterze przybył gen. Tatar? Zamieniłem z nim kilka słów. Mówi on o misji. Na czym polega jego misja nie określił. Chcę z nim rozmawiać głębiej. Czy jest on naprawdę pełnomocnikiem dowódcy AK? Delegat: Znam pana majora z opinii, jaką dał mnie o panu dowódca AK Powiem panu szczerze, że dowódca AK i delegat Rządu w Kraju są zadowoleni, że pozbyli się z Kraju Tatara. Tatar ma zbyt przeciwne poglądy dotyczące stosunku do Sowietów. Praca z nim na terenie Kraju nie jest teraz możliwa. Zresztą jest on bardzo trudny we współpracy nawet w normalnych warunkach.

(…) Rozmowę przerwał na chwilę delegat Rady Jedności Narodowej w Kraju [Stanisław Ołtarzewski – RMZ], który wrócił ze spaceru. Mój rozmówca – możemy rozmawiać otwarcie, pan major zna dość dobrze sytuację polityczną i wojskową w Kraju (…) Dodałem: Pytałem panów, na czym polega “misja” Tatara. Z odpowiedzi panów odnoszę wrażenie, że jest zbyt duża różnica poglądów Tatara w stosunku do poglądów dowódcy AK i delegata Rządu. Rozumiem, że najłatwiej było pozbyć się jego z Kraju. Jeżeli jednak ta różnica poglądów polega na stosunku do Sowietów to zjawienie się Tatara w Londynie może mieć bardzo poważne i nieobliczalne skutki. Tatar może działać w Londynie jako pełnomocnik dowódcy AK [Podkreślenie RMZ]. Obawiam się, że Tatar może najłatwiej porozumieć się z Mikołajczykiem, który od dłuższego już czasu idzie po linii przypodobania się Sowietom względnie prosowieckim grupom brytyjskim i amerykańskim, aby uzyskać uznanie rządów obu aliantów, a w szczególności Roosevelta. Mikołajczyk i Tatar są podobni, politycznie ciemni, żądni władzy. (Jan Jaźwiński – Dramat dowódcy. t II, s. 36-40) 

 

Opinia SOE – generał głupi jak but
Harold-Perkins-242x350 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Harold Perkins

Mjr / ppłk dypl. Jan Jaźwiński oficer wywiadu z Oddziału VI (Specjalnego) relacjonuje –  “25 maja otrzymałem pocztę prywatną, drogą przez kuriera SOE z Londynu we Włoszech. Jeden list od Wandy [żony – RMZ], wypełniony ściśle prywatnymi sprawami, drugi list od Podoskiego [oficera Oddziału VI (Specjalnego) Sztabu Naczelnego Wodza]. (…) [Harold] Perkins [szef polskiej sekcji brytyjskiego Special Operations Executive – RMZ] rozmawiał dwukrotnie z Tatarem. Ja tłumaczyłem. Perkins powiedział mnie: Wystarczą te dwa razy. Tatar damned fool [głupi jak but – tłumaczenie Kajetan Bieniecki] nie ma pojęcia o roli A.K., albo usiłuje zniszczyć A.K. w oczach Aliantów albo, na co wskazują dane z wywiadu brytyjskiego, kontaktuje się ze znanym nam agentem ambasady sowieckiej. (…)

W kilka dni potem, będąc w Torre a Mare, czytałem minutes  [protokół, zapis rozmowy – RMZ]  z prezentacji Churchillowi [premierowi Wielkiej Brytanii] delegacji przybyłej z Polski w składzie Berezowski i Tatar, jaką przedstawił Churchillowi [premier R.P.] Mikołajczyk i [prezydent R.P.] Raczyński. Berezowski zwrócił się do Churchilla krótko i rzeczowo z apelem Polski Walczącej, która ma głęboką wiarę, że Churchill zabezpieczy granice Polski Niepodległej. Podkreślił, że linia Curzona prowadzi do uniemożliwienia Federacji krajów między Bałtykiem i Adriatykiem w przymierzu z W. Brytanią. Prowadzi to więc do utraty Europy Środkowej, na korzyść Sowietów. (…) [Churchill] Zapytał Mikołajczyka o AK Sytuację AK referował Tatar. Rozpoczął referat opisem plutonu samodzielnego AK określając ilość tych plutonów na 6500. Robiło to wrażenie, że tak zwana Armia Krajowa jest niezorganizowanym zlepkiem małych, lokalnych grupek ludzi. Churchill słuchał tego referatu kilka minut, wstał i wychodząc powiedział Mikołajczykowi: Podobną relację o AK słyszałem już w Moskwie.(…)

Threlfall [płk Henry McLeod Threfall, oficer SOE] dając mi te minutes [protokół, zapis spotkania – RMZ] powiedział: Otrzymałem to z Londynu, dotyczy to ekipy, jaka przybyła z Polski drogą Wildhorn I. Nie rozumiem co oznacza uwaga Churchilla. Wiem, że w Moskwie Sowiety uparcie powtarzali, że nie ma co liczyć się z AK, gdyż jest to tylko luźne nie zorganizowane zbiorowisko drobnych band leśnych. Niezgodne to jest z opinią SOE wielokrotnie sprawdzaną. Jest to niewątpliwie dobrze i całkowicie zorganizowana siła zdolna do walki. Potwierdza tę opinię sprawne przyjęcie lotów zrzutowych na całym terenie, do którego sięgamy z Włoch. (…) Powiedziałem: Tatar zrobił już dużą szkodę. Niewątpliwie udało mu się wstrzymać polskie załogi tak bardzo nam potrzebne dla polskiego dyonu. [dywizjonu specjalnego wykonującego zrzuty do okupowanej Polski – RMZ] (Jan Jaźwiński – Dramat dowódcy. tom II, s. 56-58)

 

Sztab Naczelnego Wodza
Rubens-900-300x166 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Siedziba Naczelnego Wodza – hotel Rubens, Londyn

Szczęśliwym dla siebie trafem, bezpośrednio po przylocie do Wielkiej Brytanii Tatar uniknął tzw. Patriotic School, tj. szczegółowych pytań brytyjskiego wywiadu; później (po spotkaniu Tatara z Churchillem) było to już niemożliwe. Tatara skierowano na stację wyczekiwania skoczków pod Londynem. Spotkali się tam z nim: szef Sztabu Naczelnego Wodza gen. Stanisław Kopański oraz szef Oddziału VI (Specjalnego) ppłk dypl. Michał Protasewicz.

Tatar chciał złożyć raport Naczelnemu Wodzowi oraz wracać do Kraju. Z właściwą sobie arogancją zaatakował gen. Stanisława Kopańskiego za mizerne działania na rzecz Kraju. Był to pretekst, mjr dypl. Janowi Jaźwińskiemu Tatar oznajmił, że wcale nie jest zainteresowany przerzutem lotniczym (wsparciem dla Polski) bowiem przybył z polityczną misją, krytycznie oceniając działania emigracyjnego rządu R.P.  Kopański i Tatar znali się od 1924, obaj byli wykładowcami Oficerskiej Szkoły Artylerii. Po spotkaniu, gen. Kopański, naiwnie interpretując arogancję Tatara jako jego zaangażowanie w sprawy krajowe, wysłał do niego (znanego mu wcześniej) Mariana Utnika, wówczas zastępcę szefa Oddziału VI (Specjalnego). Złożył koledze z uczelni propozycję objęcia funkcji… zastępcy do spraw krajowych szefa Sztabu Naczelnego Wodza…

Andrzej Pomian vel Bohdan Sałaciński “Tatar był człowiekiem brutalnym i prymitywnym. (…) Przez ponad pół roku razem jadaliśmy codziennie śniadanie. Wyłuszczał mi wtedy swoje poglądy. Uważał, że Związek Sowiecki stanie się niebawem na wszystkich ziemiach polskich decydującym czynnikiem siły. Tak samo i ja oceniałem, na tym jednak kończyły się podobieństwa. Tatar był bowiem zdania, że w tych warunkach Polska powinna wejść w układy z Moskwą, poczynić na jej rzecz ustępstwa i zmienić orientację z prozachodniej na prosowiecką.” 

 

winston_churchill-300x280 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Winston Churchill

25 kwietnia 1944, już cztery dni po swoim przylocie do Wielkiej Brytanii, wraz z wicepremierem Stanisławem Mikołajczykiem oraz Zygmuntem Berezowskim Tatar został przyjęty przez premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla, jako rzekomo “trzecia osoba z dowództwa Armii Krajowej”. Wtedy też opowiadał Churchillowi bajki, jakoby Armia Krajowa byla zlepkiem lokalnych grup partyzanckich.  Ale potem, dowartościowany Tatar przyjął propozycję posady od Kopańskiego.

W ten sposób prosowiecki i kapitulancki ignorant, za swą kapitulancką postawę wobec ZSRR (Rosji) “zesłany do Londynu za karę” – o czym nie wiedział Naczelny Wódz – nagle stał się w Londynie jedną z najważniejszych postaci dla okupowanej Polski. Arogancki, żądny władzy lis był już w kurniku. Tatar miał znakomitą pozycję: znakomite relacje z premierem, zaufanie szefa sztabu NW, kierował najważniejszym Oddziałem VI (Specjalnym), a Mikołajczyk planował mianowanie go ministrem obrony narodowej. Miał uprzywilejowaną pozycję jako rzekomy osobisty wysłannik generałów: Bora i Pełczyńskiego. Od Tatara stała się zależna Armia Krajowa oraz lotnicze wsparcie (zrzuty) dla AK, które uważał za… nieistotne. Spięcie aroganckiego, prosowieckiego Tatara z patriotycznym mjr dypl. Janem Jaźwińskim było nieuniknione.

Zaufany człowiek Tatara, płk Stanisław Nowicki –  Tatar  “jest  to człowiek bardzo ambitny, zarozumiały, despotyczny, a przy tym uparty, żądny władzy, człowiek o zacięciu dyktatorskim”

Roosevelt-250x290 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Franklin D. Roosevelt

W pierwszej połowie czerwca 1944 z premierem Stanisławem Mikołajczykiem Tatar pojechał w delegacji rządu R.P. do USA. Premier Mikołajczyk spotkał się z prezydentem USA Franklinem Roseveltem. Jak to ocenia historyk prof. Wojciech RoszkowskiPrezydent Stanów Zjednoczonych zaprezentował cały kunszt swej dwulicowości. Mikołajczyk był przezeń przekonywany do przyjęcia sowieckich żądań (uzgodnionych na konferencji w Teheranie) w sprawie granicy Polski i ZSRR według tzw. linii Curzona. Mikołajczyk w USA, z inicjatywy Departamentu Stanu, spotkał się też z amerykańskim wykładowcą ekonomii Oskarem Langiem (agentem NKWD), który również nakłaniał do rezygnacji z ok. połowy terytorium II R.P.

CCS-250x171 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Jedno z posiedzeń CCS

Na spotkaniu w najwyższym dowództwie sił alianckich – CCS (Combined Chiefs of Staff, Połączeni Szefowie Sztabów) gen. Stanisław Tatar jako domniemany przedstawiciel Armii Krajowej opowiadał rewelacje, które zaskoczyły wszystkich: że “Armia Krajowa będzie współdziałała w pobiciu Niemców z pierwszym z aliantów, który się zbliży odpowiednio do obszarów Polski”; rozpowszechnił także kłamstwa: “współpraca nasza z Rosjanami na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej była pod względem wojskowym zadowalająca. W niektórych wypadkach wspólne działania oddziałów polskich i sowieckich były uzgodnione i dały pomyślne rezultaty.” Faktycznie zaś żołnierze 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK zostali wrogo rozbrojeni przez sowietów, część AK-owców rozstrzelano, pozostałych NKWD osadziło w więzieniach lub zesłało do sowieckich lagrów. Podobnie było w Małopolsce Wschodniej, w szczególności we Lwowie. W najwyższym alianckim dowództwie Tatar ochoczo zdradził Armię Krajową, ale zachwyceni jego prosowiecką postawą Brytyjczycy następnego dnia po powrocie do Londynu odznaczyli go Orderem Łaźni….

Sprawozdanie ze spotkania Roosevelt, Mikołajczyk, Tatar (lipiec 1944)
źródło: Centralne Archiwum Wojskowe, CAW sygn. II.52.395

 

Historyk Władysław Pobóg Malinowski“[Tatar] był to oficer łączący przeciętną inteligencję z nadmiarem ambicji osobistej i dużą energią; arbitralny w stosunkach z otoczeniem, bezwzględny w dążeniu do swych celów; tupetem, pewnością siebie, kategorycznym tonem onieśmielał także i przełożonych; ziemie wschodnie uważał za “raka” od wieków toczącego Polskę; głosił konieczność wyrzeczenia się ich (…)”

 

stempel-O-VI-250x239 Stanisław Tatar - generał zdrajcaBaza-11-Brindisi-fin-250x140 Stanisław Tatar - generał zdrajcaPo powrocie do Londynu Tatar zaczął wprowadzać swoje “porządki” w podległym mu Oddziale VI (Specjalnym) Sztabu Naczelnego Wodza. 26 czerwca 1944 utworzył we Włoszech zbędne “dowództwo “Elba”, mianując jego szefem ppłk Dorotycz – Malewicza ps. Roch, Hańcza. Ppłk dypl. Tadeusz Rola, szef Wydziału Łączności Oddziału VI oceniał go jako “oficera o przeciętnych zdolnościach”. Tatar podporządkował “Hańczy” placówki Oddziału VI (Specjalnego): ośrodek szkoleniowy Cichociemnych – bazę nr 10 w Ostuni, bazę “Capri” oraz Główną Bazę Przerzutową “Jutrzenka” (bazę nr 11) w Latiano, nieopodal Brindisi, dowodzoną przez mjr dypl. Jana Jaźwińskiego.

Jak zauważył później Władysław Michniewicz – “Hańcza dysponował znacznymi środkami i ciążyła na nim duża odpowiedzialność. W skład bazy wchodziło paruset oficerów i około tysiąca szeregowych; zarządzał on materiałem technicznym, zapasami broni, stacjami radio i całą siecią łączności, kolumnami samochodów oraz miał pod ręką eskadry samolotów na pobliskich lotniskach”...

 

B-24_Liberator-300x147 Stanisław Tatar - generał zdrajcaPo objęciu przez prosowieckiego gen. Stanisława Tatara funkcji zastępcy szefa Sztabu Naczelnego Wodza, nadzorującego Oddział VI (Specjalny), nastąpiło faktyczne blokowanie przerzutu lotniczego dla Armii Krajowej. Miało to istotne znaczenie dla zaopatrzenia AK także podczas Powstania Warszawskiego. Cichociemny Jan Nowak – Jeziorański na polecenie Naczelnego Wodza miał dostarczyć do KG AK rozkaz o niewszczynaniu Powstania Warszawskiego. Został przerzucony  do Polski, w nocy 25/26 lipca 1944 w sezonie operacyjnym “Riposta”, podczas operacji lotniczej “Wildhorn III” (“Most 3”). Przed odlotem, 21 lipca 1944 spotkał się w Głównej Bazie Przerzutowej w Latiano nieopodal Brindisi z organizatorem przerzutu lotniczego dla AK,  mjr dypl. Janem Jaźwińskim.

37-1078-285x400 Stanisław Tatar - generał zdrajca

kpt. Jan Nowak-Jeziorański
źródło: NAC

Jan Nowak – Jeziorański zrelacjonował mjr dypl. Janowi Jaźwińskiemu tragiczny stan Oddziału VI pod rządami gen. Tatara“Personel O.Sp. [ Oddziału Specjalnego – RMZ] zredukowany do kilku osób, sterroryzowanych przez Tatara. Nikt nie ma określonych zadań, brak jakiejkolwiek współpracy. Jedynie Pod, [kpt. dypl. Jan Podoski – RMZ]  były zastępca pana w Wydziale “S”, widzi i zdaje sobie sprawę, że Tatar dąży jedynie do zniszczenia przerzutu do Kraju. Tatar kontroluje radiostację i zastrzegł sobie wyłącznie wymianę depesz z dowódcą AK. Treści tych depesz nikt tam nie zna. Nie ma też żadnej współpracy z SOE. Po prostu Tatar jest źródłem informacji dla dowódcy AK, NW i rządu RP.”  (Jan Jaźwiński – Dramat dowódcy. Pamiętnik oficera sztabu oddziału wywiadowczego i specjalnego (przygotowanie do druku: Piotr Hodyra i Kajetan Bieniecki), Polski Instytut Naukowy w Kanadzie, Montreal 2012, ISBN 978-0-9868851-3-6, tom II, s. 104)

JAN-JAZWINSKI-foto-D-Jazwinska-Piotr-Hodyra-1-260x350 Stanisław Tatar - generał zdrajca

mjr dypl. Jan Jaźwiński
Źródło: archiwum rodzinne Danuty Borowiec z d. Jaźwińskiej

Obydwaj spotkali się z mjr naw. Stanisławem Królem, b. dowódcą 1586 Eskadry Specjalnego Przeznaczenia“Mjr Król naświetlił warunki techniczne wykonania lotów do Polski, strefy klimatyczne, zależność warunków meteorologicznych, widoczność i zreasumował przeciętną ilość dni dostatecznie pogodnych, aby można było wykonać zadanie. Mówił jasno unikając terminologii technicznej wskazując na zasadnicze trudności nawigacji. Porównał typy używanych samolotów, Halifaxów i Liberatorów, ich zasięg, szybkość operacyjną oraz nośność przerzutową. Przechodząc do załóg porównał możliwości pracy załóg polskich i brytyjskich, podkreślił ich zainteresowanie oraz znajomość terenów. Porównał załogi młode i doświadczone. Uzupełniłem tę charakterystykę procentowym wykonaniem zadań. Szczególnie uwagę poświęcił własnemu dyonowi polskiemu, sprawie uzupełnienia i wymiany załóg. 

Podkreślił wymownie: Mamy zgodę dowództwa brytyjskiego, że etatowy stan Liberatorów, to znaczy 21 maszyn możemy otrzymać, jeśli nasze władze polskie przyślą etatową ilość załóg, 27 przeszkolonych na Liberatorach. W wyniku starań Inspektora, a szczególnie Sztabu NW – gen. Tatara, nie tylko nie przysłane jest uzupełnienie załóg, ale też załogi, które wylatały swe tury nie są zastąpione. W rezultacie stan dyonu polskiego wynosi obecnie 4 załogi i cztery Liberatory. Porównał możliwości wykonania zadań przez dyon etatowy i obecny. Naświetlił uporczywe starania o załogi, przyjmowane bez odpowiedzi i nazwał to po prostu sabotażem ze strony gen. Tatara. 

 


Wskutek sabotażu Tatara Polacy mieli ledwo cztery “Liberatory” – choć Brytyjczycy obiecali nam 21 samolotów – tj. ponad pięć razy więcej!  Brytyjską “kroplówkę zrzutową” definiuje zwłaszcza fakt, iż na 430 zaplanowanych (uzgodnionych z SOE) lotów do Polski wykonano tylko 229 – trochę ponad połowę.

Gdyby Brytyjczycy dotrzymywali słowa – Armia Krajowa mogłaby otrzymać dwa razy więcej zaopatrzenia. Gdyby nie było sabotażu Tatara – Armia Krajowa dostałaby ok. dziesięć razy więcej zrzutów…


 

powstanie-warszawskie-pw-300x295 Stanisław Tatar - generał zdrajca17 lipca 1944 dowódca Armii Krajowej, w związku z rozważaną decyzją o rozpoczęciu Powstania Warszawskiego wysłał do mjr Jaźwińskiego, komendanta Głównej Bazy Przerzutowej “Jutrzenka” (brytyjski kryptonim “Impudent”) w Latiano niedaleko Brindisi depeszę L.dz. 1333 – Sopja podajcie na jaki wysiłek Jutrzenki możemy liczyć w decydującej chwili podjęcia silnej akcji, co może nastąpić w początkach sierpnia. 

W odpowiedzi mjr dypl. Jan Jaźwiński nadał do dowódcy AK depeszę L.Dz. 1061 o treści:  Lawina do rąk własnych. Na Waszą 1333 melduję:

  1. Jutrzenka nie ma środków, aby zapewnić przerzut dla Waszej silnej akcji, ani w sierpniu, ani we wrześniu b.r.,
  2. Anglicy w pełni odpowiedzialni za przerzut do Polski oświadczyli dzisiaj, że wsparcie Powstania, ani też nasilonej akcji dywersyjnej Burza nie jest, powtarzam, nie jest przewidziane i nie celowe w tej fazie wojny.
  3. Przerzut bieżący jest ograniczony tylko, powtarzam tylko, dla potrzeb prowadzonej dotąd akcji Burza na małą skalę, na komunikacjach niemieckich. Obszar zrzutów w Kraju jest ograniczony od wschodu pasem 80 km na zachód od linii frontu sowieckiego.
  4. Stan polskiego dyonu spadł do 4 samolotów Liberator. Moje usilne zapotrzebowania o załogi polskie do stanu 27 załóg i 21 Liberatorów przyznanych etatem nie są realizowane przez Centralę. Współpracujący dyon brytyjski dać może tylko wysiłek ograniczony i często zmienny. Podkreślam, że powyższe dane są sprawdzone. Sopja 1061, 21 lipca 1944 r. 

(Jan Jaźwiński – Dramat dowódcy. Pamiętnik oficera sztabu oddziału wywiadowczego i specjalnego (przygotowanie do druku: Piotr Hodyra i Kajetan Bieniecki), Polski Instytut Naukowy w Kanadzie, Montreal 2012, ISBN 978-0-9868851-3-6, tom II, s. 105, 107)

W reakcji na tę depeszę, tego samego dnia gen. Stanisław Tatar odebrał mjr dypl. Janowi Jaźwińskiemu realną możliwość kierowania przerzutem lotniczym do Polski, zabronił mu bowiem utrzymywania łączności operacyjnej z dowódcą AK oraz z Brytyjczykami z SOE, które użyczało Polakom samolotów do przerzutu… 

22 lipca 1944 Tatar zarządził, że tylko Hańcza ma prawo kontaktowania się z Brytyjczykami (SOE) i dowódcą AK. Następnego dnia zakazał mjr dypl Janowi Jaźwińskiemu wysyłania depesz do Polski (KG AK) i do Sztabu Naczelnego Wodza w Londynie. Komendant Głównej Bazy Przerzutowej, który od początku organizował zrzuty do Polski nagle stracił realną możliwość działania. W tej sytuacji, 25 lipca 1944 mjr dypl. Jan Jaźwiński napisał do Naczelnego Wodza prośbę o zwolnienie go z funkcji dowódcy Bazy nr 11. Drugiego sierpnia Tatar wezwał do siebie… żonę mjr dypl. Jaźwińskiego – Wandę Jaźwińską oraz zagroził jej – jeśli mąż się nie podporządkuje, to… “na dłoni wyrosną mi włosy jeśli kiedykolwiek on wróci do Pani…” 

Oddz-VI-01-250x220 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Siedziba Oddziału VI

3 sierpnia 1944 mjr dypl. Jan Jaźwiński wysłał telegram do Tatara, żądając wszczęcia przeciwko sobie dochodzenia. Na zakończenie dodał – “Pozwoli Pan, że wyrażę swoją osobistą opinię w sprawie oceny mojego dorobku dla kraju. Wyrażę to w sposób dla Pana zrozumiały. Mam w d… Pańskie oceny.” Tatar stchórzył – nie było żadnego postępowania sądowego przeciwko podwładnemu, oficerowi niższemu stopniem, który go w telegramie obraził…

Mikolajczyk-Liebermanowa-206x300 Stanisław Tatar - generał zdrajcaWcześniej, bo 10 lipca 1944, za sprawą Tatara zmieniono szefa Oddziału VI (Specjalnego), został nim mjr Marian Utnik. Prawie wszystkie najważniejsze stanowiska Oddziału VI w Londynie, we Włoszech, w strukturach łączności itp. zostały obsadzone przez zaufanych ludzi Tatara. Według szefa wywiadu Komendy Głównej AK, Cichociemnego Kazimierza Iranka Osmeckiego  zgrupowani wokół gen. Tatara oficerowie artylerii naiwnie składali mu nawet jakąś odrębną przysięgę lojalnościową.

Tatar nie ustawał w prymitywnych intrygach, zmierzających do wzmocnienia swej megalomanii oraz realnej władzy. W przewidywaniu konieczności “zagospodarowania majątku” likwidowanego Oddziału VI (Specjalnego), jego zaufani ludzie objęli nawet funkcje kwatermistrzów 2 Korpusu Polskiego oraz 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej. Póżniej nieformalnie podlegali Tatarowi w jego “organizacji konspiracyjnej”, przekonani że współdziałają na rzecz akceptowanej przez władze R.P. opcji niepodległościowej dla Polski. W intrygach o umocnienie swej władzy Tatar zacieśnił swe relacje z naiwnym premierem rządu R.P. Stanisławem Mikołajczykiem.  Najbardziej zażyłe relacje miał z sekretarką premiera Stefanią Liebermanową, która na bieżąco donosiła mu o posunięciach Mikołajczyka. Kilku osobom pokazała wykonane przez siebie szkice nagiego Tatara; jej nie tylko pozował. Franciszek Wilk, następca Mikołajczyka w emigracyjnym PSL po wojnie potwierdził, że Liebermanowa była metresą Tatara [była także kochanką premiera Mikołajczyka – przyp. RMZ]. O poglądach Tatara powiedział tak: “myślałem, że to przyjaciel PSL i Mikołajczyka, a tymczasem stwierdziłem, że to przyjaciel Gomułki i PPR”

Jan Nowak Jeziorański: “Tatar (…) miał opinię zdolnego oficera sztabowego, lecz rozpierała go ambicja i żądza władzy (…)  Podwładnych terroryzował sposobem bycia. Oficerów Oddziału VI traktował jak “feldfebel” szeregowców. Od początku nie ukrywał żywiołowej nienawiści do Sosnkowskiego i kompleksu antysanacyjnego, graniczącego z aberracją (…) Tatar dyszał nienawiścią do piłsudczyków (…) Niestety, wygórowane ambicje Tatara nie miały żadnego pokrycia w jego inteligencji politycznej. Był pod tym względem naiwnym prymitywem (…) To człowiek o ponurym, złym spojrzeniu”

 

Akcja Burza i Powstanie Warszawskie
Flaga-Powstanie-Warszawskie-250x253 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Oryginalna flaga z Powstania…

Akcja-Burza-297x300 Stanisław Tatar - generał zdrajcaSześć tygodni po przylocie Tatara do Londynu, drugim “Mostem” z 29/30 maja 1944, ostrzeżenie przed nim dla Naczelnego Wodza przywiózł mjr Zbigniew Leliwa Sujkowski. Zanim jednak dotarł, Tatar był rozreklamowany jako przedstawiciel dowódcy AK, ponadto był już zastępcą szefa sztabu NW do spraw krajowych i… przełożonym Leliwy. Ostrzeżenie do Naczelnego Wodza nie zostało więc przekazane. Wcześniejsi przełożeni Tatara – generałowie  Tadeusz Bór – Komorowski oraz gen. Tadeusz Pełczyński znowu popisali się infantylną naiwnością. Wcześniej bowiem zobowiązali… Tatara, aby Naczelnemu Wodzowi doniósł sam na siebie. Oczywiście tego nie zrobił, zatem nikt z najwyższych władz R.P. w Londynie nie wiedział, że Tatar był od dawna gotowy do zdrady wobec Sowietów, nikt nie znał  treści defetystycznego memorandum Tatara, w tym jego chęci rezygnacji z ok. połowy terytorium R.P..

“Akcja Burza” – zgodnie z planami operacyjnymi opracowanymi przez gen. Tatara oraz ppłk. dypl. Kirchmayera zakładała rozpoczęcie przez Armię Krajową działań dywersyjnych wobec Niemców, bezpośrednio przed wkroczeniem Armii Czerwonej oraz ujawnianie się oddziałów AK przed wkraczającymi oddziałami sowieckimi. Zakazano działań zbrojnych przeciwko Rosjanom, według planów Tatara – Kirchmayera: “Miejscowy dowódca polski winien zgłosić się wraz z mającym się ujawnić przedstawicielem cywilnej władzy administracyjnej u dowódcy oddziałów sowieckich i stosować się do jego życzeń“. Ujawniania się wobec Sowietów delegatów rządu w Londynie oraz dowódców lokalnych struktur Armii Krajowej – nawet pomimo braku stosunków dyplomatycznych z ZSRR – nie przewidywała Instrukcja dla Kraju – na której ponoć całkowicie oparto plany “akcji Burza”.

Zbigniew S. Siemaszko – Okoliczności rozpoczęcia Powstania Warszawskiego
w: Zeszyty Historyczne, Instytut Literacki Paryż 1985, zeszyt 72, s. 159-176

 

Oddz-VI-03-250x220 Stanisław Tatar - generał zdrajcaZanim doszło do “Burzy”, Naczelny Wódz gen. Władysław Sikorski 26 marca 1943 depeszował z Londynu do dowódcy Armii Krajowej gen. Stefana Roweckiego ostrzegając, że gdyby stosunek Sowietów “okazał się wyraźnie wrogi, wówczas wskazane byłoby ujawnić tylko administrację cywilną, a siły Armii Krajowej wycofać w głąb kraju, aby uchronić je przed zniszczeniem przez Rosjan. W tym kierunku polecam zmodyfikować swoje przewidywania i wydać odpowiednie instrukcje”. W czerwcu 1943 Rowecki prosił o zgodę na zajęcie przez AK “obronnej postawy wobec Rosji” oraz “pozostawienie Sił Zbrojnych w konspiracji, gotowych do wystąpienia przeciw Rosji w odpowiedniej chwili na rozkaz Naczelnego Wodza”. Takiej zgody nie dostał. 23 czerwca 1943 gen. Władysław Sikorski depeszował do dowódcy Armii Krajowej – “naszym nakazem chwili musi być oszczędność w szafowaniu zorganizowanymi siłami kraju, które będą niezbędne na etapie końcowym i w okresie powojennej odbudowy”.

soe-tablica-296x300 Stanisław Tatar - generał zdrajca

tablica upamiętniająca wszystkich agentów SOE, na budynku jej dawnej siedziby w Londynie

Tatar miał gdzieś rozsądny postulat chronienia sił AK przed zniszczeniem przez Rosjan – uważał, że żołnierze mają walczyć bez względu na szanse zwycięstwa. Chciał realizacji swoich planów “Burzy”. Aby doprowadzić do realizacji swoich zachcianek, nie tylko odpowiednio inspirował Naczelnego Wodza oraz Komendę Główną AK. Dopuścił się nawet… cenzurowania depeszy pomiędzy Londynem a Warszawą. Za sprawą Tatara nie dotarła do Naczelnego Wodza depesza KG AK o zarządzeniu czujności do powstania powszechnego. Do KG AK nie przekazano depeszy NW z 21 lipca 1944 w której czytamy m.in. “W obliczu sowieckiej polityki gwałtów i faktów dokonanych, powstanie zbrojne byłoby faktem pozbawionym politycznego sensu mogącym za sobą pociągnąć niepotrzebne ofiary”.

odznaka-NKWD-245x350 Stanisław Tatar - generał zdrajcaWkraczający do Polski Rosjanie realizowali własne, zbrodnicze plany. Sowieckie służby bezpieczeństwa: NKWD oraz kontrwywiad wojskowy Smiersz dokonywały aresztowań i rozbrojeń oddziałów AK. Żołnierzy Armii Krajowej rozstrzeliwano (m.in. w Rozryszczu, Przebrażu, Łozowie i Antonówce) bądź wcielano do armii Berlinga. Oficerów AK wywożono w głąb Rosji. Po zdobyciu Wilna z udziałem ok. 5,5 tys. żołnierzy AK, ich dowódców podstępnie zaproszono na “negocjacje”, aresztowano i wywieziono do ZSRR. Na żołnierzy zorganizowano obławę, osadzono ich w obozie w Miednikach, a po odmowie wstąpienia do armii Berlinga wywieziono do łagrów ZSRR, głównie w rejonie Kaługi. Podobne działania NKWD miały miejsce wobec żołnierzy AK z okręgu lwowskiego. W okręgu lubelskim 3 dywizje AK podczas wspólnej ofensywy w kierunku Warszawy zostały otoczone przez wojska sowieckie i rozbrojone. Żołnierzy AK wysłano transportami w głąb Rosji, a 2,7 tys. z nich do obozu koncentracyjnego na Majdanku. Swoją tragiczną daninę krwi wskutek kretyńskich rozkazów z Londynu oddali także Cichociemni. Ogółem sowieckie służby bezpieczeństwa, głównie NKWD, osadziły w więzieniach i obozach ok. 50 tys. żołnierzy AK, uczestniczących w Akcji Burza. Towarzyszył temu terror wobec Polaków zamieszkałych na Kresach, kilkanaście tysięcy wymordowano. Tylko z Wilna przymusowo deportowano ok. 35 tys. mieszkających tam Polaków.

PW-depesza6288-300x157 Stanisław Tatar - generał zdrajcaTatar nadal realizował swoją zbrodniczą politykę – intensywnie inspirował nie tylko samobójczą “Burzę” w wersji naiwnego ujawniania się Sowietom przez oddziały AK, usilnie zabiegał  także o rozpoczęcie Powstania Warszawskiego. 11 lipca 1944 Naczelny Wódz wyjechał w zaplanowaną wcześniej podróż do 2 Korpusu Polskiego we Włoszech. Z inspiracji Tatara gen. Kopański ocenzurował kluczową depeszę Naczelnego Wodza z 24 lipca 1944. Usunięto z niej sformułowania o unikaniu walki AK z Sowietami i wycofaniu oddziałów Armii Krajowej na zachód, o nakazie “oszczędzania substancji biologicznej narodu”, “wycofania młodzieży na zachód i ku granicy słowacko – węgierskiej”. Gdy Naczelny Wódz zdecydował o wysłaniu do okupowanej Polski – do dowódcy AK gen. Tadeusza Komorowskiego – swego emisariusza, Cichociemnego Jana Nowaka – Jeziorańskiego, z rozkazem niewszczynania Powstania, Tatar sabotował tę decyzję. Usiłował znacznie opóźnić wylot do kraju Jeziorańskiego, chciał go nawet wysłać do Polski… konwojem morskim (co potrwałoby ok. dwa miesiące).

Zbigniew S. Siemaszko – Łączność radiowa Sztabu N.W. w przededniu Powstania Warszawskiego
w: Instytut Literacki Paryż, 1964, Zeszyty Historyczne nr. 6, s. 64 – 116

 

Warszawa-ruiny-250x176 Stanisław Tatar - generał zdrajcaTatar nie przekazał Naczelnemu Wodzowi m.in. kluczowej depeszy dowódcy Armii Krajowej z 25 lipca 44 – “Jesteśmy gotowi w każdej chwili do walki o Warszawę. Przybycie do tej walki Brygady Spadochronowej będzie miało olbrzymie znaczenie polityczne i taktyczne. Przygotujcie możliwość bombardowania na nasze żądanie lotnisk pod Warszawą. Moment rozpoczęcia walki zamelduję.” Przed dowódcą Armii Krajowej Tatar zataił, że z powodów techniczno – operacyjnych niemożliwe było zrzucenie do walki o Warszawę żołnierzy 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej. Tatar zataił też przed dowódcą AK, że 24 maja 1944 sam postulował oddanie 1 SBS do dyspozycji Brytyjczykom, co stało się jeszcze przed wybuchem Powstania.

Po rozpoczęciu Powstania Naczelny Wódz gen. Kazimierz Sosnkowski przebywał w Ankonie (Włochy), powrócił do Londynu dopiero 6 sierpnia. Królem politycznych gier oraz intryg nadal był Tatar. Ceniony historyk Zbigniew S. Siemaszko (b. łącznościowiec, miał skoczyć do Polski jako Cichociemny) podkreśla – “łączność pomiędzy dowódcą A.K. w Warszawie a Naczelnym Wodzem przebywającym we Włoszech, biegła przez Londyn i była bardzo powolna. Pomiędzy wysłaniem depeszy a otrzymaniem jej przez adresata upływały 3-4 dni; to samo dotyczyło odpowiedzi”. Można przyjąć, że ta łączność w sporej mierze była fikcją – jakie znaczenie mogły mieć decyzje Naczelnego Wodza przesłane do walczącej Warszawy po tygodni od wysłania depeszy z pola walki? Jedno było pewne – całość korespondencji kontrolował Tatar…

Powstanie-Warszawskie-po-kapitulacji-300x118 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Po kapitulacji Powstania – wymarsz oddziałów AK…

Gdy 3 października 1944 Powstanie Warszawskie upadło, dowódca Armii Krajowej gen. dyw. Tadeusz Komorowski udał się do niemieckiej niewoli, wyznaczając jako komendanta AK Cichociemnego gen. Leopolda Okulickiego. Intrygował przeciwko niemu w Londynie Tatar, który… chciał zostać komendantem Armii Krajowej w Wielkiej Brytanii, kierując strukturami AK w Polsce poprzez swego delegata “Sławbora”. Przez jakiś czas rozważano ochotnicze zgłoszenie Tatara jako dowódcy AK, dlatego Okulickiego mianowano dopiero w grudniu 1944. Gen Kazimierz Sosnkowski w odnalezionym w 2020 liście (z 1945) do płk dypl. Franciszka Demela wymienia nawet Tatara jako… ochotniczego, potencjalnego kandydata na Naczelnego Wodza…

Historyk Stanisław Salmonowicz w publikacji pt. “Powstanie Warszawskie: refleksje w 60. rocznicę” podkreśla – “najnowsze badania naukowe grzebią obraz generała Tatara jako realisty; w istocie był u boku S. Mikołajczyka głównym protagonistą idei powstania, dla niej wstrzymał bezprawnie depeszę Naczelnego Wodza wzywającego do ostrożności, a po klęsce sprytnie tuszował swoją rolę inspiratora” (s.10). Jeśli w sporze o Powstanie szukamy winnego nierealistycznych decyzji – bez wątpienia jest nim właśnie Tatar

Warto zauważyć, że od wiosny 1944, do czasu wybuchu Powstania Warszawskiego, centrala łączności Oddziału VI Barnes Lodge nawiązała oraz systematycznie prowadziła łączność – wysyłając i odbierając depesze, zaszyfrowane nieznanym szyfrem – z radiostacją spoza krajowej sieci “Wand”, zlokalizowaną na polskich Kresach (zajętych przez Sowietów). Zaszyfrowane depesze z centrali przekazywano do ppłk Mariana Utnika – podwładnego Tatara. Historyk Zbigniew S. Siemaszko podejrzewa, że Tatar nawiązał i prowadził łączność z nieznaną radiostacją sowiecką.

29 listopada 1944 utworzył się w Londynie rząd Tomasza Arciszewskiego (po dymisji Sosnkowskiego). Nowy premier zaproponował tekę ministra obrony Tatarowi, ale ten odmówił – wg. własnej relacji arogancko odparł, że “nie jest pewny czy Arciszewski potrafiłby spełniać obowiązki wójta, a cóż dopiero premiera”… Z całą pewnością od daty powołania rządu Arciszewskiego, Tatar wraz z raczej nieświadomymi tego współpracownikami podjął nielegalną, zdradziecką, zdecydowanie podwójną grę wobec legalnych władz R.P. oraz wobec Sztabu NW. Miał przecież swoją “misję”…

 

Złoto Funduszu Obrony Narodowej
fon-02-213x300 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Dokumenty ws. FON

gold-250x175 Stanisław Tatar - generał zdrajcaJuż pod koniec maja 1944 gen. Marian Kukiel, minister obrony narodowej rządu R.P. na emigracji, wtajemniczył Tatara w sprawę złota FON przetrzymywanego w piwnicach hotelu Rubens,

Fundusz Obrony Narodowej (FON) utworzono dekretem Prezydenta R.P. Ignacego Mościckiego – 9 września 1936 zarządził ogólnonarodową zbiórkę na wzmocnienie obronności Polski. Kierowani patriotyzmem Polacy przekazywali na obronę Polski m.in. gotówkę, papiery wartościowe, wyroby złote, srebrne, cenne obrazy, monety, nieruchomości. Po roku zebrano ok. 128 mln zł (ówczesną równowartość 25 mln USD), 18 kg brylantów i 36,6 kg monet numizmatycznych.

W pierwszych dniach wojny podjęto decyzję o ewakuacji wartościowych przedmiotów ze zbiórki FON. Przez Lwów trafiły 17 września do ambasady RP w Bukareszcie. Tam je spisano i podzielono na srebrne i złote. Srebrna część FON dotarła w grudniu 1939 do Marsylii, powróciła do Polski w 1971. Złoty FON wędrował przez Rumunię, Francję, później ambasada R.P. w Paryżu za pośrednictwem ambasady francuskiej w Bukareszcie przerzuciła 11 skrzynek ze złotem i kosztownościami do Keys (Sudan). Do 7 grudnia 1944 “złoty FON” przechowywany był w Dakarze. Wreszcie przejął go rząd gen. Władysława Sikorskiego, dzięki umowie z niepodległościowym rządem francuskim (“Komitet Wolnej Francji”) W tajemnicy – także przed Anglikami – przetransportowano złoto FON do Londynu i złożono w podziemiu hotelu “Rubens”, m.p. Sztabu Naczelnego Wodza.

fon-01-216x300 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Dokumenty ws. FON

Wg Tatara “Złoty FON był przechowywany w jedenastu artyleryjskich skrzyniach, które zostały zaplombowane po komisyjnym przebadaniu, posegregowaniu i sporządzeniu dokładnych wykazów, dla każdej skrzyni osobny wykaz z wyszczególnieniem ścisłej wagi każdego przedmiotu. Łączna waga wszystkich złotych przedmiotów wynosiła 350 kg.”

FON-20220728_102335-200x250 Stanisław Tatar - generał zdrajca

dokumenty FON w Centralnym Archiwum Wojskowym

Sztab Naczelnego Wodza (i MON) jeszcze w 1944 przeniesiono z hotelu Rubens do St. Paul’s School for Boys w Londynie, przy Hammersmith Road; prawdopodobnie w 1945 do budynków 7, 8 i 91 Achley Gardens (74). Przy pomocy gen. Kukiela, Tatar przejął ze Sztabu Naczelnego Wodza część Funduszu Obrony Narodowej, tzw. złoty FON, zawierający 350 kg precjozów ze złota, 18 kg brylantów oraz 36,6 kg monet numizmatycznych, w jedenastu skrzyniach. Przechowywał skarb w willi, w której mieszkał, z dużym ogrodem i garażem w Londynie przy 6 Montepelier Avenue. Miała zainstalowany system alarmowy. Ponadto pilnował go (częściowo wtajemniczony), por. Alfred Wiśniewski ps. As, jeden z 217 przeszkolonych kandydatów na Cichociemnego, których nie zrzucono do Polski. Według szacunkowych obliczeń, ówczesna wartość złota wynosiła ok. czterystu tysięcy dolarów. Według innej wersji, złoto FON było przechowywane w dwóch kasach pancernych w domu przy Cornwall Gardens 11.

Szef MON gen. Marian Kukiel, rozporządzeniem z 10 lutego 1945, także pismem z 23 kwietnia 1945 do Tatara, zdecydował, że “złoty FON” ma zostać przeznaczony “na wydatki wojskowe związane z dalszą walką o niepodległość Polski” oraz “na pomoc dla żołnierzy byłej Armii Krajowej, pozostających w Polsce lub deportowanych” (CA MSW, III PN 41/56/II, t. 15, k. 122, protokół przesłuchania M. Utnika)

Marek Gieleciński –  Wojenne i powojenne losy FON
w: Biuletyn Wojskowej Służby Archiwalnej, 2000 nr 23

 

Centrala konspiracyjna “Hel”
siedziba-Hel-Utnik_2-250x242 Stanisław Tatar - generał zdrajca

siedziba centrali “Hel”

W związku ze zbliżającym się zakończeniem II wojny św., na początku 1945 rozpoczęto likwidację Oddziału VI (Specjalnego) Sztabu Naczelnego Wodza. Likwidacją Oddziału VI i jego aktywów w Wielkiej Brytanii i za granicą kierował powołany na szefa Komisji Likwidacyjnej mjr Marian Utnik, dotychczasowy szef Oddziału, mianowany na tę funkcję z rekomendacji gen. Stanisława Tatara, nota bene – jego zaufany człowiek (oczywiście artylerzysta).

Przy akceptacji ówczesnego premiera Stanisława Mikołajczyka oraz szefa sztabu Naczelnego Wodza gen. dyw. Stanisława Kopańskiego przyjęto taką formułę likwidacji Oddziału VI, aby przejąć jego aktywa na potrzeby działalności konspiracyjnej na rzecz Polski. Nikomu nie przyszło do głowy, że pozbawiony nadzoru Tatar będzie dysponował ogromnymi aktywami według własnego widzimisię. Centrala “Hel” utrzymywała łączność z działającymi w Polsce resztkami struktur AK, organizacji “NIE” oraz Zrzeszenia WiN.

Dla przejęcia aktywów likwidowanego Oddziału VI (Specjalnego) utworzono dwie struktury: 

  • niejawną centralę konspiracyjną “Hel”, kierował nią podwładny gen. Tatara – płk Stanislaw Nowicki.
  • formalnie jawną, ale przykrywkową Fundację Drawa

 

KONSPIRACJA_1200px_ozn-250x204 Stanisław Tatar - generał zdrajcaCentrala “Hel” od Komisji Likwidacyjnej Oddziału VI przejęła w całości jego dwa Wydziały: Łączności (Ł), nadzorujący łączność radiową oraz Łączności Lądowej (A) nadzorujący kurierów, zamierzała przejąć bazy i placówki Oddziału VI (Specjalnego) m.in. w Rzymie, Paryżu, Atenach, Sztokholmie, Lizbonie, Egipcie, Turcji, Luksemburgu, Niemczech oraz na Węgrzech. Najistotniejsze było oczywiście przejęcie majątku funkcjonującej w Latiano, nieopodal Brindisi (Włochy) Głównej Bazy Przerzutowej (Bazy nr 11) o kryptonimie “Jutrzenka” – niegdyś dowodzonej przez organizatora zrzutów Cichociemnych i zaopatrzenia dla Armii Krajowej mjr / ppłk dypl. Jana Jaźwińskiego.

Według ustaleń historyka Zbigniewa S. Siemaszko, w Głównej Bazie Przerzutowej (bazie nr 11) z dotacji prezydenta USA Roosevelta na wsparcie konspiracji w Polsce pozostało  6.451 tys. USD (sześć milionów czterysta pięćdziesiąt jeden tysięcy dolarów). Pieniądze te rozdysponowano następująco:

  • 1 mln 136 tys. USD oddano do dyspozycji ppłk Mariana Dorotycza – Malewicz ps. Hańcza, byłego dowódcy “Elby” we Włoszech (podlegały mu bazy O.VI:  nr 11 (GBP) w Latiano, nr 10 w Ostunii oraz “Capri”
  • 2 mln 669 tys. USD przesłano do Niemiec do placówek Oddziału VI (Specjalnego) przy 1 Dywizji Pancernej oraz 1 Samodzielnej Brygadzie Spadochronowej
  • 2 mln 250 tys. USD przewieziono do placówki w Paryżu
  • 396 tys. USD wysłano do placówki w Brukseli.

 

dolary-250x233 Stanisław Tatar - generał zdrajcaDepozyty w Paryżu i Brukseli nie były znane legalnym władzom RP: Prezydentowi, Naczelnemu Wodzowi czy szefowi sztabu NW gen. Kopańskiemu. Centrala “Hel” dzięki mjr. Utnikowi przejęła także 99 tys. USD z bazy O.VI w Szwajcarii. Ponadto centrala “Hel” Tatara przejęła liczne nieruchomości będące własnością O.VI. oraz zakupiła nowe, m.in:

  • dom z dużym ogrodem i garażem w Londynie przy 6 Montepelier Avenue (kupiony wiosną 1945, sprzedany we wrześniu 1949), zamieszkał tam Tatar
  • trzy kamienice w Londynie przy Cornwall Gardens nr 11 (kupiona w czerwcu 1945, sprzedana w listopadzie 1950) = zamieszkał w niej Utnik; przy Cornwall Gardens nr 13 – zamieszkał w niej Nowicki (kupiona 15 kwietnia 1946, sprzedana 9 sierpnia 1951); przy Cornwall Gardens nr 15 (kupiona 23 października 1946, przekazana 29 sierpnia 1947 ambasadorowi PRL  (siedziba wojskowego attachatu) Jerzemu Michałowskiemu
  • posiadłość wiejska Manor Farm pod Londynem (Northcray k. Sidcup)
  • dom w Paryżu przy 74 rue Lauriston (kupiony na nazwisko Franciszka Prochaski, później PRL-owskie Ognisko Polskie),
  • posiadłość Chateau Presles en Brie pod Paryżem (kupione na nazwisko Franciszka Prochaski)
  • dwa zamki we Francji
  • dom w Luksemburgu

 

Delegatura_SZ_1945-300x317 Stanisław Tatar - generał zdrajcaW tym czasie w sowietyzowanej siłą Polsce wykrwawiali się żołnierze wyklęci organizacji “NIE”, Delegatury Sił Zbrojnych, Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość oraz innych formacji antykomunistycznych. W emigracyjnych środowiskach niepodległościowych w Wielkiej Brytanii działały antykomunistyczne struktury wspierające walkę w Kraju, m.in: Delegatura Zagraniczna WiN, Polski Ruch Wolnościowy Niepodległość i Demokracja i in.

organizacja-NIE-250x253 Stanisław Tatar - generał zdrajcaWobec braku środków finansowych na działalność konspiracyjną w Polsce, środowiska emigracyjne zmuszone były korzystać z pomocy zachodnich służb specjalnych (SiS, OPC, CIA), które przekazały im ok. miliona dolarów. Po roku 1952 było to przyczyną ostrych kontrowersji znanych jako afera Bergu oraz uniemożliwiło zjednoczenie struktur polskiej emigracji. Tatar nie wsparł antykomunistycznej walki, uważał że może swobodnie dysponować państwowymi pieniędzmi, dlatego ostatecznie je zdefraudował…

 

Do sierpnia 1945 Tatar gładko i werbalnie pozorował wsparcie opcji niepodległościowej, z DSZ bardzo krótko współpracowała założona przez Tatara centrala konspiracji “Hel”Potem otwarcie – choć także na krótko – Tatar wsparł zwolenników postanowień z Jałty, w tym Mikołajczyka. Według ustaleń historyka Zbigniewa S. Siemaszko, Tatar przekazał Mikołajczykowi i jego ludziom zaledwie ok. 270 tys. dolarów. Finalnie Tatar oszukał własny rząd i prezydenta R.P., rozpoczął negocjacje z wywiadem “Polski Ludowej”, licząc na intratną posadę po powrocie do Polski. Swój prywatny interes uznał za najważniejszy – centrala konspiracyjna “Hel” posłużyła mu do bezczelnego przywłaszczenia majątku będącego w dyspozycji emigracyjnego rządu R.P.

dyplom-FON-224x300 Stanisław Tatar - generał zdrajcaTatar był szefem efemerycznej organizacji “Niepodległość i Wolność“, której ekspozyturą była właśnie “centrala Hel”.  We władzach tej organizacji mieli być – według jego opowieści – on sam (ps. Gruda), prezydent Władysław Raczkiewicz (ps. Atut), premier Kwapiński (ps. Dukat), Naczelny Wódz (ps. Hetman), gen Kopański szef sztabu NW (ps. Namiestnik), “szef sztabu centrali Hel” Nowicki (ps. Sternik); naturalnie w depeszach posługiwano się odrębnym szyfrem. Zbigniew S. Siemaszko podkreśla – “tajna organizacja montowana przez Tatara i jego głównych pomocników Nowickiego i Utnika była oparta na fałszerstwie. Polegało ono na tym, iz na zewnątrz występowali oni jako niepodległościowcy, działający zgodnie z legalnymi władzami znajdującymi się na emigracji, natomiast w rzeczywistości byli zdecydowanymi zwolennikami uległości, którą wprowadzał Mikołajczyk”.

Udało się ustalić nazwiska 23 osób, które – w większości w dobrej wierze – działały w “konspiracji tatarowskiej’. Był wśród nich m.in. płk dypl. Leon Mitkiewicz, oficer łącznikowy Sztabu Naczelnego Wodza przy Połączonym Komitecie Szefów Sztabów (Combined Chief of Staff) w Waszyngtonie. Na polecenie Tatara zorganizował tam dwuosobową placówkę “Star”. Tatarowska centrala “Hel” miała także placówki w Niemczech: “Knieja” przy 1 Dywizji Pancernej gen. Maczka w Meppen (kpt. dypl. Jan Krzyżanowski), oraz “Kartel” (kpt. dypl. Jan Podoski) przy 1 Samodzielnej Brygadzie Spadochronowej gen. Sosabowskiego, także placówkę “Niebo” w Rzymie, kierowaną przez “Hańczę” oraz placówki w Paryżu, Luksemburgu i Brukseli. “Hel” miał trzy radiostacje: przy Cornwall Gardens 11, na której pracował cichociemny Leszek Starzyński, przy Montpelier Avenue 6 (kpr Jan Leszczyński) oraz w Dyrham Park k. High Barnet (plut. Kazimierz Janke). Finalnie, z całej “konspiracji tatarowskiej” tylko czterech oficerów powróciło do “Polski Ludowej”. Pozostali twierdzili (w większości prawdziwie) że zostali oszukani. Historycy do dzisiaj nie odnaleźli cienia śladu jakiejkolwiek pożytecznej działalności “tatarowskiej konspiracji” w interesie Rzeczpospolitej…

 

37-1069-284x400 Stanisław Tatar - generał zdrajca

płk Bruno Nadolczak

Cichociemny płk cc Bruno Nadolczak relacjonuje otwarcie i jednoznacznie: Z końcem grudnia 1944 Brytyjczycy zawiesili operacje do Polski z powietrza. Kurierzy dochodzili drogą naziemną i z reguły wpadali w ręce UB na melinach kontaktowych (…) Doszliśmy w kraju do przekonania, że Londyn jest źródłem wsyp. Między innymi w tej sprawie wybrałem się do Londynu. W Kopenhadze poprosiłem brytyjską misję wojskową o przekazanie wiadomości do O. Spec. celem odebrania mnie. Odpowiedź przyszła, a w jej wyniku zostałem osadzony w twierdzy. I pewnie długo wygrzewałbym się na jej blankach, gdyby nie komendant twierdzy, oficer duński, który zawiadomił dowódcę Dyw. Pancernej na okupacji w Niemczech. Przysłany oficer przewiózł mnie do Brygady Spadochronowej.

W Londynie przekonałem się bez większych trudności, że wyjście każdego kuriera do kraju oraz adresy kontaktowe w Polsce były przekazywane urzędującej w stolicy W. Brytanii misji warszawskiej [przedstawicielom władz “Polski Ludowej” – RMZ]. Nie było natomiast wpadek na osi Baza włoska – kraj, będącej w dyspozycji “Hańczy” [ppłk Dorotycz-Malewicz – przyp. RMZ] (…). Londyn [czytaj: renegaci z grupy Tatara – przyp. RMZ] sypał własne podziemie w kraju.

 

Kim_Philby-210x300 Stanisław Tatar - generał zdrajcaW tym czasie w Wielkiej Brytanii – oprócz sowieckich “agentów wpływu” w brytyjskim Foreign Office – funkcjonowała groźna sowiecka siatka szpiegowska, tzw. piątka z Cambridge. Wśród nich był osławiony Kim Philby, oficer brytyjskiej MI6 / SOE, szpieg współpracujący z sowieckim NKWD. Był jednym z brytyjskich instruktorów Cichociemnych w “szkole szpiegów” STS 34 – the Drokes, Beaulieu, Hampshire (Wielka Brytania); szkolił się tam m.in. mój Dziadek.

Historyk Zbigniew S. Siemaszko, w kontekście Tatara oraz Philby’ego zauważa, że “padli ofiarą brytyjskich czy też polskich donosów” m.in. rtm Witold Pilecki, kpt. Jerzy Żuralski – kurier “Helu” do Jana Rzepeckiego, także Cichociemni: kpt. Adam Boryczka – kurier WiN, mjr Bolesław Kontrym,  rtm Andrzej Czaykowski, także kurier Jan Błaszczyk ps. Kret, instruktor wywiadu w ośrodku łącznościowców w Polmont…   

 

Fundacja “Drawa”
Londyn-Montpelier-6_1-250x189 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Willa w Londynie przy Montpelier 6

Fundacja Drawa była jedną z dwóch (obok centrali “Hel”) struktur “tatarowskiej konspiracji”; miała charakter “przykrywkowy”, kamuflowała funkcjonowanie funduszu “Drawa” oraz przepływy finansowe. Służyła do niejawnych operacji finansowych, formalnie zarejestrowana została jako – nomen omen – “Polskie Stowarzyszenie Samopomocy” (Polish Self-Help Association), z siedzibą w Londynie przy ul. Cornwall Gardens. Do działania tego przykrywkowego stowarzyszenia wciągnięto płk Edwarda Maliszewskiego (powrócił do Polski) i Franciszka Prochaskę (wyemigrował do Paryża). Obaj sądzili – jak wynika z protokołu przesłuchania Tatara z 11 listopada 1949, że utworzono je w celu zabezpieczenia pieniędzy Cichociemnych oraz kurierów.

Nazwa fundacji (funduszu) “Drawa”, pochodzi od nazwy dopływu Dunaju, przepływającego przez Włochy, Austrię i Chorwację. W okresie tworzenia fundacji, Główna Baza Przerzutowa – baza nr 11 w Latiano nieopodal Brindisi (Włochy), uczestniczyła wraz z placówką brytyjskiego SOE w “Akcji Drawa” która miała integrować środowiska polonijne na tamtych terenach. Działania Oddziału VI zawsze były tajne, ale być może poprzez zbliżoną nazwę Tatar chciał wywołać wrażenie, że fundacja (czy fundusz) “Drawa” ma cokolwiek wspólnego z działaniami polskiej Bazy nr 11 oraz właściwej terytorialnie placówki brytyjskiej Special Operations Executive.

Fundacją – a ściślej jej funduszem – dysponowali: Stanisław Tatar, Marian UtnikStanislaw Nowicki, Utnik lansował dla tej grupy propagandową nazwę “Komitet Trzech”. Fundacja “Drawa” była ściśle związana z “centralą Hel” na tyle ściśle, że używano tych nazw także zamiennie. Należy jednak mieć na uwadze, że obie struktury były ściśle podporządkowane Tatarowi, a pozostałe osoby z “Komitetu Trzech” były od niego zależne.

Fundacja początkowo dysponowała kwotą ok. 6,5 mln dolarów (6.451 tys. USD) byłego Oddziału VI (Specjalnego) Sztabu Naczelnego Wodza, kontem bankowym z kwotą stu tysięcy funtów szterlingów (przekazaną przez MON), a także złotem FON (ok. 400 tys. USD).

Marian Utnik – Likwidacja Oddziału VI
w: Zeszyty Historyczne, Instytut Literacki Paryż 1982, zeszyt 62, s. 201-205

 

Według historyka Zbigniewa S. Siemaszki, w obu strukturach: centrali “Hel” oraz fundacji “Drawa” działali: płk dypl. Edward Maliszewski (powrócił do “Polski Ludowej”), Cichociemny mjr dypl. Kazimierz Bilski (pozostał w Wielkiej Brytanii), mjr dypl. Adam Szanser (szef łączności centrali “Hel”), mjr inż. Sabin Popkiewicz (łączność centrali “Hel”), kpt. Stefan Jagiełło (szyfrant O.VI oraz centrali “Hel”, powrócił do PL), kpt. Eysmont  (szyfrant, pozostał w GB), por. Rzeczycki (szyfrant), por. Ignacy Chwiałkowski (rachmistrz O.VI oraz centrali “Hel”), por. Alfred Wiśniewski (archiwista, fotograf, strażnik FON), ppłk Marian Dorotycz – Malewicz ps. Hańcza (placówka “Niebo” w Rzymie), mjr dypl. Jan Krzyżanowski (placówka “Knieja” przy 1 DP w Meppen), kpt. dypl. Jan Podoski (placówka “Kartel” przy 1 SBS, kwatermistrz 1  Samodzielnej Brygady Spadochronowej, powrócił do PL), kpt. dypl. Jan Kociołek (komendant radiostacji 1 DP w Meppen), por. inż Feliks Doborzyński (oficer techniczny radiostacji 1 DP w Meppen), ppłk dypl. Antoni Szczerbo – Rawicz (od marca 1945 dowódca 1 SBS), kpt. dypl. Jerzy Morawicz (kwatermistrz 1 SBS), Zdzisław Woydat vel Wojdat (cywil, szwagier Tatara, placówka we Francji), ppłk Franciszek Prochaska (b. szef Wydziału Finansowego O.VI,  Chateau Presles en Brie, Francja), kpt. Jan Majeranowski (Chateau Presles en Brie, Francja), Janina p.v. Pronaszko sec. Konopacka (Chateau Presles en Brie, Francja), ppłk Znamierowski (Francja, prawdopodobnie placówka “Witold” lub “Kura”), płk Władysław Garlicki oraz H. Niewiadomska (placówka “Bogumił” w Luksemburgu). W lutym 1947 Tatar nakazał rozwiązanie centrali “Hel”

Marian Utnik – Obrona utopijnych planów
w: Wojskowy Przegląd Historyczny 1986, nr 1, s. 144-167

 

Samobójstwo płk. Hańczy
DSC01335_Hancza-227x300 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Ppłk Marian Dorotycz – Malewicz ps. Hańcza

2 czerwca 1944 ppłk Marian Dorotycz – Malewicz ps. Hańcza został mianowany szefem nowo utworzonego dowództwa “Elba”, któremu podporządkowano dwie bazy i placówkę we Włoszech, mianowicie: Główną Bazę Przerzutową (baza nr 11) w Latiano kierowaną przez mjr dypl. Jana Jaźwińskiego, ośrodek szkolenia Cichociemnych (baza nr 10) w Ostuni, kierowany przez ppłk dypl. Leopolda Krizara, oraz placówkę “Capri” w Bari, kierowaną przez kpt. Stanisława Mitko. “Capri” zajmowała się przerzutem Polaków do 2 Korpusu Polskiego oraz przygotowywaniem tras przerzutowych z brzegów Adriatyku do Polski, przez Jugosławię i Węgry, bowiem spodziewano się takiego kierunku natarcia aliantów. “Hańczy” podporządkowano także centralę łączności (pracującą głównie dla Bazy nr 11) w pobliskim Mesagne.

W związku ze spodziewanym zakończeniem wojny, na początku 1945 rozpoczęto likwidację Oddziału VI (Specjalnego) oraz wszystkich jego baz i placówek. Likwidacją Oddziału VI i jego aktywów w Wielkiej Brytanii i za granicą kierował powołany na szefa Komisji Likwidacyjnej mjr Marian Utnik, dotychczasowy szef Oddziału, mianowany na tę funkcję z rekomendacji gen. Stanisława Tatara, nota bene – jego zaufany człowiek (oczywiście artylerzysta). Dzięki niemu Tatar przerzucał wszystkie potrzebne mu aktywa do w pełni kontrolowanej przez siebie “centrali konspiracyjnej Hel” oraz do fundacji (funduszu) “Drawa”.

dolary-250x140 Stanisław Tatar - generał zdrajcaNajistotniejsze było przejęcie ogromnego majątku Głównej Bazy Przerzutowej (Bazy nr 11) w Latiano, nieopodal Brindisi (Włochy). W jej zasobach znajdowało się m.in. 6.451 tys. USD (sześć milionów czterysta pięćdziesiąt jeden tysięcy dolarów). Tatar kazał “Hańczy” przesłanie tych pieniędzy do Londynu. Gdy pierwszy transport 300 tys. dolarów zatrzymała brytyjska kontrola celna, zrezygnował z tego pomysłu. We Włoszech utworzono Ośrodek Wyszkolenia Łączności, w skład którego wchodziła Szkoła Radiotechniczna w Rzymie przy Piazza Remuria oraz istniejące warsztaty radiowe w Safar pod Rzymem. W jedenastu czarnych walizach obwiązanych kablem telefonicznym, przewieziono miliony dolarów z byłej Bazy nr 11; ulokowano je w pokoju Szkoły Radiotechnicznej. “Hańcza” wynajął  mieszkania w Rzymie, w tym jedno w ekskluzywnej dzielnicy Parioli przy ogrodzie zoologicznym, nieopodal Villa Borghese oraz przy Fonte di Fauno (w pobliżu tej szkoły), gdzie zamieszkał.

“Hańcza” we Włoszech znalazł się w skomplikowanym położeniu. Jak wszyscy żołnierze polscy na tym terenie podlegał 2 Korpusowi, ściślej (jako szef OWŁ) jego szefowi łączności płk dypl. Tadeuszowi Roli. Jako szef placówki “Niebo” (tatarowskiej centrali “Hel”) podlegał bezpośrednio Tatarowi, jako były dowódca “Elby” odpowiadał za jego likwidację przed szefem Komisji Likwidacyjnej Oddziału VI – mjr dypl. Utnikiem.

Ppłk dypl. Tadeusz Rola, bezpośredni zwierzchnik “Hańczy” we Włoszech, relacjonował: “Ppłk Malewicz był wówczas komendantem Szkoły Radiotechnicznej w Rzymie ze zlikwidowanej Bazy nr 11 [Głównej Bazy Przerzutowej – RMZ]. Szkoła podlegała służbowo mnie, ale ppłk Malewicz jednak stale jeszcze komunikował się bezpośrednio z gen. Tatarem w sprawach zlikwidowanej Bazy. (…) Rozmawialiśmy z nim, że nie powinien już otrzymywać żadnych poleceń ani rozkazów bezpośrednio od gen. Tatara poza plecami d-cy 2 Korpusu, gdyż za całość wojska polskiego na terenie Włoch jest odpowiedzialny gen. Anders. Ppłk Malewicz zgadzał się ze mną i w sierpniu 1945, jadąc do 1 Dyw. Panc. w celu spotkania się z gen. Tatarem miał mu tę sytuację dokładnie przedstawić”.

fonte-di-fauno-250x158 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Rzym, Via della Fonte di Fauno
widok współczesny

Jakby było mało potrójnego podporządkowania, Tatar kazał “Hańczy” prowadzić podwójną księgowość: niejawny fundusz “Depozyty Centrali” oraz supertajny fundusz “Drawa”. Ten pierwszy miał obejmować – znaną Naczelnemu Wodzowi – część pieniędzy byłej Bazy nr 11, ten drugi – pozostałą część milionów dolarów Bazy nr 11, ukrytą przed legalnymi władzami R.P. na emigracji. Naczelny Wódz został okłamany przez Tatara, że w Bazie nr 11 pozostało ok. 4,2 mln dolarów – faktycznie zaś pozostało ponad 6,5 mln USD.

Przebywający w Rzymie gen. Anders wezwał na rozmowę “Hańczę”; zgodnie z ustaleniami z prezydentem oraz premierem R.P. kazał przekazać miliony dolarów b. Bazy nr 11 w części do 2 Korpusu, w części do ambasady R.P. przy Watykanie. O rozkazie “Hańcza” zameldował Tatarowi. Od Nowickiego otrzymał informację, że ma tego nie robić – decyzję o miejscu przechowywania pieniędzy podejmie centrala “Hel”.

Trappist_prayingjpg-136x300 Stanisław Tatar - generał zdrajca21 czerwca 1945 powrócił z niewoli gen. Tadeusz Komorowski, objął funkcję Naczelnego Wodza; Tatar uzgodnił z nim i gen. Kopańskim, że pieniądze “depozytów Centrali” przekaże do Niemiec, kwatermistrzom: 1 Dywizji Pancernej oraz 1 SBS. Wściekły z powodu niewykonania jego rozkazu gen. Anders zrugał “Hańczę”, ten zameldował o problemie Tatarowi, po czym Komorowski zadepeszował do Andersa i potwierdził swoją decyzję o przekazaniu dolarów do Niemiec. Tatar zakazał “Hańczy” informowania Naczelnego Wodza (sic!) o funduszu “Drawa”…

Zgodnie z poufną dyspozycją Komorowskiego oraz supertajną Tatara, “Hańcza” przekazał (do Niemiec):

  • kwatermistrzowi 1 SBS kpt. dypl. Jerzemu Morawiczowi (z “konspiracji tatarowskiej”):  ok. 680 tys. dolarów USA w 19 pasach z dolarami papierowymi, 11 pasów ze złotymi dolarami USA, 2.660 złotych dolarów USA, 350 złotych dolarów kanadyjskich, 212 złotych funtów brytyjskich, 300 złotych franków francuskich,20 złotych marek niemieckich oraz 2 sztabki platyny nieznanej wagi;
  • kwatermistrzowi 1 DP kpt. dypl.  Janowi Podoskiemu (także z “konspiracji tatarowskiej”):  pozostałe walory “Depozytów Centrali”.

Sprawozdanie komisji mjr dypl. Jana Gorzko ws. przejęcia aktywów Głównej Bazy Przerzutowej i in.
(Dokumenty z teczki “Sprawa ś.p. płk Hańcza – Studium Polski Podziemnej, sygn. SK 26/39)

 

wyspa-tyberyjska-250x174 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Klasztor i szpital na Wyspie Tyberyjskiej

Fatebenefratelli-logo-241x300 Stanisław Tatar - generał zdrajcaPrzewidując rychłą likwidację zbędnej “Szkoły Radiotechnicznej” – która była fikcją – “Hańcza” zdecydował ukryć pieniądze “funduszu Drawa”. Ustalił z O. Maurycym z klasztoru i szpitalu Bonifratrów w Rzymie, że umieści na strychu prowadzonego przez Bonifratrów szpitala “Fatebenefratelli”, na Wyspie Tyberyjskiej w Rzymie, skrzynię z “ważnymi dokumentami”. Osobiście przewiózł do klasztoru drewnianą skrzynię, zamkniętą na dwie kłódki. Znajdowały się w niej pieniądze tatarowskiego “funduszu Drawa”. Wiedział o tym tylko adiutant “Hańczy” por. Czesław Miciński.

Dolary przerzucane przez Cichociemnych pakowane były w parciane (brezentowe) pasy z impregnowanego gorącym woskiem płótna, o długości ok. 120 cm i szerokości ok. 18 cm, z sześcioma kieszeniami. Do tych kieszeni wkładano zwykle po trzy paczki banknotów lub rulony monet. Paczki banknotów były opieczętowane, kieszenie przeszywano grubą, mocną, jedwabną nicią, której końce plombowano. Każdy pas posiadał numer; jeśli zawierał banknoty 10-dolarowe, jego wartość wynosiła 18 tys.; jeśli 20-dolarowe – 36 tys. USD. Jeśli w pasie były złote monety 10-dolarowe, mieścił 2,4 tys. USD; jeśli złote monety 20-dolarowe – 3,6 tys. USD. Pasy miały pojemność do 100 tys. dolarów (w zależności od nominału pakowanych banknotów).

Isola_Tiberina-250x166 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Wyspa Tyberyjska

W ten sposób wszystkie – rządowe – aktywa, w tym pieniądze byłego Oddziału VI (Specjalnego) Sztabu Naczelnego Wodza zostały przez Tatara w części rozdysponowane, w części “sprywatyzowane”. Tatar kontrolował łączność pomiędzy “centralą konspiracyjną Hel” w Londynie a radiostacjami Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość w komunizowanej Polsce. Radiostacje w Londynie obsługiwali łącznościowcy z “tatarowskiej konspiracji”. Miliony dolarów zdeponowane u kwatermistrzów 1 Dywizji Pancernej oraz 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej – choć formalnie przekazane – nadal były kontrolowane przez ludzi “tatarowskiej konspiracji”. Pozostały majątek (w tym miliony dolarów) został przez Tatara faktycznie “sprywatyzowany” – nie wiedział o nim ani Naczelny Wódz, ani emigracyjny rząd R.P. Wszystkie aktywa były nadal w rękach ludzi z “tatarowskiej konspiracji”. Niektóre już bezczelnie ukradzione, jak paryskie pieniądze u szwagra Tatara.

Wladyslaw_Anders-252x350 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Władysław Anders

Prowadzenie nielegalnej łączności przez “tatarowską konspirację” z Włoch spowodowało problemy, których Tatar nie przewidział oraz częściowe rozsypanie się misternego planu. Brytyjczycy wprowadzili od 1 kwietnia 1945 zakaz prowadzenia łączności radiowej z Polską. Kilka tygodni po tym terminie, brytyjski gen. Harold Alexander, dowódca 15 Grupy Armii, któremu podlegał także 2 Korpus Polski gen. Władysława Andersa zażądał respektowania zakazu. Anders wezwał “Hańczę” i powtórzył zakaz, “Hańcza” pisemnie zobowiązał się do jego przestrzegania. Po kilku kolejnych tygodniach gen. Alexander, na bankiecie w którym uczestniczył także gen. Anders, wystąpił z pretensjami – “Obiecałeś, że nie będzie korespondencji radiowej z Włoch, a tymczasem wasze stacje w dalszym ciągu nadają stąd do Polski”. Anders się wściekł, następnego dnia, 2 października 1945 wezwał “Hańczę” do kwatery 2 Korpusu Polskiego w Porto San Giorgio. Po ostrej reprymendzie “Hańcza” napisał oświadczenie – “radiostacja Szkoły Radiotechnicznej nie prowadziła w ostatnich miesiącach żadnej korespondencji ani z krajem, ani z Londynem. (…) stwierdzam to oficerskim słowem”. 

Protokol_Jazwinski-Hancza_1-250x209 Stanisław Tatar - generał zdrajcaGen Anders przygotował się do tej rozmowy – miał niezbite dowody, że “Hańcza” kłamie. Później potwierdziło się, że prowadzono łączność z Londynem, Kairem, Stambułem, Niemcami oraz – prawdopodobnie – także z Polską. Gen. Anders nałożył na “Hańczę” areszt domowy i rozkazał mu pozostanie w kwaterze głównej 2 Korpusu. Odpowiedzialny za wykonanie tego rozkazu płk dypl. Wincenty Bąkiewicz przydzielił “Hańczy” kaprala jako quasi ordynansa, nakazując żołnierzowi dyskretną obserwację “Hańczy”. Gdy po kilku dniach “Hańcza” zniknął, zarządzono poszukiwania, wysyłając list gończy do placówek wywiadu 2 Korpusu z nakazem aresztowania.

szpital-fatebenefratelli-250x141 Stanisław Tatar - generał zdrajcaPo zniknięciu “Hańczy”, gen. Władysław Anders ściśle tajnym rozkazem powołał komisję do przejęcia przez 2 Korpus wszystkich aktywów i dokumentów Głównej Bazy Przerzutowej. W skład komisji włączono adiutanta “Hańczy”, por. Micińskiego. Rozkazem z 29 września 1945 gen. Anders rozkazał mjr dypl. Janowi Jaźwińskiemu, oficerowi wywiadu, byłemu komendantowi G.B.P. (bazy nr 11) jednostronne (bez udziału Hańczy) przejęcie jej akt, szyfrów, radiostacji oraz wszelkich skrytek.

Mjr dypl. Jan Jaźwiński dość szybko wpadł na trop skrzyni z dolarami Bazy nr 11, ukrytej w szpitalu Bonifratrów na wyspie Isola Tibertina. Już 2 października 1945, od dwóch byłych swoich podwładnych, dowiedział się, że słyszeli nazwę “Tiberina” w rozmowie “Hańczy” z Micińskim (Pamiętnik, tom. II, s. 340). Adiutant “Hańczy” por. Miciński podczas przesłuchania początkowo zaprzeczał istnieniu skrytek, w końcu przyznał że przewiózł pieniądze do klasztoru na wyspie Tiberina. Po przesłuchaniu Micińskiego, mjr dypl. Jan Jaźwiński napisał notatkę dla szefa sztabu  2 Korpusu (do rąk własnych), w której podkreślił:

“(…) główny wysiłek Hańczy i Tatara był skoncentrowany na problemie jak i gdzie pieniądze A.K. przerzucić z Włoch do Niemiec względnie Francji. Odchodząc z Bazy Jutrzenka przekazałem Hańczy ok. 12 milionów dolarów przeznaczonych dla A.K., których do Polski nie można było przerzucić.”
Jan Jaźwiński – Dramat dowódcy. Pamiętnik oficera sztabu oddziału wywiadowczego i specjalnego (przygotowanie do druku: Piotr Hodyra i Kajetan Bieniecki), tom II, s. 345,  Polski Instytut Naukowy w Kanadzie, Montreal 2012, ISBN 978-0-9868851-3-6

 

Podpisany przez komisję – w tym mjr. dypl. Jana Jaźwińskiego –  “Protokół znalezienia, odebrania i otwarcia zawartości skrytki, założonej przez płk. Hańcza Ryszarda i por. Miciński Czesława, w Ospedale dei Fatebenefratelli na wyspie Tiberina w Rzymie, spisanego w Kancelarii Placówki “R” dnia 5.X.1945″ zawiera informację, że komisja udała się na to miejsce tego dnia w samo południe, z pomocą ślusarza otworzyła skrzynię i zabrała z niej dwie mniejsze drewniane skrzynki, zostawiając zakonnikowi, O. Maurycemu pokwitowanie.

00_Teczka_DSC01289-250x172 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Akta “sprawy Hańczy”

W rzymskiej placówce II Oddziału (wywiadu) 2 Korpusu Polskiego komisja otworzyła skrzynkę oznaczoną numerem “5” oraz znajdującą się w niej “walizkę nr 5”, w której znaleziono 12 pasów sześciokieszeniowych z dolarami oraz paczkę 5.638 dolarów. Komisja otworzyła też drugą skrzynkę, oznaczoną nr “4”, w której była walizka z numerem “4”, ale walizki tej nie otworzono.

Później w sprawozdaniu mjr dypl. Jana Gorzko wskazano, że w obu tych walizkach znajdowały się dolary papierowe, łącznie na kwotę 1.136.638 (milion sto trzydzieści sześć tysięcy sześćset trzydzieści osiem). Jak relacjonuje we wspomnieniach mjr dypl. Jan Jaźwiński, Ojciec Maurycy poinformował, że w skrzyni znajowało się pięć skrzynek, z których trzy zostały już zabrane przez płk Dorotycza-Malewicza ps. Hańcza oraz por. Micińskiego.

Protokół i in. dokumenty komisji mjr dypl. Jana Jaźwińskiego ws. przejęcia depozytu dolarowego
(Dokumenty z teczki “Sprawa ś.p. płk Hańcza – Studium Polski Podziemnej, sygn. SK 26/39)

 

DSC01348_depesza-250x100 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Depesza rzymskiej placówki wywiadu 2 Korpusu Polskiego

Gdy obie komisje powołane przez gen. Andersa zakończyły już swoje prace, wciąż trwały poszukiwania “Hańczy”, który samowolnie oddalił się z nałożonego na niego aresztu domowego. We wtorek 9 października 1945, o godz. 9.30 patrol w składzie: ppor. Aleksander Aksan, ppor. Lech Lipowicz, pchor. Lisowski udał się do mieszkania “Hańczy” w Rzymie, przy Fonte di Fauno. Na ich widok “Hańcza” – który na polecenie Tatara ukrył (czyli ukradł) pieniądze przed legalnymi władzami R.P. oraz swoimi przełożonymi – strzelił sobie w głowę. Ppor. Aksan zawiadomił 104 Brytyjski Szpital Wojskowy oraz swojego przełożonego.

W nocy 9/10 października 1945 ppłk Marian Dorotycz – Malewicz ps. Hańcza zmarł, nie odzyskawszy przytomności. Pozostawił dwa pożegnalne listy, w tym szczegółowe dyspozycje co do rozdysponowania swoich rzeczy.

wyspa-tyberyjska-2-250x213 Stanisław Tatar - generał zdrajcaOficer do zleceń gen. Andersa, płk dypl. Wincenty Bąkiewicz wspominał: “Wreszcie nadszedł meldunek z placówki [wywiadu] w Rzymie, że są na tropie “Hańczy”, a wkrótce potem następny, że “Hańcza” zastrzelił się. Było to dla mnie poważnym zaskoczeniem, gdyż nie spodziewałem się, że targnie się na swoje życie, chociaż z drugiej strony, przed wojną w Krakowie “Hańcza” usiłował popełnić samobójstwo, więc musiała to być psychika niestabilna. Wówczas chodziło o jakieś sprawy kwatermistrzowskie, zresztą “Hańcza” osobiście miał czyste ręce,to jego podwładni robili jakieś machlojki.

DSC01349_depesza-2-250x109 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Depesza rzymskiej placówki wywiadu 2 Korpusu Polskiego

Celowo zostawiliśmy sprawę w rękach Anglików i nie braliśmy udziału w sekcji zwłok i ustaleniu przyczyny śmierci. Angielscy eksperci stwierdzili, iż było to samobójstwo. Tymczasem krążą plotki, że myśmy go zamordowali. Gdyby rzeczywiście był zamiar likwidacji “Hańczy”, to przecież nie zostawiłbym tej, tak drażliwej sprawy w rękach przypadkowego zespołu placówki rzymskiej, a wysłałbym specjalny patrol bardziej nadający się do tego rodzaju, dość zresztą niezwykłego zadania”.

Władysław Michniewicz – Śmierć płk. Hańczy
w: Kultura nr 10/192, Instytut Literacki Paryż, 1963, s. 87-104

Opublikowane później w paryskiej “Kulturze” (nr 10/192 z 1963) rewelacje o rzekomym morderstwie “Hańczy” tak skomentował płk dypl Wincenty Bąkiewicz – “Ostatnio płk Michniewicz ogłosił w “Kulturze” (Mr 10/192, 1963) artykuł oskarżający nas o zamordowanie “Hańczy” w celu dostania w swe ręce pieniędzy przeznaczonych na akcję krajową, które były pod jego opieką. Jest to pomylenie faktów.”

 

Konszachty z “władzą ludową”
Polski_Korpus_Przysposobienia_i_Rozmieszczenia-1-300x249 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Ulotka PKPiR

Po cofnięciu 5 lipca 1945 dyplomatycznego uznania Wielkiej Brytanii dla rządu R.P. na emigracji, w Polskich Siłach Zbrojnych służyło ok. 230 tys. żołnierzy (oprócz Brygady Świętokrzyskiej podległej Amerykanom). Władze “Polski Ludowej” zamierzały przejąć zwierzchnictwo nad nimi. Obawiając się buntu Polaków, Brytyjczycy przedłożyli polskim dowódcom następującą propozycję rozwiązania problemu:

  • utworzenie Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia (Polish Resettlement Corps), jako jednostki brytyjskiej armii, dla żołnierzy PSZ którzy chcieli pozostać w Wielkiej Brytanii. Mogli podpisać dwuletni kontrakt i przygotować się do cywilnego życia; bezpośrednia demobilizacja z PSZ oraz pozostanie w Wielkiej Brytanii nie były możliwe. W trakcie służby w Korpusie żołnierze mogli w dowolnym terminie emigrować do innego kraju, powrócić do Polski albo wstąpić do brytyjskiej armii lub podjąć w Anglii cywilną pracę zawodową;
  • demobilizacja z PSZ oraz przewiezienie na koszt Wielkiej Brytanii do innego kraju dla żołnierzy PSZ wybierających emigrację poza Wielką Brytanią;
  • zgłoszenie na wyjazd do “Polski Ludowej” oraz przekazanie go władzom dla żołnierzy PSZ, którzy chcieli powrócić do Polski.

7 września 1946 pierwsza grupa 76 oficerów, w tym 5 generałów (Chruściel, Kopański, Maczek, Malinowski, Masny), podpisała kontrakt z PKPiR; gen Kopański został mianowany Inspektorem Generalnym PKPiR. 26 września 1946 rząd “Polski Ludowej” (w tym Mikołajczyk) pozbawiła ich polskiego obywatelstwa. Ostatecznie do PKPiR wstąpiło ok. 114 tys. żołnierzy PSZ; ok. 14 tys. emigrowało do Francji, Kanady, USA, Argentyny, Brazylii i innych krajów.

utnik-225x300 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Marian Utnik

Już podczas odprawy generałów Sztabu Naczelnego Wodza, 9 i 10 sierpnia 1945  Tatar otwarcie opowiedział się – wywołując zdumienie pozostałych – za powrotem do “Polski Ludowej”. Finalnie, spośród żołnierzy “organizacji tatarowskiej” przeważająca większość wstąpiła do PKPiR. Tylko nieliczni (oprócz Tatara, Utnika, Nowickiego) zgłosili się na wyjazd do “Polski Ludowej”: Stefan Jagiełło, Jan Podoski, Alfred Wiśniewski. Utnik swój zamiar wyjazdu do sowietyzowanej Polski ujawnił gen. Kopańskiemu 28 marca 1947.

W połowie października 1945 przyjechała z “Polski Ludowej” do Londynu sześcioosobowa “Misja Wojskowa”, która miała zorganizować repatriację żołnierzy PSZ do Polski. Rząd brytyjski nie zaakceptował przymusowej repatriacji zbiorowej, wyrażając zgodę na dobrowolną oraz jednostkową. Misja powróciła z niczym; w Londynie pozostali jej członkowie: płk dypl. Józef Kuropieska (później attache wojskowy) oraz ppłk Maksymilian Chojecki (zastępca). Już w październiku 1945 Kuropieska spotkał się z Utnikiem, ten zameldował o spotkaniu gen. Kopańskiemu. Został poinstruowany, że do spotkań z warszawską “misją” upoważniony jest wyłącznie szef wywiadu Sztabu Naczelnego Wodza płk dypl. Stanisław Gano. Do zadań Kuropieski należało inwigilowanie oraz infiltrowanie polskiej emigracji, składał regularnie meldunki wywiadowcze. Wbrew instrukcji gen. Kopańskiego Utnik regularnie spotykał się z Kuropieską; w styczniu 1946 spotkał się nawet w jego mieszkaniu ze “specjalistą od walki z reakcyjnym podziemiem” gen. Wiktorem Groszem (właśc. Icchak Medres). Grosz wypytywał o Mikołajczyka oraz fundusz Drawa.

Anna Marcinkiewicz-Gołaś –  Przyczyny powołania i działalność
Polskiej Misji Wojskowej w Londynie (1945 -1946)
w: “Niepodległość i Pamięć” 2010 nr 17/1 (31) s. 213 – 226

 

Wiktor_Grosz-250x296 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Wiktor Grosz

W 1946 z ambasadą “Polski Ludowej” kontaktował się także Tatar, pod koniec tego roku ujawnił Kuropiesce, że dysponuje znacznymi pieniędzmi, a także że “komitet trzech” chce powrócić do Polski. 19 grudnia 1946 płk. Kuropieska zameldował szefowi wywiadu gen. Wacławowi Komarowi: “jest najwyższy czas, aby zająć się pieniędzmi grupy Tatar, Utnik,  Nowicki. Sądzę, że jest tego nie mniej niż 500 000 funtów.”

W marcu 1947 na rozmowę z Tatarem przyleciał do Londynu wiceszef wywiadu płk Stanisław Flato, aby ustalić przekazanie władzom “Polski Ludowej” majątku “funduszu Drawa”. W rozmowie z nim Tatar oświadczył że ma ok. 2,2 mln dolarów i kilka nieruchomości w Wielkiej Brytanii, Francji oraz Belgii. Utnik przekazał Flato “Ogólny plan przekazania państwu polskiemu mienia znajdującego się pod opieką “Komitetu Drawa”. 

W tymże “Planie” Tatar z Utnikiem postawili warunki przekazania majątku, m.in.:

  • “dorobek Komitetu, głównie w części zainwestowanej, zachować w postaci specjalnej Fundacji, zorganizowanej na zasadach samowystarczalności (…) przeznaczonej do (…) zapewnienia opieki i pomocy tym współpracownikom Komitetu, którzy (…) przyczynili się do zabezpieczenia mienia (…)”.
  • “maksymalna pomoc i ułatwienia w zakresie niezbędnym do zrealizowania planu,
  • umożliwienia zachowania dobrego imienia członków Komitetu (…),
  • opiekę , tak dla członków Komitetu i ich rodzin, jak i personelu współpracującego (…)
  • unikanie rozgłosu w stosunku do czynników obcych i polskiej emigracji”.

 

Zdumiewająco bezczelna oferta Tatara sprowadzała się zatem do przekazania “władzom Polski Ludowej” części majątku państwowego II R.P., którym dysponował, w zamian za prywatne korzyści. “Plan” Tatara na początku lipca 1947 zaakceptował gen. Marian Spychalski, prawdopodobnie w uzgodnieniu z Gomułką i/lub Bermanem.

list-Utnik_20220519_093218-250x201 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Marian Utnik, List “Do Romana” Nr 3/Sab/49, Lipiec 1949, Centralne Archiwum Wojskowe, Listy Utnika do naszej II-ki, sygn. II.52.362 s. 3.

29 maja 1947 Tatar spotkał się z ambasadorem PL Jerzym Michałowskim oraz nowym attaché wojskowym płk Maksymilianem Chojeckim. 19 czerwca 1947 dziesięć metalowych skrzyń ze złotem FON Tatar z Utnikiem przekazali do ambasady “Polski Ludowej” w Londynie. Prawdopodobnie wtedy – w zamian za złoto – Tatar, Utnik i Nowicki otrzymali… paszporty konsularne, wystawione przez komunistyczne władze Polski. Ok. 208 kg “złotego FON” Tatar przekazał za pośrednictwem attaché wojskowego płk Maksymiliana Chojeckiego; ok. 40 proc. “złotego FON” przejął wywiad PL (Oddział II SG LWP) na potrzeby antyzachodniej działalności wywiadowczej.

Wiosną 1947 Utnik za 500 funtów (ówczesna równowartość ok. dwuletniego stypendium studenckiego – RMZ] kupił list Cadogana, urzędnika brytyjskiego Foreign Office do Mikołajczyka, z 2 listopada 1944 do Mikołajczyka, informujący o poparciu władz Wielkiej Brytanii dla granicy polskiej na Odrze i Nysie. List przekazano do ambasady, wkrótce posłużył jako podłoże propagandowej broszury pt. “Przyczyny ucieczki Mikołajczyka. Zatajony dokument. Rewelacyjne zeznania”…

W Centralnym Archiwum Wojskowym  zachował się list Mariana Utnika do Oddziału II (wywiad), w którym potwierdzał wcześniejsze ustalenia w sprawie utworzenia przez niego na terenie Wielkiej Brytanii trzech siatek wywiadowczych pracujących na rzecz “Polski Ludowej” (do zbierania informacji wojskowych, naukowo – technicznych i politycznych) oraz instruował, kogo przysłać jako oficera wywiadu, aby mógł go “wprowadzić do środowiska jako mojego prywatnego znajomego”.

 

W końcu maja 1947 r. gen. bryg. Stanisław Tatar i jego wspólnicy – płk dypl. Stanisław Nowicki oraz ppłk dypl. Marian Utnik – zdecydowali się jawnie na współpracę z komunistycznym wywiadem wojskowym. Pod płaszczykiem szczytnych celów, za zdefraudowane pieniądze z funduszu “Drawa” oraz złoto Funduszu Obrony Narodowej, należące do polskiego rządu na emigracji, kupowali sobie faktycznie lepszą przyszłość w Polsce Ludowej. Tak przynajmniej sądzili, gdyż nieodległa przyszłość brutalnie zweryfikowała ich przypuszczenia. (…) Działania Komitetu, noszące wszelkie znamiona defraudacji majątku należącego do Skarbu Państwa, zawsze zmierzały w jednym kierunku: powrotu do Polski i wykorzystania zawłaszczonego majątku w celu zabezpieczenia własnej przyszłości. Oczywiście dążenia te na zewnątrz starannie maskowano troską o odbudowę kraju. Daniel Koreś – U źródeł afery TUN: generał Stanisław Tatar, rozpad Komitetu Trzech i przekazanie komunistycznemu wywiadowi wojskowemu funduszu “Drawa” 1947-1949, Przegląd Historyczno – Wojskowy (1/2021), Warszawa 2021, s. 66-104.

 

15 września 1947 r. miała miejsce konferencja w Ambasadzie Polski Ludowej w Londynie, m.in. z udziałem Tatara (…) ustalono szczegóły szeroko zakrojonego planu zakupów na rzecz Polski w krajach zachodnich, oczywiście dzięki funduszowi “Drawa”. Zdecydowano wówczas o otwarciu przy Ambasadzie tzw. biura zakupów Tatara, którym miał kierować Utnik. Biuro miało przede wszystkim realizować zakupy sprzętu i materiałów wg. zapotrzebowania płynącego z Warszawy, a konkretnie z szefostwa wywiadu wojskowego, choć w konsultacji z Ministerstwem Przemysłu. Ustalono także uruchomienie akcji przerzutu gotówki z “Drawy” (…)

tatar-wikipedia-cenzuza-1-300x158 Stanisław Tatar - generał zdrajcaW drugiej połowie 1947 r. Tatar (…) zdecydowany był już na pełną współpracę z komunistami. W lipcu tr. Utnik i Nowicki (i zapewne także Tatar, choć w jego przypadku nie udało mi się dotąd znaleźć stosownego dokumentu) ostatecznie odmówili wstąpienia do Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia (PKPiR), a żeby nie zostać usuniętymi z terenu Wlk. Brytanii, otrzymali fikcyjne zatrudnienie na terenie Ambasady Polski Ludowej w Londynie oraz paszporty dyplomatyczne, które sankcjonowały ich dalszy pobyt na Wyspach Brytyjskich.

Gra pozorów definitywnie się skończyła. Kolejnym przykładem świadomego odcięcia się od dawnych sojuszników była odmowa udzielenia jakiejkolwiek pomocy Mikołajczykowi, wyrażona przez Utnika, za wiedzą i wolą Tatara (…)[  Daniel Koreś – U źródeł afery TUN: generał Stanisław Tatar, rozpad Komitetu Trzech i przekazanie komunistycznemu wywiadowi wojskowemu funduszu “Drawa” 1947-1949, Przegląd Historyczno – Wojskowy (1/2021), Warszawa 2021, s. 69-71.

Uwaga – informacja o współpracy Tatara z komunistycznym wywiadem wojskowym została usunięta z Wikipedii, choć pochodzi z publikacji historyka IPN – patrz cytat powyżej…

 

Jak przekazano złoto FON władzom “Polski Ludowej”?

gold-250x175 Stanisław Tatar - generał zdrajcaTatar 17 listopada 1979 na spotkaniu w Kurii Biskupiej w Lublinie opowiedział bajkę, że wykorzystano do tego pogrzeb gen. Lucjana Żeligowskiego – artyleryjskie skrzynie ze złotem miały stanowić “złoty katafalk”, na którym złożono trumnę generała po pogrzebie 15 lipca 1944 w Londynie. Katafalk i trumna z generałem wylądowały na Okęciu, zaraz potem skrzynie artyleryjskie przejął gen. Piotr Jaroszewicz i gen. Wacław Komar (właśc. Mendel Kossoj), szef Oddziału II Sztabu Generalnego LWP.

Bajka o “złotym katafalku” była dla naiwnych – na użytek publiczny, do niedawna była publikowana nawet w “Wikipedii”… (musiałem to poprawić). W rzeczywistości złoto potajemnie przesyłano z Londynu do Polski pocztą dyplomatyczną. Pierwsze dwie skrzynki złota przewiózł kurier por. Leon Szwajcer 2 lipca 1947, osiem kolejnych przewiozła 13 lipca 1947 Pola Landau, żona zastępcy Szefa Oddziału II Sztabu Generalnego WP. W Londynie pozostało 142 kg złota (w dwóch skrzyniach) w dyspozycji Oddziału II Sztabu Głównego LWP na cele wywiadu antyzachodniego.

Embassy_of_Poland_in_London-227x300 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Ambasada RP, Londyn

Po przewiezieniu do Polski złoty FON formalnie (“papierkowo”) przechowywany był w skarbcu NBP jako “depozyt zastrzeżony”, faktycznie przechowywano go w MON, ale uwaga – już nie w skrzynkach, ale w… kasetach. Przy tym “zawieruszyły się gdzieś” oryginalne spisy zawartości skrzynek ze złotem. W kwietniu 1949 uchwalono ustawę o likwidacji FON, w styczniu 1952 międzyministerialna komisja MON i MF dokonała przeglądu depozytu. Tylko jedna ze skrzyń miała spis zawartości, w pozostałych ich już nie było. Monety numizmatyczne i inne złote przedmioty przekazano na… złom do Skarbca Emisyjnego. 8 listopada przetopiono na sztabki nieznaną ilość przedmiotów o wadze 112 kg.

Do dyspozycji Kancelarii Cywilnej Prezydenta i URM przekazano 526 złotych zegarków, 156 szt. biżuterii, 156 innych złotych przedmiotów oraz kamienie szlachetne. Majątkiem tym dysponowali Bierut, Cyrankiewicz, Jaroszewicz. W 1956 prezes NBP powołał komisję, która wyceniła przedmioty i przekazała je do centrali jubilerskiej “Jubiler” oraz do sklepów “Desy”. Do Zarządu Muzeów przekazano zaledwie 19 przedmiotów. Komisja ustaliła, że części przedmiotów brakuje. Ogółem 96 kg cennych precjozów “złotego FON” rozdysponowano, w 1956 ok. 826 szt. sprzedano w “Jubilerze i “Desie”. Część przywłaszczyli sobie dygnitarze PRL przed 1956.

Od października 1947 do końca 1948 Tatar, Utnik, Nowicki przekazali władzom “Polski Ludowej”:

  • 3.046 tys. dolarów w banknotach papierowych
  • 27 tys. funtów szterlingów w banknotach papierowych
  • 12 tys. dolarów w złocie
  • 1,8 tys. funtów w złocie
  • 100 tys. dolarów – ambasadzie “Polski Ludowej” w Londynie

Ponadto ze środków funduszu Drawa kupiono i przekazano do Polski m.in.: urządzenia radarowe i niewielką ilość radu (56,6 tys. USD), francuskie autobusy dla Warszawy (100 tys. USD), pięć stacji sanitarnych (75 tys. USD), wyposażenie laboratorium fizycznego (15 tys. USD), ponadto książki i inne towary. Władzom “Polski Ludowej” Tatar, Utnik, Nowicki przekazali też dwie nieruchomości w Londynie, jedną w Paryżu oraz farmę pod Paryżem. W lipcu 1948 Tatar został odznaczony przez Bieruta Krzyżem Orderu Odrodzenia Polski IV kl., Utnik orderem V kl. oraz został zweryfikowany w stopniu podpułkownika, następnie awansowany na pułkownika…

 

Stalinowski “proces generałów”

proces-generalow-250x153 Stanisław Tatar - generał zdrajcaHistoryk Zbigniew S. Siemaszko w swojej publikacji “Działalność generała Tatara”  przytacza relację odpowiedzialnego za łączność “centrali Hel” Sabina Popkiewicza: “Po wojnie inż. Popkiewicz opowiadał mi, że w centrali “organizacji tatarowskiej” na Montpelier Ave coraz częściej i w coraz większych ilościach pojawiały się polskie specjały jak “Wyborowa”, kiszone ogórki, kapusta, polska kiełbasa. W tym czasie, a był to rok 1946, wyrobów tego rodzaju na rynku londyńskim nie było i można je było wówczas dostać jedynie przez ambasadę PRL.”

mbp-koszykowa2-250x156 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego

Tatar był zapewne przekonany, że podobna sielanka będzie trwać także po jego przyjeździe do skomunizowanej Polski. Po bezprawnym przekazaniu złota FON 18 lub  19 lipca 1947 Tatar pojechał do “Polski Ludowej” na negocjacje w sprawie przekazania “funduszu Drawa”. W tym czasie ostatecznie zerwał już ze pozorami wspierania Mikołajczyka. Szczodrze czerpał z państwowych pieniędzy II R.P., zagarniając je na własne potrzeby. Tatar i Nowicki mieli np. po dwa samochody, koszty ich zakupu i użytkowania pokrywał fundusz. Ponadto z tego samego źródła Tatar przekazał po tysiąc dolarów m.in. swojej żonie, żonie Kirchmayera, żonie Rzepeckiego i in. Ze środków funduszu Drawa finansowano propagandowe artykuły w prasie brytyjskiej. Wszystkie te wydatki w księgach bezczelnie zapisano jako “pomoc Polsce”. Tatar i jego sitwa czerpali dochody z nieruchomości zakupionych z funduszu Drawa: z najmu mieszkań przy Cornwall Gardens 13, z quasi pensjonatu urządzonego przy Cornwall Gardens 11. Nota bene, zamieszkał tam pracownik attachatu wojskowego “Polski Ludowej” Pakszta, który mógł na bieżąco kontrolować “komitet trzech”. W łączności pomiędzy Tatarem a wywiadem “Polski Ludowej” używano sowieckich szyfrów…

Na początku września 1949 Utnik dostał wezwanie od Komisji Specjalnej Rady Narodowej R.P. w Londynie, badającej działalność gospodarczą emigracyjnych władz państwowych. O wezwaniu powiadomił płk Maksymiliana Chojeckiego z attachatu wojskowego, ten zaś szefa wywiadu “Polski Ludowej”. Po kilku dniach Utnik dostał wezwanie od gen Komara do przyjazdu na początku października do Warszawy. Utnik był zdziwiony, jak sam relacjonował kompanom z “komitetu trzech” – “uważałem wezwanie moje do kraju za rezygnację Oddziału II z propozycji lipcowych stworzenia jakiejś rezydentury informacyjnej w Anglii. Jak wynika z tej wypowiedzi, trójka cwaniaczków z “komitetu trzech”: Tatar, Utnik, Nowicki, miała zamiar zaangażować się jeszcze aktywniej w agenturalną działalność szpiegowską na rzecz wywiadu “Polski Ludowej”. Ok. dwa tygodnie po przyjeździe Utnika do Warszawy, przyjechali także Tatar i Nowicki, zaniepokojeni że bez nich prowadzone są jakieś negocjacje.  Naiwnie sądzili, że po odegraniu roli “pożytecznych idiotów” oraz przekazaniu znacznej części zdefraudowanego majątku państwowego II R.P. będą jeszcze do czegoś potrzebni nowej, komunistycznej władzy w Polsce…

areszt-mbp-warszawa-koszykowa-250x167 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Cala aresztu MBP

Utnikowi kazano wracać – miał jechać pociągiem Pragi, stamtąd lecieć do Londynu. W Łodzi pociąg zatrzymano, Utnik dostał list gen. Komara z żądaniem powrotu do Warszawy. Przyjechał po północy, 3 listopada 1949, został aresztowany na dworcu Łódź Kaliska. Tego samego dnia w pociągu aresztowano Nowickiego. Dzień wcześniej na lotnisku w Modlinie (samolot po starcie z Warszawy wylądował tam pod pozorem uszkodzenia silników) został aresztowany Tatar. Zaraz potem do Londynu przyjechała grupa funkcjonariuszy wywiadu “Polski Ludowej”, dysponująca wszystkimi kluczami aresztowanych. Po drobiazgowej rewizji zabrali interesujące ich dokumenty i rzeczy, w tym dwie kasy pancerne. Były w nich m.in. teczki personalne współpracowników i kurierów “centrali Hel”…

Waclaw_Komar-203x300 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Wacław Komar

Jak później ustalili historycy, decyzję o aresztowaniu “komitetu trzech” podjął Bierut, a formalnie Komisja Biura Politycznego KC PZPR do Spraw Bezpieczeństwa Publicznego, po zapoznaniu się z opiniami kilku najwyższych oficerów wywiadu, którzy zalecali aresztowania. Gen. Wacław Komar (właśc. Mendel Kossoj), gen. Mieczysław Mietkowski (właśc. Mojżesz Bobrowicki), gen. Roman Romkowski (właśc. Natan Grinszpan-Kikiel), płk Ignacy Krzemień (właśc. Ignacy Feuerberg), płk. Józef Czaplicki (właśc. Izydor Kurtz) zgodnie uważali, że przekazanie złota i pieniędzy przez Tatara, Utnika, Nowickiego do “Polski Ludowej” ma charakter wrogi. Jak ujął to historyk Jerzy Poksiński Powstała koncepcja “konia trojańskiego”, który nafaszerowany złotem i pieniędzmi przybywa do kraju, aby zyskać zaufanie władzy, a następnie rozpocząć wrogą przeciwko niej działalność.

Aresztowanych osadzono w areszcie MBP w Warszawie przy ul. Koszykowej (piwnice obecnego Ministerstwa Sprawiedliwości); wobec braku “postępów w śledztwie” na początku 1950 przeniesiono ich do aresztu Głównego Zarządu Informacji, tam poddano wielogodzinnym przesłuchaniom tzw. “konwejerowi”.  Od lata 1951 do 1954, w tzw. “procesach tatarowskich” oskarżono 93 oficerów o udział w “spisku w wojsku” oraz “szpiegostwo”. 38 skazano na śmierć (18 później zmieniono na dożywotnie więzienie); pozostałych na wieloletnie więzienie (trzech zmarło za kratami), tylko jednego uniewinniono. Według niektórych ocen, sprawa Tatara miała być użyta także do procesu politycznego przeciwko Marianowi Spychalskiemu.

Stanisław Salmonowicz – Meandry “sprawy” generała Stanisława Tatara
w: Czasy Nowożytne, 2000, nr 9 (10), s. 187-202

 

Na aucie

W 1956 zwolniono z więzień oraz zrehabilitowano skazanych w “procesach tatarowskich”, w tym “pożytecznego idioty” – Tatara. Przez krótki okres Tatar był doradcą ministra obrony narodowej do spraw II wojny światowej, odznaczony przez Gomułkę Orderem Odrodzenia Polski III kl. Potem wycofał się z życia publicznego, przez środowisko żołnierzy Armii Krajowej był traktowany niechętnie. Żył w dostatku w Warszawie. Zmarł 16 grudnia 1980, pochowany 22 grudnia 1980 na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie (kwatera A18-8-28).

Utnik po wyjściu z więzienia zawarł związek małżeński z siostrą Gustawa Herling-Grudzińskiego, mieszkał w wygodnym mieszkaniu na warszawskim Bemowie. Często wyjeżdżał z żoną do jej brata do Włoch. Pod koniec życia zamieszkał w Domu Społecznym dla Kombatantów, zmarł 24 lutego 2003 w Warszawie.

Nowicki zmarł 9 października 1963, siedem lat po wyjściu z więzienia, pochowany na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach (kwatera A32-4-3).

 

rada-narodowa-londyn-250x165 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Jedno z posiedzeń Rady Narodowej

Gen. Roman Odzierzyński, minister obrony narodowej – do Rady Narodowej R.P.“(…) O tym, że gen. Tatar ukrył część pieniędzy przeznaczonych na dział krajowy przed władzami, dowiedział się gen. Bór po raz pierwszy z raportu gen. Andersa. W raporcie tym gen. Anders donosił o dokonaniu rewizji z bazie [nr 11 – RMZ] i o odkryciu tam i o przejęciu ukrytej kwoty ok. milion i 136.000 dolarów i drobniejszych kwot w innych walutach (lirach). Ponadto doniósł o znalezieniu ksiąg kasowych, które wskazywały, że dalsze jeszcze kwoty zostały ukryte. Po otrzymaniu tej wiadomości gen. Bór wysłał natychmiast gen. Chruściela do Szkocji, celem przesłuchania na miejscu gen. Tatara i spisania protokołu. Gen. Tatar przyznał się, że ukrył na terenie Francji sumę ok. 2.500.000 dolarów i że te ukryte pieniądze pochodziły z tzw. akcji “Drawa”, oraz że całą manipulację w tej sprawie przeprowadził, gdy Naczelnym Wodzem był gen. Sosnkowski (…).

Ponieważ  pisemnego rozkazu gen. Bora, przekazania natychmiast tych pieniędzy Szefowi Sztabu Głównego [b. Sztab Naczelnego Wodza – RMZ] nie wykonał i odmówił wykonać, zwolnił go [Tatara – RMZ] gen. Bór ze stanowiska służbowego, jakie zajmował. Sprawy sądowej nie kazał wytaczać, co zresztą uzgodnił z Prezydentem R.P. do czasu zabezpieczenia pieniędzy krajowych, które były wówczas na terenie Niemiec w 1 Dyw. Pancernej i Brygadzie Spadochronowej, a które były pod opieką, jak się okazało, oficerów związanych i oddanych gen. Tatarowi. Gen Tatar odgrażał się, że jeżeli będzie mu wytoczona sprawa sądowa, to przekaże gospodarzom [Brytyjczykom – RMZ] kwotę i miejsce przechowania pieniędzy krajowych, o co wówczas oni bardzo zabiegali i o co się kilkakrotnie upominali. (…)

Ppłk dypl. Kamieński [Jan Kamieński, Cichociemny – RMZ] jest oficerem PSZ. W r. 1944 został jako skoczek wysłany do Kraju (…) Jego to (…) wysunął płk. Bokszczanin (…) jako kandydata, który by się nadawał do tak ryzykownego przedsięwzięcia jak podjęcie pieniędzy od zaufanych gen. Tatara i przesunięcie ich do Belgii i Francji, celem zachowania w tajemnicy miejsca ich przechowywania i zabezpieczenia. (…) Ppłk Kamieński podjął się przeprowadzenia całej akcji, która nie była łatwa, wymagała bowiem dużej dozy odwagi i ryzyka. (…) Akcję całą sprawnie przeprowadził, wszystkie pieniądze podjął, wywiózł i zabezpieczył, odcinając za sobą i pieniędzmi wszelkie ślady”. (…) Pieniądze trzeba było kilkakrotnie przesuwać, by wszystkie ślady zatrzeć. (…) Rozkaz wydany przez gen. Bora wygotowania aktu oskarżenia zbiegl się z przekazywaniem funkcji Naczelnego Wodza (…).

 

Konkluzje

Zdrajca Tatar (także Utnik) nigdy nie został rzetelnie rozliczony i osądzony. Wciąż nie ma też pełnej wiedzy o jego zdradzieckich “dokonaniach”. Wciąż pokutuje prosowiecka narracja historyczna, według której Tatar chciał dobrze dla Polski, ale padł ofiarą “błędów i wypaczeń”, czyli stalinowskiego, pokazowego “procesu generałów”. Do dzisiaj ukrywane są informacje historyków o współpracy Tatara z komunistycznym wywiadem wojskowym, są nawet… usuwane z Wikipedii …

 

20220517_111342-250x196 Stanisław Tatar - generał zdrajcaW tym kontekście można zacytować tylko dwa zdania ze sporządzonego w trzech egzemplarzach ściśle tajnego raportu “Grupy Specjalnej [Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego] do opracowania [przekazanych przez Tatara] materiałów archiwum O. Spec.” z dnia 27 czerwca 1951, adresowanego do wieloletniego komunistycznego aparatczyka, wówczas wiceministra bezpieczeństwa publicznego gen. Mieczysława Mietkowskiego (właśc. Mojżesza Bobrowickiego):

“Cała zawartość archiwum O. Spec. [Oddziału VI (Specjalnego) Sztabu Naczelnego Wodza] została zinwentaryzowana, sporządzono wykazy dokumentów, nazwisk i charakterystyki teczek. Zakartekowano nazwiska i wszelkie dane co do 12516 osób występujących w materiałach archiwum. (…)”

Fragment pisma z 27-06-1951 Kierownika Grupy Specjalnej [Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego] do opracowania materiałów archiwum O. Spec. [Oddziału VI (Specjalnego] Stefana Szmita do wiceministra bezpieczeństwa publicznego Mieczysława Mietkowskiego, Centralne Archiwum Wojskowe, CAW sygn. II.52.1

 

Przez długie powojenne lata wciąż najwięcej do powiedzenia mieli prosowieccy historycy. Dlatego wciąż niektórzy nie przyjmują do wiadomości, że Tatar bezczelnie zdefraudował powierzone mu rządowe pieniądze, licząc na zaszczyty i apanaże w PRL. Niektórzy wciąż jednak wierzą w kłamliwe opowieści o “przekazaniu funduszy do kraju” oraz nie rozumieją, że Tatar padł  ofiarą własnych intryg, politycznych gier i kalkulacji. Nawet samobójstwo płk “Hańczy”, wplątanego w intrygi Tatara zostało wykorzystane w prosowieckiej narracji do oskarżenia… gen. Andersa o rzekome zlecenie morderstwa – w celu przejęcia pieniędzy, które wcześniej już zostały odzyskane przez mjr / ppłk. dypl. Jana Jaźwińskiego

Przez całą wojnę – także długie lata po wojnie –  wszystkie sprawy związane z działalnością Oddziału VI (Specjalnego) Sztabu Naczelnego Wodza były super tajne. Jego finanse nie były przez nikogo kontrolowane. Po wojnie, na początku 1945, na zlecenie nowego premiera NIK przeprowadziła kontrolę finansów Oddziału VI, ale niewiele ustaliła, m.in. “przeoczyła” ponad ok. 2 mln USD znajdujących się już we Włoszech. Kontrolujących oszukano (podobnie jak Anglików) że wszystkie pieniądze przerzucono do Kraju. Dopiero po samobójstwie Hańczy wywiad 2 Korpusu przejął księgi finansowe bazy nr 11, wtedy wykryto brak ok. 2 mln USD. Gen Anders zameldował o tym gen. Komorowskiemu.

W rozmowie z gen. Chruścielem zdrajca Tatar przyznał się do ukrycia 2,5 mln USD we Francji. Nie wytoczono mu procesu, bo zaszantażował emigracyjne władze R.P. ujawnieniem finansów Oddziału VI Brytyjczykom. Jedynym realnym skutkiem wykrycia potężnej defraudacji było odwołanie  w kwietniu 1946 Tatara z funkcji zastępcy szefa sztabu oraz Utnika z kierownika Komisji Likwidacyjnej Oddziału VI. Pomimo odwołania, Tatar z Utnikiem ukradli jeszcze ok. 3 tys. teczek  (w tym personalnych) Oddziału VI, które przekazali wywiadowi “Polski Ludowej”. Wszystkie aktywa będące w dyspozycji Tatara w znacznej części zmarnotrawiono, w tym rozkradziono.

 

Czynniki umożliwiające defraudację i zdradę Tatara

Zasadniczą przyczyną “sprawy Tatara” był sam Tatar, jego megalomania, chciwość, brak zasad moralnych oraz żądza władzy. Oficer, zwłaszcza z dowództwa Armii Krajowej, który otwarcie opowiadał się za dobrowolnym oddaniem – na dodatek podczas wojny – ok. połowy ówczesnego terytorium II Rzeczypospolitej wrogowi – ZSRR (Rosji) powinien być osądzony za zdradę. Wówczas obowiązywała za to kara śmierci. Tatar powinien zostać oddany pod sąd wojenny po swoim kapitulanckim memorandum z listopada 1943, następnie zlikwidowany jako zdrajca Ojczyzny. Pierwsi odpowiedzialni za to zaniechanie to generałowie Tadeusz Komorowski oraz Tadeusz Pełczyński. Żaden z nich nie wywiązał się ze swego obowiązku w listopadzie 1943. Infantylnie wysłali Tatara do Londynu (aby mieć go “z głowy”), przy tym nie potrafili skutecznie poinformować Naczelnego Wodza o silnie prosowieckiej postawie Tatara. Wskutek osobliwego qui pro quo doprowadziło to do mianowania tego zdrajcy na funkcję zastępcy do spraw krajowych szefa Sztabu Naczelnego Wodza.

Foreign-office-250x185 Stanisław Tatar - generał zdrajca

Foreign Office

Tatarowi pomogła także nieprawdopodobna koincydencja zdarzeń – 30 czerwca 1943 Niemcy aresztowali gen. Stefana Roweckiego, w nocy 4/5 lipca 1943 tragicznie zginął w Gibraltarze gen. Władysław Sikorski. Żaden z nich nie tolerowałby zdrajcy u swego boku. Później, wskutek prosowieckiej presji Brytyjczyków, także intryg wolnomularza Retingera, zdrajca Tatar stawał się głównym rozgrywającym w Sztabie Naczelnego Wodza. Niekontrolowany przez nikogo stopniowo poszerzał swoje wpływy, aspirując do roli ministra obrony, komendanta Armii Krajowej, a nawet… Naczelnego Wodza. Po przyjeździe do Londynu wciąż działał w interesie największego wroga Polski – ZSRR (Rosji). Nie interweniowały brytyjskie służby specjalne, wobec prosowieckiego nastawienia Churchilla, karmionego bajkami przez agentów NKWD oraz sowieckich agentów wpływu. Amerykańskie służby specjalne były dopiero w fazie organizacji. Polskie służby nie zrobiły nic.

Nawet po wojnie, po uzyskaniu niepodważalnych dowodów zdrady i defraudacji Tatara nie zrobiono nic, aby przynajmniej rzetelnie osądzić go choćby tylko w narracji historycznej. W skomunizowanym PRL, także w postkomunistycznej III R.P. nadal utrzymywano bajkę o Tatarze, który rzekomo chciał dobrze. Najczęstszą postawą było milczenie – to zjawisko, które psychologia nazywa “heurystyką dostępności” – jeśli problem jest nieobecny w debacie publicznej, wywołuje się wrażenie jego nieistotności.

Problem zdrady i defraudacji Tatara jednak wciąż istnieje i jest realny. Historycy powinni go dogłębnie zbadać i rzetelnie opisać. Także w poszukiwaniu odpowiedzi na wiele niepostawionych dotąd pytań. W mojej ocenie również m.in. o rolę Tatara w grze operacyjnej MBP i NKWD pod kryptonimem “Cezary” prowadzonej w latach 1948-1952. Zasadnicza część tej rozgrywki toczyła się w czasie, gdy Tatar był już w więzieniu, jednak nadzwyczaj dobra orientacja MBP w strukturach Zrzeszenia WiN oraz strukturach emigracyjnych środowisk niepodległościowych mogła wynikać nie tylko z przejęcia archiwum WiN w kraju oraz szaf pancernych w Londynie z dokumentami “centrali konspiracyjnej Hel” Tatara. Niestety, archiwalia WiN znajdują się w prywatnych rękach, historycy mają do nich utrudniony dostęp.

odznaka-NKWD-245x350 Stanisław Tatar - generał zdrajcaHistoryk dr Jarosław Pałka podkreśla – “Przekroczeniem granic zdrady było przekazanie środków FON [władzom “Polski Ludowej” – RMZ], ale nie ma dowodów na to, że Tatar był agentem sowieckim”. W jego naiwnej ocenie, gdyby Tatar był agentem NKWD, można byłoby takie informacje znaleźć w… aktach stalinowskiego “procesu generałów”…  To bardzo naiwna argumentacja, tego rodzaju informacji nigdy się nie ujawnia. Gdyby nawet przyjąć, że jest racjonalna, to w mojej ocenie nie ma większego znaczenia, czy Stanisław Tatar był sowieckim agentem czy tylko manipulowanym przez Sowietów “pożytecznym idiotą”. Nawet gdyby przyjąć, że Tatar nie był agentem NKWD, to niewątpliwie uczynił dla ZSRR (Rosji) znacznie więcej niż najlepsi sowieccy agenci. Bardzo mocno zaszkodził Polsce…

 

Przez wiele lat po wojnie, aż do czasów współczesnych w przestrzeni publicznej dominowała antypolska, prosowiecka narracja, według której Tatar chciał dobrze, a Hańczę rzekomo zamordowano na polecenie gen Andersa (takie brednie publikował np. “Wprost”)… Podobne bzdury były w hasłach Wikipedii, na szczęście udało mi się je rzeczowo sprostować…

PS.

Trójka cwaniaczków: Tatar, Utnik, Nowicki dla swej kariery w “Polsce Ludowej” zdradziła Polskę i Polaków. Według najnowszych ustaleń historyków Marian Utnik oraz Stanisław Nowicki zostali formalnie agentami komunistycznych służb. Stanisław Tatar formalnie ponoć nim nie był (nie zachował się żaden dokument) ale faktycznie współpracował, wykonywał polecenia szefa komunistycznego wywiadu wojskowego “Polski Ludowej”, a także donosił na kogo się dało, w tym także na swych kompanów z tej odrażającej trójki 🙁


 

 

 

Źródła:
  • informacje własne
  • Zbigniew S. Siemaszko – Działalność generała Tatara, Norbertinum, Lublin 2004, ISBN 83-7222-192-8
  • Sprawa śp. płk Hańcza (Dorotycz-Malewicz). Sprawozdanie z dochodzeń (komplet) Studium Polski Podziemnej, sygn. SK 26/39
  • Jan Jaźwiński – Dramat dowódcy. Pamiętnik oficera sztabu oddziału wywiadowczego i specjalnego, przygotowanie do druku: Piotr Hodyra i Kajetan Bieniecki, tom I i II, Polski Instytut Naukowy w Kanadzie, Montreal 2012, ISBN 978-0-9868851-3-6
  • Dziennik czynności mjr Jana Jaźwińskiego, sygn. SK 16.9, Centralne Archiwum Wojskowe sygn. CAW – 1769/89
  • Daniel Koreś – Zanim wybuchła afera TUN. Generał Stanisław Tatar. Komitet Trzech. Fundusz “Drawa” i operacja “Brzoza” 1944-1947, w: “Pamięć i sprawiedliwość”, IPN, Warszawa 2020, ISSN 1427-7478, nr 2 (36) s. 409-435
  • Daniel Koreś – U źródeł afery TUN: generał Stanisław Tatar, rozpad Komitetu Trzech i przekazanie komunistycznemu wywiadowi wojskowemu funduszu “Drawa” 1947-1949, w: Przegląd Historyczno – Wojskowy, Warszawa, 2021, nr 1/2021 s. 66-104
  • Kajetan Bieniecki – Lotnicze wsparcie Armii Krajowej, Arcana Kraków 1994, ISBN 83-86225-10-6
  • Andrzej Friszke, Jerzy Poksiński – Pomiędzy Londynem a Warszawą. Rozmowa z Marianem Utnikiem, w: Zeszyty Historyczne, Instytut Literacki Paryż 1994, zeszyt 108, s. 121-138
  • Archiwista [Marian Utnik] – Zestawienie wydarzeń dotyczących kierowania konspiracją w kraju po Powstaniu Warszawskim, w: Zeszyty Historyczne, Instytut Literacki Paryż 1973, zeszyt 26, s. 207-216
  • Intendent [Marian Utnik] – Kilka uwag o gospodarce pieniężnej polskich władz w Londynie w latach 1944-1946, w: Zeszyty Historyczne, Instytut Literacki Paryż 1973, zeszyt 26, s. 203-206
  • Marian Utnik – Likwidacja Oddziału VI, w: Zeszyty Historyczne, Instytut Literacki Paryż 1982, zeszyt 62, s. 201-205
  • Marian Utnik – Obrona utopijnych planów w: Wojskowy Przegląd Historyczny 1986, nr 1, s. 144-167
  • red. Leszek Żebrowski – Wywiadowcza i kontrwywiadowcza działalność podziemia narodowego 1944-1956, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Warszawa 2019, ISBN 978-83-953038-6-9
  • Stanisław Salmonowicz – Meandry “sprawy” generała Stanisława Tatara, Czasy Nowożytne, 2000, nr 9 (10), s. 187-202
  • Jerzy Poksiński – TUN. Tatar, Utnik, Nowicki, Bellona, Warszawa 1992, ISBN 83-11-07980
  • Stanisław Salmonowicz – Powstanie Warszawskie: refleksje w 60. rocznicę, Czasy Nowożytne, 2004, nr 17, s. 9-15
  • Władysław Michniewicz – Śmierć płk. Hańczy, w: Kultura nr 10/192, Instytut Literacki Paryż, 1963, s. 87-104
  • Paweł Maria Lisiewicz, Bezimienni. Z dziejów wywiadu Armii Krajowej, Instytut Wydawniczy Związków Zawodowych, Warszawa 1987, ISBN 83-202-0478-X

 

 

 

1