• cichociemni@elitadywersji.org

Tag Archives: SOE

Nie tylko Cichociemni…

 


41_cc-Tobie-Ojczyzno-grupa-250x139 Nie tylko Cichociemni...Spis treści:


 

SPADOCHRONIARZE-DO-ZADAN-SPECJALNYCH-190x250 Nie tylko Cichociemni...316 Cichociemnych spadochroniarzy, żołnierzy Armii Krajowej w służbie specjalnej – to nie jedyni Polacy którzy walczyli podczas II wojny światowej w formacjach będących prekursorem obecnych wojsk specjalnych czy służb wywiadu.  Nie piszę tego po to, aby odbierać Cichociemnym Ich ogromne zasługi, ale po to, aby obiektywnie przypomnieć fakty. Każdemu należy się szacunek za patriotyczną postawę podczas wojny, jeśli tylko starał się w dostępnej mu formie walczyć o wolną Polskę.

zzz-Brog-KOL_023_0021-191x250 Nie tylko Cichociemni...

Pismo ppłk Józefa Hartmana, „ojca Cichociemnych” z 11 października 1946

Wśród polskich spadochroniarzy do zadań specjalnych z okresu II wojny światowej można wyróżnić trzy zasadnicze grupy. Dwie pierwsze to Cichociemni oraz kurierzy polityczni, którzy działali na terenie  okupowanej Polski, realizując cele związane z funkcjonowaniem Polskiego Państwa Podziemnego. Cichociemni realizowali cele wojskowe, kurierzy – cele polityczne, przy czym kurierzy nie byli Cichociemnymi.

Trzecia to do wysłani do innych krajów spadochroniarze Akcji Kontynentalnej oraz Projektu Eagle, którzy działali poza Polską (za zgodą polskiego rządu) jako agenci alianckich służb, realizujący głownie cele wskazane przez Brytyjczyków  (sekcja mniejszości polskich EU/P Special Operations Executive) lub Amerykanów (Office of Strategic Service, OSS). Ta grupa polskich spadochroniarzy także nie była Cichociemnymi.

Nie wszyscy zatem byli Cichociemnymi – jak to usiłują twierdzić nosiciele nadzwyczaj uproszczonej  – nieprawdziwej wizji – w myśl której każdy spadochroniarz, który nie skakał wraz ze swoją  jednostką, ale „pojedynczo” – to właśnie „cichociemny”…

 

SPADOCHRONIARZE-DO-ZADAN-SPECJALNYCH__2-190x250 Nie tylko Cichociemni...Polscy spadochroniarze do zadań specjalnych (Cichociemni i inni):

  • Cichociemni – byli żołnierzami Armii Krajowej w służbie specjalnej, działali w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego, byli wysyłani przez wojsko i realizowali cele wojskowe.
  • Emisariusze i kurierzy polityczni – byli cywilnymi łącznikami pomiędzy emigracyjnym rządem R.P. a cywilną strukturą w okupowanej Polsce – Delegaturą Rządu na Kraj, a także pomiędzy rządem a krajowymi partiami i stronnictwami politycznymi, byli wysyłani przez polityków i realizowali cele polityczne. Nie byli Cichociemnymi.
  • Spadochroniarze do innych krajów – działali poza Polską oraz poza strukturami Polskiego Państwa Podziemnego. Byli wysyłani w porozumieniu z emigracyjnym rządem RP przez brytyjskie SOE (Akcja Kontynentalna) lub amerykańskie OSS (Project Eagle) jako agenci tych służb, realizowali cele polityczno – wojskowe, wskazane przez zachodnie służby specjalne: SOE lub OSS. Nie byli Cichociemnymi.

 

Cichociemni
Znak-Spadochronowy-AK-219x350 Nie tylko Cichociemni...

Znak Spadochronowy AK

Cichociemni nie byli formacją w ścisłym znaczeniu tego słowa – nie należeli do odrębnego oddziału czy jednostki wojskowej, nie mieli własnego sztandaru, munduru, barw, patrona, własnych tradycji. Byli starannie wyselekcjonowanymi oraz dobrze przeszkolonymi żołnierzami, wywodzącymi się z Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie (w tym z Armii Polskiej gen. Andersa).

Trudno Ich zdefiniować, bo byli wybitnymi indywidualistami. Określenie Ich jako „elita dywersji” także jest uproszczeniem, bowiem byli szkoleni w ok. 30 specjalnościach (w ok. 50 ośrodkach szkoleniowych). Dość topornie specjalności te zakwalifikowano po wojnie jako: dywersja i partyzantka (169 CC), łączność (50 CC), wywiad (37 CC), sztab (24 CC), lotnictwo (22 CC), pancerniacy (11 CC), legalizacja, tj. m.in. fałszowanie dokumentów (3 CC).

Zadaniem Cichociemnych (szkolonych wg. „zapotrzebowania’ AK) było wzmocnienie Ich specjalistycznymi umiejętnościami podziemnej Armii Krajowej (podczas wojny), przygotowywanie planowanego powstania powszechnego w okupowanej Polsce (pod koniec wojny) oraz udział w odtwarzaniu Sił Zbrojnych (po wojnie). Cichociemni byli i są ewenementem w skali świata – ktokolwiek utożsamia Ich np. z „agentami SOE„, albo uważa że Cichociemnymi byli np. kurierzy (bo skoczyli na takim samym spadochronie z tego samego samolotu) – ten kompletnie nie ma pojęcia o tym – kim naprawdę byli Cichociemni…

naszywka_kolor_2019_CC-199x350 Nie tylko Cichociemni...Jeszcze dziewięć lat po wojnie, do 7 lutego 1954 roku (kiedy ustanowiono Znak dla Skoczków do Kraju) Cichociemni nie mieli żadnego widocznego wyróżnika, identyfikatora, który odróżniałby Ich od innych Polaków, żołnierzy walczących o Polskę. Nic dziwnego, Ich rekrutacja, selekcja, szkolenie i przerzut do Kraju były ściśle tajne… 

Kontrowersje wokół liczby 316 Cichociemnych – zobacz na stronie (na dole) Cichociemni – nazwa, przysięga znak  a także wyjaśnienie do błędu nr 10 w erracie (pdf) do publikacji IPN  (pdf), zobacz artykuł – Rocznica pełna błędów)

Pierwsze polskie jednostki wojsk specjalnych narodziły się podczas II wojny światowej. Cichociemni byli co najmniej tak wyjątkowi, jak wyjątkowa jest obecnie Jednostka Wojskowa GROM. Ale też Cichociemni – podobnie jak obecnie – nie byli jedyni…

Warto także w tym kontekście wskazać 217 Spadochroniarzy zaprzysiężonych na Rotę AK, przeszkolonych, ale nie zrzuconych do Kraju oraz 17 Spadochroniarzy zrzuconych jako agenci SOE do Europy (poza Polską). Ich nazwiska są wymienione na stronie 316 Cichociemnych spadochroniarzy Armii Krajowej (także tutaj, na dole strony).

 

Kurierzy i emisariusze polityczni

Wraz z Cichociemnymi do Polski zrzucano także cywilnych kurierów i emisariuszy politycznych, wysyłanych do Polski przez ministra prof. Stanisława Kota, dzięki pośrednictwu Oddziału VI (Specjalnego) Sztabu Naczelnego Wodza. Kurierzy i emisariusze polityczni to element cywilnej sieci łączności rządu R.P. na uchodźstwie ze strukturami cywilnymi w okupowanej Polsce – Delegaturą Rządu na Kraj. Nazywano ich „kociakami”, bowiem byli wysłannikami prof.  Stanisława Kota, działacza ludowego i ministra w rządach gen. Władysława Sikorskiego oraz Stanisława Mikołajczyka. Nie byli Cichociemnymi.

Więcej informacji oraz dane kurierów i emisariuszy politycznych – na stronie Kociaki (także tutaj, na dole strony).

 

Spadochroniarze Akcji Kontynentalnej
Stanislaw_Kot_1933-216x250 Nie tylko Cichociemni...

Stanisław Kot

Na przełomie 1940/1941, z inicjatywy ówczesnego ministra spraw wewnętrznych prof. Stanisława Kota, wskutek porozumienia rządu R.P. na wychodźstwie gen. Władysława Sikorskiego z brytyjskim premierem Winstonem Churchillem, przy wsparciu (także finansowym), utworzonej w tym celu sekcji mniejszości polskich EU/P brytyjskiego Special Operations Executive rozpoczęto tworzenie Akcji Kontynentalnej, czyli sieci konspiracyjnych struktur w środowiskach Polonii, głownie we Francji, Belgii, Holandii, ale także m.in. Włoch, Jugosławii, Grecji.

Początkowo „Akcję Kontynentalną” utworzono do „walki tajnej z wrogiem wszystkimi sposobami z wyjątkiem walki zbrojnej otwartej”. Po naciskach SOE, w tym zwłaszcza groźbie wstrzymania finansowania, od listopada 1941 rozszerzono działania o sabotaż i dywersję. Działania te miał realizować „pion wojskowy” Akcji, kierowany przez Wydział Specjalny emigracyjnego MON. W celu przeprowadzenia tych działań sekcja mniejszości polskich EU/P brytyjskiego SOE m.in. zrzuciła do państw Europy (głównie Francji, Włoch, Jugosławii, Grecji) ok. dwudziestu polskich spadochroniarzy – agentów SOE (dywersantów oraz radiotelegrafistów), niekiedy błędnie utożsamianych z Cichociemnymi. Dane spadochroniarzy są wymienione na stronie Akcja Kontynentalna (także tutaj, na dole strony). Ok. połowa spadochroniarzy Akcji Kontynentalnej wywodziła się z Samodzielnej Kompanii Grenadierów. Spadochroniarze Akcji Kontynentalnej nie byli Cichociemnymi.

Akcja Kontynentalna zasadniczo była quasi służbą dyplomatyczną, a także siecią wywiadowczą polskiej dyplomacji, w części funkcjonowała jako tzw. wywiad społeczny (uspołeczniony). Jak podkreśla Jan Librach„nie było, poza ogólnymi założeniami walki z wrogiem, związku organizacyjnego pomiędzy Akcją Kontynentalną a kierowanymi z Londynu pracami krajowymi”, tj. organizowanymi przez Oddział VI (Specjalny) Sztabu Naczelnego Wodza lotniczymi zrzutami Cichociemnych, broni, sprzętu i pieniędzy dla Armii Krajowej. (Jan Librach, Nota o „Akcji Kontynentalnej”, Zeszyty Literackie 1973, nr 73, s. 162). 

Więcej info na stronie Akcja Kontynentalna oraz w haśle Wikipedii mojego autorstwa – Akcja Kontynentalna.

 

Samodzielna Kompania Grenadierów
Zwykly_znak_spadochronowy-120x300 Nie tylko Cichociemni...

Zwykły Znak Spadochronowy

Utworzona  na początku 1943 (formalnie rozkazami: gen. Mariana Kukiela z 27 lipca 1943, gen. Kazimierza Sosnkowskiego z 4 sierpnia 1943), do działań specjalnych na terenie Francji oraz Niemiec, z inicjatywy polskiego Ministerstwa Obrony Narodowej (emigracyjnego rządu w Londynie), przy wsparciu brytyjskiego Special Operations Executive (SOE). Planowano 90 żołnierzy tej kompanii, przeszkolonych w dywersji i sabotażu zrzucić na spadochronach (wyraźna analogia do Cichociemnych) w rejonie dużego ośrodka polonijnego w Lille (Francja), aby kilkuosobowymi grupami (piątki dywersyjne) wzmocnili tworzoną tam szkieletową organizację wojskową, wspierając w ten sposób w ramach planu „Bardsea” lądowanie aliantów na kierunku Calais (operacja „Roundup”). „Piątka” składała się z dowódcy, zastępcy, minera, strzelca wyborowego oraz radiotelegrafisty.

kompania-grenadierow-250x192 Nie tylko Cichociemni...

Samodzielna Kompania Grenadierów

Oprócz wymogów typowych dla żołnierzy wojsk specjalnych, wymagano także od Polaków znajomości języka francuskiego oraz obszaru Francji na którym mieli operować. Wobec tego wśród żołnierzy dominowali byli żołnierze Legii Cudzoziemskiej oraz Polacy z francuskiej Polonii. Szkolenie (nieco zbliżone do szkolenia Cichociemnych) przeprowadzono m.in. w ośrodku SOE – STS 63 (Special Training School) Erlestoke House (południowa Walia, Wielka Brytania), w późniejszym czasie do Polaków dołączyło kilkunastu żołnierzy brytyjskich i amerykańskich.

Etat kompani przewidywał 140 żołnierzy, w tym: 21 oficerów, 53 podoficerów oraz 66 szeregowych. Ostatecznie utworzono dwie grupy operacyjne (każda w sile kompanii), od nazwisk dowódców definiowane jako grupy bojowe K (kpt. Karola Kowalskiego, francuska) oraz S (por. Adolfa Stępnia, niemiecka). Pierwszym dowódcą został mjr dypl. Edmund Galinat. Na początku 1945 „kompania” liczyła aż 322 żołnierzy, była więc faktycznie batalionem. W maju i czerwcu 1944 wykazała się sporymi umiejętnościami podczas ćwiczeń Guam II oraz Guam III, co spowodowało skierowanie na przeszkolenie w niej żołnierzy amerykańskich.

Zbigniew Wawer – Samodzielna Kompania Grenadierów
w: Biuletyn informacyjny AK nr 06 (384) czerwiec 2022, s. 54-59

 

Legitymacja_POWON-250x166 Nie tylko Cichociemni...Od lipca 1943 do kwietnia 1944, w dziesięciu operacjach lotniczych SOE zrzucono do Francji 18 przeszkolonych żołnierzy (ogółem ok. 24), radiostacje, broń, amunicję oraz materiały wybuchowe. 1 września 1944 w ostatniej chwili odwołano zrzut 80 żołnierzy grupy bojowej K, którzy mieli wesprzeć działającą we Francji ok. 15 tysięczną Polską Organizację Walki o Niepodległość. Wobec szybkiego postępu inwazji aliantów we Francji, zrzut okazał się niepotrzebny.

samodz-kompania-grenedierow-250x143 Nie tylko Cichociemni...

Żołnierze SKG z motocyklami Welbike

SOE zaplanowała także w kwietniu 1944 operację „Dunstable„, w ramach której na północy Niemiec, w trzech obszarach operacyjnych: 1/ Hanower – Westfalia – Nadrenia, 2/ Baden – Wurtenburg, 3/ Hamburg – Kilonia, miały być zrzucone „piątki dywersyjne” grupy bojowej „S„, wraz ze znaczną ilością broni i amunicji. Ich zadaniem miało być… uzbrojenie i wykorzystanie do działań dywersyjno – sabotażowych polskich żołnierzy z obozów jenieckich oraz polskich robotników przymusowych. Anglicy chcieli w ten sposób ułatwić sobie planowane natarcie brytyjskiej 21 Grupy Armii…

Excelsior-Welbike-1942-1-250x162 Nie tylko Cichociemni...

Brytyjski motocykl wojskowy dla skoczków – Excelsior Welbike, 1942

Po protestach polskiego Sztabu Naczelnego Wodza (obawiano się masowych niemieckich mordów na Polakach oraz problemów po wkroczeniu wojsk sowieckich), także w związku z postępami natarcia aliantów w Niemczech, zaniechano realizacji tego planu.

Erlestoke-Park-250x167 Nie tylko Cichociemni...

Erlestoke Park, widok obecny (więzienie)

We wrześniu 1944, mjr Stefan Szymanowski, dowódca Samodzielnej Kompanii Grenadierów został mianowany (w „Projekcie Eagle”) komendantem amerykańskiej szkoły „specjalsów”, zaś instruktorami w tej szkole mianowano 17 oficerów oraz 60 grenadierów z grupy bojowej S. Spora część z nich uczestniczyła w kwietniu 1945 w akcjach specjalnych na terenie Niemiec, przeprowadzanych przez Specjalny Aliancki Powietrznodesantowy Oddział Rozpoznawczy (Special Allied Airborn Reconaisance Force, SAARF). Część na ochotnika zgłosiła się do Projektu Eagle (patrz poniżej).

Istnieją przesłanki do przypuszczenia, iż 26 spadochroniarzy Samodzielnej Kompanii Grenadierów pod koniec wojny uczestniczyło w akcjach bojowych / zrzutach na terenie ZSRR. Wspomina o tym Zbigniew S. Siemaszko w artykule „Spadochroniarze w drugiej wojnie światowej” (Zeszyty Literackie, Instytut Literacki, Paryż, 1994 nr 108, s. 221-230). Dane niektórych spadochroniarzy są tożsame z danymi niektórymi spadochroniarzy z „Projektu Eagle”.

Mjr Karol Kowalski, dowódca grupy bojowej K, wraz z 7 oficerami i 42 grenadierami wszedł w skład polskiej 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej (gen. Sosabowskiego). 4 września 1945 Samodzielna Kompania Grenadierów została rozformowana.

Zbigniew S. Siemaszko – Spadochroniarze w drugiej wojnie światowej
w: Zeszyty Historyczne, Instytut Literacki Paryż 1994, zeszyt 108, s. 221-230

 

Jan Lorys – Uwagi o artykule „Spadochroniarze w drugiej wojnie światowej”
w: Zeszyty Historyczne, Instytut Literacki Paryż 1994, zeszyt 110, s. 225-226

 

Project Eagle

OSS-1-249x250 Nie tylko Cichociemni...Project Eagle był polsko – amerykańskim przedsięwzięciem wywiadowczym, podjętym we współpracy rządu R.P. na uchodźstwie z polską sekcją amerykańskiego Biura Służb Strategicznych (OSS, prekursora CIA). Zainicjowali je szef polskiego wywiadu płk Stanisław Gano oraz szef polskiej sekcji OSS płk Joseph Dasher. Bryg. Thomas J. Betts z dowództwa amerykańskiego wywiadu wojskowego zaakceptował go decyzjami z 19 sierpnia 1944 oraz 17 stycznia 1945. Polskich spadochroniarzy do Projektu zrekrutowano oraz wyszkolono dzięki powstałej w 1942 Sekcji Polskiej amerykańskiego Office of Strategic Services, OSS oraz dzięki współpracy z polskim Ministerstwem Spraw Wojskowych (emigracyjnego rządu w Londynie). Dość podobne działania z udziałem polskich spadochroniarzy zostały podjęte przez rząd R.P. we współpracy z brytyjską SOE, w ramach Akcji Kontynentalnej.

John-S-Micgiel-250x227 Nie tylko Cichociemni...

dr John S. Micgiel

Wybitny amerykański historyk, specjalizujący się w historii najnowszej Europy Środkowo – Wschodniej, dr John S. Micgiel z Uniwersytetu Columbia, także wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego, w 2019 opublikował niezwykle interesującą książkę pt. Project Eagle. Polscy wywiadowcy w raportach i dokumentach wojennych amerykańskiego Biura Służb Strategicznych, Kraków 2019, ISBN 97883-242-3549-0, e-ISBN 97883-242-2982-6. Miałem zaszczyt prowadzić korespondencję oraz bezpośrednio rozmawiać z Panem Doktorem (na Skype), bardzo mądry i zacny człowiek (serdecznie pozdrawiam).

Głównie w oparciu o całkowicie odtajniony w 1984, przekazany do Narodowego Archiwum w Waszyngtonie, przez William’a Casey’a, dyrektora CIA, zbiór dokumentów OSS London: Special Operations Branch and Secret Intelligence Branch War Diaries, dr John S. Micgiel ujawnił kulisty tajnych operacji, przeprowadzonych w ramach „Projektu Eagle”.

Spośród żołnierzy Samodzielnej Kompanii Grenadierów (patrz powyżej) zwerbowano na ochotnika 40 młodych żołnierzy (po 20 wywiadowców oraz radiotelegrafistów), spośród których po przeszkoleniu wybrano 32: 17 ze Śląska, 12 z Pomorza oraz 1 z Poznańskiego. Nazywano Ich „polskimi Joes” (Joe w amerykańskim żargonie wojskowym oznacza agenta zrzuconego na teren wroga).

Micgiel-Project-Eagle_900px-202x300 Nie tylko Cichociemni...Za szkolenie, ubranie oraz legalizację (fałszywe dokumenty) odpowiadali Polacy. Komendantem szkoły agentów został były dowódca Samodzielnej Kompanii Grenadierów  mjr Stefan Szymanowski, instruktorami w tej szkole mianowano 17 oficerów oraz 60 grenadierów z grupy bojowej S. Według moich informacji mjr Szymanowski został komendantem na prośbę Williama Casey’a z OSS w Londynie, późniejszego szefa CIA. Program szkolenia agentów – wywiadowców obejmował m.in. intensywną zaprawę fizyczną, naukę cichego zabijania, sprawnego posługiwania się karabinem maszynowym, znajomości rożnej broni, czytania map, orientacji w terenie, walki w polu, taktyki, szyfrów, podsłuchów, oraz umiejętności posługiwania się materiałami wybuchowymi, a także łączności. Trzymiesięczne szkolenie obejmowało łącznie 624 godziny nauki. 

OSS-War-Diary-146x300 Nie tylko Cichociemni...

OSS London: Special Operations Branch and Secret Intelligence Branch War Diaries, skany dzięki uprzejmości dr John’a Micgiel’a – dziękujemy!

Komendantem szkoły radiotelegrafistów został kpt. Franciszek Sobecki, szkolenie radiotelegrafistów obejmowało m.in. elektrotechnikę, kod Morse’a, obsługę radiostacji, łączność ziemia – lotnik, a także szyfrowanie oraz deszyfraż depesz, podstawy samoobrony, zasady bezpieczeństwa pracy na radiostacji. Na potrzeby szkolenia komandosów Brytyjczycy użyczyli Amerykanom ośrodki szkoleniowe SOE (STS 21) Arisaig House, Arisaig oraz (STS 25) Garramour, Inverness-shire (Szkocja). Szkolenie spadochronowe przeprowadzono w ośrodku SOE (STS 51) w Ringway.

Znakomicie mówiący po niemiecku, w miarę dobrze przeszkoleni oraz wyposażeni, 32 Polacy ze Śląska, Pomorza oraz Poznańskiego, w 1945 zostali zrzuceni (zrzucono ogółem 34 agentów OSS) w 16 dwuosobowych grupach wywiadowczych na teren Niemiec, w celu pozyskania strategicznych dla Amerykanów informacji. Grupy agentów miały za zadanie obserwację oraz wysyłanie drogą radiową raportów o ruchach niemieckich wojsk, rozmieszczeniu niemieckich jednostek oraz ich punktów zaopatrzenia, morale Niemców itp.

Jak trafnie zauważa  Autor, „w latach 1942 – 1945 Londyn byl centrum wywiadu aliantów” (s. 23), „polskie władze dysponowały organizacją wywiadowczą zbudowaną na mocnych podstawach zarówno pod względem strukturalnym, jak i profesjonalnym” (s.43). Amerykański wywiad był w fazie organizacji, do tego stopnia, że „wywiad angielski prawie do końca działań wojennych traktował swoich amerykańskich kolegów jako młodszych i niedoświadczonych partnerów” (s. 25). Z kolei „oficerowie OSS obawiali się, że ich nowo powstała placówka [w Londynie] może się zbyt uzależnić od obcego wywiadu, nawet przyjaznego” (s. 25 – 26). Szef Wojskowej Służby Wywiadowczej (wywiadu wojsk lądowych) Hayes A. Kroner oceniał wówczas – „Polska armia ma najlepszy wywiad na świecie. Jego wartość jest dla nas nieporównywalna. Niestety niewiele możemy zaoferować w zamian”.

Przed rozpoczęciem projektu jego budżet oszacowano na 10 tys. funtów szterlingów, z tego koszty szkolenia radiotelegrafistów zaplanowano na 4387 GBP, a koszty szkolenia agentów – wywiadowców na 3537 GBP. . Koszty szkolenia wyniosły 8299 GBP. Każdy z agentów przed skokiem podpisał indywidualny kontrakt z OSS, który przewidywał m.in. wypłatę comiesięcznego żołdu w kwocie 257 USD. Każdy skoczek został objęty jednorazową polisą ubezpieczeniową na kwotę 2,5 tys. USD.

Spośród 32 Polaków zrzuconych jako amerykańscy szpiedzy na teren Niemiec, 30 powróciło po wykonaniu zadania; większość z nich otrzymała amerykańskie odznaczenia. Efekty ich działań nie były nadmiernie imponujące, także dlatego że zbyt późno zostali zrzuceni na teren swej pracy wywiadowczej. Planowano wykorzystać ich umiejętności po wojnie, na terenie „Polski Ludowej”, ale zaniechano tego, także dlatego, że ze względu na swe niemieckie pochodzenie od razu stali się wrogami nowej, „ludowej” władzy…

Zobacz hasło Wikipedii mojego autorstwa – Project Eagle

OSS – Project „Eagle”

 

Polscy spadochroniarze do zadań specjalnych:

  • SPADOCHRONIARZE-DO-ZADAN-SPECJALNYCH__2-190x250 Nie tylko Cichociemni...Cichociemni – byli żołnierzami Armii Krajowej w służbie specjalnej, działali w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego, byli wysyłani przez wojsko i realizowali cele wojskowe.
  • Emisariusze i kurierzy polityczni – byli cywilnymi łącznikami pomiędzy emigracyjnym rządem R.P. a cywilną strukturą w okupowanej Polsce – Delegaturą Rządu na Kraj, a także pomiędzy rządem a krajowymi partiami i stronnictwami politycznymi, byli wysyłani przez polityków i realizowali cele polityczne.
  • Spadochroniarze do innych krajów – działali poza Polską oraz poza strukturami Polskiego Państwa Podziemnego. Byli wysyłani w porozumieniu z emigracyjnym rządem RP przez brytyjskie SOE (Akcja Kontynentalna) lub amerykańskie OSS (Project Eagle) jako agenci tych służb, realizowali cele polityczno – wojskowe, wskazane przez zachodnie służby specjalne: SOE lub OSS.

 

1 Samodzielna Kompania Commando

British_Commandos_Patch-250x258 Nie tylko Cichociemni...Polish-Commando-142x300 Nie tylko Cichociemni...Utworzona rozkazem gen. Władysława Sikorskiego z 28 sierpnia 1942, z ochotników z 2 Batalionu 1 Brygady Strzelców stacjonującego w Cupar (Szkocja, Wielka Brytania), od 10 października 1942, jako No. 6 Troop, w składzie brytyjskiego 10 Inter – Alied Commando (10 Międzyalianckie Komando) w Fairbourne (Walia, Wielka Brytania), od sierpnia 1943 w składzie 2 Special Service Brigade (front włoski). Od 4 kwietnia 1944 w składzie 2 Korpusu Polskich Sił Zbrojnych, od czerwca 1944 w składzie 3 Dywizji Strzelców Karpackich. Od lipca część kompanii w składzie 2 Warszawskiej Brygady Pancernej, z części żołnierzy utworzono 2 Batalion Komandosów Zmotoryzowanych, od kwietnia 1945 także w składzie 2 Brygady Pancernej.

Commando-250x130 Nie tylko Cichociemni...

Wpis w Kronice Commando

Utworzono ją po propozycji z sierpnia 1942, Lorda Louis’a Mountbatten’a, Szefa Operacji Połączonych, złożonej gen. Władysławowi Sikorskiemu, Naczelnemu Wodzowi Polskich Sił Zbrojnych. Jednostkę utworzono rozkazem L.dz. 3145/ Tjn. O.I./Org. 42, jej formowanie zakończyło się pod koniec września 1942. Etat kompanii – 5 oficerów + 81 podoficerów i szeregowych.

Dowódcą i organizatorem kompanii był kpt. Władysław Smrokowski. Żołnierze ochotniczo zgłosili się z 2 Batalionu Grenadierów, nazywano ich (od oznaki rozpoznawczej) „Kratkowiane Lwiątka”.  Przeszkoleni zostali w Commando Depot w Achnacarry, w marcu 1943 w Worsash (desant z jednostek nawodnych), następnie od września 1943 w Algierii.

Swiadectwo-Commando-211x300 Nie tylko Cichociemni...

Smrokowski-Sosnowski-250x172 Nie tylko Cichociemni...

mjr Smrokowski, gen. Sosnkowski

Od grudnia 1943 w walkach w południowych Włoszech. W swej pierwszej walce, w nocy 21/22 grudnia 1943 w rejonie Pescopennataro, żołnierze 6 Troop odparli natarcie ok. 250 niemieckich strzelców alpejskich (sic!).

W trakcie tej walki tylko trzech Polaków zostało rannych, niemieckie straty wyniosły 30 zabitych i rannych. 10 stycznia 1944 pododdział 6 Troop No. 10 Commando skierowano pod Neapol, nad rzekę Garigliano w rejon  przygotowywanego natarcia piechoty brytyjskiej. Zanim ono nastąpiło, 17 stycznia polscy komandosi samodzielnie zdobyli stoki pasma górskiego Monti Auruncii oraz umocnili się na przyczółku po sforsowaniu rzeki Garigliano.  W ciężkich walkach poległo 4 żołnierzy, 25 zostało rannych. 21 komandosów gen. Sosnkowski odznaczył Virtuti Militari i Krzyżami Walecznych.

Polish-Commando-12-250x157 Nie tylko Cichociemni...

Żołnierze Commando

Baon-Komandosow-191x300 Nie tylko Cichociemni...

Pierwsza strona Kroniki Commando

Od 4 kwietnia 1944 żołnierzy 6 Troop włączono w skład 2 Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa. W nocy 16/17 maja 1944 tzw. Zgrupowanie Commando, dowodzone przez mjr Smrokowskiego, złożone z żołnierzy byłego 6 Troop oraz szwadronu szturmowego 15 Pułku Ułanów Poznańskich, w czwartej bitwie o Monte Cassino, przeprowadziło atak na wzgórze Casttellone. Wskutek ciężkich strat żołnierze wycofali się w kierunku wzgórza 705, następnie ponownie zaatakowali San Angelo.

W ciężkich bojach 17-18 maja utrzymali północno-zachodnią część wzgórza, kolejnego dnia, z oddziałami 5 Kresowej Dywizji Piechoty wyparli Niemców. W walkach poległo 8 żołnierzy, 52 zostało rannych. Na początku sierpnia 1944 rozważano wykorzystanie Kompanii podczas Powstania Warszawskiego (po zrzuceniu do Polski), jednak zdziesiątkowana kompania nie była zdolna do walki, miała zaledwie 23 pełnosprawnych żołnierzy.

„Commandosi – Reportaż filmowy z życia polskich commandosów”

Od czerwca komandosi, w ramach nowego „Zgrupowania Commando” w rejonie Campobasso, uczestniczyli w walkach kampanii adriatyckiej. Żołnierze kompanii walczyli na froncie włoskim wspólnie z 2 Korpusem Polskim (m.in. pod Monte Cassino), podczas II wojny światowej 53 z Nich poległo. Od koloru beretów oraz dzielności w boju nazywano ich „zielonymi diabłami”. Ich tradycje kontynuuje Jednostka Wojskowa Komandosów w Lublińcu (JW 4101). Podkreślić należy, że choć nie zostali desantowani w operacji specjalnej, niewątpliwie w większości byli spadochroniarzami do zadań specjalnych (chociaż nie wszyscy żołnierze 1 SKC odbyli szkolenie spadochronowe).

23 września 2022 Minister Obrony Narodowej, decyzją nr 144/MON wprowadził oznakę specjalną Commando dla żołnierzy Jednostki Wojskowej Komandosów, którzy ukończyli specjalistyczne szkolenie bojowe:


 

 

WYKAZY SPADOCHRONIARZY DO ZADAŃ SPECJALNYCH

 


217 Spadochroniarzy zaprzysiężonych na Rotę AK
przeszkolonych, nie zrzuconych do Kraju
(kandydatów na Cichociemnych):

lipiec 1942 – wrzesień 1944, Wielka Brytania

Stanisław Andrzejewski, ps. „Ruta” | Antoni Bąk, ps. „Kaczor” | Wiktor Bernacki, ps. „Poborca” | Ludwik Białkowski, ps. „Morar” | Franciszek Bienia, ps. „Czerwień” | Stanisław Błażewski, ps. „Rysy” | Władysław Boniecki-Kozera, ps. „Lazur” | Tadeusz Boroń, ps. „Druja” | Bronisław Brągiel, ps. „Zarzewie” | Jan Brzostowski, ps. „Włodarz” | Lech Buntkowski, ps. „Stanica” | Aleksander Charłoziński, ps. „Chart” | Tadeusz Cieszewski, ps. „Borus” | Adam Cieślik, ps. „Zdar” | Edward Czajkowski, ps. „Eter” | Konstanty Czatyrko, ps. „Książę” | Mieczysław Danecki, ps. „Filar” | Witold Dąbkowski, ps. „Morela” | Czesław Dąbrowski, ps. „Oliwka” | Tadeusz Dębicki, ps. „Płynny” | Franciszek Derejski, ps. „Jastrząb” | Karol Dorwski, ps. „Duży” | Kazimierz Drążyk, ps. „Kaliber” | Józef Drozd, ps. „Napięcie” | Dezyderiusz Drużyński, ps. „Celuloza” | Bolesław Dubicki, ps. „Zawrat” | Adam Dybowski, ps. „Split” | Kazimierz Dziurman, ps. „Masynisa” | Stanisław Ejsmont, ps. „Człek” | Zygmunt Faryniarz, ps. „Dypol” | Zygmunt Ficek, ps. „Plaster” | Stanisław Filar, ps. „Oktoda” | Adam Gac, ps. „Słaby” | Kazimierz Gaidowski, ps. „Rubin” | Wiktor Garcorz, ps. „Lasza” | Ryszard Gałła, ps. „Łyżka” | Jan Gawlikowski, ps. „Kamionka” | Andrzej Grocholski, ps. „Hubcza” | Sławomir Grodzicki, ps. „Boy” | Jerzy Gromkowski, ps. „Machiaveli” | Tadeusz Haas, ps. „Syrena” | Franciszek Hryniewicz, ps. „Strumień” | Mieczysław Hufnagiel, ps. „Radża” | Andrzej Iwanicki, ps. „Kończyna” | Julian Iwanicki, ps. „Pająk” | Ludwik Jasiński, ps. „Debra” | Alojzy Józek, ps. „Sadyba” | Mikołaj Jurczyc, ps. „Działo” | Mikołaj Kaczanowski, ps. „Kres” | Władysław Kaczmarek, ps. „Mściciel” | Antoni Kawulok, ps. „Długi” | Bernard Kierzkowski, ps. „Okoń” | Zygmunt Kiersonowski, ps. „Horodzicz” | Stanisław Klimowicz, ps. „Starter” | Adam Kociołek, ps. „Chrust” | Czesław Kołłupyło, ps. „Jutrzenka” | Tadeusz Korek, ps. „Listek” | Władysław Kościukiewicz, ps. „Poranek” | Bolesław Kotowski, ps. „Łada” | Władysław Kowalik, ps. „Przecinek” | Stanisław Kozicki, ps. „Tutka” | Bolesław Kozłowski, ps. „Szyna” | Janusz Krajewski, ps. „Wycior” | Mieczysław Krawczyszyn, ps. „Tartan” | Bolesław Królicki, ps. „Mongoł” | Michał Krupa, ps. „Ciupaga” | Narcyz Krupowicz, ps. „Mandżur” | Leszek Kubica, ps. „Struś” | Bolesław Kucharek, ps. „Boby” | Tadeusz Kuczyński, ps. „Zięba” | Janusz Kulesza, ps. Niemira | Narcyz Kulikowski, ps. „Zapalnik” | Wacław Kulikowski, ps. „Dłuto” | Bohdan Kurkowski, ps. „Zbrojarz” | Adam Kwiatkowski, ps. „Sywula” | Jan Lebiedziewicz, ps. „Skarga” | Jerzy Lemme, ps. „Bokser” | Sylwester Lenckowski, ps. „Skarpa” | Tadeusz Lipecki, ps. „Wiór” | Karol Lipowski, ps. „Różany” | Edward Liszczyk, ps. „Elka” | Tadeusz Lubuska, ps. „Zamar” | Alfons Maćkowiak, ps. „Alma” | Jan Magdzik, ps. „Elba” | Ludwik Martel, ps. „Kobus” | Wacław Mąkolski, ps. „Mesel” | Czesław Migoś, ps. „Neptun” | Teobald Miodek, ps. „Kierownica” | Henryk Miszczyszyn, ps. „Diaz” | Stefan Mitan, ps. „Nemo” | Eugeniusz Mizerski, ps. „Model” | Stanisław Młynek, ps. „Sarmat” | Edmund Mnich, ps. „Eda” | Tadeusz Natuniewicz, ps. „Pap” | Franciszek Noculak, ps. „Colt” | Jan Pakiewicz, ps. „Treki” | Teodor Paschke, ps. „Kujawiak” | Czesław Pasiewicz, ps. „Popiołek” | Franciszek Pieczyk, ps. „Żelbet” | Czesław Piotrowicz, ps. „Rumian” | Tadeusz Popowicz, ps. „Godula” | Aleksander Prociuk, ps. „Pałka” | Zygmunt Purzycki, ps. „Szark” | Dyonizy Rajcheld, ps. „Taran” | Michał Raźny, ps. „Ognisty” | Jakub Roman, ps. „Pędziwiatr” | Alfons Romel, ps. „Zemsta” | Ludwik Rychlicki, ps. „Różanka” | Tadeusz Sapieja, ps. „Izolator” | Mieczysław Seweryn, ps. „Rygiel” | Stanisław Sielicki, ps. „Stochód” | Franciszek Siegiel, ps. „Mściwój” | Włodzimierz Skąpski, ps. „Orsza” | Stefan Skupiński, ps. „Totul” | Franciszek Socha, ps. „Nigmar” | Edward Sojka, ps. „Miedza” | Zbigniew Stankiewicz, ps. „Wiewiór” | Jerzy Straszak, ps. „Osełka” | Zbigniew Strojny, ps. „Dysk” | Józef Suszczyński, ps. „Krzew” | Jerzy Szczepka, ps. „Bzik” | Józef Szpak, ps. „Wtyczka” | Tadeusz Szubski, ps. „Fakir” | Tadeusz Szymański, ps. „Dziedzic” | Witold Świerz-Zalewski, ps. „Zawodzie” | Franciszek Tarkiewicz, ps. „Blokada” | Jan Tomczyk, ps. „Huk” | Eugeniusz Tybulewicz, ps. „Czujny” | Józef Wasiuk, ps. „Bratek” | Zygmunt Węgorek, ps. „Żywiec” | Aleksander Wicher, ps. „Sudny” | Stanisław Wieliczko, ps. „Czerwony” | Tadeusz Wisłocki, ps. „Neonówka” | Alfred Wiśniewski, ps. „As” | Zbigniew Wolański, ps. „Cykl” | Wacław Wołaszyn, ps. „Pola” | Marian Wójcik, ps. „Larysa” | Leon Wójek, ps. „Gostyniec” | Władysław Wysocki, ps. „Latawiec” | Tadeusz Zakrzewski, ps. „Zyndram” | Józef Zbrzeźniak, ps. „Marniec” | Edmund Ziranek, ps. „Doba” | Leonard Złoczewski, ps. „Pila” | Jerzy Zubrzycki, ps. „Płomieńczyk” | Stefan Żak, ps. „Psota” | Paweł Żołyński, ps.”Ględa” | Stanisław Grocholski, ps. „Grabina” | Jan Kazimierski, ps. „Kuba” | Henryk Śreniawa-Saganowski, ps. „Huss” | Zofia Sarnowska, ps. „Puma”

luty – lipiec 1944, Włochy

Edward Barycki, ps. „Nietoperz 2” | Stanisław Bąbik, ps. „Wir 2” | Henryk Bielan, ps. „Czubek 2” | Zenon Biskupski, ps. „Pstrąg 2” | Zbigniew Bryniarski, ps. „Gorlicz 2” | Kazimierz Buszek, ps. „Watra 2” | Stanisław Donabidowicz, ps. „Narwal 2” | Władysław Duszyński, ps. „Wrzos 2” | Zbigniew Dziurlikowski, ps. „Cis 2” | Zbigniew Gąsiewicz, ps. „Koczerga 2” | Kazimierz Giecewicz, ps. „Hyży 2” | Jan Górnicki, ps. „Gralak 2” | Józef Górny, ps. „Robak 2” | Andrzej Groele, ps. „Sęp 2” | Jan Heyke (Hejjke), ps. „Znicz 2” | Jerzy Jackowski, ps. „Olza 2” | Klemens Kowalczyński, ps. „Klin 2” | Andrzej Kowalowski, ps. „Kulas 2” | Bolesław Kowalski, ps. „Bekas 2” | Stanisław Kowalski, ps. „Rekin 2” | Zygmunt Kozłowski, ps. „Klon 2” | Antoni Krajewski, ps. „Jasiona 2” | Jerzy Krasiński, ps. „Sęk 2” | Jerzy Król, ps. „Bąk” | Marian Kujawski, ps. „Sosna 2” | Zygmunt Kultys, ps. „Chmura 2” | Bolesław Kwaśniewski, ps. „Kalina 2” | Roman Lewicki, ps. „Rogal 2” | Henryk Lipiński, ps. „Mar 2” | Jan Lis, ps. „Jeleń 2” | Michał Pakowski, ps. „Andrzej 2” | Justyn Malecki, ps. „Jot 2” | Władysław Maniak, ps. „Świrz 2” | Roman Malinowski, ps. „Czajka 2” | Stefan Monstyrski, ps. „Skiba 2” | Leonard Myszkowski, ps. „Wileńka 2” | Stefan Nadolski, ps. „Lama 2” | Apolinary Narkiewicz, ps. „Bogdnaiec 2” | Henryk Nowowiejski, ps. „Kania 2” | Kazimierz Osiński, ps. „Czarny 2” | Stanisław Pietrusiewicz, ps. „Piskor 2” | Zdzisław Pietrzyk, ps. „Dzikus 2” | Andrzej Podczerwiński, ps. „Kamień 2” | Józef Proczka, ps. „Młot 2” | Kazimierz Rachwał, ps. „Wrona 2” | Jan Raciniewski, ps. „Wróbel 2” | Marian Rogoziński, ps. „Muchawiec 2” | Tadeusz Rosiek, ps. „Kapa 2” | Andrzej Służewski, ps. „Sosna 2” | Teofil Smykała, ps. „Smyk 2” | Zbigniew Sołtysik, ps. „Krys 2” | Jan Szaciłło, ps. „Surma 2” | Kazimierz Szantyr, ps. „Oczeret 2” | Stanisław Szmidt, ps. „Brona 2” | Józef Szumski, ps. „Usza 2” | Stanisław Tatarkowski, ps. „Kamień 2” | Zygmunt Turski, ps. „Reduta 2” | Zbigniew Wojszczuk, ps. „Miś 2” | Jakub Wolanta, ps. „Wala 2” | Zdzisław Wielgos, ps. „Lampart 2” | Maciej Winiarski, ps. „Osika 2” | Stanisław Wirga, ps. „Tulipan 2” | Mieczysław Wojnarowski, ps. „Strzemię 2” | Bolesław Wrzask, ps. „Dąbrowa 2” | Antoni Zalewski, ps. „Giewont 2” | Leszek Zawisza, ps. „Karaś 2” | Jan Zamorzyński, ps. „Pińsk 2”


 

31 Kurierów i Emisariuszy politycznych
zrzuconych do Polski:

luty 1941 – listopad 1944

Zygmunt Berezowski ps. Zyzio, emisariusz Stronnictwa Demokratycznego, 15/16-04-1944 | plut. Jan Błaszczyk ps. Kret, kurier Delegatury Rządu na Kraj, 18/19-11-1944 | st. strz. Jan Cegłowski ps. Konik, kurier DRnK, 1/2-10-1942 | ppor. Tadeusz Chciuk ps. Celt, Sulima, kurier DRnK, 27/28-12-1941, 3/4-04-1944 | plut. Jan Ciaś ps. Kula, kurier DRnK, 12/13-04-1944 | kpr. Adam Cużytek, kurier DRnK, 3/4-09-1942 | kpr. Wiktor Czyżewski ps. Cap, kurier DRnK, 25/26-01-1943 | Jan Domański ps. Bartnicki, emisariusz Stronnictwa Ludowego, 29/30-05-1944 | szer. Józef Gójski ps. Borowik, kurier DRnK, 18/19-09-1944 | ppor. Leszek Janicki ps. Maciej, kurier DRnK, 27/28-03-1942 | ppor. Wiktor Karamać ps. Kabel, kurier DRnK, 8/9-04-1944 | strz. Franciszek Klima ps. Witoski, kurier DRnK, 19/20-05-1944 | ppor. Jerzy Lerski ps. Jur, kurier DRnK, 19/20-02-1943 | ppor. Roman Litwin ps. Sowa, kurier DRnK, 16/17-03-1943 | ppor. Stanisław Łuczkiewicz ps. Sęp, kurier DRnK, 25/26-01-1943 | ppor. Jerzy Mara-Mayer ps. Filip, kurier DRnK, 30/31-03-1942 | ppor. Franciszek Młynarz ps. Biegacz, kurier DRnK, 18/19-10-1943 | ppor. Benedykt Moszyński ps. Andrzej, kurier DRnK, 6/7-01-1942 | ppor. Stanisław Niedbał ps. Bask, kurier DRnK, 10/11-05-1944 | ppor. Jan Nodzyński ps. Łuk, kurier DRnK, 24/25-05-1944 | kpr. Aleksander Olędzki ps. Rab, kurier DRnK, 24/25-03-1943 | Stanisław Ołtarzewski, kurier DRnK, 15/16-04-1944 | bomb. Czesław Raczkowski ps. Włodek, kurier DRnK, 15/16-02-1941 | Józef Retinger vel Józef Brzoza, kurier DRnK, emisariusz SOE, 3/4-04-1944 | ppor. Tadeusz Samotus ps. Lis 2, kurier DRnK, 16/17-02-1943 | ppor. Napoleon Segieda ps. Wera, kurier DRnK, 7/8-11-1941 | ppor. Kazimierz Smolak ps. Nurek, kurier DRnK, 16/17-09-1943 | bomb. Stanisław Strach ps. Marian, kurier DRnK, 3/4-09-1942 | kpr. Wiktor Strzelecki ps. Nuka, kurier DRnK, 27/28-12-1941 | kpr. Henryk Waniek ps. Pływak, kurier DRnK, 9/10-04-1944 | st. uł. Stanisław Zaborowski, kurier DRnK, 30/31-03-1942


 

20 Spadochroniarzy Akcji Kontynentalnej
agentów Special Operations Executive, SOE
zrzuconych do Europy (poza Polską):

wrzesień 1941 – kwiecień 1945  |  (obok nazwiska data zrzutu)

st. sierż. Tadeusz Brogowski, kpt. Roman Kowalik, por. Henryk Śreniawa-Saganowski 9-04-1945 Płn. Włochy | kpt. Władysław Buryn 19-12-1944 Płn. Włochy | rtm Władysław Galica 25-08-1944 Francja | Julian Antoni Dobrski (Anthony Dolbey) 9/10-09-1943 Rodos | por. Teodor Dzierzgowski 2/3-09-1941 Francja | por. Leon Gradowski 17-10-1943 Albania | por. Stanisław Hołły 13-09-1943 oraz 5/6-05-1944 Grecja | mjr Aleksander Ihnatowicz – Świat (instruktor Cichociemnych) 3/4-07-1944 Płn. Włochy, 5/6-10-1944, 17/18-03-1944 Jugosławia, 29/30-03-1945 Włochy | por. Tomasz Kurasiewicz, por. Jerzy Waletko, 5/6-05-1944 Grecja | ppor. Jerzy Lissowski 25-10-1944 Grecja | kpt. Józef Maciąg 16-06-1943 Jugosławia | kpt. Jan Majeranowski 12/13-05-1944 Francja | st. sierż. Jakub Michalak 9-02-1944 Francja | mjr Zbigniew Piątkowski 10-09-1943 Jugosławia | ppor. Jerzy Skolimowski 14-09-1944 Grecja | rtm. Stanisław Sokołowski 28-06-1942 Francja | agent SOE, poza Akcją: Krystyna Skarbek – Giżycka 6/7-07-1944 Francja |  |  (uwaga: dane mogą być nieścisłe, źródłowa publikacja K.A.Tochmana zawiera sporo błędów)


 

25 Spadochroniarzy Akcji Kontynentalnej
z Samodzielnej Kompanii Grenadierów
agentów Special Operations Executive, SOE
zrzuconych na teren Francji:

luty 1943 – wrzesień 1944

(wysłani drogą lądową) ppor. Zygmunt Nowak, kpt. Tadeusz Werla, grudzień 1943 | płk. ks. Konrad Stolarek, Jan Mika, 1/15-05-1943 | operacja Covey: ppor. Antoni Puciłowski, gen. bryg. Józef Zdrojewski, 23/24-07-1943 | operacja Colony: sierż. Leon Zapała, sierż. Bronisław Wieterski, 6/7-01-1944 | operacja Batch: ppor. Dominik Fijak, ppor. Stefan Lewandowski,  5/6-02-1944 | operacja Bath:  sierż. Jan Grudziak, por. Ludwik Raszka, 5/6-02-1944 | kpt. Brunon Semmerling,  7/8-02-1944 | operacja Darlton: por  Eugeniusz Biliński, kpt. Marian Cwancygier, 3/4-03-1944 | operacja Dathworth: ppor  Bogdan Łoziński, sierż. Edward Bomba, ppor. Zygmunt Mamczarski, 3/4-03-1944 | operacja Darenth: ppor. Józef Grzybowski, kpt. Władysław Ważny, 5/6-03-1944 | operacja Davidstow I: ppor. Henryk Bronicki, ppor. Tadeusz Krala,  9/10-04-1944 | operacja Daversham: ppor. Bronisław Sierawski, ppor. Witold Sikorski, 31-07/01-08-1944 | sierż. Józef Persich, 1/2-09-1944 | (uwaga: dane mogą być nieścisłe, źródłowa publikacja K.A.Tochmana zawiera sporo błędów)


 

32 Spadochroniarzy Joes – „Project Eagle”
z Samodzielnej Kompanii Grenadierów
agentów Office od Strategic Services, OSS
zrzuconych na teren Niemiec:

marzec – kwiecień 1945   |   (obok nazwisk data zrzutu)

Misja Sidecar: szer. Józef Gawor, kpr. Gerhard Nowicki, 18-03-1945 | Misja Martini: sierż. Leon Adrian, st. szer. Józef Bartoszek, 18/19-03-1945 | Misja Manhattan: szer. Rene de Gaston, st. szer. Edmund Barski, 7-04-1945 |  Misja Eggnog: kpr. Edmund Czapliński, st. szer. Zbigniew Gołąb, 23/24-03-1945 | Misja Daiquiri: st. szer. Józef Matuszowicz, st. szer. Wilhelm Zagórski, 21-03-1945 | Misja Old Fashioned: szer. Aleksander Banaszkiewicz (vel Bogdanowicz), szer. Zygfryd Kowalski (vel Julian Sobiechowski), 25-03-1945 | Misja Highball: kpr. Wiktor Szulik (vel Czarnecki), kpr. Antoni Markotny, 23-03-1945 |  Misja Alexander: st. szer. Jan Czogala (vel Czogowski), st. szer. Jan Masłowski (vel Józef Pająk), 23-03-1945 | Misja Pink Lady: szer. Wacław Kujawski (vel Chojnicki), st. szer. Zygmunt Tydda (vel Orłowicz), 30-03-1945 | Misja Zombie: szer. Władysław Wolny (vel Piotrowski), st. szer. Władysław Gatnar (vel Turzecki), 31-03-1945 | Misja Planter’s Punch: st. szer. Jan Prochowski (vel Leon Górski), st. szer. Bolesław Wiśniewski (vel. Bronisław Gajewski), 9-04-1945 | Misja Cuba Libra: szer. Józef Parlich (vel Jankowski), szer. Józef Kowalski (vel Jasiak), 1/2-04-1945 |  Misja Orange Blossom: st. szer. Władysław Kocur (vel Leszko – Sokołowski), szer. Józef Herzyk (vel Talarek), 9-04-1945 | Misja Tom Collins: st. szer. Fryderyk Jarosz (vel Franciszek Synowiec), kpr. Józef Piecha (vel Celer), 10-04-1945 | Misja Singapore Sling: szer. Jan Dumka (vel. Prądzyński), szer. Ernest Musioł (vel Grimmel), 11/12-03-1945 | Misja Hot Punch: kpr. Zbigniew Paprzycki (vel Strzeliński), st. szer. Tadeusz Hahn (vel Rawski), 11/12-04-1945


 

2 Spadochroniarzy WiN
Żołnierzy Wyklętych
zrzuconych po wojnie na teren Polski:

4/5 listopada 1952 | (operacja specjalna CIA, projekt Rollback, operacja lotnicza Redsox)

kpr. pchor. WiN Dionizy Sosnowski | szer. pchor. WiN Stefan Skrzyszowski


 

26 Spadochroniarzy
prawdopodobnie zrzuconych na teren ZSRR:

1945 | (brak bliższych danych, niektóre Osoby także w Projekcie Eagle)

gren. Edmund Barski | st. gren. Józef Celer | sierż. Edmund Czapliński-Wysocki | gren. Wacław Chojnicki | st. gren. Wiktor Czarnecki (vel Szulik) | st. gren. Jan Czogowski | Sgt. Rene de Gaston | gren. Józef Gawor | st. gren. Leon Górski | st. gren. Bolesław Gajewski (vel Wiśniewski) | st. gren. Zbigniew Gołąb | gren. Ernest Grimmel | gren. Józef Jankowski | st. gren. Józef Jasiak |st. gren. Władysław Leszko-Sokołowski | st. gren. Józef Matuszewicz | kpr. Gerhard Nowicki (vel Haroński) | sierż. Zygmunt Orłowocz | st. gren. Józef Pająk | gren. Władysław Piotrowski | gren. Józef Prądzyński | gren. Julian Sobiechowski | st. gren. Fryderyk Synowiec | gren. Józef Talarek | st. gren. Władysław Tunecki | st. gren. Wilhelm Zagórski


 

 

Jerzy Kajetanowicz – Formacje wojsk specjalnych Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie
i formy ich wykorzystania przez rząd na uchodźstwie
w: Res Politicae  2017, nr 9 (1) s. 65-84, ISSN 2657-3342

 

Waldemar Grabowski – Agenci SOE. Polscy spadochroniarze w okupowanej Europie
w: Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej, (8-9), Warszawa 2011, s. 98-107, ISSN 1641-9561

 

 

 

zobacz także – Prekursorzy Cichociemnych

oraz  Spadochroniarze Stalina

 

Żródła:

  • informacje własne (archiwum portalu)
  • Jacek Tebinka, Anna Zapalec – Polska w brytyjskiej strategii wspierania ruchu oporu. Historia Sekcji Polskiej Kierownictwa Operacji Specjalnych (SOE), Neriton, Warszawa 2021, ISBN 978-83-66018-94-5 (druk), ISBN 978-83-66018-95-2 (e-book), s. 134-140, 271-276
  • Jan Librach – Nota o „Akcji Kontynentalnej”, w: Zeszyty Historyczne, Instytut Literacki Paryż 1973, zeszyt 123, s. 159-171
  • Władysław Bułhak – Wywiad społeczny w czasie wojny na przykładzie operacji Akcji Kontynentalnej MSW rządu RP na uchodźstwie i Oddziału II Sztabu Naczelnego Wodza na terenie Danii w latach 1941-1945. Aspekty teoretyczne, kulturowe i operacyjne, 20 maja 2021 w: ohistorie.eu (dostęp 20 września 2022)
  • Stefan Cosban-Woytycha, Ryszard Sobczak – Dywersja i sabotaż w Polsce podczas II wojny światowej. Konspiracja, szkolenie, pieniądze, Poligraf, Brzezia Łąka 2019, s.78-96, ISBN 978-83-8159-032-7
  • Jędrzej Tucholski – Skakali nad Francją, w: Spadochroniarze, IW PAX, Warszawa 1991, s. 166-176, ISBN 83-211-1057-6
  • Jerzy Kajetanowicz – Formacje wojsk specjalnych Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie i formy ich wykorzystania przez rząd na uchodźstwie w: Res Politicae  2017, nr 9 (1) s. 65-84, ISSN 2657-3342
  • Jędrzej Tucholski – Spadochroniarze, IW Pax, Warszawa 1991, ISBN 83-211-1057-6
  • John S. Micgiel – Project Eagle. Polscy wywiadowcy w raportach i dokumentach wojennych amerykańskiego Biura Służb Strategicznych, Universitas, Kraków 2019, ISBN 97883-242-3549-0, e-ISBN 97883-242-2982-6
  • Piotr Korczyński – Elitarne jednostki specjalne Wojska Polskiego 1939 – 45, Vesper, Czerwonak, 2013, ISBN 978-83-7731-154-7
  • Krzysztof Tochman – „Zapomniani cichociemni z Wydziału Spraw Specjalnych MON PSZ na Zachodzie”, OS Ostoja, Rzeszów 2018, ISBN 978-83-933857-5-1
  • Krzysztof Tochman – „Cichociemni na Bałkanach, we Włoszech i Francji”, OS Ostoja, Zwierzyniec – Rzeszów 2016, ISBN 978-83-933857-4-4

UWAGA: wbrew określeniom użytym w tytułach w/w dwóch publikacji K.A.Tochmana ani spadochroniarze MON, ani skoczkowie zrzuceni na Bałkanach, we Włoszech i Francji nie byli cichociemnymi, ale spadochroniarzami Akcji Kontynentalnej – zobacz Cichociemni – nazwa, przysięga, znak

 

Jan Jaźwiński

 

ps. Sopja

JAN-JAZWINSKI-foto-D-Jazwinska-Piotr-Hodyra-1-260x350 Jan Jaźwiński

ppłk dypl. Jan Jaźwiński
Londyn, 15 grudnia 1942

Źródło: archiwum rodzinne Danuty Borowiec z d. Jaźwińskiej

Zwykły Znak Spadochronowy nr 0005

 

Znak-Jazwinski_1-143x250 Jan Jaźwiński

Znak Spadochronowy
mjr Jana Jaźwińskiego

ur. 15 czerwca 1905 w majątku Kutyłowo – Skupie  (obecnie pow. ostrowski) zm. 25 sierpnia 1985 w Los Angeles (USA) – podpułkownik dyplomowany saperów, uczestnik walk o niepodległość Polski w wojnie polsko – bolszewickiej (1918-1920), inżynier, spadochroniarz (Znak Spadochronowy nr 0005) oficer Oddziału II (wywiad) Sztabu Głównego WP, Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, Sztabu Naczelnego Wodza.
M.in. szef Wydziału Specjalnego (S) w Oddziale VI (Specjalnym) SNW, następnie komendant Głównej Bazy Przerzutowej (Bazy nr 11) w Latiano, 20 km od Campo Casale nieopodal Brindisi (Włochy), organizator lotów specjalnych SOE ze zrzutami Cichociemnych oraz zaopatrzenia dla Armii Krajowej.
Znajomość języków:  angielski, rosyjski, niemiecki, francuski.

 

Syn Ziemi Łomżyńskiej, wielki patriota, o mocnym charakterze, człowiek szlachetny, po żołniersku twardy, utalentowany operacyjnie, oczytany, ogromnie inteligentny, wykształcony, o wszechstronnych zainteresowaniachKajetan Bieniecki („Dramat dowódcy” s. 5-6)

 


41_cc-Tobie-Ojczyzno-grupa-250x139 Jan JaźwińskiSpis treści:


 

Zobacz najnowszą wersję bazy danych nt. zrzutów:
BAZA ZRZUTÓW DLA ARMII KRAJOWEJ

 

Podoski-SOE_20220727_093829-300x130 Jan Jaźwiński

Fragment sprawozdania Wydziału „S” Oddziału VI (Specjalnego), Londyn 28 lutego 1946
WBH – CAW sygn. II-52.356

Urodził się w majątku Kutyłowo – Skupie, w rodzinie ziemiańskiej. Początkowo, od siódmego roku życia uczył się w domu, sześć godzin dziennie, z pomocą korepetytora, przygotowującego go do egzaminu wstępnego do gimnazjum w rusyfikowanej „Kongresówce”. Od jesieni 1913 uczeń klasy wstępnej Gimnazjum 6-go w Warszawie, w której uczyło się 40 uczniów, głównie synów urzędników carskiej administracji oraz 13 Polaków.

Stokowisko-300x208 Jan Jaźwiński

Stokowisko (widok obecny)

Od grudnia 1913 uczęszczał na tajny kurs języka i historii polskiej. Od stycznia 1914 jako kurier dostarczał jego uczestnikom tajną pocztę, a także – dzięki znajomości z córką Cenzora Generalnego Gubernatora Królestwa Polskiego – polskie książki i wydawnictwa (do przepisania), skonfiskowane przez cenzurę.

Od marca 1914, po sprzedaży majątku Kutyłowo – Skupie, rodzina przeniosła się do większego (ok. 300 ha wraz z lasem) majątku Stokowisko w powiecie Wysokie Mazowieckie. W kwietniu 1914 w gimnazjum dał pięścią w pysk uczniowi – Rosjaninowi, który określił go jako „polskaja swołocz”, po tym incydencie wydalony ze szkoły.

Otrzymał tzw. „wilczy bilet”; dyrektor gimnazjum w liście do jego ojca napisał:

„(…) syn Pana, niewątpliwie zdolny uczeń, znalazł się pod wpływem ludzi rewolucyjnie nastawionych w stosunku do uprawnień jakie Imperator Rosji raczył udzielić Polakom. Wpływ ten przejawił syn Pana w ostrej reakcji w stosunku do syna wysokiego i wielokrotnie odznaczanego urzędnika Generalnego Gubernatorstwa. Jestem zmuszony zastosować ustawę i usunąć syna Pana z gimnazjum, bez prawa dalszych studiów w jakiejkolwiek szkole na terenie Królestwa Kongresowego”

 

Służba wojskowa

Od 1918 do 1920 uczeń Gimnazjum Państwowego w Łomży. W 1918 jako trzynastolatek uczestniczył w rozbrajaniu Niemców, w lipcu 1920, jako piętnastolatek zgłosił się konno na ochotnika do obrony Warszawy, zamierzając wstąpić do kawalerii. Ze względu na wiek nie został przyjęty, do kawalerii przyjęto tylko jego wierzchowca. Wstąpił zatem do 201 Ochotniczego Pułku Piechoty 22 Dywizji Piechoty, walczył w okopach Pragi z Kozakami.

Odznaka-9-pulk-saperow-300x303 Jan Jaźwiński

Odznaka 9 Pułku Saperów

Po zakończeniu wojny polsko – bolszewickiej, w 1920 podjął naukę w Korpusie Kadetów nr 2 w Modlinie, 29 czerwca 1923 absolwent drugiej promocji. Podczas nauki poznał późniejszych współinicjatorów systemu łączności z Krajem, Cichociemnych: Jana Górskiego oraz Macieja Kalenkiewicza. Od sierpnia do września 1923 w Szkole Podchorążych Piechoty (kl. 53) w Warszawie. Od 15 września 1923 słuchacz Oficerskiej Szkoły Inżynierii w Warszawie, ukończył ją w 1926 z trzecią lokatą uzyskując półdyplom Wydziału Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej. Awansowany na stopień podporucznika 1 października 1925, przydzielony jako dowódca plutonu 9 Pułku Saperów.

odznaka-Batalion-Mostowy-300x303 Jan Jaźwiński

Odznaka Batalionu Mostowego

Od maja 1928 do października 1930 instruktor i dowódca plutonu w Centrum Wyszkolenia Saperów, następnie do kwietnia 1931 przydzielony jako adiutant oraz dowódca kompanii Batalionu Mostowego w Kazuniu 1 Brygady Saperów w Modlinie.

Od stycznia do czerwca 1932 słuchacz XIX Kursu Unifikacyjnego i XIXa Kursu Dowódców Batalionów Piechoty w Centrum Wyszkolenia Piechoty w Rembertowie, po jego ukończeniu przydzielony jako dowódca kompanii do Batalionu Mostowego. W październiku 1932, po zdaniu konkursowego egzaminu przyjęty do Wyższej Szkoły Wojennej w Warszawie. W 1934, jako absolwent XIII Promocji uzyskał dyplom oficera Sztabu Głównego. Awansowany na stopień porucznika dyplomowanego.

Odznaka_8_psap-300x287 Jan Jaźwiński

Odznaka 8 BSap.

Do lutego 1937 kierownik referatu w sztabie Dowództwa Okręgu Korpusu VIII (Toruń). Od lutego 1937 do lutego 1938 dowódca kompanii szkolnej 8 Batalionu Saperów.

Od lutego 1938 przydzielony do Oddziału II (wywiad) Sztabu Głównego w Warszawie. Jako oficer wywiadu w lipcu 1938, pod przykrywką dyplomaty (radca MSZ) oraz pod okiem NKWD, rozpoznawał węzeł kolejowy w Moskwie. Od listopada 1938 skierowany do rozpoznania sieci kolejowej Niemiec, Austrii oraz Czechosłowacji.

 

 

II wojna światowa
Znak-Jazwinski_2-112x250 Jan Jaźwiński

Znak Spadochronowy mjr Jaźwińskiego (rewers)

camp-Coetquidian-300x198 Jan JaźwińskiW kampanii wrześniowej 1939 w dyspozycji szefa Komunikacji Sztabu Głównego, przeprowadził do kolejowych stacji docelowych 86 transportów wojska oraz 2 transporty ewakuacyjne, następnie przydzielony jako oficer do zleceń Szefa Sztabu Naczelnego Wodza.

Na rozkaz ze sztabu Naczelnego Wodza, 18 września wraz z ppłk dypl. Marianem Ogórkiewiczem przekroczył granicę polsko – rumuńską w Zaleszczykach. 21 września 1939 w konsulacie RP w Czerniowcach (Rumunia) uzyskał paszport służbowy (dyplomatyczny) urzędnika MSZ, następnego dnia zameldował się w polskiej ambasadzie w Bukareszcie. Po otrzymaniu 25 września wizy w konsulacie francuskim w Paryżu oraz wiz tranzytowych, wyruszył koleją do Francji. 28 września przekroczył granicę Jugosławii, następnie Włoch. Przez Mediolan 29 września dotarł do Turynu (Włochy), następnie do granicznego Modane.

08_camp-Coetquidian-Francja-1939-241x300 Jan Jaźwiński

Camp Coetquidian

Od 30 września w Modane, od 2 do końca października w Camp de Coëtquidan, zwanym przez Polaków „Koczkodanem”. Wstąpił do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie pod dowództwem francuskim, jako dowódca zorganizował i wyszkolił batalion saperów. Od lutego do czerwca 1940 kierownik Działu Studiów w Sztabie Naczelnego Wodza.

Szesnastu-248x300 Jan Jaźwiński

Lista szesnastu „chomików”

W lutym 1940 zgłoszony przez współtwórców Cichociemnych: kpt. dypl. Jana Górskiego oraz kpt. dypl. Macieja Kalenkiewicza jako jeden z 16 oficerów, kandydatów na Cichociemnych, gotowych do desantowania się do okupowanej Polski. Szesnastu polskich oficerów zgłosiło się do wojsk powietrznodesantowych w sytuacji, gdy pierwsze jednostki spadochronowe tworzyły jedynie Niemcy i Związek Radziecki (Rosja). W Europie Zachodniej ich jeszcze nie było, pierwsza rozpoczęła ich tworzenie Polska. Należy więc docenić nowatorski charakter Ich inicjatywy, Ich patriotyzm oraz poświęcenie. Bezpośrednio przed wojną, działania podjęte przez Sztab Główny Wojska Polskiego, w tym uruchomienie produkcji spadochronów Polski Irvin, otwarcie Wojskowego Ośrodka Spadochronowego w Bydgoszczy, testy sprzętu i wyposażenia, szczególnie zaś rozpoczęcie szkolenia spadochroniarzy – komandosów, nie miały wpływu na przebieg kampanii wrześniowej, jednak sytuowały Polskę w ścisłej światowej elicie państw tworzących wojska powietrznodesantowe. Więcej info – Prekursorzy Cichociemnych oraz Łączność z Krajem.

Oddzial-VI-Londyn-300x253 Jan Jaźwiński

Oddział VI SNW, Londyn

Po upadku Francji ewakuowany 18 czerwca 1940 z Pointe de Grave brytyjskim transportowcem „Modura”. Wg. relacji Macieja Kalenkiewicza ewakuowany 22 czerwca wraz z nim oraz Janem Górskim, na pokładzie brytyjskiego okrętu ewakuacyjnego Royal Scotsman.. Według innej relacji, przed wyjazdem spotkał się z późniejszym Cichociemnym kpt. Maciejem Kalenkiewiczem, który zamierzał dotrzeć do Wielkiej Brytanii razem z przyjacielem, późniejszym Cichociemnym kpt. Janem Górskim. 20 czerwca 1940 dotarł do portu Falmouth (Wielka Brytania).

 

Oddział VI (Specjalny) Sztabu Naczelnego Wodza

29 czerwca 1940 utworzono w sztabie Naczelnego Wodza  Samodzielny Wydział Krajowy, nazwany Oddziałem VI, potem Oddziałem Specjalnym. Jego podstawowym zadaniem było utrzymanie łączności radiowej i kurierskiej Naczelnego Wodza w Londynie z Komendantem Głównym Armii Krajowej w okupowanej Polsce. 

Harold-Perkins-242x350 Jan Jaźwiński

Harold Perkins

30 lipca 1940 podpisana została umowa polsko – brytyjska dot. formowania Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie oraz funkcjonowania Sztabu Naczelnego Wodza w Wielkiej Brytanii. Przy Sztabie NW rozpoczęła działalność brytyjska 4 Misja wojskowa. Za wiedzą ówczesnego szefa Oddziału VI ppłk dypl. Jana Smoleńskiego podjął starania o uruchomienie łączności lotniczej z okupowaną Polską. M.in. 12 sierpnia 1940 przekazał notatkę w tej sprawie jednemu z brytyjskich oficerów wywiadu.

Armstrong-Whitworth-Whitley-300x178 Jan Jaźwiński

Whitworth Whitley

21 sierpnia 1940 spotkał się z nim przedwojenny rezydent brytyjskiego wywiadu w Polsce kpt.  Harold Perkins, późniejszy szef sekcji polskiej Special Operations Executive (SOE). 25 sierpnia przekazał, że komendant brytyjskiej 4 Misji polecił podjąć przygotowania do pierwszego lotu łącznikowego do Polski. W październiku 1940 przeszkolono pierwszych dziesięciu kandydatów na skoczków do Kraju. Pierwszą lotniczą operację zrzutową o kryptonimie Adolphus przeprowadzono w nocy z sobotę na niedzielę 15/16 lutego 1941. Ten pierwszy skok Cichociemnych był pierwszym zrzutem alianckich żołnierzy na teren Europy Środkowej okupowanej przez Niemców. 

 

Organizacja zrzutów dla Armii Krajowej

B-24-Liberator-zaladunek-zasobnikow-250x164 Jan Jaźwiński

Załadunek zasobników do Liberatora

rozkaz-referat-s-30-stycznia-1940-300x216 Jan Jaźwiński

Zadania Referatu „S” określone rozkazem szefa sztabu NW z 30 stycznia 1940

Od końca sierpnia 1940 szef Samodzielnego Referatu „S”, od 4 maja 1942 do stycznia 1944 szef Wydziału Specjalnego (S) w Oddziale VI (Specjalnym) Sztabu Naczelnego Wodza.

Jako jeden z pierwszych ukończył kurs spadochronowy, otrzymał Znak Spadochronowy nr 0005. Organizator lotniczych operacji przerzutowych w lotach specjalnych SOE do Polski, tj. zrzutów Cichociemnych, kurierów oraz zaopatrzenia dla Armii Krajowej. Od marca 1942 loty specjalne SOE do Polski odbywały się z lotniska RAF Tempsford (Wielka Brytania), od 1944 z lotniska Campo Casale pod Brindisi (Włochy).

 

Stał się pionierem i spirytus movens przerzutu lotniczego do Kraju (…) Był twardy, konsekwentny i nieustępliwy w postępowaniu z Anglikami. Pełen pomysłów, inicjatywy i wizji. W swojej pracy napotykał stale na przeszkody tak ze strony Brytyjczyków, jak i rodaków. W tych zmaganiach przyświecał mu tylko jeden cel. Za wszelką cenę dopomóc Polsce Walczącej. To on pierwszy odkrył infiltrację i wpływy sowieckie w W. Brytanii, Stanach Zjednoczonych i w polskim Londynie.

Kajetan Bieniecki („Dramat dowódcy” s. 7)

Jan Jaźwiński – notatka dla Naczelnego Wodza na rozmowę z W. Churchillem z 19 stycznia 1943
dotycząca przerzutu lotniczego do Polski w sezonie 1942/43
w: Dziennik czynności mjr Jana Jaźwińskiego, Studium Polski Podziemnej, sygn. SK 16.9
Centralne Archiwum Wojskowe sygn. CAW – 1769/89, s. 126/128 – 136/138

 

Jazwinski-Jan-199x250 Jan JaźwińskiTak opisuje początki lotniczej łączności z Krajem – „począwszy od 1 lipca 1940 roku usiłuję nawiązać kontakt z władzami brytyjskimi, jakie mogą być zainteresowane istnieniem ZWZ (przyszłej AK). Idzie to bardzo trudno i opornie ze strony naszych władz. Nasz attache wojskowy przy ambasadzie polskiej w Londynie, któremu przedstawiłem swój projekt łączności lotniczej z Krajem odpowiedział: Panie kapitanie, pański projekt jest nierealny. Nie nadaje się nawet do dyskusji z władzami brytyjskimi. Musimy być poważni, inaczej ośmieszymy się!

Po parafowaniu umowy polsko – brytyjskiej, dotyczącej Polskich Sił Zbrojnych w W.Brytanii i sformowaniu Sztabu NW [Naczelnego Wodza] (31 lipca 1940 r.) rozpoczęła urzędowanie brytyjska 4-ta Misja Wojskowa, celem współpracy ze Sztabem N.W. W rozmowach z kilku oficerami tej Misji otrzymałem podobne informacje – taka sprawa nie jest wymieniona na liście zadań 4-tej Misji. (…)

W rozmowie z płk Smoleńskim, byłym szefem O.II [Oddziału II – wywiad, kontrwywiad] Sztabu Głównego przedstawiłem możliwość uzyskania lotów łącznikowych do Kraju drogą zainteresowania wywiadu brytyjskiego. Płk Smoleński: Niech pan bada możliwości (…) Zobaczymy co z tego wyjdzie. (…)

skoczek-250x186 Jan JaźwińskiNapisałem notatkę dla Anglików, podkreślając położenie strategiczne Polski i ogólne możliwości wywiadu polskiego. (…) 21 sierpnia zadzwonił do mnie kpt. Perkins z 4-tej Misji brytyjskiej (późniejszy szef sekcji polskiej Special Operations Executive, SOE). (…) Rozmowa z Perkinsem trwała przeszło trzy godziny. Miała charakter rozpoznawczy (…) Omawiając możliwość pomocy brytyjskiej w zakresie łączności lotniczej z ZWZ, Perkins powiedział: Zbadam te możliwości. Wątpię, aby dotąd ktokolwiek na taką ideę zwrócił uwagę (…)

25 sierpnia Perkins powiadomił mnie, że komendant 4-tej Misji wojskowej dał mu polecenie, aby podjąć doświadczenia związane z pionierskim lotem do Polski. Powiedziałem – musimy to zrobić tak dokładnie, aby lot był sukcesem. Perkins: tak, słyszałem już kilka opinii, że dla posiadanych obecnie samolotów lot taki jest nierealny. (…) W naszej pierwszej fazie pracy trzeba przekonać, że ZWZ istnieje w Polsce, że wsparcie ZWZ jest celowe z punktu widzenia planowania dalszej wojny oraz, że loty z W. Brytanii do Polski są realną operacją. Mamy przed sobą trudną, stopniową pracę. (…)

Zrzuty-sprawozdanie-Podoski__Strona_04__JAZ-300x165 Jan Jaźwiński

Fragment sprawozdania Wydziału „S” Oddziału VI (Specjalnego), Londyn 28 lutego 1946
WBH – CAW sygn. II-52.356

W październiku pierwszych dziesięciu kandydatów na skoczków do Kraju rozpoczęło kurs przygotowawczy do odlotu do Kraju. Dla nich opracowałem szczegółowy program kursu (…). 3 listopada rozmawiałem z Perkinsem. Perkins: Czytałem raporty oficerów łącznikowych 4-tej Misji Wojskowej przy Sztabie NW i M.S.Wojsk., podkreślają oni upadek ducha w wojsku polskim w Szkocji i małą aktywność Sztabu NW. Wyraźne jest rozbicie i zwalczanie się wzajemne w politycznym środowisku polskim w Londynie. Na naszym odcinku pracy widzę co innego. (…) Duch skoczków jest mocny i zdecydowany (…)

zasobniki-pakowalnia-02-250x191 Jan JaźwińskiOdpowiedziałem: (…) w Polsce konsoliduje się ocena i wola, aby Naród Polski był jednolity w walce z zaborcami. Znam osobiście dowódcę ZWZ sprzed wojny. Pracował przed wojną i pracuje teraz nad wytworzeniem jednolitej postawy Narodu (…) Trudności są tu w Londynie. Jak pan wie, źródłem tych trudności jest prof. Kot i Mikołajczyk oraz dywersja, jaką prowadzi w wojsku Modelski. Kot, Mikołajczyk i Modelski zgodnie argumentują, że mają zrozumienie i poparcie grupy polityków brytyjskich, który mają duże wpływy w Foreign Office. (…)”  (Jan Jaźwiński – Dramat dowódcy. Pamiętnik oficera sztabu oddziału wywiadowczego i specjalnego, przygotowanie do druku: Piotr Hodyra i Kajetan Bieniecki, tom I i II, Polski Instytut Naukowy w Kanadzie, Montreal 2012, ISBN 978-0-9868851-3-6 s. 254-257)

Operacje przerzutowe do Kraju – sprawozdania (wszystkie sezony operacyjne)
w: Sprawozdanie z działalności Wydziału „S” Oddz. Specj. N.W. 1942-1944
Centralne Archiwum Wojskowe sygn. CAW II.52.353

 

II-RP-225x250 Jan JaźwińskiWarto dodać, że mjr dypl. Jan Jaźwiński wcielał w życie ideę lotniczego wsparcia Armii Krajowej wbrew wielu wpływowym Anglikom oraz był zwalczany przez wielu wpływowych Polaków, w tym m.in. środowisko Mikołajczyka.

Jak to ujął płk Smoleński, szef Oddziału VI (Specjalnego) Sztabu Naczelnego Wodza – „Gra ich [Mikołajczyk, Kot, Modelski] ma na celu, aby pozbawić ZWZ wszelkiej pomocy z Londynu. Chcą zlikwidować O.VI Sztabu NW i otworzyć komórkę specjalną dla łączności z organizacją Mikołajczyka w Kraju (…)” (ibidem, s. 261)

Gdyby nie Jego upór i determinacja – nie byłoby łączności lotniczej z Polską, organizowania przezeń zrzutów dla Armii Krajowej oraz Cichociemnych…

 

Idąc tropami życia towarzyskiego Macieja [Kalenkiewicza – RMZ] natrafiłem na dwa domy polskie, gdzie bywał często, przeważnie z Górskim [współtwórcami Cichociemnych – RMZ]. Właściwie – to jeden dom, jedno mieszkanie, „flat” na Sloane Street w dzielnicy Chelsea [w Londynie – RMZ], w którym po prawej stronie korytarza mieszkał kpt. dypl. Jan Jaźwiński z żoną Wandą, a po lewej – red. Bolesław Wierzbiański z żoną Aliną. Jaźwiński, saper trochę od Macieja starszy, lubił drażnić się i żartować sobie z „gówniarzy” – Macieja i Jana. Mając ukończoną Szkołę Wojenną i aparat myślenia logiczny i uporządkowany (gen. Smoleński, szef O.VI [Oddziału VI (Specjalnego) – RMZ]; powie o swym współpracowniku w 1975 roku: „To był umysł sztabowy”) zżymał się, słuchając futurologicznych fantazji Macieja, choć nie zaprzeczał, że jego przyszłościowanie zawiera czasem genialne zadatki. Przypominał belfra, który dostrzega świeże podejście i błyskotliwe sformułowanie ucznia, ale nie może strawić błędów ortograficznych.

W gruncie rzeczy łączyło ich wszystko. I szkoła oficerska na Nowowiejskiej, i rok 1926, i praca teraźniejsza, i poglądy na nowoczesną wojnę. Maciej [Kalenkiewicz – RMZ] czuł się u Jaźwińskich dobrze. Było mu tu ciepło, także w sensie fizycznym, bo długie wieczory spędzano przy automatycznym kominku gazowym, który nie odmawiał swego błękitnego płomienia, jeśli dostawał w porę szylingi.  Jaźwiński wraca pamięcią do tamtych czasów. „Młodoturcy” [tajna, półkonspiracyjna organizacja młodych oficerów, m.in. wspierających gen. Sikorskiego, później gen. Sosnkowskiego, opowiadająca się za reformami w armii, należeli do niej m.in. Maciej Kalenkiewicz, Jan Górski, Jan Jaźwiński – RMZ] postawili sobie zadanie oczyszczenia atmosfery w wojsku, usunięcie destrukcyjnych wpływów Modelskiego, Kota, Mikołajczyka. Chcieliśmy także otworzyć drogę do stanowisk dowódczych oficerom młodym, odsunąć zaskorupiałych w rutynie starców. Gen. Sosnkowski [Naczelny Wódz – RMZ] odnosił się do organizacji życzliwie kiedy było to mu na rękę, a lekceważąco – kiedy mu przeszkadzała.” (Jan Erdman, Droga do Ostrej Bramy, s. 158-159)

 

Sprawozdanie z działalności Wydziału „S” za okres 1941-1945

kpt. dypl. Jan Podoski – „Sprawozdanie z działalności Wydziału „S”
Oddziału Spec. Sztabu N.W. za okres 1941 r. – 1945 r.”
Londyn 28 lutego 1946, Centralne Archiwum Wojskowe sygn. CAW II-52.356

 

Oddział VI (Specjalny) – Plan czuwania

Oddział VI (Specjalny) Sztabu Naczelnego Wodza – Plan czuwania
w: Sprawozdanie z działalności Wydziału „S” Oddz. Specj. N.W. 1942-1944
Wojskowe Biuro Historyczne – Centralne Archiwum Wojskowe sygn. CAW II.52.353

 
Oddział VI (Specjalny) – Wsparcie lotnicze dla Armii Krajowej:

Płk dypl. w st. sp. Marian Utnik – Oddział łącznikowy Komendanta Głównego AK
przy Naczelnym Wodzu na emigracji (VI Oddział Sztabu Naczelnego Wodza) część III
w: Wojskowy Przegląd Historyczny, Warszawa 1982, nr 1 s. 188 – 210

 


 

Lotnisko RAF Tempsford
Tempsford-300x222 Jan Jaźwiński

Lotnisko RAF, Tempsford

Lotnisko RAF Tempsford było tajnym obiektem brytyjskiego Kierownictwa Operacji Specjalnych (Special Operations Executive, SOE) którego zadaniem było wspieranie ruchów oporu w okupowanej Europie. Startowały z niego samoloty 138 i 161 dywizjonów specjalnych RAF do Belgii, Holandii, Niemiec, Czechosłowacji oraz do Polski.

148_Squadron_Halifax_Italy_WWII_IWM_CNA_3231-1-300x233 Jan Jaźwiński

Halifax z zasobnikami zrzutowymi

Aby wprowadzić w błąd niemieckie rozpoznanie lotnicze, w Tempsford wybudowano tzw. „Gibraltar Farm”. Obiekt wyglądał jak zwykła brytyjska stodoła w gospodarstwie rolnym. Murowany budynek pokryto od zewnątrz drewnem.

Od 27 marca 1942 do 21 września 1943 w 43 operacjach lotniczych
z tajnego lotniska RAF Tempsford przerzucono do okupowanej Polski
158 Cichociemnych spadochroniarzy Armii Krajowej

SOE-Tetworth-Hall-hotel-pilotow-Tempsford-300x200 Jan Jaźwiński

Tetworth Hall, hotel dla pilotów RAF Tempsford, foto: David Sands

Cichociemni przerzucani byli do Polski także po starcie z innych lotnisk: Foulsham (2), Linton-on-Ouse (2), Leakenheath (9), Newmarket (2), Stradishall (6) oraz Tempsford (158).

Od 1944 lecieli do Polski z lotniska Campo Casale (133) nieopodal Brindisi (Włochy). Z lotniska RAF Tempsford przeprowadzono ponadto, od 17 marca 1942 do 21 października 1943 90 operacji zrzutów materiałowych zaopatrzenia dla AK oraz w nocy 29/30 października 1942 operację „Wrench”, w której miano zbombardować siedzibę gestapo w Warszawie.

 

Lotnisko RAF Tempsford – Gibraltar Farm


 

Główna Baza Przerzutowa „Jutrzenka”

Brindisi_1-300x199 Jan Jaźwiński

Lotnisko w Brindisi (Włochy)

Brindisi-tablica-300x232 Jan Jaźwiński

Pamiątkowa tablica, Campo Casale, Brindisi

Od stycznia do 1 września 1944 komendant Głównej Bazy Przerzutowej (Baza nr 11, kryptonim „Jutrzenka”, brytyjski kryptonim „Torment”) w Latiano, 20 km od Campo Casale nieopodal Brindisi (Włochy), skąd startowały m.in. samoloty 1586 Eskadry Specjalnego Przeznaczenia z polskimi załogami oraz 138 Dywizjonu Specjalnego Przeznaczenia RAF, w lotach specjalnych SOE (zrzuty cichociemnych oraz zaopatrzenia dla Armii Krajowej) do okupowanej Polski.

Niestety, w zaopatrzeniu Armii Krajowej byliśmy mocno uzależnieni od Brytyjczyków, którzy użyczali Polakom samolotów na potrzeby operacji zrzutowych. Brytyjczycy nie dotrzymywali swoich ustaleń z Oddziałem VI (Specjalnym), stale ograniczali loty do Polski, realizowali paskudną politykę „kroplówki zrzutowej” dla Armii Krajowej…

 

Jazwinski_20220728_093908-199x250 Jan Jaźwiński

Pismo szefa sztabu Naczelnego Wodza do szefa Oddziału VI (Specjalnego) ws. utworzenia GBP, Londyn, 3 listopada 1943

ozn_Dziennik-czynnosci-mjr-Jazwinskiego_600px-300x161 Jan JaźwińskiKajetan Bieniecki podkreśla – „W styczniu 1944 Główną Bazę Przerzutową (GBP) pod Brindisi objął mjr dypl. Jan Jaźwiński „Sopja”. Władał on językiem angielskim, był twardy i konsekwentny w stosunku do Anglików z SOE i pracował w Oddziale VI Sztabu N.W. już od czerwca 1940 roku jako szef Referatu „S” (*Specjalny), który został przeorganizowany później na Wydział „S”, zajmujący się przerzutem lotniczym i kompletowaniem sprzętu dla Armii Krajowej.

Był on niewątpliwie pionierem i spiritus movens przerzutu lotniczego do Kraju. Po objęciu dowództwa GBP mjr Jaźwiński podlegał wprawdzie szefowi Oddziału VI w Londynie (był nim wtedy ppłk dypl. Protasewicz), ale sam podpisywał depesze do gen. Bora – Komorowskiego i miał swobodę w organizowaniu przerzutu lotniczego do Kraju. (…) O tej nominacji mjr Jaźwińskiego gen. Sosnkowski listem z 24 stycznia 1944 powiadomił dowódcę wojsk alianckich na obszarze Morza Śródziemnego gen. Henry M. Wilsona”. (Lotnicze wsparcie Armii Krajowej, s. 107-108)

CC-prezentacja_44-300x224 Jan JaźwińskiW ściśle tajnym meldunku z 15 sierpnia 1943, do Szefa Sztabu Naczelnego Wodza, mjr dypl. Jaźwiński podkreślił –  „Najwyższą i najmilszą dla mnie nagrodą i zachętą są depesze Dcy Armii w Kraju. (…) Największym celem mego życia jest aby akcja przerzutu lotniczego dała Armii w Kraju niezbędne środki walki” („Dziennik czynności mjr Jaźwińskiego, s. 184 D, 184 F)

 

GBP-Latiano-fin-2-300x244 Jan Jaźwiński

Plan Głównej Bazy Przerzutowej w Latiano
z zaznaczonymi rejonami i obiektami

Do 31 lipca 1944 – dzięki wysiłkom mjr dypl. Jana Jaźwińskiego – wystartowało z lotniska Campo Casale nieopodal Brindisi (Włochy) do Polski 340 samolotów (179 polskich i 161 brytyjskie), wykonało zadanie 178 załóg (104 polskie i 74 brytyjskie). Podczas Powstania Warszawskiego, od 1 do 22 sierpnia 1944 wystartowało stamtąd 146 samolotów (59 polskich, 87 brytyjskich i południowoafrykańskich), wykonało zadanie 69 (33 polskich i 36 brytyjskich oraz południowoafrykańskich).

Ogółem z „Jutrzenki” wystartowało 486 samolotów (238 polskich oraz 248 brytyjskich i południowoafrykańskich), wykonało zadanie 247 załóg (137 polskich oraz 110 brytyjskich i południowoafrykańskich), stracono 32 samoloty (7 polskich oraz 25 brytyjskich i południowoafrykańskich).

 

cc-bagaznik2_ozn-145x250 Jan Jaźwiński

„Bagażnik” skoczka

Według moich obliczeń cała pomoc zaopatrzeniowa SOE dla Armii Krajowej zmieściłaby się w jednym pociągu towarowym. Byliśmy zależni od użyczanych nam samolotów SOE. Brytyjczycy nie dotrzymywali swoich ustaleń z Oddziałem VI (Specjalnym), stale ograniczali loty do Polski, realizowali paskudną politykę „kroplówki zrzutowej” dla Armii Krajowej.

Do Polski zrzucono ledwo 670 ton zaopatrzenia (4802 zasobniki, 2971 paczek, 58 bagażników), z czego odebrano 443 tony. W tym samym czasie SOE zdecydowało o zrzuceniu do Jugosławii ponad sto dziesięć razy więcej, tj. 76117 ton zaopatrzenia, do Francji 10485 ton, a do Grecji 5796 ton.

Całe wsparcie finansowe Brytyjczyków dla Polski stanowiło zaledwie ok. 2/3 wydatków Wielkiej Brytanii na wojnę, poniesionych (statystycznie) JEDNEGO dnia. Po wojnie wystawili Polsce „fakturę”, m.in. zabierając część polskiego złota. Przerzucono do Polski 316 Cichociemnych, choć przeszkoliliśmy do zadań specjalnych 533 spadochroniarzy. Tak bardzo Brytyjczycy wspierali Polaków oraz pomagali Polsce…

 

Konflikt z prosowieckim gen. Tatarem
Baza-11-Brindisi-fin-250x140 Jan Jaźwiński

Placówki Oddziału VI (Włochy)
po 26 czerwca 1944

Żadna relacja o Polsce skrzywdzonej w II wojnie światowej, o zrzutach do Polski Cichociemnych i zaopatrzenia dla Armii Krajowej nie może pominąć destrukcyjnej, szkodliwej, zdradzieckiej roli gen. Stanisława Tatara. Odpowiedzialny za organizację zrzutów do Kraju oficer wywiadu z Oddziału VI (Specjalnego) Sztabu Naczelnego Wodza – mjr / ppłk dypl. Jan Jaźwiński w swych relacjach („Dziennik czynności” oraz „Pamiętnik”) wielokrotnie przytacza przykłady poczynań Tatara, których skutkiem było blokowanie ilości zrzutów oraz zwiększania ilości polskich załóg samolotów wykonujących loty specjalne SOE. To były jednak „tylko” szkody o charakterze raczej „taktycznym” – znacznie większe znaczenie miały poczynione przez Tatara szkody „strategiczne”.

 

Baza-Latiano-250x162 Jan Jaźwiński

Oryginalny plan bazy w Latiano

Pierwszy kontakt z Tatarem, po wylądowaniu w Brindisi 18 kwietnia 1944, odpowiedzialny za zrzuty Cichociemnych oraz zaopatrzenia dla Armii Krajowej oficer wywiadu mjr. dypl Jan Jaźwiński tak opisuje:

„Na sygnał lądowania dany przez pilota wyszliśmy do Dakoty [Tatar przyleciał w pierwszej operacji „Most”, 16 kwietnia 1944 – przyp. RMZ]. Pilot zameldował wykonanie zadania. Z Kraju przybyło trzech oficerów AK: gen. Tatar, ppłk Hańcza [Marian Dorotycz-Malewicz – RMZ] i por. [Dowmuntt – K.B.] [Andrzej Pomian vel Bohdan Sałaciński – RMZ] oraz dwóch cywilnych: delegat Rady Jedności Narodowej w kraju [Stanisław Ołtarzewski – RMZ] oraz reprezentant delegata Rządu na Kraj [Zygmunt Berezowski – RMZ]. Po śniadaniu skierowałem obie ekipy cywilną i wojskową na stację wyczekiwania, aż do odlotu do Londynu, jaki przygotuje ppłk Threlfall samolotem brytyjskim z Bari do Londynu. Z uwagi na zapowiedzianą następną operację przerzutową do Kraju i konferencję z MAAF [alianckie Dowództwo Sił Powietrznych Obszaru Morza Śródziemnego – RMZ] pojechałem na rozmowę z gen. Tatarem i politykami 18 kwietnia.

34_Pamietnik_Jan-Jazwinski-215x300 Jan JaźwińskiRozpocząłem rozmowę z gen. Tatarem, którą zagaiłem: Prawdopodobnie jutro po południu cała ekipa z Kraju odleci samolotem brytyjskim do Londynu, gdzie będzie przyjęta przez oficera O.Sp. Sztabu NW. Gen. Tatar oznajmił, że przybywa w charakterze pełnomocnika dowódcy AK wraz z dwoma oficerami, którzy pracować będą w O.Sp. jako eksperci znający możliwości przyjęcia zrzutów lotniczych w Kraju.

Zaproponowałem: Chciałbym zapoznać pana generała z możliwościami Bazy Jutrzenka [Główna Baza Przerzutowa w Latiano], która obecnie i w najbliższych miesiącach jest jedynym źródłem przerzutu do AK. Gen. Tatar odpowiedział: Nie jestem zainteresowany ani Bazą Jutrzenka, ani też możliwościami przerzutu lotniczego w ogóle. Przybywam z misją. [Podkreślenie RMZ] W wykonaniu mojej misji zrobię wszystko co uważam za celowe dla Polski. (…)

ozn_Dziennik-czynnosci-mjr-Jazwinskiego_600px-300x161 Jan JaźwińskiPojechałem do stacji wyczekiwania polityków przybyłych z Kraju. Trafiłem dobrze, gdyż na stacji zastałem tylko reprezentanta delegata Rządu w Kraju [Zygmunt Berezowski – RMZ]. Drugi polityk był na dłuższym spacerze. Będę mógł rozmawiać z nimi kolejno. (…) Zapytałem: Jako dowódca Bazy Jutrzenka, czy mogę pana zapytać, w jakim charakterze przybył gen. Tatar? Zamieniłem z nim kilka słów. Mówi on o misji. Na czym polega jego misja nie określił. Chcę z nim rozmawiać głębiej. Czy jest on naprawdę pełnomocnikiem dowódcy AK? Delegat: Znam pana majora z opinii, jaką dał mnie o panu dowódca AK Powiem panu szczerze, że dowódca AK i delegat Rządu w Kraju są zadowoleni, że pozbyli się z Kraju Tatara. Tatar ma zbyt przeciwne poglądy dotyczące stosunku do Sowietów. Praca z nim na terenie Kraju nie jest teraz możliwa. Zresztą jest on bardzo trudny we współpracy nawet w normalnych warunkach.

(…) Rozmowę przerwał na chwilę delegat Rady Jedności Narodowej w Kraju [Stanisław Ołtarzewski – RMZ], który wrócił ze spaceru. Mój rozmówca – możemy rozmawiać otwarcie, pan major zna dość dobrze sytuację polityczną i wojskową w Kraju (…) Dodałem: Pytałem panów, na czym polega „misja” Tatara. Z odpowiedzi panów odnoszę wrażenie, że jest zbyt duża różnica poglądów Tatara w stosunku do poglądów dowódcy AK i delegata Rządu. Rozumiem, że najłatwiej było pozbyć się jego z Kraju. Jeżeli jednak ta różnica poglądów polega na stosunku do Sowietów to zjawienie się Tatara w Londynie może mieć bardzo poważne i nieobliczalne skutki. Tatar może działać w Londynie jako pełnomocnik dowódcy AK [Podkreślenie RMZ]. Obawiam się, że Tatar może najłatwiej porozumieć się z Mikołajczykiem, który od dłuższego już czasu idzie po linii przypodobania się Sowietom względnie prosowieckim grupom brytyjskim i amerykańskim, aby uzyskać uznanie rządów obu aliantów, a w szczególności Roosevelta. Mikołajczyk i Tatar są podobni, politycznie ciemni, żądni władzy. (Jan Jaźwiński – Dramat dowódcy. t II, s. 36-40)

 

churchill-287x350 Jan Jaźwiński25 kwietnia 1944, już cztery dni po swoim przylocie do Wielkiej Brytanii, wraz z wicepremierem Stanisławem Mikołajczykiem oraz Zygmuntem Berezowskim Tatar został przyjęty przez premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla, jako rzekomo „trzecia osoba z dowództwa Armii Krajowej”. Wtedy też opowiadał Churchillowi bajki, jakoby Armia Krajowa była zlepkiem lokalnych grup partyzanckich. Ale potem, dowartościowany Tatar przyjął propozycję posady od Kopańskiego – został… zastępcą do spraw krajowych szefa Sztabu Naczelnego Wodza.

W ten sposób prosowiecki i kapitulancki ignorant, za swą kapitulancką postawę wobec ZSRR (Rosji) „zesłany do Londynu za karę” – o czym nie wiedział Naczelny Wódz – nagle stał się w Londynie jedną z najważniejszych postaci dla okupowanej Polski.

Tatar został wysłany do Londynu, gdy po ujawnieniu zbrodni katyńskiej oraz zerwaniu 25/26 kwietnia 1943 przez sowietów stosunków dyplomatycznych z rządem RP, w listopadzie 1943 wygłosił na farmie będącej ośrodkiem wypoczynkowym KG AK, wobec kilku wyższych oficerów, byłych wykładowców WSW, m. in. Cichociemnego płk dypl. Kazimierza Iranka – Osmeckiego tekst swojego kapitulanckiego memorandum do dowódcy Armii Krajowej gen. Tadeusza Bór – Komorowskiego. Głosiło ono, iż zwycięzcą wojny będzie Rosja, okupacja Polski jest nieunikniona, należy zawrzeć z Sowietami „kompromis”, zrezygnować z ok. połowy terytorium Polski, w tym z Kresów. Memoriał był oczywistą zdradą polskiej racji stanu, która nakazywała – zwłaszcza armii – stać na straży suwerenności i nienaruszalności państwa. Warto dodać, że ZSRR przywłaszczył sobie 42,1 proc. terytorium przedwojennej Polski oraz pozbawił wolności 13,7 mln Polaków…

W reakcji na to defetystyczne memorandum – zamiast oddać Tatara pod sąd wojenny – gen. Tadeusz Bór – Komorowski oraz gen. Tadeusz Pełczyński ograniczyli się jedynie do udzielenia mu ostrej reprymendy słownej. Obowiązujący kodeks karny przewidywał za kolaborację z wrogiem karę śmierci. Według późniejszej relacji Cichociemnego, szefa wywiadu ofensywnego AK, płk Kazimierza Iranka – Osmeckiegogen. Stefan Rowecki oddałby Tatara pod sąd lub kazałby go „rozwalić”. Wskazuje, że gdy szef sztabu Roweckiego, płk dypl. Janusz Albrecht, aresztowany przez Niemców, podjął się pośredniczenia w pertraktacji z Niemcami – gen. Stefan Rowecki zasugerował mu samobójstwo, co ten uczynił. Tatar miał niebywałe szczęście – przełożeni zignorowali go, nie zaproponowali honorowego rozwiązania. Został zlekceważony, zdążył także uciec przed prawdopodobnym wyrokiem konspiracyjnego podziemia.

Dakota_III_Douglas-C-47-300x233 Jan Jaźwiński

Douglas C-47 Skytrain Dakota

Tatar zgłosił się na wyjazd do Londynu, zapewniając iż nie ujawni tam swoich silnie prosowieckich poglądów. Szef wywiadu ofensywnego AK, Cichociemny płk Kazimierz Iranek – Osmecki dwukrotnie interweniował aby Tatara nie wysyłać – bezskutecznie. Generałowie: Pełczyński i Komorowski uznali, że wobec wkroczenia armii sowieckiej na teren Polski, ze swą kapitulancką postawą Tatar nie może pozostać w składzie Komendy Głównej AK. Zdecydowali naiwnie, że w Londynie będzie „pilnować potrzeb AK”. Nie poinformowali Naczelnego Wodza o wyrażonej w „memorandum” ochotniczej gotowości Tatara do zdrady Polski.

Po przylocie do Londynu, arogancki, żądny władzy lis był już w kurniku. Tatar miał znakomitą pozycję: znakomite relacje z premierem, zaufanie szefa sztabu NW, kierował najważniejszym Oddziałem VI (Specjalnym), a Mikołajczyk planował mianowanie go ministrem obrony narodowej. Miał uprzywilejowaną pozycję jako rzekomy osobisty wysłannik generałów: Bora i Pełczyńskiego. Od Tatara stała się zależna Armia Krajowa oraz lotnicze wsparcie (zrzuty) dla AK, które uważał za… nieistotne. Spięcie aroganckiego, prosowieckiego Tatara z patriotycznym mjr dypl. Janem Jaźwińskim było nieuniknione.

W intrygach o umocnienie swej władzy, Tatar nawiązał później bardzo dobre relacje z naiwnym premierem rządu R.P. Stanisławem Mikołajczykiem.  Najbardziej zażyłe relacje miał z sekretarką premiera Stefanią Liebermanową, która na bieżąco donosiła mu o posunięciach Mikołajczyka. Kilku osobom pokazała wykonane przez siebie szkice nagiego Tatara; jej nie tylko pozował. Franciszek Wilk, następca Mikołajczyka w emigracyjnym PSL po wojnie potwierdził, że Liebermanowa była metresą Tatara. O poglądach Tatara powiedział tak: myślałem, że to przyjaciel PSL i Mikołajczyka, a tymczasem stwierdziłem, że to przyjaciel Gomułki i PPR…

 

Zaufany człowiek Tatara, płk Stanisław NowickiTatar „jest to człowiek bardzo ambitny, zarozumiały, despotyczny, a przy tym uparty, żądny władzy, człowiek o zacięciu dyktatorskim”

 

stempel-O-VI-250x239 Jan JaźwińskiBaza-11-Brindisi-fin-250x140 Jan JaźwińskiPo powrocie do Londynu Tatar zaczął wprowadzać swoje „porządki” w podległym mu Oddziale VI (Specjalnym) Sztabu Naczelnego Wodza. 26 czerwca 1944 utworzył we Włoszech zbędne „dowództwo „Elba”, mianując jego szefem ppłk Dorotycz – Malewicza ps. Roch, Hańcza. Ppłk dypl. Tadeusz Rola, szef Wydziału Łączności Oddziału VI oceniał go jako „oficera o przeciętnych zdolnościach”. Tatar podporządkował „Hańczy” placówki Oddziału VI (Specjalnego): ośrodek szkoleniowy Cichociemnych – bazę nr 10 w Ostuni, placówkę „Capri” oraz Główną Bazę Przerzutową „Jutrzenka” (bazę nr 11) w Latiano, nieopodal Brindisi, dowodzoną przez mjr dypl. Jana Jaźwińskiego.

Jak zauważył później Władysław Michniewicz – „Hańcza dysponował znacznymi środkami i ciążyła na nim duża odpowiedzialność. W skład bazy wchodziło paruset oficerów i około tysiąca szeregowych; zarządzał on materiałem technicznym, zapasami broni, stacjami radio i całą siecią łączności, kolumnami samochodów oraz miał pod ręką eskadry samolotów na pobliskich lotniskach”...

 

B-24_Liberator-300x147 Jan JaźwińskiPo objęciu przez prosowieckiego gen. Stanisława Tatara funkcji zastępcy szefa Sztabu Naczelnego Wodza, nadzorującego Oddział VI (Specjalny), nastąpiło faktyczne blokowanie przerzutu lotniczego dla Armii Krajowej. Miało to istotne znaczenie dla zaopatrzenia AK także podczas Powstania Warszawskiego. Cichociemny Jan Nowak – Jeziorański na polecenie Naczelnego Wodza miał dostarczyć do KG AK rozkaz o niewszczynaniu Powstania Warszawskiego. Został przerzucony  do Polski, w nocy 25/26 lipca 1944 w sezonie operacyjnym „Riposta”, podczas operacji lotniczej „Wildhorn III” („Most 3”). Przed odlotem, 21 lipca 1944 spotkał się w Głównej Bazie Przerzutowej w Latiano nieopodal Brindisi z organizatorem przerzutu lotniczego dla AK,  mjr dypl. Janem Jaźwińskim.

37-1078-285x400 Jan Jaźwiński

kpt. Jan Nowak-Jeziorański
źródło: NAC

Jan Nowak – Jeziorański zrelacjonował mjr dypl. Janowi Jaźwińskiemu tragiczny stan Oddziału VI pod rządami gen. Tatara„Personel O.Sp. [ Oddziału Specjalnego – RMZ] zredukowany do kilku osób, sterroryzowanych przez Tatara. Nikt nie ma określonych zadań, brak jakiejkolwiek współpracy. Jedynie Pod, [kpt. dypl. Jan Podoski – RMZ]  były zastępca pana w Wydziale „S”, widzi i zdaje sobie sprawę, że Tatar dąży jedynie do zniszczenia przerzutu do Kraju. Tatar kontroluje radiostację i zastrzegł sobie wyłącznie wymianę depesz z dowódcą AK. Treści tych depesz nikt tam nie zna. Nie ma też żadnej współpracy z SOE. Po prostu Tatar jest źródłem informacji dla dowódcy AK, NW i rządu RP.”  (Jan Jaźwiński – Dramat dowódcy. Pamiętnik oficera sztabu oddziału wywiadowczego i specjalnego (przygotowanie do druku: Piotr Hodyra i Kajetan Bieniecki), Polski Instytut Naukowy w Kanadzie, Montreal 2012, ISBN 978-0-9868851-3-6, tom II, s. 104)

Obydwaj spotkali się z mjr naw. Stanisławem Królem, b. dowódcą 1586 Eskadry Specjalnego Przeznaczenia„Mjr Król naświetlił warunki techniczne wykonania lotów do Polski, strefy klimatyczne, zależność warunków meteorologicznych, widoczność i zreasumował przeciętną ilość dni dostatecznie pogodnych, aby można było wykonać zadanie. Mówił jasno unikając terminologii technicznej wskazując na zasadnicze trudności nawigacji. Porównał typy używanych samolotów, Halifaxów i Liberatorów, ich zasięg, szybkość operacyjną oraz nośność przerzutową. Przechodząc do załóg porównał możliwości pracy załóg polskich i brytyjskich, podkreślił ich zainteresowanie oraz znajomość terenów. Porównał załogi młode i doświadczone. Uzupełniłem tę charakterystykę procentowym wykonaniem zadań. Szczególnie uwagę poświęcił własnemu dyonowi polskiemu, sprawie uzupełnienia i wymiany załóg. 

Podkreślił wymownie: Mamy zgodę dowództwa brytyjskiego, że etatowy stan Liberatorów, to znaczy 21 maszyn możemy otrzymać, jeśli nasze władze polskie przyślą etatową ilość załóg, 27 przeszkolonych na Liberatorach. W wyniku starań Inspektora, a szczególnie Sztabu NW – gen. Tatara, nie tylko nie przysłane jest uzupełnienie załóg, ale też załogi, które wylatały swe tury nie są zastąpione. W rezultacie stan dyonu polskiego wynosi obecnie 4 załogi i cztery Liberatory. Porównał możliwości wykonania zadań przez dyon etatowy i obecny. Naświetlił uporczywe starania o załogi, przyjmowane bez odpowiedzi i nazwał to po prostu sabotażem ze strony gen. Tatara. (Jan Jaźwiński – Dramat dowódcy. Pamiętnik oficera sztabu oddziału wywiadowczego i specjalnego (przygotowanie do druku: Piotr Hodyra i Kajetan Bieniecki), Polski Instytut Naukowy w Kanadzie, Montreal 2012, ISBN 978-0-9868851-3-6, tom II, s. 106)

 

powstanie-warszawskie-pw-300x295 Jan Jaźwiński17 lipca 1944 dowódca Armii Krajowej, w związku z rozważaną decyzją o rozpoczęciu Powstania Warszawskiego wysłał do mjr Jaźwińskiego, komendanta Głównej Bazy Przerzutowej „Jutrzenka” (brytyjski kryptonim „Impudent”) w Latiano niedaleko Brindisi depeszę L.dz. 1333 – Sopja podajcie na jaki wysiłek Jutrzenki możemy liczyć w decydującej chwili podjęcia silnej akcji, co może nastąpić w początkach sierpnia. 

W odpowiedzi mjr dypl. Jan Jaźwiński nadał do dowódcy AK depeszę L.Dz. 1061 o treści:  Lawina do rąk własnych. Na Waszą 1333 melduję:

  1. Jutrzenka nie ma środków, aby zapewnić przerzut dla Waszej silnej akcji, ani w sierpniu, ani we wrześniu b.r.,
  2. Anglicy w pełni odpowiedzialni za przerzut do Polski oświadczyli dzisiaj, że wsparcie Powstania, ani też nasilonej akcji dywersyjnej Burza nie jest, powtarzam, nie jest przewidziane i nie celowe w tej fazie wojny.
  3. Przerzut bieżący jest ograniczony tylko, powtarzam tylko, dla potrzeb prowadzonej dotąd akcji Burza na małą skalę, na komunikacjach niemieckich. Obszar zrzutów w Kraju jest ograniczony od wschodu pasem 80 km na zachód od linii frontu sowieckiego.
  4. Stan polskiego dyonu spadł do 4 samolotów Liberator. Moje usilne zapotrzebowania o załogi polskie do stanu 27 załóg i 21 Liberatorów przyznanych etatem nie są realizowane przez Centralę. Współpracujący dyon brytyjski dać może tylko wysiłek ograniczony i często zmienny. Podkreślam, że powyższe dane są sprawdzone. Sopja 1061, 21 lipca 1944 r. 

(Jan Jaźwiński – Dramat dowódcy. Pamiętnik oficera sztabu oddziału wywiadowczego i specjalnego (przygotowanie do druku: Piotr Hodyra i Kajetan Bieniecki), Polski Instytut Naukowy w Kanadzie, Montreal 2012, ISBN 978-0-9868851-3-6, tom II, s. 105, 107)

W reakcji na tę depeszę, tego samego dnia gen. Stanisław Tatar odebrał mjr dypl. Janowi Jaźwińskiemu realną możliwość kierowania przerzutem lotniczym do Polski, zabronił mu bowiem utrzymywania łączności operacyjnej z dowódcą AK oraz z Brytyjczykami z SOE, które użyczało Polakom samolotów do przerzutu… 

22 lipca 1944 Tatar zarządził, że tylko Hańcza ma prawo kontaktowania się z Brytyjczykami (SOE) i dowódcą AK. Następnego dnia zakazał mjr dypl Janowi Jaźwińskiemu wysyłania depesz do Polski (KG AK) i do Sztabu Naczelnego Wodza w Londynie. Komendant Głównej Bazy Przerzutowej, który od początku organizował zrzuty do Polski nagle stracił realną możliwość działania. W tej sytuacji, 25 lipca 1944 mjr dypl. Jan Jaźwiński napisał do Naczelnego Wodza prośbę o zwolnienie go z funkcji dowódcy Bazy nr 11.

 

Jan-Jazwinski-251x350 Jan JaźwińskiW swoim pamiętniku mjr dypl. Jan Jaźwiński odnotował: „(…) list mój do płk Demela: Dn. 23 bm. rozkazem Tatara L.dz. 5856/O.Sp. (kopia w załączeniu) zostałem pozbawiony bezpośredniej łączności z Lawiną [gen. Tadeuszem Komorowskim, dowódcą AK] oraz z władzami brytyjskimi.

Prawnie rozkaz ten pozostawia mnie możność świadomego kierownictwa przerzutem. (…) Faktycznie Hańcza [ppłk Marian Dorotycz-Malewicz] nie jest zdolny do prowadzenia akcji przerzutowej, ani też do rozmów z władzami brytyjskimi. Mogę więc czuwać nad realizacją planu przerzutu do AK. Wobec bardzo trudnej i ciężkiej obecnie sytuacji pozostanę w Bazie Jutrzenka dopóki NW [Naczelny Wódz] uzna to za celowe. (…) jutro wyślę drogą służbową depeszę do NW z prośbą o zwolnienie mnie ze stanowiska Dowódcy Bazy Jutrzenka i od wszelkich prac związanych z O.Sp. [Oddziałem Specjalnym] to znaczy z Tatarem [gen. Stanisławem Tatarem]. Jan Jaźwiński, 25 lipca 1944.”

„27 lipca, szef szyfrów przyniósł mnie kopię depeszy Lawiny [gen. Tadeusz Komorowski, dowódca AK] przysłanej przez O.Sp. do Hańczy L.dz. 1456/1135z 26 lipca 44 r. Sopja [mjr. dypl. Jan Jaźwiński] zgłosił odejście z Jutrzenki [Główna Baza Przerzutowa]. Ze względu na obecną naszą sytuację jest konieczne pozostawienie Sopji, aby podparł Rocha [ppłk Marian Dorotycz-Malewicz] który tej pracy nie zna. Lawina [gen.Tadeusz Komorowski, dowódca AK] L.dz. 1135. (Jan Jaźwiński – Dramat dowódcy. Pamiętnik oficera sztabu oddziału wywiadowczego i specjalnego, przygotowanie do druku: Piotr Hodyra i Kajetan Bieniecki, Polski Instytut Naukowy w Kanadzie, Montreal 2012, tom II, s. 112, 120, ISBN 978-0-9868851-3-6)

 

2 sierpnia sierpnia Tatar wezwał do siebie… żonę mjr dypl. Jaźwińskiego – Wandę Jaźwińską oraz zagroził jej – jeśli mąż się nie podporządkuje, to na dłoni wyrosną mi włosy jeśli kiedykolwiek on wróci do Pani…  3 sierpnia 1944 mjr dypl. Jan Jaźwiński wysłał telegram do Tatara, żądając wszczęcia przeciwko sobie dochodzenia. Na zakończenie dodał – Pozwoli Pan, że wyrażę swoją osobistą opinię w sprawie oceny mojego dorobku dla kraju. Wyrażę to w sposób dla Pana zrozumiały. Mam w d… Pańskie oceny. Tatar stchórzył – nie było żadnego postępowania sądowego przeciwko podwładnemu, oficerowi niższemu stopniem, który go w telegramie obraził…

Po konflikcie z prosowieckim gen. Stanisławem Tatarem (od maja 1944 zastępcą szefa Sztabu NW do Spraw Krajowych, któremu podlegał Oddział VI),  m.in. na tle zrzutów dla Powstania Warszawskiego, pozbawiony uprawnień dowódcy pułku oraz prawa szyfrowanej łączności z KG AK.  Komendant Głównej Bazy Przerzutowej, który od początku organizował zrzuty do Polski nagle stracił realną możliwość działania.  W tej sytuacji, 25 lipca 1944 złożył rezygnację oraz poprosił Naczelnego Wodza o zdymisjonowanie z funkcji komendanta Głównej Bazy Przerzutowej. Po proteście Dowódcy Armii Krajowej, do końca sierpnia 1944 wspierał merytorycznie nowego komendanta G.B.P.

 

Nieudolność ppłk Mariana Dorotycz-Malewicza ps. „Hańcza”…

Brindisi_20220517_094805-237x200 Jan JaźwińskiW swoim pamiętniku wówczas major, później podpułkownik dypl. Jan Jaźwiński opisuje okoliczności „obejmowania dowództwa” utworzonej przez gen. Stanisława Tatara zbędnej struktury o kryptonimie „Elba”, przez ppłk. Mariana Dorotycz-Malewicza ps. Hańcza.

[25 lipca 1944] [Po starcie – K.B.] odjechaliśmy z Threlfallem [Brytyjczyk, oficer SOE oraz dowódca bazy Campo Cassale, ppłk. Henry McLeod Threfall – przyp. RMZ] do hotelu alianckiego, gdzie mieliśmy zarezerwowane pokoje z połączeniem telefonicznym do Bazy Jutrzenka, do Mola di Bari i na lotnisko. Wzięliśmy kąpiel i udaliśmy się do Klubu Alianckiego w pobliżu hotelu. Threlfallowi wyjaśniłem krótko: Mój telefonogram do pana z 23 lipca spowodowany jest rozkazem gen. Tatara. W każdym razie będę na Bazie czuwał, aby operacje do Polski szły w myśl obecnej współpracy i w warunkach bezpieczeństwa, jakie tylko możemy zapewnić w związku z sytuacją na froncie rosyjskim. Będę na Bazie do czasu, kiedy otrzymam rozkaz NW. (…)

O godz. 18.00 przyszedł do mnie Zubrzycki: Nic pilnego, dotyczy Threlfalla i Hańczy. Threlfall przyjechał do Jutrzenki o godz. 11.00 prosił abym znalazł Hańczę. Hańcza wrócił z Taranto o 11.30. Rozmowa miała miejsce w ogrodzie. Ja tłumaczyłem. Mam na tej notatce dokładny przebieg rozmowy. Threlfall: Co znaczy telefonogram mjr Jaźwińskiego z 23 b.m. Kto będzie prowadził operacje przerzutowe do Polski? Hańcza: Ja będę prowadził. Taki rozkaz otrzymałem od mego generała. Threlfall: Czy pan jest zaznajomiony z kompleksem tego rodzaju operacji? Hańcza: Jeszcze nie, ale mam nadzieję, że będę. Liczę na pana pomoc. Threlfall: Problem kompetencji kierownika tych operacji jest zasadniczym dla władz brytyjskich. Gen. Stawell i MAAF [Mediterranean Allied Air Force, alianckie Dowództwo Sił Powietrznych Obszaru Morza Śródziemnego – RMZ] przywiązują do tego wielką wagę. Chodzi tu o docelowe skierowanie i bezpieczeństwo lotów oraz przerzutu. Podkreślam, że nie wchodzę w to jak się nazywa polski kierownik operacji, władze brytyjskie są jedynie zainteresowane czy taka osoba zdolna jest do pozytywnego i konstruktywnego wykonania tego zadania. Nasza współpraca od tego zależy. Hańcza: Będę prosił mjr. Jaźwińskiego, aby zgodził się prowadzić dalej operacje przerzutowe i zwrócę się do mego generała, aby go zatrzymał w Bazie. 

[27 lipca 1944]  Hańcza przyniósł mnie depeszę Lawiny z 23 lipca, w której Lawina podał plan czuwania placówek odbiorczych na okres od 28 lipca do pierwszego tercetu miesiąca sierpnia. Powiedziałem Hańczy: Depesza ta jest spóźniona o 5 dni. Wiele z tych placówek odbiorczych jest już w ręku Sowietów lub w strefie niemieckiej frontu rosyjskiego. Zobaczymy co da się wykorzystać. Hańcza: Ja się na tym nie znam. Czy może mnie pan dać jutro rano Zubrzyckiego, chcę pojechać do Threlfalla. (…)

[28 lipca 1944]  28 lipca Zubrzycki złożył mnie notatkę z rozmowy Hańczy z Threlfallem w Mola di Bari. Zub melduje: Dziś rano dzwoniłem do Threlfalla o rozmowę Hańczy. Threlfall odparł, że przyjmie Hańczę o godz. 10.30. Rozmowa trwała około minuty, na stojąco. Hańcza zagaił: W związku z pana żądaniem 26 b.m. przyjechałem, aby pana zapewnić, że mjr Jaźwiński dał swą zgodę, że będzie prowadził nadal operacje przerzutowe do Polski. Mam też na to zgodę mego generała. Threlfall: Oświadczenie pana przedstawię gen. Stawell. Spojrzał na zegarek. Powiedziałem Hańczy: Rozmowa skończona. Chodźmy do samochodu. Hańcza wyszedł. Threlfall zapytał mnie: Zub ile w tym prawdy? Powiedziałem: Nasz major na pewno zgodzi się, gdyż wczoraj dostał depeszę od dowódcy AK, że dalsze prowadzenie przerzutów przez Sopję jest konieczne. Threlfall: Good man [zacny człowiek – K.B.] 

Depesza-pazdziernik-1944__20220519_110839-300x246 Jan Jaźwiński28 lipca po kolacji przyszedł do mnie Hańcza, zagaił: Przyszedłem, aby prosić pana, aby pan nadal kierował przerzutem do Kraju. Ja nie mogę podjąć się tej odpowiedzialności, dowódca AK prosił, aby pan mnie podparł. Odparłem: Jak ja mogę pana podeprzeć. Pan ciągle nie korzysta z moich zaproszeń, aby brać udział w przygotowaniu i przeprowadzeniu bieżących operacji. Pan wyjeżdża z Bazy właśnie wtedy, kiedy takie operacje są w toku realizacji. Hańcza: Tak, wiem, że pan mnie chce pomóc, ale ja mam trudności z Anglikami. Zapytałem: Jakie trudności?. Hańcza: Trudno mnie to określić. Ja ich ciągle nie rozumiem, chyba, że ja nie mogę im powiedzieć konkretnie co i jak ja chcę zrobić. Dodałem: Niech pan okaże zainteresowanie. Chętnie panu pomogą. Nie można dalej opóźniać, myślę, że NW [Naczelny Wódz – przyp. RMZ] przyjmie moją prośbę. Może to być szybko załatwione. 

Hańcza: Błagam pana niech pan sam rozmawia z Anglikami. Odparłem stanowczo: Czy pan tego nie rozumie, że jeśli rozmawiam z Anglikami to tylko, aby zrealizować wytyczne moich przełożonych względem NW. Czy pan nie wie, że zamiast wytycznych Tatar przysłał mnie zakaz, abym z Anglikami nie rozmawiał, że Tatar przerwał moją łączność bezpośrednią z Lawiną? Czy wreszcie pan, fikcyjny dowódca nieistniejącej Elby, noszący w kieszeni depesze Tatara przekazał mnie jakiekolwiek konkretne wytyczne, odpowiedzi na moje zapytania? [podkreśl. RMZ] Czy mam pewność, że pana meldunki do Tatara prawdziwie przedstawiają sytuację na Bazie przerzutowej?. Hańcza: Pan nie zna Tatara. Jest bardzo uparty. Proszę pana o kierowanie operacjami bez względy na rozkazy Tatara. Odparłem: Mam też duże wątpliwości czy moje depesze do O.Sp. względem szefa Sztabu NW dochodzą do nich nie zmienione, czy też w ogóle nie dochodzą, również mam wątpliwości czy depesze dowódcy AK dochodzą do mnie. Hańcza pobladł, bąkał bez sensu. (…) Hańcza: Niektóre depesze trochę zmieniłem, aby je wysłać w formie, jaką Tatar lubi. Nie zmieniłem treści istotnej. Jeśli panu o to chodzi to podawać je będę w całości. 

2-korpus-polski-208x350 Jan JaźwińskiPodkreśliłem: Nie istotna jest dla mnie co ktokolwiek lubi. Obowiązkiem moim jako oficera polskiego jest przedstawić przełożonemu stan faktyczny, łącznie ze zwróceniem uwagi na zaniedbania czy też aktualne warunki realizacji zadań. W wypadku Bazy Jutrzenka istotne są tylko, powtarzam tylko, żądania dowódcy AK, sytuacja aktualna w Kraju, oraz zdolność Jutrzenki do wykonania zadań, a więc istotna jest współpraca i jej zakres z władzami brytyjskimi. Ani ja ani pan ani też Tatar nic nie zrobią jeśli władze brytyjskie odmówią współpracy. (…) Czy pan to rozumie, że ja nie dopuszczę ani też nie wezmę udziału w żadnym usiłowaniu osłabienia względnie przerwania pomocy dla Kraju, jaka jest możliwa z Bazy Jutrzenka?”
(Jan Jaźwiński – Dramat dowódcy. t II, s. 114-123) 

 

30 sierpnia 1944 mjr dypl. Jan Jaźwiński opuścił Główną Bazę Przerzutową „Jutrzenka” w Latiano nieopodal Brindisi. Od 3 września 1944 przeniesiony do 2 Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa, przydzielony do brytyjskiego Centrum Wyszkolenia Saperów, następnie od 24 września 1944 na stażu liniowym, na frontowym szlaku 5 Batalionu Saperów 5 Kresowej Dywizji Piechoty. Od marca 1945 przydzielony do Oddziału III (operacyjnego) sztabu 2 Korpusu, od czerwca 1945 do kwietnia 1947 w Oddziale Informacyjnym Sztabu 2 Korpusu gen. Władysława Andersa.

 

A propos funkcjonowania bazy „Jutrzenka” po odejściu mjr dypl. Jana Jaźwińskiego – fragment wymownej depeszy dowódcy Armii Krajowej: (nr 65/R2/XXX/999) – „Zaopatrywanie nas przez Jutrzenkę wygląda na sabotaż. W zapowiedzianych terminach [zrzuty] nie przychodzą, placówki zrzutowe się dekonspirują przez ciągłe i bezskuteczne czuwanie. W ostatnich dwu miesiącach były tylko cztery pojedyńcze zrzuty dzikie bez zapowiedzi w odległości do 35 km od placówek. Częściowo odebrano sprzęt od chłopów, część zrzucono na sygnały żandarmów na torach kolejowych. Interwencje w Jutrzence o przyspieszenie nakazanych przez KG zrzutów nie skutkują.” 

 

Sprawa „Hańczy” – defraudacja pasów z dolarami
wyspa-tyberyjska-2-250x213 Jan Jaźwiński

Szpitak i klasztor Bonifratrów na Wyspie Tyberyjskiej w Rzymie

29 września 1945 ściśle tajnym rozkazem gen. Władysław Anders polecił mu jednostronnie przejąć akta, szyfry, radiostacje oraz wszelkie skrytki dawnej Głównej Bazy Przerzutowej (Bazy nr 11) w związku z wyjaśnianiem defraudacji ponad miliona dolarów przez gen. Tatara, znajdujących się w dyspozycji ppłk. Mariana Dorotycz-Malewicz ps. Hańcza.

Mjr dypl. Jan Jaźwiński dość szybko wpadł na trop skrzyni z dolarami Bazy nr 11, ukrytej w szpitalu Bonifratrów na wyspie Isola Tibertina. Już 2 października 1945, od dwóch byłych swoich podwładnych, dowiedział się, że słyszeli nazwę „Tiberina” w rozmowie „Hańczy” z Micińskim (Pamiętnik, tom. II, s. 340). Adiutant „Hańczy” por. Miciński podczas przesłuchania początkowo zaprzeczał istnieniu skrytek, w końcu przyznał że przewiózł pieniądze do klasztoru na wyspie Tiberina. Po przesłuchaniu Micińskiego, mjr dypl. Jan Jaźwiński napisał notatkę dla szefa sztabu  2 Korpusu (do rąk własnych), w której podkreślił:

„(…) główny wysiłek Hańczy i Tatara był skoncentrowany na problemie jak i gdzie pieniądze A.K. przerzucić z Włoch do Niemiec względnie Francji. Odchodząc z Bazy Jutrzenka przekazałem Hańczy ok. 12 milionów dolarów przeznaczonych dla A.K., których do Polski nie można było przerzucić.”
Jan Jaźwiński – Dramat dowódcy. Pamiętnik oficera sztabu oddziału wywiadowczego i specjalnego (przygotowanie do druku: Piotr Hodyra i Kajetan Bieniecki), tom II, s. 345,  Polski Instytut Naukowy w Kanadzie, Montreal 2012, ISBN 978-0-9868851-3-6

Podpisany przez komisję – w tym mjr. dypl. Jana Jaźwińskiego –  „Protokół znalezienia, odebrania i otwarcia zawartości skrytki, założonej przez płk. Hańcza Ryszarda i por. Miciński Czesława, w Ospedale dei Fatebenefratelli na wyspie Tiberina w Rzymie, spisanego w Kancelarii Placówki „R” dnia 5.X.1945″ zawiera informację, że komisja udała się na to miejsce tego dnia w samo południe, z pomocą ślusarza otworzyła skrzynię i zabrała z niej dwie mniejsze drewniane skrzynki, zostawiając zakonnikowi, O. Maurycemu pokwitowanie. 

DSC01348_depesza-250x100 Jan JaźwińskiW rzymskiej placówce II Oddziału (wywiadu) 2 Korpusu Polskiego komisja otworzyła skrzynkę oznaczoną numerem „5” oraz znajdującą się w niej „walizkę nr 5”, w której znaleziono 12 pasów sześciokieszeniowych z dolarami oraz paczkę 5.638 dolarów. Komisja otworzyła też drugą skrzynkę, oznaczoną nr „4”, w której była walizka z numerem „4”, ale walizki tej nie otworzono.

Dolary przerzucane przez Cichociemnych pakowane były w parciane pasy z sześcioma kieszeniami, do których wkładano zwykle po trzy paczki banknotów. Pasy oklejone były impregnowanym płótnem z okienkami, pozwalającymi sprawdzić zawartość bez otwierania. Paczki banknotów były opieczętowane, kieszenie przeszywano grubą, mocną, jedwabną nicią, której końce plombowano. Każdy pas posiadał numer; jeśli zawierał banknoty 10-dolarowe, jego wartość wynosiła 18 tys.; jeśli 20-dolarowe – 36 tys. USD. Jeśli w pasie były złote monety 10-dolarowe, mieścił 2,4 tys. USD; jeśli złote monety 20-dolarowe – 3,6 tys. USD.

DSC01349_depesza-2-250x109 Jan JaźwińskiPóźniej w sprawozdaniu mjr dypl. Jana Gorzko wskazano, że w obu tych walizkach znajdowały się dolary papierowe, łącznie na kwotę 1.136.638 (milion sto trzydzieści sześć tysięcy sześćset trzydzieści osiem) dolarów papierowych. 9 października 1945, o godz. 9.30 ppłk Marian Dorotycz – Malewicz ps. Hańcza – który na polecenie Tatara ukrył (czyli ukradł) pieniądze przed legalnymi władzami R.P. oraz swoimi przełożonymi – strzelił sobie w głowę z posiadanej broni służbowej, zmarł w nocy 9/10 października 1945, nie odzyskawszy przytomności. Pozostawił dwa pożegnalne listy, w tym szczegółowe dyspozycje co do rozdysponowania jego rzeczy. Więcej info – Stanisław Tatar – generał zdrajca.

Protokół i in. dokumenty komisji mjr dypl. Jana Jaźwińskiego ws. przejęcia depozytu dolarowego
(Dokumenty z teczki „Sprawa ś.p. płk Hańcza – Studium Polski Podziemnej, sygn. SK 26/39)

 

 

Lotnicze wsparcie Powstania Warszawskiego:

Andrzej Sucholtz – Dziennik czynności mjr. dypl. Jana Jaźwińskiego z sierpnia 1944 roku
Lotnicze wsparcie Powstania Warszawskiego
w: Zeszyty Historyczne, Instytut Literacki Paryż 1988, zeszyt 83, s. 148-177

 

 

 

 

Po wojnie
Insigne_Instituti_ingeniariorum_civilium-300x316 Jan Jaźwiński

Logo Institution of Civil Engineers

Od 27 września 1947 w Polskim Korpusie Przysposobienia i Rozmieszczenia. 27 września 1947 awansowany na stopień podpułkownika. 31 stycznia 1948 zdemobilizowany, podjął studia, w 1950 absolwent kursu inżynierii lądowej Polish University College w Londynie. Członek Institution of Civil Engineers.

Ontario-Society Jan JaźwińskiW 1952 wyemigrował do Kanady, członek Association of Professional Engineers of Ontario.

W 1955 wyjechal do USA, pracował w Detroit, od 1960 do połowy 1979 jako inżynier lądowy w stanie Kalifornia.

Zmarł 25 sierpnia 1985 w Los Angeles (USA), pochowany na Cmentarzu Park Lawn w Toronto (Ontario, Kanada), sekcja „O”, grób 312.

 

Awanse

 

 

Ordery i Odznaczenia

 

Życie rodzinne
stokowisko-bok-300x194 Jan Jaźwiński

Stokowisko – elewacja boczna

Syn Wincentego, ziemianina, pochodzącego ze wsi Jaźwiny Koczoty koło Czyżewa, właściciela majątku Kutyłowo – Skupie (ówczesny powiat zambrowski), następnie  majątku Stokowisko (powiat Wysokie Mazowieckie) i Józefy Włodkowskiej.

Stokowisko-front-300x194 Jan Jaźwiński

Stokowisko – elewacja frontowa

Miał dwóch braci: starszego Tadeusza, w 1939 wachmistrza 1 Pułku Szwoleżerów im. Józefa Piłsudskiego, najmłodszego Henryka, w 1939 porucznika w niewoli niemieckiej oraz trzy siostry: Irenę, Eugenię i Marię. Syn najstarszej z nich podczas wojny służył jako pilot RAF, poległ nad Kanałem La Manche. Po wojnie majątek Stokowisko rozparcelowano dekretem PKWN, rodzina rozproszyła się po Polsce.

W 1936 zawarł związek małżeński z Wandą Janiną Goethel, prawniczką.

 

Dziękuję Rodzinie ppłk. dypl.  Jana Jaźwińskiego oraz Panu Piotrowi Hodyra za pomoc w opracowaniu niniejszego biogramu

 

Upamiętnienie

S25C-921091012270-212x300 Jan Jaźwiński25 sierpnia 2021 prezes Fundacji dla Demokracji i autor portalu Ryszard M. Zając zwrócił się do Pana Andrzeja Dudy, Prezydenta R.P. listem otwartym / petycją o godne upamiętnienie ppłk. dypl. Jana Jaźwińskiego, oficera wywiadu z Oddziału VI (Specjalnego) Sztabu Naczelnego Wodza, organizatora przerzutu lotniczego Cichociemnych oraz zaopatrzenia dla Armii Krajowej.

krzyz-oficerski2-1-265x250 Jan JaźwińskiW petycji podkreślono, że pomimo swych ogromnych zasług ppłk dypl. Jan Jaźwiński jest obecnie prawie całkowicie zapomniany, a Jego zasługi przypisywane są… brytyjskiej agendzie rządowej Special Operations Executive (SOE). Dodać należy, że jest także przemilczany m.in. przez Instytut Pamięci Narodowej, który wpisaliśmy m.in. za to na listę fałszerzy historii.

8 września 2021 Pan Roman Kroner, ówczesny dyrektor Biura Odznaczeń i Nominacji Kancelarii Prezydenta R.P. pismem znak BON.0600.497.2021 był uprzejmy poinformować, iż zainteresował sprawą Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

19 stycznia 2023 odbyła się uroczystość przekazania Rodzinie ppłk dypl. Jana Jaźwińskiego  Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski, nadanego pośmiertnie 7 lipca 2022, przez Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Pana Andrzeja Dudę, za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej (M.P.2022.931).

Dziękujemy Panie Prezydencie 🙂

 

Zobacz najnowszą wersję bazy danych nt. zrzutów – BAZA ZRZUTÓW DLA ARMII KRAJOWEJ

 

Źródła:
  • informacje własne (archiwum portalu)
  • Dokumenty personalne Jana Jaźwińskiego z archiwum brytyjskiego Ministry of Defence (skany w zbiorach autora portalu)
  • Teczka personalna w Studium Polski Podziemnej sygn. TP2.549
  • Dziennik czynności mjr Jana Jaźwińskiego, sygn. SK 16.9, Centralne Archiwum Wojskowe sygn. CAW – 1769/89
  • Andrzej Sucholtz – Dziennik czynności mjr. dypl. Jana Jaźwińskiego z sierpnia 1944 roku – Lotnicze wsparcie Powstania Warszawskiego, w: Zeszyty Historyczne, Instytut Literacki Paryż 1988, zeszyt 83, s. 148-177
  • The National Archives (Wielka Brytania), sygn. HO 405.25471 – JAZWINSKI W. JAZWINSKI J.
  • Jan Jaźwiński – Dramat dowódcy. Pamiętnik oficera sztabu oddziału wywiadowczego i specjalnego (przygotowanie do druku: Piotr Hodyra i Kajetan Bieniecki), tom I i II, Polski Instytut Naukowy w Kanadzie, Montreal 2012, ISBN 978-0-9868851-3-6
  • Kajetan Bieniecki: Lotnicze wsparcie Armii Krajowej, Arcana Kraków 1994, ISBN 83-86225-10-6
  • Zbigniew S. Siemaszko – Działalność generała Tatara, Norbertinum, Lublin 2004, ISBN 83-7222-192-8
  • Jan Lorys (oprac.), Historia Polskiego Znaku Spadochronowego, Materiały. Dokumenty. Źródła. Archiwalia,, Zeszyt 9, s. 58, Londyn 1993, ISBN 0-902508-20-2, ISBN 978-0-902508-20-0

 

 

Zobacz także:

 


Sue Ryder

 
sue_ryder-16-253x350 Sue RyderMargaret Susan Ryder, znana jako Sue Ryder, ur 3 lipca 1923 w Leeds (hrabstwo West Yorkshire, Wielka Brytania), zm. 2 listopada 2000 w Bury St. Edmunds (hrabstwo Suffolk, Wielka Brytania) – brytyjska działaczka charytatywna, wielka przyjaciółka Polski i Polaków.
Podczas II wojny światowej pielęgniarka FANY (First Aid Nursing Yeomanry, pol. Korpus Pielęgniarek Pierwszej Pomocy), przydzielona do polskiej sekcji brytyjskiej organizacji rządowej SOE (Special Operations Executive, pol. Kierownictwo Operacji Specjalnych) – asystentka w szkoleniu ok.  300 Cichociemnych
Po wojnie, według szacunków, jako działaczka charytatywna pomogła ok. 500 tys.  osobom ponad 50 narodowości. Ufundowała w Polsce 30 domów opieki, 3 hospicja 5 szpitalnych oddziałów onkologicznych. Po otrzymaniu w 1978 tytułu para Anglii, jako Lady Ryder of Warsaw zasiadała w brytyjskiej Izbie Lordów.

 

soe-tablica-296x300 Sue Ryder

tablica upamiętniająca wszystkich agentów SOE, na budynku jej dawnej siedziby w Londynie

Urodziła się 3 lipca 1923 w szpitalu miejskim w Leeds, w rodzinie ziemiańskiej. Dom rodzinny sąsiadował ze slumsami, rodzice wspierali potrzebujących, ubogich i chorych i tak samo wychowali swoją córkę.

Po wybuchu II wojny światowej, jako szesnastolatka (fałszując swoją datę urodzin) wstąpiła do założonej w 1907 roku brytyjskiej organizacji charytatywnej F.A.N.Y. (First Aid Nursing Yeomanry, pol. Korpus Pielęgniarek Pierwszej Pomocy), która podczas wojen światowych angażowała się nie tylko w aktywność pielęgniarską, ale także wywiadowczą.  Wcześniej, przez kilka miesięcy pracowała w miejscowym szpitalu jako asystentka pielęgniarska, opiekując się głównie dziećmi oraz mieszkańcami slumsów.

Zgłosiła się do pracy w SOE (Special Operations Executive, pol. Kierownictwo Operacji Specjalnych), została przeszkolona w zakresie m.in. musztry przeciwpożarowej i ratowniczej, wyższego kursu pielęgniarstwa ratunkowego, prowadzenia ciężarówek w konwoju, zasad mechaniki i zabezpieczenia pojazdu, orientacji w terenie w dzień i w nocy, czytania map, używania broni, sygnalizacji.

Przydzielona do polskiej sekcji SOE, pracowała jako szyfrantka, jej zadaniem było także m.in. przewożenie kandydatów na Cichociemnych do „polskich” ośrodków szkoleniowych SOE. Pracowała w ośrodku (Stacji) STA XVII / STS 17 w Brickendonbury Manor, Brickendon, Hertford, Hertfordshire, gdzie znajdowały się: stacja wyczekiwania (na lot do Polski) oraz Specjalna Szkoła Treningowa (STS 17), szkoląca m.in. w zakresie „czarnej propagandy”.

Dominik Kaźmierski, Małgorzata Łętowska – Pani na Warszawie
w: Kombatant 2010 nr 11 (239), s. 34-36

 

STS20-Chalfont-St-Giles-300x183 Sue Ryder

STS20 Chalfont St Giles

Sue Ryder przewoziła Cichociemnych z ośrodka szkoleniowego STS 17 na kursy spadochronowe do STS 51 Ringway, a także ze stacji wyczekiwania STA XVII na lot do Polski z lotnisk: Hertsfordshire, Cambridgeshire lub Suffolk. Przed odlotem m.in. sprawdzała czy Cichociemny nie posiada przy sobie (lub w odzieży na sobie) czegokolwiek, co mogłoby zdradzić jego tożsamość lub pobyt w Wielkiej Brytanii. Kontrolowała czy zabrał broń, fałszywe dokumenty, kompas, pieniądze oraz kapsułkę z trucizną (cyjankali). Na czas lotu do Polski dziewczęta z FANY (zwane przez Cichociemnych „Fankami”) przygotowywały Im kanapki oraz napoje.

skan0142-300x211 Sue Ryder

Baza nr 11 k. Brindisi, lipiec – sierpień 1944, od lewej Cichociemni: Kazimierz Śliwa, w środku Przemysław Bystrzycki, skan: Ryszard M. Zając, w zbiorach JW GROM

Od 1943 Sue Ryder pracowała w ośrodku SOE w Pollards Park House, Chalfont, St. Giles, Buckinghamshire, gdzie znajdowały się: stacja wyczekiwania (na lot do Polski) „Marta” (STA XXA) oraz Specjalna Szkoła Treningowa (STS 20B), szkoląca m.in. w zakresie „czarnej propagandy”. We wrześniu 1943 przez dziesięć dni mieszkała tam w jednym pokoju z kurierką, uznaną za jedyną Cichociemną – Elżbietą Zawacką. Pozostały przyjaciółkami do końca życia.

 

Często słuchałam wieczorami, jak [Cichociemni] mądrze i rozsądnie rozmawiali o życiu: o błędach, które popełniono, i co będzie trzeba zrobić, kiedy nastanie pokój. Zaczęłam wówczas zastanawiać się nad tym, jak można utrwalić te cechy, które posiadali i okazywali: tolerancję, wiarę, odwagę, poczucie humoru i wesołe usposobienie. Pomyślałam, że zamiast wznosić płyty pamiątkowe lub pomniki tym wszystkim, którzy padli w walce lub zginęli w obozach, powinno się przychodzić z pomocą chorym, nieszczęśliwym i będącym w potrzebie, gdziekolwiek by byli, niezależnie od narodowości i religii, tworząc w ten sposób coś w rodzaju „Żywego Pomnika” dla zmarłych.
(
Sue Ryder, Jutro należy do nich, przeł. Tadeusz Szafrański, Warszawa 1978)

 

joshua-8-262x350 Sue Ryder

Ciężarówka Sue Ryder

Pod koniec września wraz z trzema koleżankami z F.A.N.Y.  Sue Ryder została przeniesiona służbowo do bazy w Latiano (Włochy) – prawdopodobnie do bazy nr 11 – gdzie Cichociemni oczekiwali na lot do Polski (od połowy września 1943 startowano z lotniska Campo Casale w Brindisi we Włoszech).

CC-prezentacja_44-300x224 Sue RyderPodobnie jak inne dziewczęta z F.A.N.Y. otrzymała rozkaz, aby na mundurze nosić polskiego orzełka!  W 1944 roku, doświadczając wcześniej żarliwej wiary, jaka cechowała prawie wszystkich Cichociemnych, przeszła na wiarę katolicką.

Po zakończeniu wojny zaangażowała się w działalność charytatywną i pomoc humanitarną, głównie na rzecz Polski, byłych więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych. W 1953 założyła Sue Ryder Foundation, w 1998 Fundację Bouverie (obecnie Lady Ryder Memorial Fund). W 1991 założyła w Polsce Fundację Sue Ryder.

Otrzymała honorowe obywatelstwo Warszawy (1993), Gdyni (1994) oraz Konstancina – Jeziorny (1997). Jej imieniem nazwano skwer w Warszawie Ochocie, 2 lutego 2006, w obecności m.in. Jej Książęcej Wysokości, Księżniczki Anny oraz małżonki Prezydenta R.P. Pani Marii Kaczyńskiej. 10 września 2007 Jej imieniem nazwano skwer w Gdyni, w obecności m.in. syna Sue – Jeromy’ego Cheshire. W Konstancinie Jeziornej jedną z ulic nazwano Jej imieniem. Obecnie wiele organizacji charytatywnych noszących Jej imię działa w Wielkiej Brytanii, Europie oraz Afryce. Według szacunków, Sue Ryder pomogła ok. 500 tys.  osobom ponad 50 narodowości. Zmarła 2 listopada 2000 w Burdy St. Edmunds, pochowana na cmentarzu Cavendish, St. Edmundsbury Borough (Sufolk, Wielka Brytania).

 

sue_ryder-1940-256x350 Sue Ryder

Sue Ryder, 1940

Sue Ryder – Czuję, że należę do Polski. To barwny kraj, tak często źle rozumiany, stosunkowo mało znany i ze względu na położenie geograficzne narażony przez całą swoją długą historię na ataki ze strony silniejszych sąsiadów.

To kraj, z którym jestem blisko związana od ponad 40 lat. Dzięki tradycji ludowej oraz wyrażanej kulturze regionalnej, a także nieugiętemu duchowi, Polska, pomimo częstych inwazji i rozbiorów, nigdy nie utraciła swojej niezależności i woli przetrwania.”

 

 

Nagrody i odznaczenia

 

 

Życie rodzinne

5 kwietnia 1959, w prywatnej kaplicy kardynała Valeriana Graciasa w Bombaju (Indie), zawarła związek małżeński z Leonard’em Cheshire’m, brytyjskim lotnikiem, bohaterem wojennym, po wojnie także działaczem charytatywnym. Oboje przeszli na katolicyzm, podjęto starania o wszczęcie ich procesu beatyfikacyjnego.

Mieli dwoje dzieci: syna Jeromy’ego Cheshire (1960-2019) i córkę Elizabeth Cheshire (ur. 1962).

 

 

 

Żródła:

 

 

Zobacz:

 

Bajki o SOE…

 


soe-london-baker-street-64-1-240x300 Bajki o SOE...

w tym budynku w Londynie mieściła się w latach 1940 – 46 centrala SOE

Spis treści:


 

Ojkofobia czy anglomania? Kiedy przeczytałem nie tak dawno w wikipedii, że „Cichociemni byli szkoleni i działali według standardów SOE” to mało brakowało, a spadłbym z fotela ze śmiechu.

Kiedy doszedłem do siebie (trochę to trwało) poprawiłem niektóre wpisy Wikipedystów (na szczęście mnie potem nie „poprawiono”), w tym hasło główne w tym temacie – Special Operations Executive

Bez odpowiedzi pozostaje jednak pytanie, jakimi motywami kierują się autorzy ahistorycznych (niezgodnych z prawdą historyczną) wywodów o „standardach SOE”, zwłaszcza zaś jakoby Cichociemni mieli działać według tych urojonych „standardów SOE”. Antypolonizmem? Polakożerstwem? Czy może tylko niechęcią do wszystkiego co rodzime (ojkofobią)? A może bezgranicznym uwielbieniem wszystkiego co angielskie (anglomanią)? Czy też zwykłą, dość powszechną ignorancją?

Tak czy inaczej wywody o „standardach SOE” to bzdura, na dodatek uwłaczająca Polakom oraz pamięci o Cichociemnych – żołnierzach Armii Krajowej w służbie specjalnej. Zaraz to wyjaśnię.

 

Początki SOE

Zacznijmy od podstaw. Special Operations Executive (ang. Kierownictwo Operacji Specjalnych) – to brytyjska, ściśle tajna agencja rządowa, utworzona decyzją Winstona Churchilla z 19 lipca 1940, działająca do stycznia 1946. Dzięki niej możliwe było m.in. przeszkolenie i wysłanie do Polski Cichociemnych oraz sprzętu, broni i uzbrojenia dla Armii Krajowej. Zadania tej brytyjskiej agencji definiowała tzw. Karta SOE, uchwalona przez brytyjski Gabinet Wojenny 22 lipca 1940. Dokument ten do dzisiaj jest tajny.

St-Ermin-s-hotel-300x176 Bajki o SOE...

Hotel St-Erminss , Londyn

W przestrzeni publicznej funkcjonuje uproszczona wersja polecenia brytyjskiego premiera Winstona Churchilla – agenci SOE mieli „podpalić Europę”. Zadaniem SOE było głównie prowadzenie dywersji, sabotażu, operacji specjalnych, koordynacja działań politycznych i propagandowych oraz wspieranie ruchu oporu w okupowanych przez hitlerowców podczas II wojny światowej krajach Europy oraz w państwach Osi.

W pewnym sensie powstanie SOE wymusili… hitlerowcy, którzy jeszcze przed wybuchem II wojny światowej prowadzili z użyciem wywiadu i służb specjalnych działania dywersyjno – wywrotowe na terenach podbijanych następnie krajów. W przypadku Polski była to m.in. piąta kolumna oraz prowokacja gliwicka. Taką „niedżentelmeńską walką” miało się zajmować SOE, tyle że na użytek dobrej sprawy oraz jednak przy respektowaniu podstawowych standardów etycznych.

 

Organizacja amatorów

Jak zauważa Lynne Olson w ciekawej i rzetelnej książce pod znaczącym tytułem „Wyspa ostatniej nadziei. Anglicy, Polacy i inni”:

od samego początku nowa agencja [SOE – przyp. RMZ] miała do czynienia z przytłaczającą liczbą problemów i nie najmniej istotny z nich był fakt, że większość organizujących ją oficjeli nie miała najmniejszego pojęcia co robią” (s. 186).

Olson-Wyspa-nadziei_500px-238x350 Bajki o SOE...Spowodowane to było głównie doborem ludzi do kierownictwa SOE – jak podkreśla Olson, wywodzili się oni z brytyjskiej śmietanki towarzyskiej, z elitarnych brytyjskich szkół, zwłaszcza z Eton, całe życie żyli pod kloszem i nie mieli bladego pojęcia o realnym życiu, zwłaszcza pod niemiecką okupacją. Na dodatek rekrutowali do pracy w SOE… prawników, bankowców i biznesmenów…

Jak pisze Olson – Colin Gubbins pierwszy dyrektor SOE ds. operacyjnych i szkoleniowych, „był anomalią w agencji ze względu na swe wojskowe doświadczenie (…) śmiały, otwarty umysł, był oczytany, wiele podróżował i mówił płynnie dwoma obcymi językami” (po niemiecku i francusku, znał też trochę polski). Krótko mówiąc SOE kierowali, nie mający pojęcia o tej robocie, amatorzy z wyższych sfer: sir Frank Nelson (sierpień 1940 – maj 1942) oraz sir Charles Hambro (maj 1942 – wrzesień 1943).

Colin-Gubbins-257x350 Bajki o SOE...

Colin Gubbins

Dopiero od września 1943 (do końca, czyli do stycznia 1946) kierownictwo SOE objął bryg. Colin McVean Gubbins. Jak wspomina mjr. Peter Wilkinson, oficer SOE w Sekcji Force-139 (Polska i Czechy) – „przybycie Gubbinsa oznaczało, że SOE dostało profesjonalny kręgosłup” (Roderick Bailey, „Tajna wojna. Historia operacji specjalnych podczas II wojny światowej”, s.38).

Gubbinsa, oprócz wojskowego profesjonalizmu oraz obycia w świecie i znajomości języków (rzadkie cechy u ówczesnej brytyjskiej elity, tj. zadufanych brytyjskich wyspiarzy) wyróżniało coś jeszcze. Gubbins uczestniczył w starciach przeciwko walczącym od 1919 o niepodległość partyzantom z Irlandzkiej Armii Republikańskiej. Bezpośrednio przed wybuchem wojny napisał nawet podręcznik wojny partyzanckiej oraz usiłował zainteresować nim brytyjskie elity wojskowe.

Dopóki SOE rządzili amatorzy, dopóki nie było więc żadnych „standardów SOE”, lecz personalne gierki towarzyskie na szczytach brytyjskich władz, w tym zwłaszcza krwiożercza rywalizacja SOE z brytyjską tajną służbą MI6. Dopiero Gubbins rozpoczął tworzenie czegoś na kształt „standardów SOE”.

 

Polskie wzorce

Orzel_AK-244x300 Bajki o SOE...Krótko i rzeczowo pisze o tym Lynne Olson:

Collin Gubbins posłużył się Polską jako wzorcem w kwestii rodzaju i zakresu działań ruchu oporu, jaki chciałby wywołać w Europie. Jak się jednak wkrótce przekonał, Polska była jednak jedyna w swoim rodzaju w swojej woli do stawiania oporu i buntowania się. Krótko po wojnie Gubbins oświadczył słuchaczom, że o ile w Europie Zachodniej szok, jakim była niemiecka okupacja, oszołomił ludzi, o tyle 'duch Polaków, zahartowanych przez wieki ucisku, pozostał niezłomny'” („Wyspa ostatniej nadziei”, s. 189).

Olson także podkreśla:

zanim kraj upadł, polskie władze położyły fundament pod rozległą organizację zbrojnego oporu. W kraju pozostało dziewięciuset Polaków wyszkolonych w walce partyzanckiej, a w trzystu podziemnych schronach w całym kraju zmagazynowano materiały wybuchowe, granaty, karabiny i pistolety. Polska spośród wszystkich okupowanych krajów najbardziej odrzuciła kolaborację. Jej Armia Krajowa (od 14 lutego 1942 roku, wcześniej od listopada 1939 – Związek Walki Zbrojnej) – największy, najbardziej zaawansowany i najlepiej zorganizowany ruch oporu w całej Europie – nie pozostawiła żadnej wątpliwości, że oczekuje od Polaków, że przeciwstawią się Niemcom w każdy możliwy sposób – poczynając od odmawiania współpracy, a kończąc na dywersji i sabotażu” (s. 188).

Więcej info o Armii Krajowej m.in. – tutaj

 

Agent Błąd

MI6-logo_900px-300x303 Bajki o SOE...Dodać należy, że rzekome „standardy SOE” nie mogły też wywodzić się z działań brytyjskich agentów MI6, którzy częściowo znaleźli się w strukturach SOE. Rzecz w tym, że domniemaną potęgę brytyjskich służb specjalnych wykreowały przed wojną… powieści szpiegowskie. Nawet Hitler bredził o „sprycie i perfidii brytyjskiej Secret Service, znanej na całym świecie”.

Lynne Olson pisze – „Mi6 (…) było pod koniec lat trzydziestych niedofinansowane, cierpiało na niedobór personelu i rozpaczliwie brakowało mu zarówno utalentowanych ludzi jak i techniki. (…) W 1935 roku, dwa lata po dojściu Hitlera do władzy, (…) całoroczny budżet agencji wynosił tyle, co roczne utrzymanie jednego brytyjskiego nauczyciela” („Wyspa” s. 165)

Było tak tragicznie, że ówczesny szef tajnych brytyjskich służb… pożyczał pieniądze od bogatych krewnych, aby utrzymać agencję… Jeszcze w 1942 roku (sic!) większość brytyjskich raportów wywiadowczych to były „duplikaty tych, które otrzymaliśmy od europejskich tajnych służb wywiadowczych” – wspominał Dawid Bruce, szef delegatury amerykańskiej agencji wywiadowczej OSS („Wyspa”, s.171)

 

Polski wywiad najlepszy

Znów Lynne Olson i swego rodzaju „kropka nad i”:

„Polacy po rozbiorach dokonanych przez trzy sąsiednie mocarstwa – Rosję, Prusy oraz Austro-Węgry – w wyniku trwającej sto dwadzieścia pięć lat obcej okupacji stali się mistrzami konspiracyjnych działań”.

Pol-bryt-wywiad-1_500px-235x350 Bajki o SOE...Przytacza także dwie, bardzo wymowne opinie. Współpracujący z Polakami brytyjski oficer wywiadu Douglas Doods-Parker:

„Polacy mieli najlepsze służby specjalne w Europie (…) Ponieważ mieli za sobą całe pokolenia tajnej działalności, uczyli nas wszystkich”.

Zastępca szefa amerykańskiego wywiadu wojskowego w 1942:”

[Polacy] mieli najlepszy wywiad na świecie. Jego wartość dla nas była niezrównana”. („Wyspa”, s. 174).

 

Pol-bryt-wywiad-2_500px-229x350 Bajki o SOE... Wkład polskiego wywiadu w 1945 ocenił oficer łącznikowy MI6 (1940-1946) komandor Wilfred Dunderdale: „”Spośród 45 770 raportów wywiadowczych z okupowanej Europy, które dotarły w czasie wojny do aliantów, 22 047, czyli 48 procent pochodziło ze źródeł polskich (…) Wynika z tego, że w ciągu ostatnich pięciu lat polscy agenci w Europie pracowali bez przerwy i że dostarczyli oni, mimo wielkiego zagrożenia dla siebie i swoich rodzin, wielką ilość materiału wszelkiego rodzaju i obejmującego wiele tematów.

W 2004 oraz w 2005 opublikowano obszerne ustalenia Polsko-Brytyjskiej Komisji Historycznej pt.”Polsko – brytyjska współpraca wywiadowcza podczas II wojny światowej” (wyd. Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych, Warszawa 2004, 2005 ISBN 83-89115-11-5 oraz ISBN 83-89115-37-9. W 2005 roku brytyjski rząd oficjalnie potwierdził że ok. połowa tajnych raportów dla aliantów z okupowanej Europy pochodziła od Polaków…

Polski wywiad współpracował z brytyjskimi służbami: SIS/MI6, Rządową Szkołą Kodów i Szyfrów (Goverment Code and Cypher School), później o zmienionej nazwie Rządowa Agencja Łączności (Government Communications Headquarters, odpowiadającą za szyfrowaną łączność Wielkiej Brytanii i państw trzecich), Służbą Bezpieczeństwa Radiowego (Radio Security Sevice, RSS), zajmujacą się podsłuchem (poprzez nią kontaktowali się też polscy kryptolodzy) oraz z Kierownictwem Operacji Specjalnych (Special Operation Executive, SOE). O „Enigmie” chyba nie ma potrzeby pisać? Więcej info – Cichociemni w wywiadzie

 

Zasługi SOE

148_Squadron_Halifax_Italy_WWII_IWM_CNA_3231-300x233 Bajki o SOE...SOE przerzuciło ogółem do krajów okupowanych ok. 1,8 tys. agentów oraz 10 tys. ton sprzętu (868 lotów). Do Polski w czterech sezonach operacyjnych wysłano łącznie 316 Cichociemnych oraz 28 kurierów (jeden CC oraz jeden kurier skoczyli dwukrotnie), Węgra – radiotelegrafistę oraz 4 Anglików (operacja Freston). Ponadto zrzucono 670 ton zaopatrzenia, z czego odebrano 443 tony. W tym samym czasie SOE zdecydowało o zrzuceniu do Jugosławii 76.117 ton zaopatrzenia, do Francji 10.485 ton, a do Grecji 5.796 ton… Więcej informacji – Special Operations Executive  oraz tutaj

SOE ściśle współpracowało z Oddziałem VI (Specjalnym) Sztabu Naczelnego Wodza w przerzucaniu do okupowanej Polski ludzi – 316 Cichociemnych oraz 28 kurierów, a także zaopatrzenia dla Armii Krajowej. Nota bene, również instrukcje oraz techniki zrzutów zostały w większości przygotowane przez Polaków. Pierwszy zrzut Cichociemnych do okupowanej Polski (operacja „Adolphus”, 15/16 lutego 1941) był także pierwszym zrzutem alianckich żołnierzy na teren Europy okupowanej przez Niemców. To także przyczynek do bajek o rzekomych „standardach SOE”…

 

Zasługi SOE dla Polski

Pomimo swej początkowej nieporadności i dominującej w jego kierownictwie amatorszczyzny, SOE ma niewątpliwe zasługi dla wysiłku alianckiego podczas II wojny światowej. Ale z polskiego punktu widzenia te zasługi są znacznie mniejsze niż powinny być. We wrześniu 1941 roku SOE podpisało umowę o współpracy z… sowieckim NKWD.

Brytyjskie Foregin Office (odpowiednik polskiego MSZ – przyp. RMZ), podkreśla Hanna Świderska w publikacji w paryskiej „Kulturze”:

„nie miało ani jednego dyplomaty obznajmionego ze sprawami sowieckimi czy choć mówiącego po rosyjsku i informacje o Wielkim Aliancie czerpało ze sprawozdań sporządzanych przez Dział Badań FO (Research Department) obsadzony przez kryptokomunistów” sic! (Hanna Świderska, Z powiązań Polska – SOE – NKWD, Zeszyty Historyczne (zeszyt 12), tom 489, Biblioteka „Kultury”, Paryż: Instytut Literacki, 1995, s. 95-108).

Krótko mówiąc, alianci – głównie Brytyjczycy – zdradzili nas, amatorsko i naiwnie traktując Stalina i ulegając sowieckim agentom wpływu. Takie były wówczas ich „standardy”…

 

Różnica postaw

Wyraźnie różnicę między prezentowanymi podczas wojny postawami Polaków, a Brytyjczyków – nawet broniących własnej Ojczyzny – widać było w czasie tzw. bitwy o Anglię. Jak powiedział Churchill – „Jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym”. Po prostu Polacy zawsze byli „rogatym narodem”.

Reasumując – jeżeli SOE czy MI6 miały jakiekolwiek dobre „standardy” – to w większości były nimi te, których nauczyli się od nas – Polaków. Przytaczałem obszernie relacje Lynne Olson, bo polscy autorzy, zwłaszcza komentatorzy, jakoś zawsze prezentują zbędny kompleks niższości, a nie chciałem wyjść na chwalipiętę…

O kwestiach dotyczących współpracy pomiędzy brytyjskim SOE a polskim Oddziałem VI (Specjalnym) Sztabu Naczelnego Wodza napiszę już wkrótce. Mam nadzieję, że da się to jakoś czytać 🙂

Ryszard M. Zając

 

 

Uzupełnienie do tekstu:

Z przykrością muszę zauważyć, że bajki o SOE rozpowszechnia także (co mnie zdumiało) Fundacja im Cichociemnych Spadochroniarzy Armii Krajowej. Otóż 6 kwietnia 2020 opublikowała na swoim profilu post, w którym wywodzi m.in. iż polska sekcja SOE „miała swoją łączność, swoją kadrę instruktorską oraz kanał rekrutacyjny„.

Fakty są zaś takie, że:

 

ŁĄCZNOŚĆ

CC-prezentacja-05-300x225 Bajki o SOE...Cała łączność wojskowa z Polską była niezależna od SOE, podlegała Oddziałowi VI (Specjalnemu) Sztabu Naczelnego Wodza, zaś 57 radiostacji Armii Krajowej obsługiwało w Polsce 50 Cichociemnych.

Polacy mieli nie tylko własną łączność, własnych radiotelegrafistów, ale nawet własne szyfry – do 1944 nie znane Brytyjczykom – oraz… sprzęt własnej konstrukcji, tj. radiostacje typu AP konstrukcji inż Tadeusza Heftmana, produkowane w Polskich Wojskowych Warsztatach Radiowych w Stanmore.

Opowieści o tym, że SOE miało „swoją łączność” w Polsce są kłamstwem – cała łączność w okupowanej Polsce była polska. Więcej informacji – Łączność z krajem, łącznościowcy

 

KADRA SZKOLENIOWA

Brytyjczycy mieli jedynie swoich komendantów administracyjnych ośrodków szkoleniowych Polaków (Cichociemnych). Kadrę instruktorską stanowili w zdecydowanej większości Polacy (z nielicznymi wyjątkami np. instruktor walki z użyciem noża z Hongkongu itp.).

Niektóre ośrodki były całkowicie polskie, np. ośrodek szkolący łącznościowców (patrz powyżej). SOE użyczała Polakom obiekty (budynki itp.); na rzecz Polaków pracowała kadra administracyjna (gospodarcza) tych ośrodków. Opowieści, że SOE „miała swoją kadrę instruktorską” szkolącą Cichociemnych sa przekłamaniem. Warto zauważyć, że nawet w brytyjskiej szkole spadochronowej w Ringway instruktorami byli w znacznej części Polacy. Pierwszym komendantem jej sekcji polskiej (zastępcą brytyjskiego komendanta ośrodka) został por. pilot Jerzy Górecki, jego zastępcą i szefem wyszkolenia spadochronowego ppor. Julian Gębołyś – obaj najlepsi instruktorzy z przedwojennego Wojskowego Ośrodka Spadochronowego w Bydgoszczy…  Prawda jest taka, że dlatego Polacy mieli (jako jedyni) autonomię i bardzo dużą swobodę działania – bo SOE w większym stopniu uczyła się od nas, a nie my od SOE.  Więcej informacji – szkolenie, ośrodki szkoleniowe, instruktorzy.

 

REKRUTACJA

CC-prezentacja-11-300x225 Bajki o SOE...Cichociemni byli rekrutowani przez Polaków, oficerów Oddziału VI (Specjalnego) Sztabu Naczelnego Wodza, a niektórzy z Nich przez oficerów Oddziału II (wywiad) lub Oddziału III (lotnictwo). Polskich kurierów rekrutował polski MSZ. Opowieści o tym, że to SOE miała rzekomo „swój kanał rekrutacyjny” – są kłamstwem. Więcej informacji – rekrutacja.

Polacy – jako jedyni – mieli swoją łączność, własne szyfry, sprzęt swojej konstrukcji, sami rekrutowali Cichociemnych – którzy nie byli agentami SOE, lecz żołnierzami AK. Mieli też swój wywiad (także podlegał Oddziałowi VI SNW), który był jedynym wywiadem alianckim działającym w Polsce. Mieli też własne siatki agentów wywiadu, którzy działali w wielu krajach świata. „Polską specjalnością” – czyli terenami gdzie nie funkcjonowały inne siatki wywiadowcze aliantów – były: Polska, Niemcy, Zaolzie, Austria, okupowana część ZSRR, także Afryka Północna.

Oddział VI (Specjalny) Sztabu Naczelnego Wodza ściśle współpracował z SOE, ale nie oznacza to że podlegał SOE, czy też że jego działania były działaniami SOE. Nie należy więc polskich zasług przypisywać Brytyjczykom…

 

ZRZUTY

Pierwszy zrzut Cichociemnych do okupowanej Polski (operacja „Adolphus”, 15/16 lutego 1941) był także pierwszym zrzutem alianckich żołnierzy na teren Europy okupowanej przez Niemców. Instrukcje oraz techniki zrzutów zostały w większości przygotowane przez Polaków. Polacy jako jedni z pierwszych zastosowali placówki odbiorcze przy zrzutach dywersyjnych. Z polskich doświadczeń korzystało później SOE przy organizowaniu zrzutów do innych krajów (Kajetan Bieniecki, Lotnicze wsparcie Armii Krajowej, Arcana Kraków 1994, s. 16, ISBN 83-86225-10-6).

 

POLSKA SEKCJA SOE

CC-prezentacja-10-300x225 Bajki o SOE...Dr Krzysztof Tochman w publikacji pt. „Ptaszki” i „Kociaki” tak pisze o polskiej sekcji SOE – „Głównym jej zadaniem było utrzymywanie łączności między Polakami a zainteresowanymi władzami angielskimi. Ze wszystkich narodowości, które przebywały wówczas na wyspie, tylko Polacy zachowali prawo do własnego kodu w łączności radiowej (szyfry), swoją sieć radiową, brak kontroli przesyłek, a nawet otrzymali bazy, ułatwienia treningowe i samoloty. Mieli własną służbę ekspedycji i odbioru zrzutów. Anglicy też nie nadzorowali działalności przyszłych „zrzutków” – cichociemnych, nie znając ich nazwisk, a nawet pseudonimów.” (w: Kombatant – biuletyn UdSKiOR, luty 2011, nr 2/242, s.16) Artykuł dostępny m.in.na stronie Cichociemni spadochroniarze AK

Ingerencja SOE w sprawy polskie kończyła się na kontakcie z Oddziałem VI, który był tym samym pośrednikiem w kontaktach z Naczelnym Wodzem. Mimo swobody Polaków w tym zakresie, jednak trzeba było się liczyć również z pewną zależnością. A mianowicie Oddział VI, który miał organizować loty oraz pomoc materialną i pieniężną dla Polski, musiał współpracować w tym względzie z Anglikami, z SOE” – cytat za: Rafał Iwan, Cichociemni – rekrutacja, szkolenie i przerzut do Polski, Koło Historii: materiały Koła Naukowego Historyków Studentów Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, 10 (2008), Lublin: Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej, 2008, s. 77-106, ISSN 1505-85-30. Artykuł dostępny m.in.na stronie Cichociemni spadochroniarze AK

Polacy wydatnie wsparli swoimi umiejętnościami proces szkolenia agentów SOE, a także rozwój sprzętu specjalnego: byli twórcami zapalników czasowych, zasobników towarowych, radiostacji typu AP („polish spy radio”) konstrukcji inż. Tadeusza Heftmana oraz urządzeń do szybkiej telegrafii. Siatki SOE w północno-zachodniej Europie działały w oparciu o tamtejszą Polonię.

17 polskich skoczków, agentów SOE zrzucono do Europy (poza Polskę), do Albanii, Francji, Grecji, Jugosławii oraz północnych Włoch. Jedną z najsłynniejszych agentek SOE była Krystyna Skarbek – Giżycka, która m.in. pomogła w ustaleniu daty ataku Niemiec na ZSRR.

 

Zobacz także:

 

 

 

Operacje MOST

 

Cichociemni byli żołnierzami Armii Krajowej w służbie specjalnej

 


41_cc-Tobie-Ojczyzno-grupa-250x139 Operacje MOSTSpis treści:


 

Zobacz najnowszą wersję bazy danych nt. zrzutów:
BAZA ZRZUTÓW DLA ARMII KRAJOWEJ

 

Dakota_III_ZA947-300x183 Operacje MOST

Douglas C-47 Skytrain Dakota

Wśród operacji lotniczych SOE organizowanych przez mjr dypl. Jana Jaźwińskiego, oficera wywiadu z Oddziału VI (Specjalnego) Sztabu Naczelnego Wodza, w porozumieniu z tajną  brytyjską agendą rządową Special Operations Executive, szczególny charakter miały dwustronne – połączone z lądowaniem – loty łącznikowe do okupowanej Polski. W 1944 przeprowadzono trzy operacje pod kryptonimem „MOST” (planowano jeszcze dwie kolejne), Brytyjczycy nadali im kryptonim „Wildhorn” oraz kolejne rzymskie numery. Jedna miała miejsce na terenie Okręgu Lublin AK, dwie na terenie Okręgu Kraków AK

Postulat takich „lotów dwustronnych” wysunął płk Stefan Rowecki już w 1940 roku. W jego ocenie miał to być podstawowy sposób łączności z okupowaną Polską. W depeszy z 7 maja 1942 gen. Rowecki proponował rozważenie możliwości użycia wodnosamolotów lądujących na polskich jeziorach, a także przylotu ze Szwecji lekkich samolotów pasażerskich z lądowaniem na polach dworskich w Polsce.

Lockheed_L-214_and_L-414_Hudson-300x162 Operacje MOST

Lockheed Hudson Mk I

Brytyjski Komitet Szefów Sztabu uważał te pomysły za mało uzasadnione oraz raczej nierealne, ze względu na dużą odległość z Wielkiej Brytanii do Polski oraz znikomą ilość samolotów o krótkim starcie i dalekim zasięgu. W wysłanej do Polski depeszy 5256 przekazano opinię Brytyjczyków nt. tej koncepcji, czytamy w niej m.in. – Jedyny typ samolotu z wystarczającym zasięgiem do tego rodzaju zadań to Halifaxy, lecz te maszyny wymagają betonowych wybiegów o długości od 1 200 do 1 400 yardów. Wydaje się, że tego rodzaju wybiegów nie macie panowie do swojej dyspozycji w Polsce (…)

Catalina-300x170 Operacje MOST

Catalina

Jedyny wodnopłat z wystarczającym zasięgiem, który mógłby wodować w Polsce, to  Catalina. Samolot ten jednak ma szybkość około 100 mil/godz. i z tego powodu nie jest odpowiedni ze względu na czas i godziny nocne (…). Samolotem nadającym się do tego zadania mógłby być Lockheed Hudson, jednak zasięg jego wynosi zaledwie 500 do 600 mil.” Anglicy nie dodali, że samolotów Lockheed Hudson potrzebowali do zwalczania niemieckich łodzi podwodnych oraz ochrony konwojów na Atlantyku.

W końcu wyrażono zgodę na pierwszą operację lotu z lądowaniem, pomiędzy 11 a 18 października 1943, na lotnisko polowe „Biedronka”, 5 km na północny wschod od mostu na Mogielance w Mogielnicy, pomiędzy miesjcowościami Dylew oraz Kozietuły. Później termin pierwszego „Mostu” przesunięto na marzec lub kwiecień 1944. Dzięki kapitulacji Włoch operacje były już możliwe do przeprowadzenia krótszą trasą z Brindisi. Wszystkie trzy „Mosty” zorganizowano w sezonie operacyjnym RIPOSTA.

 

Przygotowania do operacji „MOST”

Jan-Jazwinski-251x350 Operacje MOSTPrzygotowania do tych operacji z winy Anglików trwały długo. W „Dzienniku czynności” mjr dypl. Jan Jaźwiński oficer wywiadu z Oddziału VI (Specjalnego) Sztabu Naczelnego Wodza, Szef Wydziału Specjalnego (S), organizator lotniczych przerzutów do Polski odnotował:

SPRAWA LOTU DWUSTRONNEGO (Wildhorn)

– L.dz. 2937/Sp. – SOE powiadamia, że Air Ministry zgodziło się na wykonanie operacji dwustronnej w październiku br. (10.IV.1943)
– L.dz. 3285/Sp. kryptonimy dla operacji dwustronnej
— L.dz. 3734/Sp. – pismo HBP/PD/4313 z dn. 5.VII.43 – wyznaczenie terminów operacji na bajor
[polowe lądowisko – przyp. RMZ] MUCHA (3) i MRÓWKA (4). Depesza do Kraju z dn. 26.VII.43 (w załączeniu oryginalne foto bajorów MUCHA i MRÓWKA).
– L.dz. 4008/Sp. – Law.1228 z 23.VII – Położenie bajorów WAŻKA i BIEDRONKA
— L.dz. 4164/Sp. – Law. 1375 z 13.VIII. Potwierdzić terminy operacji – jak L.3734/Sp.
– L.dz. 4930/Sp. – z 14.IX.43 do O.SP. [do Oddziału VI (Specjalnego) – przyp RMZ] – HBP/PD/4706 – czy strona polska wyraża zgodę na przeprowadzenie operacji w październiku i czy potrzebne przygotowania są poczynione;

– z 16.IX – do S.O.E. – szczegółowa charakterystyka bajorów MUCHA, MRÓWKA, WAŻKA i BIEDRONKA – Nr. 34, 4, 5, 6 i system sygnalizacji na bajorach i dla uruchomienia bajorów – jak L.dz. 4974/Sp.
— L.dz. 4974/Sp. – Law. 1559 z 8.IX.43 SYGNALIZACJA ŚWIETLNA I OBSŁUGA BAJORA.
ozn_Dziennik-czynnosci-mjr-Jazwinskiego_600px-300x161 Operacje MOST– L.dz. 5231/Sp. – z dn. 28.IX. – HBP/PD/4762 – komentarz Air Min. o przydatności bajorów Nr. 3, 4, 5, 6, – wszystkie nie przydatne. Fantastyczne żądanie, aby lądowisko prowizoryczne miało podejścia z 6 kierunków i długość do lądowania ok. 1000 m.,
z dn. 29.IX. – depesza do Lawiny
[gen. Tadeusz Komorowski, dowódca AK – przyp. RMZ] o uzupełnienie danych i wyjaśnienie wątpliwości
— L.dz. 5423/Sp. – Law. 1710/1/2/3 z dn. 7.X. – Plan czuwania dla bajoru BIEDRONKA. (18-23.X.43). Wszystkie potrzebne dane.
– L.dz. 5452/Sp. – Law. 1709 z 9.X.43. Z pośród bajorów MUCHA, MRÓWKA, WAŻKA i BIEDRONKA możliwe jest do użycia tylko lądowisko BIEDRONKA,
– do SOE – podanie planu czuwania i żądanie odpowiedzi czy operacja będzie wykonana ( poufnie wiadomo, że nie poczyniono żadnych przygotowań)
– L.dz. 5587/Sp. – z dn. 15.X. – do Law. – Odwołanie operacji na BIEDRONKA – jak L.5423 – na podstawie telefonicznego oświadczenia ppłk Perkinsa (szef sekcji polskiej SOE – przyp RMZ],
– z dn. 18.X. (w pierwszy dzień operacji) – HBP/PD/4833/Sp. odwołanie operacji aż do wiosny 1944 r. Mętne i bez zobowiązania wywody.

W ten sposób jeszcze jedno zobowiązanie brytyjskie zostało nie dotrzymane…” (s. 234/252)

Kajetan Bieniecki – Wildhorn
w: Instytut Literacki Paryż, Zeszyty Historyczne nr 188, s. 81-100, ISBN 2716801185

 

MOST 1  (Wildhorn I)

Kostuch_pierwszy-most-283x400 Operacje MOSTDwusilnikowa Dakota FD-419 „I” została doposażona w osiem dodatkowych zbiorników na paliwo, umożliwiających 18 godzin lotu. W nocy z soboty na niedzielę 15/16 kwietnia 1944, po starcie z lotniska Campo Casale nieopodal Brindisi w okupowanej Polsce,o godz. 00.40 na polowym lądowisku „Bąk” (pole koniczyny, położenie: N51°11′ E22° 22′), w okolicach miejscowości Matczyn, 35 km od Lublina wylądował samolot Dakota FD-919 „I” z brytyjską załogą 267 Dywizjonu RAF, współpilotowany przez Bolesława Koprowskiego ze 1586 Eskadry PAF.

Samolotem przylecieli Cichociemni: rtm. Narcyz Łopianowski ps. Sarna oraz ppor. Tomasz Kostuch ps. Bryła. Cichociemni przerzucili dwie walizki z pocztą, dolarami w banknotach, blankietami Kennkart, aparatem filmowym oraz filmami. Z okupowanej Polski do Londynu odlecieli o godz. 00.55: gen. Stanisław Tatar ps. Turski, ppłk. Marian Dorotycz-Malewicz ps. Roch, por. Andrzej Pomian ps. Dowmuntt oraz wysłannik Delegata Rządu Zygmunt Berezowski i przedstawiciel Stronnictwa Ludowego Stanisław Ołtarzewski. Lądowisko obsługiwała radiostacja „Wanda 28”, kórej radiooperatorem był Cichociemny Piotr Nowak ps. Oko.

 

 

MOST 2  (Wildhorn II)

Ladowisko-Motyl-250x212 Operacje MOSTW nocy z poniedziałku na wtorek 29/30 maja 1944, po starcie z lotniska Campo Casale nieopodal Brindisi, na polowym lądowisku „Motyl”, w okolicach wsi Wał – Ruda, 18 km od Tarnowa, nad rzeczką Kisieliną (położenie: N50°08′ E20°47′), wylądował samolot Dakota KG-477 „V” z polską załogą ze 1586 Eskadry PAF. Samolot został dodatkowo wyposażony w cztery zbiorniki paliwa, umożliwiające ok. 14 godzin lotu. Lot miał się odbyć najpierw 24, potem 27 maja, jednak w obu terminach go odwołano z powodu braku eskorty myśliwców, niezbędnej dla bezbronnej „Dakoty” przez ok. dwie godziny lotu, do zapadnięcia zmroku.

Po starcie o godz. 19.35, do zapadnięcia zmroku nieuzbrojoną „Dakotę” eskortowały dwa Liberatory z polskimi załogami, nad Jugosławią samoloty ostrzelała niemiecka lekka artyleria przeciwlotnicza. Dakota uniknęła trafienia dzięki unikom i sprytowi pilota; wreszcie o godz. 00.07 wylądowała na łące porośniętej trawą do kolan. Samolotem przylecieli: Cichociemny mjr Romuald Bielski ps. Bej oraz najstarszy wiekiem Cichociemny gen. dyw. Tadeusz Kossakowski ps. Krystynek. Skoczkowie przerzucili 964 funty (ok. 487 kg) zaopatrzenia dla Armii Krajowej. Po trwającym 7 minut rozładunku, samolot odlecieli do Londynu: Cichociemny płk Roman Rudkowski ps. Rudy, mjr Zbigniew Sujkowski ps. Wyga, emisariusz Stronnictwa Ludowego Jan Domański ps. Bartnicki. Samolot szczęśliwie powrócił do bazy o godz. 04.08, po locie trwającym osiem godzin 33 minuty.

 

MOST 3  (Wildhorn III)
wywiad-V1_V2-300x251 Operacje MOST

Fragmenty dokumentacji polskiego wywiadu nt. V1 i V2

W nocy z wtorku na środę 25/26 lipca 1944 przeprowadzono najsłynniejszą operację MOST III, podczas której samolot Dakota KG-477 „V” z polsko-brytyjską załogą z 267 Dywizjonu RAF oraz 1586 Eskadry PAF wylądował ponownie na polowym lądowisku „Motyl”. Głównym celem operacji było przerzucenie na Zachód z okupowanej Polski zdobytych przez wywiad AK informacji oraz części rakiety V2 (A-4).

Samolotem przylecieli Cichociemni: mjr. Bogusław Wolniak ps. Mięta, por. Kazimierz Bilski ps. Rum, pchor. Leszek Starzyński ps. Malewa, pchor. Zdzisław Jeziorański ps. Zych. Cichociemni przerzucili czternaście walizek oraz pięć paczek (łącznie 970 funtów, ok. 440 kg) z zaopatrzeniem dla Armii Krajowej. Do Londynu z Polski odlecieli: Tomasz Arciszewski ps. Stanisław, wysłannik polityczny: Józef Retinger vel Józef Brzoza, por. Jerzy Chmielewski ps. Rafał, por. Tadeusz Chciuk ps. Celt, por. Czesław Miciński.

Po pięciu minutach od wylądowania samolot był rozładowany i załadowany. Przy starcie w drogę powrotną, koła samolotu ugrzęzły w podmokłej ziemi, dopiero po czwartej próbie udało się wystartować. Samolot wylądował w Campo Casale szczęśliwie, choć bez hamulców, o godz. 05.43, po locie trwającym (wraz z postojem podczas lądowania) dziesięć godzin 15 minut. 28 lipca 1944 samolot z częściami rakiety wylądował na lotnisku RAF Hendon (obecnie siedziba muzeum RAF). 

 

1989_kurier-z-Warszawy_500px-211x300 Operacje MOSTJan Nowak – Jeziorański: „Rano o dziesiątej dostajemy komunikat meteorologiczny od Anglików, że wszystko jest OK. O dwunastej radiostacja lądowiska daje sygnał gotowości przyjęcia. Jeśli go powtórzy o siedemnastej, szykujecie się do drogi. O dwudziestej samolot idzie w górę z takim wyrachowaniem, by nad terytorium nieprzyjacielskim znaleźć się zaraz po zapadnięciu ciemności, a powrócić przed brzaskiem. Wysyłamy depeszę o waszym starcie, a BBC po dzienniku o godzinie dziewiętnastej potwierdza lot umówioną melodią. Po północy powinniście być na miejscu. Wtedy z kolei oni dają nam znać, że maszyna wystartowała, a my – w parę godzin później – że wróciła w porządku. Na tym kończy się cała historia. (…)

Mieliśmy lecieć nie Liberatorem czy Halifaxem jak skoczkowie, lecz dużo powolniejszą Dakotą, wybraną do tego celu, ponieważ samolot tego typu potrzebował bardzo krótkiego pasa do startu i lądowania. (…) Nasz samolot DC3 był zupełnie nie uzbrojony, miał bardzo małą szybkość. Obciążenie dodatkowymi zbiornikami z benzyną trzeba było zrekompensować nie tylko pozbyciem się uzbrojenia, ale zdjęciem nawet blach osłonowych. (…) wybrano Dakotę do tzw. „siadanych” operacji tylko ze względu na jej wyjątkowo krótki start. Wobec myśliwca była bezbronna jak dziecko. Każde spotkanie z nieprzyjacielem w powietrzu było dla niej śmiertelne. (…)

Z dala przed nami zapala się wreszcie długi, nieforemny prostokąt. Obok niego wielka świetlna strzała, utworzona z palących się ognisk, wskazuje kierunek wiatru. Ze środka prostokąta słabe światełko wysyła w naszym kierunku alfabetem Morse’a literę „M”. Dakota odpowiada literą „K” światłami pozycyjnymi na obu skrzydłach. A więc to już nasze lądowisko. Zataczamy ogromne koło nad cała okolicą i podchodzimy do lądowania. Spod obu skrzydeł maszyny buchnęły snopy oślepiającego światła dwóch potężnych reflektorów. (…)

Dakota_III_ZA947-300x183 Operacje MOST

Douglas C-47 Skytrain Dakota

Podchodzimy do lądowania po raz drugi. Tym razem wszystko odbywa się szczęśliwie. Czujemy dosyć mocny wstrząs. Dakota sunie chwilę po ziemi. Do kabiny wpada polski pilot i wywala drzwi. Wyciągają się z dołu ręce po dwa ciężkie, podłużne worki. Dziewiętnaście ciężkich waliz ze sprzętem wyrzucamy z samolotu w ciągu kilkunastu sekund. (…) Samolot otaczają chłopi, niektórzy na bosaka, uzbrojeni w karabiny, rozpylacze, błyskawice, steny. (…) Każą nam biec przez łąkę pod las w kierunku dwóch czekających furmanek. (…) nasz woźnica z prawdziwie chłopską flegmą objaśnia sytuację. – Tam dalej – wskazał batem kierunek – stoją we wiosce szkopy. Przyśli wczoraj rano, to pewno pójdą dalej o świtaniu. Będzie z dziesięć czołgów i kupa samochodów (…)

Po chwili ktoś do nas przylatuje. Koła samolotu ugrzęzły w ziemi zbyt miękkiej po niedawnym deszczu. Załoga i chłopi podkładają deski. Może za drugim razem uda się ruszyć. Mija minuta za minutą. Ustał wprawdzie hałas motorów, ale głosy i nawoływania ludzkie niesie daleko po nocnej rosie. Jeśli Niemcy są tuż, to dlaczego się nie ruszają? Nasz woźnica wzrusza ramionami – Bo po nocy mają pietra. Albo to mogą wiedzieć, ilu nas tu jest? (…) Tymczasem Dakota zapuszcza znowu motory i próbuje ruszyć, wypuszczając spod skrzydeł dwa snopy światła, które przecinając ostro ciemności sięgają chyba aż po horyzont. Ryk niesamowity. Pilot usiłuje wystartować całą mocą silników. Słuchamy w napięciu. Ruszy wreszcie, czy nie? (…) Niestety po paru minutach motory stanęły znowu. Okazało się, że podłożenie desek nic nie pomogło: maszyna nie może ruszyć. (…) Mija znowu kilkanaście minut i nagle wszyscy odstępują od samolotu. Widocznie załoga będzie próbowała po raz trzeci. Istotnie motory zawarczały znowu i samolot wniósł się wreszcie w powietrze. (…) Z powodu opóźnienia część trasy będą musieli przelecieć nad Bałkanami już przy dziennym świetle (…)”

Jan Nowak-Jeziorański, Kurier z Warszawy, Res Publica, Znak, Warszawa – Kraków 1989, ISBN 8370460720, s. 300-308

 

Szrajer-Kazimierz-pilot-141x200 Operacje MOSTF/L (kpt.) Kazimierz Szrajer, pilot: „(…) Poszedłem do pasażerów sprawdzić, czy wszystko jest w porządku i zademonstrować założenie pasów i użycie spadochronów w wypadku gdy­by zaszła tego potrzeba .(…) Z powrotem w kabinie, zastąpiłem pilota i przejąłem stery. Piękna gwiaździsta noc, spokój. Co za kontrast z tym, co przeżywaliśmy tylko dwie godziny temu. Za trzy godziny będziemy z powrotem w bazie powracając do normalnego życia dywizjonowego we względnie bezpiecznej atmosferze pomiędzy lotami. Za sobą zostawiliśmy grupę ludzi żyjących w stałym niebezpieczeństwie, walczących już prawie od pięciu lat z okupantem w Kraju, ludzi, którzy od miesięcy przygotowywali się do operacji „Trzeci Most”. Nasz odlot z częściami rakiety V-2 był dla nich kulmi­nacją sukcesu. (…)”

Kazimierz Szrajer – w: „Trzeci Most”, jednodniówka, XV Zjazd (1984), s. 60

 

Sezon operacyjny „Riposta” – operacje lotnicze „MOST” (1944):

 

 

MOST 4

W sezonie operacyjnym ODWET zaplanowano zorganizowanie dwóch „Mostów”, jednak żaden nie doszedł do skutku. Operacja Most 4 miała zostać przeprowadzona pod koniec września 1944, na żądanie gen. Tadeusza Bór – Komorowskiego. Planowano przerzucenie podczas tej operacji, z okupowanej Polski do Londynu: redaktora powstańczej radiostacji fonicznej „Błyskawica” – Cichociemnego Zdzisława Jeziorańskiego, oficera łącznikowego przy sztabie gen. Komorowskiego – mjr. dypl. Tadeusza Wardejn – Zagórskiego, zbiegłego z niewoli niemieckiej lotnika RAF, korespondenta „The Tiomes” – Johna Warda oraz jeszcze dwie osoby. W ocenie Kajetana Bienieckiego, „celem Mostu IV” było przekazanie na Zachód świadectwa o Powstaniu Warszawskim”.  

Brindisi_1-300x199 Operacje MOST

lotnisko w Brindisi (Włochy)

Początkowo planowano wykorzystanie lądowiska „Giez” (kieleckie, 11 km na południowy wschód od Secemina) lub „Komar” (kieleckie, 1 km od Secemina). Później miejscem lądowania w tej operacji miało być lądowisko „Świetlik” ,12,75 km na południowy wschód od mostu na Pilicy w Sulejowie, pomiędzy miejscowościami: Ciechomin i Rożenek. Zmieniono także skład ekipy do podjęcia w tej operacji: Zdzisław Jeziorański, emisariusz Cichociemnego, gen. Leopolda Okulickiego oraz przedstawiciele czterech stronnictw politycznych. W tym czasie jednak, po politycznym przesileniu w polskim rządzie (odmowa uznania ustaleń konferencji w Teheranie ws. wschodniej granicy Polski), brytyjski rząd zawiesił loty do Polski w operacjach SOE.

Por Józef Zubrzycki, adiutant operacyjny Głównej Bazy Przerzutowej (Bazy nr 11) w Latiano – do 1 września 1944 dowodzonej przez mjr dypl. Jana Jaźwińskiego – zanotował w swoim dzienniku (SPP, sygn. 16.7), że dowództwo brytyjskiego 267 Dywizjonu RAF… odmówiło przeprowadzenia Mostu nr 4. W tej sytuacji Oddział VI (Specjalny) Sztabu Naczelnego Wodza wyznaczył jako dowódcę tego lotu F/L Kazimierza Suszczynskiego z polskiego 301 Dywizjonu Bombowego RAF, później przeniesionego do 267 Dywizjonu RAF w Bari.

raport-Suszczynskiego-300x224 Operacje MOST

Raport Suszczyńskiego

Po interwencjach politycznych, 15 grudnia 1944 o godz. 13.45 samolot Dakota KG-446 „?”, wystartował z lotniska Campo Casale w operacji Wildhorn IV (Most 4), w całości z polską załogą z 301 Dywizjonu PAF: piloci F/L Kazimierz Suszczyński, A/C Ludomił Rayski, nawigator F/O Stanisław Kleybor oraz radiooperator W/O Dionizy Budnicki. Samolot miał zaplanowane międzylądowanie w Ankonie w celu uzupełnienia paliwa oraz start do Polski z Ankony o godz. 16.30.

O godz. 14.10 Roman Rudkowski nadał depeszę kodową 333/X w której zgłosił nagłe pogorszenie pogody. Samolot odwołano w trakcie lotu; okoliczności tej decyzji przedstawił później pilot F/L Kazimierz Suszczyński w tzw. „raporcie Suszczyńskiego” (patrz poniżej). W tym czasie w Polsce, lądowisko „Świetlik” będące zaplanowanym miejscem lądowania w tej operacji, ochraniało aż ok dwóch tysięcy żołnierzy AK!

Operacja miała być ponownie przeprowadzona w styczniu 1945, na lądowisko „Pająk” , 11 km na południowy wschód od stacji kolejowej Piotrków Trybunalski, nieopodal miejscowości Łazy – Dąbrowa. Okazała się niemożliwa do przeprowadzenia wskutek ofensywy Sowietów, rozpoczętej 15 stycznia 1945.

Raport F/L Kazimierza Suszczyńskiego dot. operacji Wildhorn IV (Most 4)
źródło: Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego, sygn. LOT A.V. 64/4/62

 

Most 5
Dakota_III_Douglas-C-47-300x233 Operacje MOST

Douglas C-47 Skytrain Dakota

US_Army_Air_Corps_Hap_Arnold_Wings-300x300 Operacje MOSTCelem operacji Wildhorn V (Most 5) – amerykański kryptonim „Catfish” –  miało być podjęcie (przez lotnictwo amerykańskie – 10 Amerykańską Flotę Taktyczną) z lądowiska „Mucha” k. Tymbarku, zestrzelonych alianckich oraz polskich lotników: 17 Amerykanów, 10 Brytyjczyków oraz 6 Polaków. Jeszcze 17 stycznia 1945 w depeszy 152/X informowano Okręg Kraków AK o planowanym wysłaniu po lotników trzech samolotów Dakota, które miały lądować w półgodzinnych odstępach. Jedna z Dakot miała zostać skierowana z Air Rescue Service, druga z 267 Dywizjonu RAF.

Także i ta operacja (podobnie jak Most 4) okazała się niemożliwa do przeprowadzenia wskutek ofensywy Sowietów, rozpoczętej 15 stycznia 1945; już 21 stycznia zajęli Tymbark. Lotnicy alianccy, po zgłoszeniu się do Sowietów, przez Lwów i Kijów zostali odesłani do obozu w Odessie, stamtąd brytyjskimi okrętami ewakuowano ich wiosną 1945.

 

Znikoma ilość operacji lotniczych połączonych z lądowaniem w Polsce świadczy o alianckich priorytetach oraz słabnącej pozycji Polski. We Francji czy Jugosławii w takich operacjach lądowały dziesiątki samolotów…

 

Krzysztof Mroczkowski – Mosty, które rozwiesiła noc…
w: Biuletyn informacyjny AK nr 1 (309) styczeń 2016, s. 39 – 44

 

 

 

Źródła:
  • informacje własne (archiwum portalu)
  • Kajetan Bieniecki -Lotnicze wsparcie Armii Krajowej, Arcana Kraków 1994, s. 201-217, ISBN 83-86225-10-6
  • Andrzej Paweł Przemyski – Z pomocą żołnierzom Podziemia, WKŁ Warszawa 1991, ISBN 83-206-0833-3
  • Andrzej Olejko, Krzysztof Mroczkowski – Szachownice nad okupowaną Europą, Libra, Rzeszów 2011, ISBN 978-83-89183-69-9
  • Tadeusz Dubicki, Daria Nałecz, Tessy Stirling – Polsko – brytyjska współpraca wywiadowcza podczas II wojny światowej. t. I. Ustalenia Polsko – Brytyjskiej Komisji Historycznej, Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych, Warszawa 2004, s 442 i in., ISBN 83-89115-11-5
  • Krzysztof Mroczkowski – Mosty, które rozwiesiła noc…, w: Biuletyn informacyjny AK nr 1 (309) styczeń 2016, s. 39-44
  • Piotr Hodyra – Most którego nie było, w: Gapa. Lotniczy magazyn Historyczny nr 8, listopad 2013,

 

Campo Casale

 

Lotnisko Campo Casale, k. Brindisi (Włochy)

 

Brindisi_1-300x199 Campo Casale

lotnisko w Brindisi (Włochy)

Od 22 grudnia 1943 do końca 1944 z tego lotniska startowały samoloty w operacjach SOE, którymi przerzucono do okupowanej przez Niemców i Sowietów Polski 133 Cichociemnych oraz w kilkudziesięciu kolejnych operacjach lotniczych zaopatrzenie dla Armii Krajowej (zrzuty materiałowe).

W okresie niecałych czterech lat wystartowało do Polski 868 samolotów, w tym 483 wykonały zadanie zrzutem lub lądowaniem, stracono 70 samolotów. Przeprowadzono 81 operacji, podczas których przerzucono do Polski 316 Cichociemnych. 

Brindisi-tablica-300x232 Campo Casale

Pamiątkowa tablica, Campo Casale, Brindisi

Początkowo Cichociemnych przerzucano z brytyjskich lotniosk RAF: Foulsham (2), Linton-on-Ouse (2), Leakenheath (9), Newmarket (2), Stradishall (6). Kilku prawdopodobnie przerzucono z lotniska RAF Grottaglie. Od 27 marca 1942 do 21 września 1943 w  43 operacjach lotniczych z tajnego lotniska RAF Temspford przerzucono do Polski 158 Cichociemnych. W pozostałych operacjach lotniczych SOE Cichociemnych oraz zaopatrzenie dla Armii Krajowej przerzucano do okupowanej Polski z lotniska Campo Casale (Brindisi) 

Z różnych powodów (technicznych, problemów nawigacyjnych i in.) część lotów ze skoczkami do Polski kończyła się niepowodzeniem i samoloty musiały zawracać do bazy. Niektóre ekipy CC zrzucono do Polski dopiero po trzecim, nawet po czwartym locie.

Z lotniska Campo Casale startowały samoloty 148 Special Duty Squadron (Dywizjonu Specjalnego Przeznaczenia) RAF oraz polskiej 1586 Eskadry Specjalnego Przeznaczenia do ALbanii, Austrii, Bułgarii, Czechosłowacji, Grecji, Jugosławii, Rumunii, Węgier, północnych Włoch oraz Polski.

 

02-mapa-placowki-riposta-pn-300x174 Campo Casaleźródło: Kajetan Bieniecki: Lotnicze wsparcie Armii Krajowej, Arcana, Kraków 1994, ISBN 83-86225-10-6

 

02-mapa-placowki-riposta-pn-300x174 Campo Casaleźródło: Kajetan Bieniecki: Lotnicze wsparcie Armii Krajowej, Arcana, Kraków 1994, ISBN 83-86225-10-6

 

04-mapa-placowki-odwet-275x350 Campo Casaleźródło: Kajetan Bieniecki: Lotnicze wsparcie Armii Krajowej, Arcana, Kraków 1994, ISBN 83-86225-10-6

 

 

 

zobacz: