Aktualności

Cichociemni z Kresów

 
Kresy (ściślej: Kresy Wschodnie) to przedwojenne tereny wschodnie II Rzeczypospolitej, po 17 września 1939 zagarnięte i okupowane przez przez Rosję, obecnie w granicach Ukrainy, Białorusi oraz Litwy.

 

Polska_1939-1941-258x350 Cichociemni z KresówNie wszyscy uświadamiają sobie, co straciliśmy. Kresy stanowiły aż 52,1 proc. przedwojennego terytorium Polski (II R.P.), mieszkało tam aż 13,7 mln. (z 34,8 mln.) Polaków. Młodszym przypomnę, że z Kresów pochodzili m.in. Adam Mickiewicz (Nowogródek) oraz Juliusz Słowacki (Krzemieniec).

Bezpośrednio przed wojną, na Kresach mieszkało ok. 43,1 proc. Polaków, 33 proc. Ukraińców, 8,3 proc. Żydów, ok. 7,6 proc. Białorusinów i in. Polskie elity polityczne rozmyślały nad jakąś formą autonomii dla mniejszości narodowych, ale rządzący byli temu przeciwni. Zanim coś wymyślono nadeszła wojna i straciliśmy Kresy w całości.

Kilkadziesiąt lat minęło od zakończenia II wojny światowej, ale wciąż ponad połowa Polaków uważa Kresy (z Wilnem i Lwowem) za polskie ziemie – tak wynikało z sondażu Pentora dla Wprost z 2007 roku. Co ciekawe, aż 51 proc tak uważajacych to młodzi, w wieku poniżej 29 lat.

 

Mój Dziadek, Cichociemny por. Józef Zając ps. Kolanko, nie urodził się na Kresach, ale przez kilkanaście lat, aż do wybuchu wojny tam mieszkał (w miasteczku Kopyczyńce w ówczesnym województwie tarnopolskim). Przez 17 lat pracował w Kopyczyńcach jako urzędnik samorządowy w starostwie powiatowym. Po skoku do okupowanej Polski dostał przydział na teren Kresów – do 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty. Ponieważ leczył zranioną rękę, po wyleczeniu przydzielony został do Okręgu Warszawa AK.

 

mapa-II-RP-289x350 Cichociemni z Kresów

mapa II R.P.

From the 316 Cichociemnych, żołnierzy Armii Krajowej w służbie specjalnej, na Kresach urodziło się aż 77 CC, w tym 20 we Lwowie.

Wśród CC urodzonych na Kresach był m.in. mjr cc Bolesław Kontrym ps. Żmudzin – m.in. szef służby śledczej Polskiego Państwa Podziemnego, dowódca oddziału dyspozycyjnego Delegatury Rządu Na Kraj „Sztafeta” – „Podkowa”, ppłk cc Tadeusz Runge ps. Osa – m.in. kierownik Centrali Zaopatrzenia Terenu, dowódca batalionu „Czata 49″, ppor. cc Stefan Jasieński ps. Alfa – oficer wywiadu ofensywnego AK, m.in. rozpracowujący wywiadowczo obóz koncentracyjny Auschwitz – Birkenau.

Wśród urodzonych na Kresach byli także m.in.: kpt. cc Mirosław Kryszczukajtis ps. Szary, instruktor Kedywu, saper, oficer KG AK oraz wynalazca, który udoskonalił m.in. tzw. ołówek czasu, niemiecki detonator, który można było ustawić na czas od 10 minut do… miesiąca i działał precyzyjnie nawet w skrajnych temperaturach (podczas wojny wyprodukowano ok. 12 milionów „ołówków czasu”).

Wśród Cichociemnych z Kresów był także ppłk cc Narcyz Łopianowski ps. Sarna – m.in. zastępca dowódcy Ośrodka Pancernego Komendy Obszaru Warszawskiego AK, od grudnia 1940 do marca 1941 przekonywany przez Sowietów do przejścia na ich stronę w tzw. willi szczęścia – słynnej daczy nr 20 w ośrodku NKWD pod Moskwą. Oczywiście odmówił podpisania Sowietom „deklaracji lojalności”…

Listę Cichociemnych związanych z Kresami (po wpisaniu w wyszukiwarkę słowa Kresy) można zobaczyć na tej stronie

Na niegdyś polskich Kresach 20 Cichociemnych poległo w walce. Było wśród Nich 7, którzy stamtąd pochodzili – wśród Nich ppłk. dypl. cc Cpt. Maciej Kalenkiewicz, dowódca partyzancki w Okręgu Nowogródek, współautor drugiego planu powstania powszechnego W-154, przede wszystkim zaś, wraz z mjr cc Janem Górskim, współtwórca Cichociemnych. Czterech Cichociemnych poległo w rodzinnej miejscowości na Kresach lub niedaleko niej.

 

Cichociemni walczyli na Kresach

Orzel_AK-244x300 Cichociemni z KresówWedług moich ustaleń (lista jest jeszcze weryfikowana), na Kresach walczyło o wolną Polskę aż 70 Cichociemni (eng. Silent Unseen) spadochroniarzy AK.

 

Okręg Lwów AK, Obszar Lwów AK

Do Okręgu Lwów AK oraz Obszaru Lwów AK przydziały otrzymało 24 Cichociemni (eng. Silent Unseen), w tym m.in. ppłk. cc Leon Bazała ps. Striwiąż, po wojnie więziony w trzech sowieckich łagrach, mjr cc Piotr Szewczyk ps. Czer – szef Kedywu rejonu dywersyjnego Lwów – Miasto, komendant miasta Lwowa, po wojnie łącznik Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” (WiN), skazany w 1947 roku na śmierć, uniewinniony dopiero we wrześniu 2018, na wniosek IPN…

 

Okręg Nowogródek Ak, Podokręg Nowogródek AK

1024px-Curzon_linia-300x273 Cichociemni z KresówDo Okręgu oraz Podokręgu Nowogródek AK przydzielono 19 Cichociemni (eng. Silent Unseen), wśród Nich był m. in. ppłk. dypl. cc Cpt. Maciej Kalenkiewicz, ppłk dypl. cc Stanisław Sędziak ps. Warta – szef sztabu Okręgu Nowogródek AK, oficer Obywatelskiej Armii Krajowej, Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj, WiN, więzień UB, torturowany, skazany na śmierć, następnie na dożywocie, więziony w komunistycznych więzieniach w Polsce aż do 1957 roku!

W Okręgu Nowogródek AK walczyli także: mjr cc Adolf Pilch ps. Góra, Dolina, legendarny dowódca Zgrupowania Stołpecko – Nalibockiego, ppłk cc Adam Szydłowski ps. Poleszuk, komendant Podokręgu Nowogródek AK, podczas wojny więzień frankistowskiego obozu koncentracyjnego Miranda de Ebro, po wojnie, do listopada 1947 więzień NKWD, sowieckich łagrów.

Do tego okręgu przydzielony był także kpt. cc Mieczysław Szczepański ps. Dębina, podczas wojny walczył wraz z 7 batalionem 77 Pułku Piechoty AK, po wojnie zamordowany na schodach podziemi Zamku w Lublinie wraz z 10 żołnierzami AK, w tym min. Cichociemnym ppor. Czesławem Rossińskim ps. Jemioła.

W tym Okręgu walczył również ppłk Adam Szydłowski ps. Poleszuk, m.in. komendant Podokręgu Nowogródek AK, więzień frankistowskiego obozu koncentracyjnego Miranda de Ebro (1941-1942), pod koniec wojny więzień NKWD, osadzony w sowieckich łagrach: Ostaszków, Kalinin, Morszańsk (1944-1947).

 

Okręg Wołyń AK

Do Okręgu Wołyń AK przydziały dostało 11 Cichociemni (eng. Silent Unseen), m.in. mjr cc Tadeusz Klimowski ps. Klon, m.in. szef sztabu 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK, mjr cc Wacław Kopisto ps. Kra, dowódca Kedywu Inspektoratu Rejonowego Łuck Okręg Wołyń AK, więziony przez NKWD w sowieckich łagrach: Koyma, Komi, Magadan, Kotłas Tajszet, aż do 1953 roku, później represjonowany w Polsce przez UB.

W Okręgu Wołyń AK walczyli także m.in. kpt. cc Walery Krokay ps. Siwy, dowódca 2 batalionu 43 Pułku Piechoty 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK, kpt. cc Zdzisław Luszowicz ps. Szakal, więzień UB, NKWD, dwukrotnie w sowieckich łagrach: Skola, Starobielsk (1939-1941), Stalinogorsk (1944-1945)…

 

Okręg Wilno AK

Armia_krajowa_struktury-256x300 Cichociemni z KresówDo Okręgu WIlno AK przydzielono 8 Cichociemni (eng. Silent Unseen); przydział dostał m.in. płk cc Adam Boryczka ps. Brona, dowódca Kedywu Okręgu Wilno AK, dowódca 6 Wileńskiej Brygady AK, po wojnie żołnierz wyklęty, kurier Delegatury Zagranicznej WiN, rozpracowywany grze operacyjnej MBP i NKWD prowadzonej pod kryptonimem „Cezary”, więziony i torturowany przez UB (1954-1967), skazany na śmierć, zwolniony z PRL-owskiego więzienia dopiero w listopadzie 1967 (sic!) roku, uniewinniony w grudniu 1991.

W tym okręgu walczyli również: mjr cc Teodor Cetys ps. Wiking, szef sztabu oddziałów partyzanckich Okręgów: Wilno i Nowogródek, przez cztery lata, do 1948 więzień sowieckich łagrów: Ostaszków, Morszańsk, Brześć oraz kpt. cc Marian Mostowiec ps. Lis, instruktor Kedywu garnizonu miasta Wilna, oficer dywersji i specjalista minerstwa 6 Wileńskiej Brygady AK

 

Okręg Polesie AK

Armia-Krajowa-Kresy-151x350 Cichociemni z KresówDo Okręgu Polesie AK przydzielono 7 Cichociemni (eng. Silent Unseen), m.in. ppłk cc Henryk Krajewski ps. Trzaska, m.in. organizator i komendant szkoły dywersji Kedywu „Zagajnik”, dowódca 30 Poleskiej Dywizji AK, od 1944 więzień UB, NKWD, torturowany, skazany, 28 lipca 1945 uwolniony z transportu do więzienia przez żołnierzy Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj (uwolniono wtedy ok. ok. 120 osób).

W Okręgu Polesie AK walczył także mjr cc Stanisław Trondowski ps. Grzmot, dowódca 82 Pułku Piechoty 30 Poleskiej Dywizji Piechoty AK, po wojnie przez jedenaście lat więzień NKWD, sowieckich łagrów: Riazań, Dubrowłag…

 

Okręg Stanisławów AK

Według moich ustaleń do Okręgu Stanisławów AK przydzielony został kpt. cc Michał Wilczewski ps. Uszka, m.in. dowódca Kedywu w tym okręgu, dowódca Oddziału Specjalnego Dywersyjno-Dyspozycyjnego 40 Pułku Piechoty AK. 14 lutego 1945 we Lwowie, przy probie aresztowania przez NKWD popełnił samobójstwo, rozgryzając kapsułkę z cyjankali…

 

Ustalone i zweryfikowane przeze mnie przydziały w Aramii Krajowej wszystkich Cichociemnych, w tym na terenie dawnych polskich Kresów można wyszukiwać w bazie danych na stronie – Cichociemni w Armii Krajowej

Dramatyczne historie Cichociemnych z Kresów wymagają uważnego spojrzenia oraz refleksji. Towarzyszyć im musi myśł, że już pod koniec wojny mieli praktycznie pewność, że Kresy już do Polski nie wrócą, że zostały bezpowrotnie utracone…

Bajki o SOE…

soe-london-baker-street-64-1-240x300 Bajki o SOE...

w tym budynku w Londynie mieściła się w latach 1940 – 46 centrala SOE

Ojkofobia czy anglomania? Kiedy przeczytałem nie tak dawno w wikipedii, że „Cichociemni byli szkoleni i działali według standardów SOE” to mało brakowało, a spadłbym z fotela ze śmiechu.

Kiedy doszedłem do siebie (trochę to trwało) poprawiłem niektóre wpisy Wikipedystów (na szczęście mnie potem nie „poprawiono”), w tym hasło główne w tym temacie – Special Operations Executive

Bez odpowiedzi pozostaje jednak pytanie, jakimi motywami kierują się autorzy ahistorycznych wywodów o „standardach SOE”, zwłaszcza zaś jakoby Cichociemni mieli działać według tych urojonych „standardów SOE”. Antypolonizmem? Polakożerstwem? Czy może tylko niechęcią do wszystkiego co rodzime (ojkofobią)? A może bezgranicznym uwielbieniem wszystkiego co angielskie (anglomanią)? Czy też zwykłą, dość powszechną ignorancją?

Tak czy inaczej wywody o „standardach SOE” to bzdura, na dodatek uwłaczająca Polakom oraz pamięci o Cichociemnych – żołnierzach Armii Krajowej w służbie specjalnej. Zaraz to wyjaśnię.

 

Początki SOE

Zacznijmy od podstaw. Special Operations Executive (ang. Kierownictwo Operacji Specjalnych) – to brytyjska, ściśle tajna agencja rządowa, utworzona decyzją Winstona Churchilla z 19 lipca 1940, działająca do stycznia 1946. Dzięki niej możliwe było m.in. przeszkolenie i wysłanie do Polski Cichociemnych oraz sprzętu, broni i uzbrojenia dla Armii Krajowej. Zadania tej brytyjskiej agencji definiowała tzw. Karta SOE, uchwalona przez brytyjski Gabinet Wojenny 22 lipca 1940. Dokument ten do dzisiaj jest tajny.

St-Ermin-s-hotel-300x176 Bajki o SOE...

Hotel St-Erminss , Londyn

W przestrzeni publicznej funkcjonuje uproszczona wersja polecenia brytyjskiego premiera Winstona Churchilla – agenci SOE mieli „podpalić Europę”. Zadaniem SOE było głównie prowadzenie dywersji, sabotażu, operacji specjalnych, koordynacja działań politycznych i propagandowych oraz wspieranie ruchu oporu w okupowanych przez hitlerowców podczas II wojny światowej krajach Europy oraz w państwach Osi.

W pewnym sensie powstanie SOE wymusili… hitlerowcy, którzy jeszcze przed wybuchem II wojny światowej prowadzili z użyciem wywiadu i służb specjalnych działania dywersyjno – wywrotowe na terenach podbijanych następnie krajów. W przypadku Polski była to m.in. piąta kolumna oraz prowokacja gliwicka. Taką „niedżentelmeńską walką” miało się zajmować SOE, tyle że na użytek dobrej sprawy oraz jednak przy respektowaniu podstawowych standardów etycznych.

 

Organizacja amatorów

Jak zauważa Lynne Olson w ciekawej i rzetelnej książce pod znaczącym tytułem „Wyspa ostatniej nadziei. Anglicy, Polacy i inni”:

od samego początku nowa agencja [SOE – przyp. RMZ] miała do czynienia z przytłaczającą liczbą problemów i nie najmniej istotny z nich był fakt, że większość organizujących ją oficieli nie miała najmniejszego pojęcia co robią” (s. 186).

Spowodowane to było głównie doborem ludzi do kierownictwa SOE – jak podkreśla Olson, wywodzili się oni z brytyjskiej śmietanki towarzyskiej, z elitarnych brytyjskich szkół, zwłaszcza z Eton, całe życie żyli pod kloszem i nie mieli bladego pojęcia o realnym życiu, zwłaszcza pod niemiecką okupacją. Na dodatek rekrutowali do pracy w SOE… prawników, bankowców i biznesmenów…

Olson-Wyspa-nadziei_500px-238x350 Bajki o SOE...Jak pisze Olson – Colin Gubbins pierwszy dyrektor SOE ds. operacyjnych i szkoleniowych, „był anomalią w agencji ze względu na swe wojskowe doświadczenie (…) śmiały, otwarty umysł, był oczytany, wiele podróżował i mówił płynnie dwoma obcymi językami” (po niemiecku i francusku, znał też trochę polski). Krótko mówiąc SOE kierowali, nie mający pojęcia o tej robocie, amatorzy z wyższych sfer: sir Frank Nelson (sierpień 1940 – maj 1942) oraz sir Charles Hambro (maj 1942 – wrzesień 1943).

Dopiero od września 1943 (do końca, czyli do stycznia 1946) kierownictwo SOE objął bryg. Colin McVean Gubbins. Jak wspomina mjr. Peter Wilkinson, oficer SOE w Sekcji Force-139 (Polska i Czechy) – „przybycie Gubbinsa oznaczało, że SOE dostało profesjonalny kręgosłup” (Roderick Bailey, „Tajna wojna. Historia operacji specjalnych podczas II wojny światowej”, s.38).

Gubbinsa, oprócz wojskowego profesjonalizmu oraz obycia w świecie i znajomości języków (rzadkie cechy u ówczesnej brytyjskiej elity, tj. zadufanych brytyjskich wyspiarzy) wyróżniało coś jeszcze. Gubbins uczestniczył w starciach przeciwko walczącym od 1919 o niepodległość partyzantom z Irlandzkiej Armii Republikańskiej. Bezpośrednio przed wybuchem wojny napisał nawet podręcznik wojny partyzanckiej oraz usiłował zainteresować nim brytyjskie elity wojskowe.

Dopóki SOE rządzili amatorzy, dopóki nie było więc żadnych „standardów SOE”, lecz personalne gierki towarzyskie na szczytach brytyjskich władz, w tym zwłaszcza krwiożercza rywalizacja SOE z brytyjską tajną służbą MI6. Dopiero Gubbins rozpoczął tworzenie czegoś na kształt „standardów SOE”.

 

Polskie wzorce

Orzel_AK-244x300 Bajki o SOE...Krótko i rzeczowo pisze o tym Lynne Olson:

Collin Gubbins posłużył się Polską jako wzorcem w kwestii rodzaju i zakresu działań ruchu oporu, jaki chciałby wywołać w Europie. Jak się jednak wkrótce przekonał, Polska była jednak jedyna w swoim rodzaju w swojej woli do stawiania oporu i buntowania się. Krótko po wojnie Gubbins oświadczył słuchaczom, że o ile w Europie Zachodniej szok, jakim była niemiecka okupacja, oszołomił ludzi, o tyle >duch Polaków, zahartowanych przez wieki ucisku, pozostał niezłomny<„ („Wyspa ostatniej nadziei”, s. 189).

Olson także podkreśla:

zanim kraj upadł, polskie władze położyły fundament pod rozległą organizację zbrojnego oporu. W kraju pozostało dziewięciuset Polaków wyszkolonych w walce partyzanckiej, a w trzystu podziemnych schronach w całym kraju zmagazynowano materiały wybuchowe, granaty, karabiny i pistolety. Polska spośród wszystkich okupowanych krajów najbardziej odrzuciła kolaborację. Jej Armia Krajowa (od 14 lutego 1942 roku, wcześniej od listopada 1939 – Związek Walki Zbrojnej) – największy, najbardziej zaawansowany i najlepiej zorganizowany ruch oporu w całej Europie – nie pozostawiła żadnej wątpliwości, że oczekuje od Polaków, że przeciwstawią się Niemcom w każdy możliwy sposób – poczynając od odmawiania współpracy, a kończąc na dywersji i sabotażu” (s. 188).

Więcej info o Armii Krajowej m.in. – tutaj

 

Agent Błąd

MI6-logo_900px-300x303 Bajki o SOE...Dodać należy, że rzekome „standardy SOE” nie mogły też wywodzić się z działań brytyjskich agentów MI6, którzy częściowo znaleźli się w strukturach SOE. Rzecz w tym, że domniemaną potęgę brytyjskich służb specjalnych wykreowały przed wojną… powieści szpiegowskie. Nawet Hitler bredził o „sprycie i perfidii brytyjskiej Secret Service, znanej na całym świecie”.

Lynne Olson pisze – „Mi6 (…) było pod koniec lat trzydziestych niedofinansowane, cierpiało na niedobór personelu i rozpaczliwie brakowało mu zarówno utalentowanych ludzi jak i techniki. (…) W 1935 roku, dwa lata po dojściu Hitlera do władzy, (…) całoroczny budżet agencji wynosił tyle, co roczne utrzymanie jednego brytyjskiego nauczyciela” („Wyspa” s. 165)

Było tak tragicznie, że ówczesny szef tajnych brytyjskich służb… pożyczał pieniądze od bogatych krewnych, aby utrzymać agencję… Jeszcze w 1942 roku (sic!) większość brytyjskich raportów wywiadowczych to były „duplikaty tych, które otrzymaliśmy od europejskich tajnych służb wywiadowczych” – wspominał Dawid Bruce, szef delegatury amerykańskiej agencji wywiadowczej OSS („Wyspa”, s.171)

 

Polski wywiad najlepszy

Znów Lynne Olson i swego rodzaju „kropka nad i”:

„Polacy po rozbiorach dokonanych przez trzy sąsiednie mocarstwa – Rosję, Prusy oraz Austro-Węgry – w wyniku trwającej sto dwadzieścia pięć lat obcej okupacji stali się mistrzami konspiracyjnych działań”.

Pol-bryt-wywiad-1_500px-235x350 Bajki o SOE...Przytacza także dwie, bardzo wymowne opinie. Współpracujący z Polakami brytyjski oficer wywiadu Douglas Doods-Parker:

„Polacy mieli najlepsze służby specjalne w Europie (…) Ponieważ mieli za sobą całe pokolenia tajnej działalności, uczyli nas wszystkich”.

Zastępca szefa amerykańskiego wywiadu wojskowego w 1942:”

[Polacy] mieli najlepszy wywiad na świecie. Jego wartość dla nas była niezrównana”. („Wyspa”, s. 174).

 

Pol-bryt-wywiad-2_500px-229x350 Bajki o SOE... Wkład polskiego wywiadu w 1945 r. ocenił oficer łącznikowy MI6 (1940-1946) Wilfred Dunderdale: „”Spośród 45 770 raportów wywiadowczych z okupowanej Europy, które dotarły w czasie wojny do aliantów, 22 047, czyli 48 procent pochodziło ze źródeł polskich (…) Wynika z tego, że w ciągu ostatnich pięciu lat polscy agenci w Europie pracowali bez przerwy i że dostarczyli oni, mimo wielkiego zagrożenia dla siebie i swoich rodzin, wielką ilość materiału wszelkiego rodzaju i obejmującego wiele tematów.

W 2004 oraz w 2005 opublikowano obszerne ustalenia Polsko-Brytyjskiej Komisji Historycznej pt.”Polsko – brytyjska współpraca wywiadowcza podczas II wojny światowej” (wyd. Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych, Warszawa 2004, 2005 ISBN 83-89115-11-5 oraz ISBN 83-89115-37-9. W 2005 roku brytyjski rząd oficjalnie potwierdził że ok. połowa tajnych raportów dla aliantów z okupowanej Europy pochodziła od Polaków…

Polski wywiad współpracował z brytyjskimi służbami: SIS/MI6, Rządową Szkołą Kodów i Szyfrów (Goverment Code and Cypher School), później o zmienionej nazwie Rządowa Agencja Łączności (Government Communications Headquarters, odpowiadającą za szyfrowaną łączność Wielkiej Brytanii i państw trzecich), Służbą Bezpieczeństwa Radiowego (Radio Security Sevice, RSS), zajmujacą się podsłuchem (poprzez nią kontaktowali się też polscy kryptolodzy) oraz z Kierownictwem Operacji Specjalnych (Special Operation Executive, SOE). O „Enigmie” chyba nie ma potrzeby pisać? Więcej info – Silent Unseen and intelligence

 

Zasługi SOE

148_Squadron_Halifax_Italy_WWII_IWM_CNA_3231-300x233 Bajki o SOE...SOE przerzuciło ogółem do krajów okupowanych ok. 1,8 tys. agentów oraz 10 tys. ton sprzętu (868 lotów). Do Polski w czterech sezonach operacyjnych wysłano łącznie 316 Cichociemnych oraz 28 kurierów (jeden CC oraz jeden kurier skoczyli dwukrotnie), Węgra – radiotelegrafistę oraz 4 Anglików (operacja Freston). Ponadto zrzucono 670 ton zaopatrzenia, z czego odebrano 443 tony. W tym samym czasie SOE zdecydowało o zrzuceniu do Jugosławii 76.117 ton zaopatrzenia, do Francji 10.485 ton, a do Grecji 5.796 ton… Więcej informacji – Special Operations Executive  , as well as tutaj

SOE ściśle współpracowało z Oddziałem VI (Specjalnym) Sztabu Naczelnego Wodza w przerzucaniu do okupowanej Polski ludzi – 316 Cichociemnych oraz 28 kurierów, a także zaopatrzenia dla Armii Krajowej. Nota bene, również instrukcje oraz techniki zrzutów zostały w większości przygotowane przez Polaków. Pierwszy zrzut Cichociemnych do okupowanej Polski (operacja „Adolphus”, 15/16 lutego 1941) był także pierwszym zrzutem alianckich żołnierzy na teren Europy okupowanej przez Niemców. To także przyczynek do bajek o rzekomych „standardach SOE”…

 

Zasługi SOE dla Polski

Pomimo swej początkowej nieporadności i dominującej w jego kierownictwie amatorszczyzny, SOE ma niewątpliwe zasługi dla wysiłku alianckiego podczas II wojny światowej. Ale z polskiego punktu widzenia te zasługi są znacznie mniejsze niż powinny być. We wrześniu 1941 roku SOE podpisało umowę o współpracy z… sowieckim NKWD.

Brytyjskie Foregin Office (odpowiednik polskiego MSZ – przyp. RMZ), podkreśla Hanna Świderska w publikacji w paryskiej „Kulturze”:

„nie miało ani jednego dyplomaty obznajmionego ze sprawami sowieckimi czy choć mówiącego po rosyjsku i informacje o Wielkim Aliancie czerpało ze sprawozdań sporządzanych przez Dział Badań FO (Research Department) obsadzony przez kryptokomunistów” sic! (Hanna Świderska, Z powiązań Polska – SOE – NKWD, „Zeszyty Historyczne (zeszyt 12)”, tom 489, Biblioteka „Kultury”, Paryż: Instytut Literacki, 1995, s. 95–108).

Krótko mówiąc, alianci – głównie Brytyjczycy – zdradzili nas, amatorsko i naiwnie traktując Stalina i ulegając sowieckim agentom wpływu. Takie były wówczas ich „standardy”…

 

Różnica postaw

Wyraźnie różnicę między prezentowanymi podczas wojny postawami Polaków, a Brytyjczyków – nawet broniących własnej Ojczyzny – widać było w czasie tzw. bitwy o Anglię. Jak powiedział Churchill – „Jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym”. Po prostu Polacy zawsze byli „rogatym narodem”.

Reasumując – jeżeli SOE czy MI6 miały jakiekolwiek dobre „standardy” – to w większości były nimi te, których nauczyli się od nas – Polaków. Przytaczałem obszernie relacje Lynne Olson, bo polscy autorzy, zwłaszcza komentatorzy, jakoś zawsze prezentują zbędny kompleks niższości, a nie chciałem wyjśc na chwalipiętę…

O kwestiach dotyczących współpracy pomiędzy brytyjskim SOE a polskim Oddziałem VI (Specjalnym) Sztabu Naczelnego Wodza napiszę już wkrótce. Mam nadzieję, że da się to jakoś czytać 🙂

Ryszard M. Zajac

 

Uzupełnienie do tekstu:

Z przykrością muszę zauważyć, że bajki o SOE rozpowszechnia także (co mnie zdumiało) Fundacja im Cichociemnych Spadochroniarzy Armii Krajowej. Otóż 6 kwietnia br. opublikowała na swoim profilu post, w którym wywodzi m.in. iż polska sekcja SOE „miała swoją łączność, swoją kadrę instruktorską oraz kanał rekrutacyjny”.

Fakty są zaś takie, że:

ŁĄCZNOŚĆ

CC-prezentacja-05-300x225 Bajki o SOE...Cała łączność wojskowa z Polską podlegała Oddziałowi VI (Specjalnemu) Sztabu Naczelnego Wodza, zaś 57 radiostacji Armii Krajowej obsługiwało w Polsce 50 Cichociemnych.

Polacy mieli nie tylko własną łączność, własnych radiotelegrafistów, ale nawet własne szyfry – do 1944 nie znane Brytyjczykom – oraz… sprzęt własnej konstrukcji, tj. radiostacje typu AP konstrukcji inż Tadeusza Heftmana, produkowane w Polskich Wojskowych Warsztatach Radiowych w Stanmore.

Opowieści o tym, że SOE miało „swoją łączność” w Polsce są kłamstwem – cała łączność w okupowanej Polsce była polska. Więcej informacji – Łączność z krajem, łącznościowcy

KADRA

Brytyjczycy mieli jedynie swoich komendantów administracyjnych ośrodków szkoleniowych Polaków (Cichociemnych). Kadrę instruktorską stanowili w zdecydowanej większości Polacy (z nielicznymi wyjątkami np. instruktor walki z użyciem noża z Hongkongu itp.).

Niektóre ośrodki były całkowicie polskie, np. ośrodek szkolący łącznościowców (patrz powyżej). Opowieści, że SOE „miała swoją kadrę instruktorską” szkolącą Cichociemnych sa przekłamaniem. Więcej informacji – szkolenie, ośrodki szkoleniowe, instruktorzy.

REKRUTACJA

CC-prezentacja-11-300x225 Bajki o SOE...Cichociemni byli rekrutowani przez Polaków, oficerów Oddziału VI (Specjalnego) Sztabu Naczelnego Wodza, a niektórzy z Nich przez oficerów Oddziału II (wywiad) lub Oddziału III (lotnictwo). Polskich kurierów rekrutował polski MSZ. Opowieści o tym, że to SOE miała rzekomo „swój kanał rekrutacyjny” – są kłamstwem. Więcej informacji – rekrutacja.

Polacy – jako jedyni – mieli swoją łączność, własne szyfry, sprzęt swojej konstrukcji, sami rekrutowali Cichociemnych – którzy nie byli agentami SOE, lecz żołnierzami AK. Mieli też swój wywiad (także podlegał Oddziałowi VI SNW), który był jedynym wywiadem alianckim działającym w Polsce. Mieli też własne siatki agentów wywiadu, którzy działali w wielu krajach świata. „Polską specjalnością” – czyli terenami gdzie nie funkcjonowały inne siatki wywiadowcze aliantów – były: Polska, Niemcy, Zaolzie, Austria, okupowana część ZSRR, także Afryka Północna.

Oddział VI (Specjalny) Sztabu Naczelnego Wodza ściśle współpracował z SOE, ale nie oznacza to że podlegał SOE, czy też że jego działania były działaniami SOE. Nie należy więc polskich zasług przypisywać Brytyjczykom…

ZRZUTY

Pierwszy zrzut Cichociemnych do okupowanej Polski (operacja „Adolphus”, 15/16 lutego 1941) był także pierwszym zrzutem alianckich żołnierzy na teren Europy okupowanej przez Niemców. Instrukcje oraz techniki zrzutów zostały w większości przygotowane przez Polaków. Polacy jako jedni z pierwszych zastosowali placówki odbiorcze przy zrzutach dywersyjnych. Z polskich doświadczeń korzystało później SOE przy organizowaniu zrzutów do innych krajów (Kajetan Bieniecki, Lotnicze wsparcie Armii Krajowej, Arcana Kraków 1994, s. 16, ISBN 83-86225-10-6).

POLSKA SEKCJA SOE

CC-prezentacja-10-300x225 Bajki o SOE...Wybitny znawca problematyki Cichociemnych dr Krzysztof Tochman w publikacji pt. „Ptaszki” i „Kociaki” tak pisze o polskiej sekcji SOE – „Głównym jej zadaniem było utrzymywanie łączności między Polakami a zainteresowanymi władzami angielskimi. Ze wszystkich narodowości, które przebywały wówczas na wyspie, tylko Polacy zachowali prawo do własnego kodu w łączności radiowej (szyfry), swoją sieć radiową, brak kontroli przesyłek, a nawet otrzymali bazy, ułatwienia treningowe i samoloty. Mieli własną służbę ekspedycji i odbioru zrzutów. Anglicy też nie nadzorowali działalności przyszłych „zrzutków” – cichociemnych, nie znając ich nazwisk, a nawet pseudonimów.” (w: Kombatant – biuletyn UdSKiOR, luty 2011 r., nr 2/242, s.16) Artykuł dostępny m.in.na stronie Cichociemni spadochroniarze AK

Ingerencja SOE w sprawy polskie kończyła się na kontakcie z Oddziałem VI, który był tym samym pośrednikiem w kontaktach z Naczelnym Wodzem. Mimo swobody Polaków w tym zakresie, jednak trzeba było się liczyć również z pewną zależnością. A mianowicie Oddział VI, który miał organizować loty oraz pomoc materialną i pieniężną dla Polski, musiał współpracować w tym względzie z Anglikami, z SOE” – cytat za: Rafał Iwan, Cichociemni – rekrutacja, szkolenie i przerzut do Polski, „Koło Historii: materiały Koła Naukowego Historyków Studentów Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej”, 10 (2008), Lublin: Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej, 2008, s. 77–106, ISSN 1505-85-30 Artykuł dostępny m.in.na stronie Cichociemni spadochroniarze AK

Polacy wydatnie wsparli swoimi umiejętnościami proces szkolenia agentów SOE, a także rozwój sprzętu specjalnego: byli twórcami zapalników czasowych, zasobników towarowych, radiostacji typu AP („polish spy radio”) konstrukcji inż. Tadeusza Heftmana oraz urządzeń do szybkiej telegrafii. Siatki SOE w północno-zachodniej Europie działały w oparciu o tamtejszą Polonię.

17 polskich skoczków, agentów SOE zrzucono do Europy (poza Polskę), do Albanii, Francji, Grecji, Jugosławii oraz północnych Włoch. Jedną z najsłynniejszych agentek SOE była Krystyna Skarbek – Giżycka, która m.in. pomogła w ustaleniu daty ataku Niemiec na ZSRR.

 

 

Trzy kłamstwa…

 

W publicznej narracji o Cichociemnych drażnią szczególnie trzy kłamstwa:

 

1/ „Kontrowersje” co do liczby Cichociemnych
Znak-Spadochronowy-AK-219x350 Trzy kłamstwa...

Znak Spadochronowy AK

Rzekomo uzasadnione mają być „kontrowersje co do liczby Cichociemnych”. Co znamienne, kontrowersji tych nie było, gdy żyło jeszcze kilkudziesięciu Cichociemnych. Powstały dopiero niedawno, gdy prawie wszystkich z Nich już nie ma.

Producenci tych kontrowersji wywodzą, że tym mianem należałoby nazywać także kurierów, spadochroniarzy polskich zrzucanych do innych krajów, albo kilku zrzuconych do Polski po wojnie. Według niektórych miano „Cichociemnego” należałoby… odebrać. Tym, którzy nie skoczyli na spadochronie, ale zostali przerzuceni do okupowanej Polski podczas jednej z trzech operacji „Most”

Wszystkie te teorie wywodzą się z błędnego rozeznania – kim byli Cichociemni. Otóż byli oni żołnierzami Armii Krajowej w służbie specjalnej. Wystarczy przeczytać ze zrozumieniem przysięgę Cichociemnych, aby to zrozumieć. Do pracy i walki w okupowanej Polsce kierował ich Oddział VI (Specjalny) Sztabu Naczelnego Wodza.

Nietrudno zauważyć, że nie byli żołnierzami AK, skierowanymi do pracy i walki w Polsce przez Oddział VI SNW:

  • kurierzy – cywile (albo wojskowi rezerwy) kierowani do Polski przez emigracyjne władze
  • polscy spadochroniarze zrzucani w innych krajach – byli agentami SOE, skierowanymi tam przez SOE
  • Polacy zrzucani do Polski po wojnie – byli kurierami np. WiN lub agentami zachodnich służb specjalnych

Każdemu z Nich należy się szacunek, uznanie i pamięć, stosownie do Jego osobistych zasług. Pojęcie „cichociemny” nie jest orderem, przyznawanym za zasługi, lecz słowem definiującym grupę 316 żołnierzy AK w służbie specjalnej…

 
2/ Pomijanie zasług mjr dypl. Jana Górskiego
Górski-Jan Trzy kłamstwa...

Mjr. Dypl. Jan Górski

Większość autorów rozmaitych treści dotyczących Cichociemnych wskazuje Jan Górski and Maciej Kalenkiewicz jako współtwórców Cichociemnych. Bez różnicowania Ich wkładu, ale nieprzypadkowo w takiej właśnie kolejności. Są jednak i tacy, którzy piszą o Macieju Kalenkiewiczu jako twórcy Cichociemnych, a „zapominają” o Janie Górskim. Albo też stawiają Jana Górskiego na drugim miejscu. To rażąca nierzetelność.

Przypomnijmy fakty. To Jan Górski złożył Dowódcy Lotnictwa pierwszą propozycję w sprawie nawiązania łączności lotniczej z Krajem – 30 grudnia 1939. Przygotował opracowanie pt. „Użycie lotnictwa dla łączności i transportów wojskowych drogą powietrzną do Kraju oraz dla wsparcia powstania. Stworzenie jednostek wojsk powietrznych”. Wobec braku reakcji ponowił raport 21 stycznia 1940 przedkładając go tym razem gen. Kazimierzowi Sosnkowskiemu.

14 lutego 1940 po raz trzeci złożono gen. Sosnkowskiemu raport w tej sprawie. Tym razem złożyli go: Jan Górski oraz Maciej Kalenkiewicz, którzy od czasów szkolnych przyjaźnili się ze sobą. Warto zauważyć, ze chociaż obaj są podpisani pod raportem, w nagłówku pisma jako nadawca widnieje Jan Górski (Erdman, „Droga do Ostrej Bramy”, s.86). Oryginał pisma w The Polish Underground Movement Study Trust w Londynie.

Jan Erdman w biografii Macieja Kalenkiewicza pt. „Droga do Ostrej Bramy” napisał:

„Kpt. inż. Jan Górski przekroczył granicę polsko-rumuńską wraz ze Sztabem Głównym 18 września [1939 – przyp. RMZ], kiedy groziło im zagarnięcie przez Armię Czerwoną. Na perwszym postoju w Rumunii wprowadził przygnębionych kolegów w dobry humor, bo zapowiedział, że wróci do Polski jako spadochroniarz”.

Erdman podaje także, po analizie dokumentów z teczki Macieja Kalenkiewicza (w Studium Polski Podziemnej), że lista grupy 16 oficerów, absolwentów Wyższej Szkoły Wojennej, wyrażających gotowość desantowania się do Kraju, zgłoszona gen. Sosnkowskiemu jest napisana ręką Górskiego, a nie na maszynie (Erdman, s.89). Warto zauważyć, że szesnastkę oficerów (wśród Nich są oczywiście Jan Górski i Maciej Kalenkiewicz) nazywano później „chomikami”, tj. nazwą pochodzącą od pseudonimu Jana Górskiego (ps. Chomik).

Przedstawiciel Polski w Międzyalianckiej Najwyższej Radzie Wojennej, płk dypl. Leon Mitkiewicz w publikacji „Z gen. Sikorskim na obczyźnie” wspomina:

„kpt. Górski – twórca projektu opanowania całej Europy poprzez działania armii alianckich, przerzucanych transportem powietrznym (…) obdarzony zresztą dużą inteligencją, wybitnymi zdolnościami, bardzo żywą wyobraźnią i wizją przyszłości, całymi miesiącami obchodził uparcie wszystkich wyższych oficerów naszego sztabu [Sztabu Naczelnego Wodza – przyp. RMZ] propagując swoją idee fixe”…

Nie ma sensu różnicowanie zasług Jana Górskiego oraz Macieja Kalenkiewicz, czy też ustalanie, który z Nich mógł mieć większy wpływ na powstanie Cichociemnych. Byli przyjaciółmi, bardzo się nawzajem cenili, wspólnie pracowali nad realizacją idei. Nie dbali o zaszczyty ani o aptekarskie wyważanie Ich zasług. W mojej ocenie rzetelność nakazuje, aby wymieniać Ich obu jako współtwórców Cichociemnych, zachowując właściwą kolejność: Górski i Kalenkiewicz. Pomijanie któregokolwiek z Nich jest wysoce niewłaściwe.

 

3/ Pomijanie koncepcji powstania powszechnego

Orzel_AK-244x300 Trzy kłamstwa...To zdumiewające, ale niewiele osób, także spośród wybitnych historyków, ma świadomość koncepcji ogólnonarodowego powstania powszechnego, które miało być przeprowadzone przez Armię Krajową w ostatniej fazie II wojny światowej. Tymczasem przygotowanie i zwycięskie przeprowadzenie powstania zbrojnego – z chwilą wkroczena na ziemie polskie regularnych wojsk polskich odtworzonych na obczyźnie – było głównym zadaniem Związku Walki Zbrojnej, a następnie Armii Krajowej. Cichociemni byli integralną częścią składową tej koncepcji. Więcej o idei powstania w haśle wikipedi (mojego autorstwa, na szczęście hasło nie było „poprawiane”) – powstanie powszechne oraz na stronie Armia Krajowa.

Idea powstania powszechnego pojawiła się już w listopadzie 1939, idea Cichociemnych była z nią bardzo ściśle związana. W maju 1940 Jan Górski oraz Maciej Kalenkiewicz złożyli do SNW trzynastostronicowy „Plan wsparcia i osłony powstania w Kraju”. 10 października 1940 Naczelny Wódz Polskich Sił Zbrojnych gen. Władysław Sikorski wydał rozkaz L.408/III w sprawie przygotowania Polskich Sił Zbrojnych do możliwości przerzucenia transportem lotniczym do kraju, do bezpośredniego wsparcia i osłony Powstania (definicja celu dot. Powstania to sformułowanie z treści rozkazu). Brytyjski wywiad wojskowy MI (R) w swoim raporcie dla War Office z 17 lipca 1940 nt. krótko- i długoterminowej strategii współpracy z Polakami uznał możliwość wywołania powstania powszechnego w Polsce, zalecając nawiązanie ścisłej współpracy pomiędzy brytyjskim wywiadem wojskowym a Oddziałem II Sztabu Naczelnego Wodza.

27 grudnia 1941 mjr dypl. cc Jan Górski w swoim pamiętniku zanotował:

Nasz polski pogląd na sposób przeprowadzenia głównej rozgrywki wojennej z Niemcami został dwukrotnie aprobowany przez N.W. [Naczelnego Wodza] i zatwierdzony jego podpisami w rozkazach 408/II tj. 40 oraz 841/III tj. 41.1 (red: wszystkie siły na powstanie powszechne przeznaczyc!).

Rozkazy te wymagają dużego wysiłku w celu doprowadzenia do ich realizacji. Powstaje zagadnienie natury strategicznej wymagające tak samo jednolitego kierownictwa i doboru najlepszych naszych sił. W ramach całego wysiłku anglo-amerykańskiego, europejska kampania kontynentalna odegra bez wątpienia najpoważniejszą rolę. Sposób przeprowadzenia tej kampanii ujęły wyżej wymienione rozkazy. Do dziś dnia nie wysuwa się innego poglądu na tę sprawę. Chyba wśród tych, co widzą rozwiązanie w zwycięstwie Rosji (…) tak na prawdę rozpacz, że rozkazy są, ale działania?

(niepublikowane, źródło: archiwum rodzinne Michała Górskiego. Dziękuję za wyrażenie zgody na publikację).

Idea wywołania powstania powszechnego w Polsce była obecna wśród politycznych i wojskowych elit w kraju i na emigracji praktycznie od początku wojny – do końca 1944. Podjęta 1 sierpnia 1944 przez Armię Krajową walka o Warszawę, określana mianem Powstania Warszawskiego nie była powstaniem powszechnym, a realizacją „Burzy” (jedno nie miało związku z drugim). Jeszcze 27 listopada 1944 szef Sztabu Naczelnego Wodza gen. Stanisław Kopański pisał w swojej depeszy do gen. Leopolda Okulickiego – „Prawdopodobieństwo ogólnego powstania na ziemiach polskich pod okupacją niemiecką w obecnych warunkach coraz bardziej maleje, niemniej jednak nie może być całkowicie wykluczone, toteż nie może być wyeliminowane z przygotowań AK„.

Podkreślić należy, że Cichociemni byli wysyłani do okupowanej Polski właśnie w tym strategicznym zamiarze, aby jako żołnierze AK w służbie specjalnej uczestniczyli w przygotowaniach do przeprowadzenia powstania powszechnego w końcowej fazie wojny. Po to zresztą wśród Nich byli liczni specjaliści lotnictwa – Armia Krajowa nie miała własnych samolotów, a Ich zadaniem (oprócz m.in. przygotowywania zrzutów) było także przygotowywanie miejsc dla lądowania polskich spadochroniarzy…

Realizacji koncepcji powstania powszechnego w Polsce zaniechano wskutek postawy aliantów, w tym zwłaszcza ich decyzji (w Teheranie, Jałcie i Poczdamie) o oddaniu Polski Stalinowi, do sowieckiej strefy wpływów.

Pomijanie w historycznej narracji istnienia koncepcji powstania powszechnego – czyli zorganizowanej woli Polaków do walki pod kierownictwem emigracyjnego rządu o wyzwolenie i niepodległość Polski – jest niestety widocznym przejawem sowietyzacji polskiej historii…

Jest wiele innych przekłamań dotyczących problematyki Cichociemnych, wkrótce o tym napiszę. Są też rozmaite wątki, mało znane lub wcale nie znane. Rozważam uruchomienie grupy dyskusyjnej na Fb, aby umożliwić żywą dyskuję nam wszystkim, zainteresowanym historią i upamiętnieniem Cichociemnych. Liczę na to, że dyskusje te staną się dla nas świetną inspiracją. Proszę o ew. komentarze, czy ta grupa byłaby potrzebna, będę wdzięczny za uwagi.

Ryszard M. Zajac

Artykuł opublikowany 19 kwietnia 2020 na naszym profilu na Facebooku –  Cichociemni Spadochroniarze AK